Powieść. Laboratorium szyfrowanych koni. Cz. 1: Dziennikarz Rosaton

Na imię miał Rosaton. Sam je sobie nadał i zarejestrował we wszystkich państwowych i prywatnych bazach danych. Był szczupły, wysoki, miał trzydzieści siedem lat i wrodzoną wadę genetyczną, która i utrudniała i ułatwiała mu życie. Dowiedział się o niej kilka lat wcześniej. Fizycznie w niczym mu nie przeszkadzała, wiązała się tylko ze sposobem patrzenia na świat i przeżywania. Wszystko zależało od świadomości i programowania się jednostki. Teraz to już wiedział, choć nie na wiele mu się to zdało, bo w międzyczasie nabrał niedobrych nawyków.

Obudził się o godzinie 5.25 i włączył funkcję niższej świadomości. Miał kilka prostych czynności do wykonania: zdjąć piżamę, przebrać się w strój dzienny, pójść do toalety, posłać łóżko, zrobić sobie kawę. Takie sobie podstawowe rzeczy. Hulki, bambulki, jak je określał. Niższa świadomość pozwalała mu skoncentrować się właśnie na nich i nie rozpraszać uwagi i świadomości sprawami wyższego rzędu, myśleniem, fantazjowaniem, czynnościami wymagającymi skupienia, przede wszystkim zaś uczestnictwem w projekcie „No Name”, największym i najbardziej ambitnym projektem cywilizacji ludzkiej, Cywilizacji Śmieci, w którym uczestniczył razem z milionami innych ludzi. Był to projekt o takim zasięgu, złożoności i znaczeniu, że nie potrafiono ustalić dla niego żadnej rozsądnej nazwy. Zostawiono to na później. Za kilka dni miał wziąć udział w prelekcji i dyskusji na ten temat. Nie musiał o tym pamiętać, bo wyższa świadomość, kiedy już ją uruchomi, albo automatycznie uruchomi się sama, przypomni mu o tym na czas.

Mówiąc o czasie, były to lata wielkiej wygody, kiedy wszystko, prawie wszystko, mogło być zrobione przez roboty i automaty, kretynów zaprogramowanych przez człowieka, aby się same uczyły, co uznał za niebezpieczne w najwyższym stopniu. Nie był to zresztą jego pogląd. Zdaje się, że podobny wypowiedział genialny Einstein.

„Cywilizacja Śmieci” była to jego własna nazwa, nie tak znowu odległa od rzeczywistości. Przyszła mu do głowy, kiedy okazało się, że największym zagrożeniem życia są śmieci, a właściwie niezdolność ich bezpiecznego i sensownego zagospodarowania, spaliny samochodowe, dymy przemysłowe, odpady wszelkiego rodzaju, zwłaszcza plastik rozsypujący się na miliardy drobniutkich kawałeczków, smog magnetyczny, hałas, odpady z produkcji energii nuklearnej. W odróżnieniu od przyrody, człowiek nie tworzył niczego, co po zakończeniu swojej użyteczności ulegało samoistnej przemianie w nieprzerwanym procesie recyklingu wspomagającego życie.

Rosaton zatrzymał się na chwilę, aby rozjaśnić sobie to w głowie. Las, łąka, nieużytki, jakikolwiek kawałek żywej przyrody pozostawały zawsze czyste, niezależnie od tego, co w nich się zdarzyło. Martwe drzewa, zużyte przez czas kamienie, nawet gazy w nich zawarte rozpadały się, zamieniały w substancje użyteczne i znikały stopniowo w sposób niezauważalny dla oka, niczego nie psując ani nie naruszając. Dlatego patrzenie na przyrodę nigdy człowieka nie męczyło. Chyba, że ktoś urodził się w mieście i nie doświadczył niczego innego jak mury, metal, szkło, tworzywa sztuczne, zanieczyszczone powietrze i nie umiał rozpoznać nawet krowy, bo jej nigdy nie widział w rzeczywistości. To byli ci ludzie, którzy uczyli się biologii przez kilka lat, lecz nie potrafili odróżnić świerka od sosny. Odczuwał do nich niechęć, choć sam nie był ideałem.

Aby nie zapomnieć tego wszystkiego, co przeżywał, zapisywał to na komputerze, dyktując treść. Słowo „człowiek” wymówił niewyraźnie, prawdopodobnie „clowiek” bo komputer odczytał to jako „clown”, sugerując drugą wersję „klaun”. Zastanowiło go to.

– Bardzo trafne określenie – pomyślał. – Człowiek, istota rzekomo najwyższego rzędu, jest także klaunem.

Dawno już przestał wierzyć w wyższość człowieka nad innymi gatunkami. To było złudne myślenie. Ludzie nie mogli od niego uciec, ponieważ stanowiło szczególną cechę ich mózgu, tworzącego pojęcia i wyobrażenia przede wszystkim poprawiające jego samopoczucie.

Recenzje zbioru opowiadań Michael Tequila: Niezwykła decyzja Abuelo Caduco. https://tinyurl.com/yd8rwkh2

Wiadomości poranne z serenadą i obrazami

Zbudził mnie pomysł opowiadania o świecie zezwierzęconym, jak to zwierzęta obracają się przeciwko człowiekowi. Chyba je napiszę. Takie szalone kawałki traktuje jak żart, krotochwilę, niewinny kawał, odstępstwo od rzeczywistości, która mnie czasem męczy poczuciem upływającego życia.

Wstałem tak wcześnie, że ptaki pobudziłem, choć to prawie niemożliwe. Jeden z zemsty zanieczyścił mi okno, czyniąc to dyskretnie i z zachowaniem umiaru. Lubię ptaki.

Poza tym zrobiłem sobie ziołowy okład na oczy zmęczone siedzeniem po nocy (wciąż kończę powieść). Tym razem na czas leżenia włączyłem sobie Marsz turecki Mozarta. Jeśli mężczyzna może prawdziwie kochać drugiego mężczyznę, to jest to właśnie mój przypadek, oczywiście miłość platoniczna na odległość rozdzieloną czasem, ale w złotych ramach.

Kocham także obrazy. Przypomniało mi je zaproszenie na wernisaż otrzymane z Galerii „Taki mój świat” z Gdańska -Wrzeszcza. Dziękując za zaproszenie, przedstawiam kilka ich obrazów.

Na zakończenie link do wspomnianego utworu Mozarta, to tylko 4,2 minuty:

https://www.youtube.com/watch?v=HMjQygwPI1c

Oddam cały obecny rząd polski (na zawsze) za jedną minutę tej muzyki! Panie, wysłuchaj mnie i znajdź mi chętnego!

Kronika narodu wybranego. Niezwykłe oratorium Iwana Iwanowicza

Skutki ustawy o dumie narodowej i karach za jej tłumienie okazały się niezwykle pozytywne. Wzrosły uczucia patriotyczne. Mężczyźni poczuli się jędrniejsi i kupowali mniej viagry, kobietom powiększyły się piersi, a karmiącym matkom ilość zsiadłego mleka w lodówce. Były też inne korzyści zdrowotne: obywatele zgłaszali mniejsze ilości łupieżu na ramionach oraz gęstnienie włosów na piersiach. Pewien młodzieniec twierdził, że jego łysina nie tylko przestała się powiększać, ale cofnęła się całkowicie i wróciły mu włosy tak silne, że rodzina porównywała go z niedźwiedziem, uważając nie bez kozery, że gdyby tonął, to można by go z łatwością wywlec za kudły z wody. Ponieważ poszukiwał pracy, sugerowano mu, aby przyjął się do cyrku i podnosił stolik w zębach dla zademonstrowania potencji.

Z obrotu spraw niezadowolone pozostały tylko firmy produkujące suplementy i kosmetyki, ponieważ konsumenci zgłaszali ustępowanie opryszczki i poprawę jakości cery.

Informacje o efektach dumy narodowej przedstawiano w telewizji, pokazując na zdjęciach coraz lepszy stan zdrowia i samopoczucia narodu. Kiedy okazało się, że jednemu z posłów partii rządzącej „Tkliwość i Ska” nie tylko wzmocnił się głos, ale i poprawiło zdrowie psychiczne, rząd stworzył specjalny fundusz promocji dumy narodowej jako środka o właściwościach leczniczych.

Iwan Iwanowicz z uwagą obserwował rządową promocję dumy narodowej za granicą. Szczerze też podziwiał rząd, że samotrzeć wywołał kaskadę pozytywnych wzruszeń wśród obcokrajowców, którzy przecież nie zawsze życzyli narodowi Nomadów wszystkiego najlepszego.

Postanowił to uczcić. Następnego dnia, po nocy wypełnionej historycznymi snami, poinformował członków spotkania przy krawężniku, że będzie spisywać nieprawdopodobne osiągnięcia rządu. Zamysł ten dedykował premierowi, ministrom, wiceministrom i ich pomocnikom jako dodatek do skromnych uposażeń, jak również temu, co czuwa nad premierem.

Zebrani uznali jego tajemnicze odniesienie za niezwykle poetyckie i pełne uczuć

, domyślając się, że dotyczy ono Jego Czcigodności.

– Oby żył on wiecznie na wzór Ramzesów egipskich – wyraził się Iwan Iwanowicz i westchnął tak serdecznie, że aż żal było go słuchać, zwłaszcza kiedy zdano sobie sprawę, że jego postulat jest nie do spełnienia. Moment później przez uduchowioną twarz przewodniczącego zebrania przemknął jakby promyk nadziei, że a nuż zdarzy się cud i Jego Czcigodność okaże się nieśmiertelny, a co najmniej długowieczny jak biblijny Matuzalem.

Później w rozmowach Iwan Iwanowicz upierał się, że ludzie mogą żyć bardzo długo, jeśli tylko mają w sobie odpowiednią moc i pragnienie, ale nikt mu już nie wierzył.

 

Odezwa do Czytelników 

Droga Czytelniczko!  Drogi Czytelniku! 

Zakrzyknę jak niegdyś Edward Gierek: „Pomożecie?”, a Wy mi odpowiedzcie: „Pomożemy!”, nawet gdybyście mieli skłamać.To mi doda otuchy. Nie będziecie pierwsi, którzy nie mówią prawdy. Kłamstwo jest dzisiaj w cenie, szczególnie w polityce. Widocznie czemuś ono służy, skoro jest w cenie. Na pewno ludziom łatwowiernych i szukającym mądrości w innych, nie w sobie. 

Zmieniłem zamysł. Miałem pisać na mojej stronie autorskiej opowiadanie, piszę powieść w odcinkach. Poniżej trzeci odcinek. Pomysły czerpię z otaczającej nas rzeczywistości, rodzimej i międzynarodowej. Przedstawiam to, co widzę, czytam, słyszę, co mi się śni w nocy, cofam się w tył, wybiegam do przodu, fantazjuję. Staram się, aby była to najlepszej klasy groteska, parodia, także realizm magiczny, który mnie urzeka (uwielbiam Gabriela Garcię Marqueza)

Pisanie kosztuje mnie dużo wysiłku. Jeden wpis na blogu (300 – 600 wyrazów) to 3 do 5 godzin pracy, może nawet dłużej. Sprawdzam treść wielokrotnie, zmieniam, uzupełniam, aby tekst był celny, interesujący, atrakcyjny. Pisząc blog, zaniedbuję inną powieść, nad którą pracuję już od blisko roku. To dodatkowe obciążenie dla mnie.

Dlatego, jeśli moje teksty Ci się podobają, zachęcaj jak najczęściej do wchodzenia na moją stronę przyjaciół, znajomych i rodzinę. Jeśli możesz, umieść link do mojej strony autorskiej na swoim Facebooku lub blogu. Będę wdzięczny. Im więcej osób mnie czyta, tym większa jest moja motywacja do pisania; czynię to w czynie społecznym.

Szczególnie byłym zachwycony, gdyby na mojej stronie pojawił się ktoś z Twoich znajomych, dziennikarz, pisarz, księgarz, recenzent, bibliotekarz, aktor, bloger książkowy, znana osobistość, jednym słowem osoba opiniotwórcza. To dla mnie bardzo ważne, gdyż potrzebuję promocji. Nawet najwybitniejsi pisarze się promowali. W księgarniach są moje trzy książki, mają dobre i bardzo dobre recenzje (patrz górny pasek menu nad blogiem), ale jestem mało znany. Nieliczni mnie kupują, rynek jest szalenie konkurencyjny.

Na zakończenie: uwielbiam uwagi, recenzje, sugestie. Nic mnie tak nie cieszy, jak krytyka; pisząc polubiłem cierpienie. Bądź markizem Donatien-Alphonse-François de Sade, chłostaj mnie krytyką! Pisz komentarze, jeśli życzysz sobie także bezpośrednio do mnie. Podaję adres: michael.tequila@anciano.pl

Pozdrawiam serdecznie,

Michael Tequila

Linki:

Najkrótszy dzień roku i Święta Bożego Narodzenia

Najkrótszy dzień w roku na bliskiej perspektywie cieszy mnie, ponieważ potem wszystko idzie z górki, dni stają się coraz dłuższe, mogę też sobie wyobrazić, że coraz bardziej słoneczne. Zdaję sobie sprawę, że tworzę w ten sposób wyobrażenie, które ułatwia mi przetrwanie dni zimowych, ponurych, męczących i przygnębiających, jak obecna polityka.

Polityka i władza mnie znużyły; konsekwentnie ciągną nas w dół, w nieznanym kierunku; mam złe przeczucia, ponieważ kłamstwo zbyt często rozdziobuje prawdę, a duża część społeczeństwa jakby tego nie dostrzegała zachowując się tak, jakby kasza manna padała z nieba. Mojemu rozczarowaniu daję wyraz tweetując na Twitterze, którzy stał się dla mnie głównym forum wypowiedzi.

Przygotowałem sobie kilka wpisów z Twittera, głównie o charakterze aforyzmów, na jutrzejsze spotkanie autorskie o godzinie 18.30 w Instytucie Kultury Miejskiej w Gdańsku. Miejsce i czas spotkania przypominam także sobie, ponieważ jest to dla mnie ważne spotkanie. Myślę o nim od kilkunastu dni, zamierzam przedstawić fragmenty mojej twórczości, poezji, powieści, opowiadań, aforyzmów, blogów i tweetów, twórczości dosyć rozrzuconej gatunkowo, częściowo publikowanej, częściowo niepublikowanej.

Skończyłem właśnie czytać książkę Mariusza Szczygła: „Projekt prawda”, nietypową pod względem zawartości. Obok tekstów autora w książce zawarta jest powieść Stanisława Stanucha „Portret z pamięci”, wyróżniona nieco ciemniejszym kolorem kart, wydana pierwotnie w roku 1959, której autora porównywano – jak podaje M Szczygieł – do takich znakomitości jak Camus, Beckett, Sartre i Proust. Pierwsza część Stanucha podobała mi się, nawet bardzo, druga pisana techniką „strumienia świadomości” już nie. Obydwie części, ta stanuchowa i ta szczygłowa, godne są uwagi, przynajmniej częściowo.

Część szczygłowa zawiera krótkie opowiadana, rodzaj wspomnień i refleksji, każda na temat jakiejś lub czyjejś prawdy, człowieka, zdarzenia lub miejsca. Literatura zawsze sprawia mi przyjemność, ponieważ czytam teraz mniej, za to uważniej i rzeczy, o których jestem przekonany, że warto je przeczytać.

W świecie dzieje się tyle rzeczy.

W świecie dzieje się tyle ważnych i ciekawych rzeczy, a ja stoję w miejscu. Może dlatego, że stoję przy biurku i piszę. Mam biurko z ruchomym blatem.

Nasz dzielny premier Morawiecki szybko wyjechał i jeszcze szybciej wrócił z Brukseli. Miał ważne rzeczy do załatwienia. Mogę mu tylko zazdrościć; ma tylko ważne rzeczy –  przed sobą, za sobą i obok siebie. Może dlatego to zamożny człowiek. W telewizji podano, że kiedy był prezesem banku zarabiał 5000 zł. Dziennie. Też nieźle.

Przewiduję, że osiągnie ogromny sukces w Brukseli. Teraz UE będzie akceptować wszystko, co pan premier powie i napisze. Bardzo go tam lubią. Mówi biegle po angielsku i jeszcze jakimiś językami. W Polce również językiem swojej partii. To trudny język, nie zawsze go rozumiem.

W Sejmie jest bardzo dobrze. Ustawy, które PiS będzie głosować, Marszałek Karczewski określa jako uszczęśliwiające naród. Ja też się cieszę, niesamowicie, po prostu umieram z radości.

W Rosji też nie jest źle. Władza jest mocna jak tur, podobnie jak u nas. To każdego cieszy. Prezydent Putin będzie nadal rządzić, wiem to, choć jeszcze nie znam wyników wyborów. Wystarczy, że znam człowieka. Tam go wszyscy kochają, mimo że sportowcy rosyjscy używali środków dopingujących. Nie tak znowu dużo, spożywali je tylko zamiast śniadania. Podobno tylko dlatego, że raz bardzo ich pochwalił. Co ja piszę?! Nie używali żadnych środków dopingujących, nigdy, przenigdy, absolutnie! Czasem prawda jest ta podobna do nieprawdy, że trudno się połapać.

Przygotowuję się do spotkania autorskiego (poniedziałek godz. 18.30 Instytut Kultury Miejskiej Gdańsk, ul Długi Targ 39). Planuję przedstawić tam fragment mojej najnowszej powieści, nad którą pracuję od miesięcy.

Dzisiaj tylko krótki fragment (dla rozgrzewki umysłu).  

„Mistrz zapadł w odrętwienie, oczy przysłoniła mu mgła, zasnął. Zobaczył przed sobą Izabellę i Reksa, wpatrujących się w niego z nieprzyjemną ciekawością. Stali na straży, pilnowali go. Była w nich ciekawość i upór. Towarzyszyli mu podobni do nieruchomych głazów cierpliwie czekających na coś, czego nie rozumiał. Coś od niego chcieli. Coś kliknęło mu w świadomości i w jednej sekundzie zjawił mu się przed oczami plan radykalnego uporządkowania swojego życia. Bez zastanowienia sięgnął po długopis i w wielkim pośpiechu, nie zważając na błędy, szkicował postanowienia.

Kiedy skończył, powiększył kropki wyliczające przy hasłach, dziękując opatrzności za niespodziewany dar bezpłatnego natchnienia. Popatrzył na świadków i żachnął się ze zdumienia: Izabella i pies zamienili się rolami. Teraz kobieta klęczała na podłodze ze smyczą w zębach, z wydłużoną twarzą podobną do psiego pyska i uśmiechającymi się figlarnie oczami. Obok niej stał jego ukochany Reks, z ludzką fizjonomią, oczami otwartymi ze zdumienia, gładkimi policzkami i lekko upudrowanym nosem, z fartuchem kuchennym byle jak zawieszonym na wąskich paseczkach na szyi. Eduardo zdał sobie sprawę z absurdalności sceny i wybuchnął śmiechem. W tym momencie dwie istoty uporządkowały się: kobieta znowu stała się cierpliwą Izabellą, a pies radosnym Reksem, proszącym o wyjście na spacer”.

O powieści „Sędzia od Świętego Jerzego”

Fragment recenzji książki Michael Tequila:  "Sędzia od świętego Jerzego" :

http://recenzjeoptymisty.blogspot.com/2015/06/michael-tequila-sedzia-od-swietego.html  "Sędzia od świętego Jerzego" to satyra, która wyróżnia się spośród innych pomysłem na fabułę. Serdecznie zachęcam wszystkich do zapoznania się z ta fantastyczną lekturą. Polecam!

oraz fragment samej książki:

– Jestem międzynarodowym sędzią hokeja na lodzie. Znalazłem się tu przypadkowo, choć teraz nie jestem pewny, czy tak w istocie było. Wszystko to takie dziwne – dodał z westchnieniem. – Moi porywacze, czy raczej porywaczki, były rozczarowane, że nie jestem sędzią wymiaru sprawiedliwości, a potem ucieszyły się, że jestem sędzią sportowym. Najbardziej życzyłyby sobie, abym był sędzią piłki nożnej. W sumie wiem tylko tyle, że mam wystąpić jako sędzia główny Sportowych Igrzysk Partii i Organizacji Politycznych. Pan uchylił mi rąbka tajemnicy za co jestem szczerze wdzięczny – Sędzia uznał, że najkorzystniejszy będzie pojednawczy tryb rozmowy.

– O, widzi pan, to dobrze się składa, bo ja naprawdę wiem sporo. Widziałem tutaj niejednego sędziego, ale ostrzegam pana: żaden z nich nie sprostał zadaniu. Jest ono skomplikowane, a zawodnicy, trenerzy i kibice są niezwykle wymagający i trudni. Niektórzy sami dobrze nie wiedzą, czego naprawdę chcą, choć wszyscy krzyczą, że pragną prawdy, sprawiedliwości i dobra narodu. Oraz oczywiście ukarania winnych. – Politolog podkreślił swoje oświadczenie, unosząc w górę prawą pięść, a następnie opuszczając ją w dół tak, jak kat opuszcza topór. Sędzia mógłby przysiąc, że usłyszał nawet świst powietrza. – Widocznie dlatego zmienili kryteria wyboru sędziego – kontynuował Szczerbaty. – Dotychczas byli to sędziowie wymiaru sprawiedliwości i tylko jeden był sędzią pokoju. Przywieźli go zza wschodniej granicy. Skąd wytrzasnęli tam człowieka o takich kwalifikacjach, tylko Bóg raczy wiedzieć. Dla mnie zakrawało to na cud. Czy mogę wiedzieć, jakie są pańskie doświadczenia zawodowe? – Szczerbaty przerwał wyjaśnienia, aby ostatecznie rozwiać niepewność dotyczącą osoby, której w poczuciu obywatelskiego obowiązku udzielał pomocy.

– Moja kariera zawodowa obejmuje trzy brutalne dziedziny sportu: futbol, boks i hokej na lodzie. Przez dwadzieścia miesięcy grałem w drużynie futbolu australijskiego. Miałem szczęście, że skończyło się to tylko dwukrotnie złamanym obojczykiem i silnym wstrząsem mózgu. Australijczycy mają takie ilości testosteronu, że musieli wymyślić własny futbol, aby nie pozabijać się na ulicach. Potem boksowałem, a w końcu zostałem zawodowym hokeistą. Kariera hokejowa doprowadziła mnie do sędziowania. Byłem dobry i szybko uzyskałem awans na sędziego międzynarodowego.

– Wiedziałem, że jeśli wybrano pana, międzynarodowego sędziego hokeja na lodzie, to znaczy, że jest pan twardy, sprawiedliwy i nieprzekupny. Musi pan być gwiazdą sędziostwa! – Szczerbaty promieniał entuzjazmem, że wreszcie znaleziono właściwego arbitra.

 

 

 

 

Powieść Michael Tequila: Sędzia od Świętego Jerzego

Wielcy pisarze, Ernest Hemingway, Stendhal, Honore Balzac, John Steinbeck, Vladimir Nabokov, Virginia Wolf, Guy de Maupassant, Walt Whitman, Georges Simenon, aktywnie uprawiali promocję i reklamę własnej twórczości np. pisząc recenzje własnych utworów, dając ogłoszenia prasowe itp. 

Georges Simenon za 100.000 franków podjął się napisać kompletną powieść zawieszony przez 72 godziny w szklanej klatce przed klubem nocnym Moulin Rouge w Paryżu. Autor zaprosił publiczność do proponowania tytułów, tematów oraz bohaterów powieści. Powieść pisał wytrwale stukając na maszynie do pisania. We wcześniejszym ogłoszeniu prasowym obiecał, że wynikiem współpracy z publicznością będzie „niezwykła powieść: napisana z rekordową szybkością, z rekordową wytrwałością oraz niezwykłym talentem”. Simenon osiągnął rewelacyjny sukces marketingowy. Jak podaje Pierre Assouline w “Simenon: Biografia” paryscy dziennikarze “nie mówili o niczym innym”.

Oto moja propozycja powieści cieszącej się dobrymi recenzjami: Michael Tequila: Sędzia od Świętego Jerzego z cytatami z recenzji w kolejności ich ukazywania się. Powieść jest do nabycia w sieci księgarni Matras oraz księgarniach internetowych. Zachęcam do zakupu, również jako upominek.

2015 03 14 http://zaczytani.pl. Intrygująca satyra, która w jaskrawy sposób punktuje wszystkie przywary i bolączki polityków oraz życia politycznego kraju. Zabawna i ironiczna, ale przede wszystkim bardzo prawdziwa.

2015 03 21 Blog http://michaeltequila.com  Książka pisana jakby obrazami mimo, że narracja oparta jest w zasadzie na dialogach, doskonały materiał na scenariusz filmowy. Ciekawa lektura na czasie. 

2015 04 09 http://nieterazwlasnieczytam.blogspot.com: Intrygująca satyra, która w wyśmienity i przystępny sposób obnaża fałszywy świat sceny politycznej, Michael Tequila posługuje się doskonałym warsztatem pisarskim, jego niezwykła finezja, poczucie humoru, lekkość i zaskakujące zakończenie to znaczące walory tej niedługiej powieści.

2015 04 10 http://www.zksiazkawdloni.pl  Ta niewielkich rozmiarów książeczka wciągnęła mnie niesamowicie na tyle, że przeczytałam ją za „jednym posiedzeniem. Jeśli obawiacie się podobnie jak ja wcześniej zagadnień politycznych wplecionych w fabułę książek, to polecam serdecznie sięgnięcie po lekturę Michaela Tequili. Na pewno się nie zawiedziecie.

2015 04 26 http://www.kolegaliterat.pl: Gdyby Michael Tequila zaproponował program naprawy rzeczywistości, to mógłbym określić jego książkę jako wybitną. Ze względu na to puste miejsce zmuszony jestem napisać, że Sędzia jest tekstem bardzo dobrym, a jego lektura sprawiła mi intelektualną przyjemność.

2015 05 03 http://czytelnia-mola-ksiazkowego.blogspot.com: Jeśli szukacie lekkiej książki o polityce, z którą miło spędzicie popołudnie, polecam Sędziego od Świętego Jerzego.

2015 05 07 http://www.wiadomosci24.pl: Sędzia od świętego Jerzego nie jest grubą powieścią. Czyta się ją lekko i przyjemnie. Ułatwia to nie tylko w miarę czytelna czcionka, żywy, przystępny i czasami ironiczny język, ale także interesująca i wciągająca fabuła, która skupia w sobie elementy polityki, obyczajowości, dramatu i kryminału.

2015 06 03 http://recenzjeoptymisty.blogspot.com: Sędzia od świętego Jerzego" to satyra, która wyróżnia się spośród innych pomysłem na fabułę. Serdecznie zachęcam wszystkich do zapoznania się z ta fantastyczną lekturą. Polecam!

2015 06 10 http://www.subiektywnieoksiazkach.pl: Sędzia od Świętego Jerzego to z pewnością książka skłaniająca do przemyśleń, której głównymi odbiorcami będę czytelnicy zainteresowani mechanizmami rządzącymi sceną polityczną i jej ogólnym kierunkiem rozwoju. Lektura na jeden wieczór, która dla mnie stała się ciekawym przerywnikiem czytanych na co dzień książek.

Komiks polityczny. Awans kapitana Jaroszki. Odcinek 9.

Jestem narratorem, skrybą z zawodu. Los dziwnym trafem wyznaczył mi zadanie spisywania dziejów kapitana Jaroszki oraz statku, którym kieruje. Kapitan tworzy dzieje, ja je tylko spisuję. Podział obowiązków nie jest równy, lecz prosty jak drut; z jednej strony wielki twórca, z drugiej niemy z podziwu konsument jego twórczości.

Los, jak mniemam, nie jest taki ślepy, skoro mnie wybrał, gdyż mam swoją godność. Jestem w tym podobny do kapitana Jaroszki, naszego niezłomnego bohatera, który nie daje się zwekslować na boczny farwater przeciwnościom ani przeciwnikom. Charakteru powieści nie jestem w stanie określić, ponieważ nie wiem, jak potoczą się dalsze wydarzenia. Wszystko jest w rękach kapitana Jaroszki, na statku pierwszego po Bogu, a czasem nawet przez Nim.

Od kapitana Jaroszki otrzymałem dzisiaj zawiadomienie; zapukało ono w nocy do mojej głowy pod postaciami trzech mrocznych dżentelmenów w kapeluszach. Cytuję: „Z uwagi na swoje niezwykłe zasługi dla statku, załogi oraz pasażerów, kapitan żeglugi Leo Jaroszka awansuje siebie do stopnia komandora marynarki, a statek do rangi okrętu. Decyzja jest ważna natychmiast i nie przysługuje od niej odwołanie. Podpisał (w imieniu załogi): I-szy Oficer, Zbrojmistrz Sęp (wysoki, szczupły, siwa skołtuniona bródka, oczy o ciepłym patriotycznym wejrzeniu). Kontrasygnował: Nijaki, Najwyższy Urzędnik (możliwe, że nawet i dwa pięćdziesiąt wzrostu).

Decyzję przyjąłem bez szemrania, podobnie jak cała załoga i pasażerowie, bo był to fakt, zdarzenie. Rzeczywistość i historia mają swoje wymagania; nikt nie jest w stanie z nimi dyskutować, najwyżej pokrętnie je interpretować, o czym myślę ze wstrętem, że ktoś mógłby zechcieć to robić.

Mniej spostrzegawczym i słabującym pamięciowo przypomnę, że Leo Jaroszka, ex-kapitan, teraz już komandor marynarki, w przyszłości Bóg wie kto jeszcze, jest bytem samoistnym, który oderwał się od siebie samego (średniego wzrostu i średniej otyłości) i pewną ręką steruje statkiem, od dzisiaj już okrętem, ku nieznanemu przeznaczeniu. Czyni to ku zachwytowi załogi i jednej trzeciej pasażerów kochających pęd i szalone przygody, oraz rozpaczy pozostałych jednostek, preferujących stabilność i przewidywalność.

Mnie ta podróż tylko fascynuje. Drżę cały, czekając na dalsze wydarzenie, aby spisywać je jak mogę najwierniej i najczulej, albowiem major Jaroszka jest także moim bohaterem.

Dziś więcej już nie napiszę, gdyż wzruszyłem się do łez. Nie wstydzę się ich; dojrzały mężczyzna nie boi się spojrzeć w oczy uczuciom autentycznej miłości.

Wybaczcie mi tę chwilę niezamierzonego uniesienia.

O nienawiści, 1 powieści, 10 recenzjach i alkoholizowanym autorze

Kiedy pisałem powieść „Sędzia od Świętego Jerzego” nie miałem najmniejszego pojęcia, że zostanie ona jednoznacznie zakwalifikowana przez recenzentów jako „polityczna”. Zaskoczyło mnie to. Polityka jest niewątpliwe jej tłem, ale niekoniecznie najważniejszym.

Treściowo równie wiele jest tam sportu, co polityki. Dla mnie tematem wiodącym powieści jest nietolerancja i nienawiść, czyli zjawiska, które można odnieść – oprócz polityki – także do ideologii, religii, sportu, komunikacji społecznej czy nawet gospodarki i technologii. W tle jest również rywalizacja, nieodzowny element systemu demokratycznego, opartego na wolności przekonań i działań. W polityce nietolerancja i nienawiść są z pewnością najbardziej widoczne, także dlatego, że media karmią nas wiadomościami politycznymi nieprzerwanie, każdej godziny i minuty.

Powieść doczekała się dziesięciu recenzji, jednej na poziomie „dobrej”, kilku na poziomie „bardzo dobrej”, większości na poziomie „rewelacyjnej” (8 w skali 10). Wszystkie recenzje, bez wyjątku, definiują ją jako powieść „polityczną”; ja określam ją jako międzygatunkową, obyczajowo – psychologiczno -kryminalną, ponieważ zawiera w sobie te trzy wątki.

Piszę to wszystko, aby dać ujście poczuciu, że polityka w Polsce stała się czymś tak obrzydliwym, że fenomen rywalizacji i nienawiści pokazany w powieści został w recenzjach „zepchnięty” na tor boczny. Polityka uprawiana przez PiS, Kukiza i na dobrą sprawę także inne partie, stała się kłębowiskiem ignorancji, nietolerancji, nieposkromionych ambicji i zwichniętej religijności („moja wiara w Boga jest jedyna i słuszna”).

Polityka jest zjawiskiem wyjątkowo szerokim i złożonym. W istocie rzeczy dyskusja polityczna to dyskusja na tematy społeczne, ochrony zdrowia, obronności, edukacji, gospodarki, zatrudnienia, moralności i podobne. Wiele osób wypowiada się bez sensownego ich zrozumienia i umiaru w wyrażaniu opinii, i to jest bulwersujące. Do rozsądnej dyskusji potrzebne jest wykształcenie (uporządkowana wiedza), zdolność obserwacji i analizy, oraz samoświadomość, co wiem, a czego nie wiem, oraz wyczucie, ile i co wypada mi powiedzieć. Demokracja zapewniła nam wolność i ludzi ogarnęło nagłe przeświadczenie, że mogą mówić wszystko, co im ślina na język przyniesie. W wielu zrodziło to aroganckie przekonanie, że ich pogląd jest jedynie słuszny – prosta droga do niechęci i nienawiści osób o odmiennych poglądach. Odwołuję się w tym miejscu do obrazu Francisca de Goya y Lucientes: „Gdzie umysł zasypia, budzą się potwory”, doskonale ilustrującego powyższe wywody.

Francisco Goya, gdy rozum zasypia, budzą się potwory

W powieści starałem się pokazać nietolerancję i nienawiść, bardziej niż politykę. „Sędzia od Świętego Jerzego” jest groteską (z elementami humoreski), ponieważ chyba tylko ona jest w stanie wyrazić absurdalność zachowań społecznych. Groteska jest formą literackiego powiększenia, pomniejszenia i deformacji zjawisk świata przedstawionego, dzięki czemu idealnie nadaje się do interpretacji bulwersujących zachowań.

Osobom zainteresowanym weryfikacją tych poglądów przekazuję linki do kilku recenzji dołączając nabożne błogosławieństwo, którego w końcu i ja, człowiek wolny, mogę swobodnie i z natchnieniem udzielać z prywatnej ambony, głosząc prawdę, całą prawdę i tylko prawdę, przejmującą i gorącą jak namiętność polityczna.

2015 04 09 http://nieterazwlasnieczytam.blogspot.com/2015/04/sedzia-od-swietego-jerzego-m-tequila.html
2015 04 10 http://www.zksiazkawdloni.pl/2015/04/sedzia-od-swietego-jerzego-michael.html
2015 04 26 http://www.kolegaliterat.pl/michael-tequilla-sedzia-od-swietego-jerzego/
2015 05 03 http://czytelnia-mola-ksiazkowego.blogspot.com/2015/05/michael-tequila-sedzia-od-swietego.html
2015 05 07 http://www.wiadomosci24.pl/artykul/recenzja_sedziego_od_swietego_jerzego_michaela_tequili_329971.html
2015 06 03 http://recenzjeoptymisty.blogspot.com/2015/06/michael-tequila-sedzia-od-swietego.html

Zagubiłem się

Zagubiłem się. W polityce, w planach imperialnej Rosji, w Internecie szukając recenzenta, w pogodzie, która w Gdańsku jest marna, pochmurna, deszczowo-śniegowa, za to we Wrocławiu słoneczna i ciepła.

W ciągu dnia odnajdywałem się w różnych miejscach: w sklepie warzywnym, gdzie kupiłem kilka produktów do domu, lecz nie znalazłem łuski cebulowej do malowania pisanek wielkanocnych, na dworze, gdzie znajoma ścieżka prowadziła mnie do domu jak wóz z pijanym woźnicą konia do rodzonej stajni, w myślach, lecz nie w pamięci, która – jest to już wspominałem – starzeje się szybciej niż ciało.

Wierzę w to stwierdzenie, jak w mało co, z wyjątkiem pana Boga, który nie wiem, czy nawet słyszał o Michaelu Tequili, podobnie jak przedstawiciele nieba na ziemi czyli hierarchia kościelna, którą bardziej niż czytanie dobrych powieści trapią wierni oddalający się od Kościoła, oraz niewierni występujący do sądu z żądaniami rekompensat finansowych za molestowanie.

Molestowanie to czynność, która przychodzi zbyt wcześnie: kiedy chciałbyś, aby cię molestowano, to jakoś brakuje chętnych. Tylko politycy są wytrwali w męczeniu obywateli poglądami, podobnie jak Prezydent Putin w molestowaniu Europy i Ameryki ambitnymi planami. Ciekaw jestem, czy sprawy te trafią kiedyś do sądu z żądaniami rekompensaty ze strony poszkodowanych?

Na szczęście odnajduję się łatwo w moim pokoju, konstrukcji nader prostej: z tyłu ściana, z lewej strony okno, z prawej łóżko z materacem, z którego jestem dumny, z przodu biurko z dwoma monitorami. Jeśli ktoś ma wątpliwości, to przekonuję z całej siły, że warto mieć dwa monitory: idealne rozwiązanie, kiedy potrzebujesz coś kopiować, porównywać, pisać tekst i równocześnie czytać inny tekst na ekranie. Jeśli zyskam sławę, to z pewnością częścią drogi do niej będą dwa monitory, ułatwiające pracę i przyśpieszające myślenie.

W momentach zagubienia zwracaj się o pomoc do swojej żony. Nie dziwię się, że Kościół, matka nasza, popiera instytucję małżeństwa, ponieważ jedynym źródłem prawdy o mężczyźnie jest jego żona. Jeśli nie jesteś żonaty, ożeń się, aby poznać tę prawdę, a jeśli jesteś, to możesz pomyśleć o rozwodzie, ponieważ znasz już prawdę i wiesz, ile jesteś wart. Określenie „ile” jest rozciągliwe: może oznaczać „nic”, „mało”, „dużo”, „czy ja wiem” i jeszcze więcej.

Chyba znowu pogubiłem się. Trudno, taki dzień.

Drogi Czytelniku,

Niniejszym daję Ci gwarancję wysokiej jakości mojej powieści. Gdybyś nie daj, Boże, poczuł się rozczarowany, masz gwarancję przeprosin z prawem wyboru formuły. Poniżej przedstawiam Formułę 1. W przyszłości dalsze formuły.

Pośpiesz się z zakupem, nie musisz spieszyć się z reklamacją!

Formuła 1:

Pana/Pani krytyka mojej powieści „Sędzia od Świętego Jerzego” jest niezwykle trafna. Zgadzam się z Panem/Panią, że fabuła jest nudna, bohaterowie są gorsi od polityków, a zakończenie powieści jest beznadziejne. Zrozumiałem to dopiero wtedy, kiedy sam zacząłem czytać powieść. Było już jednak za późno, aby cokolwiek zmienić.

Szczerze przepraszam za lichą jakość utworu.

Niech Bóg Pana/Panią błogosławi w drodze ku lepszej literaturze, jeśli taka istnieje.

Z poważaniem,

Michael Tequila.

 

Biznes i pisanie opinii o książkach

Zacząłem (przejściowo) traktować pisanie jak biznes: promuję i sprzedaję produkt. Proszę mi wierzyć, dzisiaj bez tego pisarz nie istnieje. Na rynku są tony książek, konkurencja jest zabójcza.

„Sędzia od Świętego Jerzego” jest w sprzedaży w księgarniach internetowych, z wyjątkiem – jak na razie – Empiku i Domu Książki. W nadchodzącym tygodniu ukaże się w księgarniach Matras (jest ich 200 w Polsce). Zaczynają też kupować biblioteki. Proszę zwrócić się do swojej biblioteki o zakup, nie jest to propozycja obraźliwa, wręcz przeciwnie, tym bardziej, że książka nie jest droga – ceny w księgarniach internetowych są od 15,15 zł do 23,00 zł. Proszę nie kupować wersji elektronicznej (ebooka); jest to zeszłoroczna uboższa wersja powieści. Wystąpiłem już do wydawcy (Virtualo Self-Publishing) o jej usunięcie.

Odczuwam brak opinii na temat mojej powieści, przed wszystkim na stronach księgarni, które ją sprzedają. Dlatego też wdzięczny będę nie tylko za przeczytanie powieści, ale także wystawienie opinii. Dobrym miejscem jest strona księgarni, idealnym portal www.LubimyCzytac.pl.

Dobrze mi zrobiło poświęcenie kilku godzin i przygotowanie sugestii, jak napisać opinię o książce, oraz przykładów, jak robią to inni. Większość przykładów to fragmentyopinii, które zostały określone przez czytelników jako „najbardziej wartościowe”.

Poniżej przedstawiam sugestie, jak pisać ocenę książki oraz dziewięć przykładów ocen. Nie ma potrzeby czytać ich do końca, chyba że ktoś ma na to chęć. Niektóre są naprawdę ciekawie napisane – dobra lektura także dla młodzieży. Pozdrawiam serdecznie.

IMG_3227-001Przerwa na kawę ale czyta się dobrze.

Jak napisać opinię o powieści:

  • Oceń tematykę. O czym jest powieść? Jaki to rodzaj: kryminalna, obyczajowa, romans, psychologiczna, thriller?
  • Ujęcie tematu, jego aktualność?
  • Ogólne wrażenie: Co jest szczególne, ciekawe, oryginalne, nowatorskie? Jak czyta się powieść?
  • Jakie ma mocne, słabe punkty? Co ci się podoba, a co nie i dlaczego?
  • Oceń fabułę/akcję: pasjonująca, wartka, wciąga, z pomysłem, nudna, schematyczna?
  • Oceń język: literacki, potoczny, piękny, wulgarny, nieporadny?
  • Oceń inne elementy: styl, temat, dialogi, początek i koniec powieści, wątki?
  • Oceń postacie bohaterów: interesujące, dobrze skonstruowane, oryginalne, nudne?
  • Jak widzisz powieść/autora w porównaniu z innymi powieściami/autorami?
  • Napisz, do kogo adresowana/kto mógłby być zainteresowany: młodzież, każdy, kobiety, ludzie starsi?
  • Podsumuj, jak oceniasz książkę? Bestseller/ świetna/udane nieudane dzieło?
  • Napisz, czy polecasz ją innym?

Przykłady opinii:

Opinia 1: Dobra na poziomie szkoły podstawowej. W pustyni i w puszczy to powieść dla młodzieży wydana przez Henryka Sienkiewicza. Opowiada o przygodach Stanisława Tarkowskiego i Nel Rawlison. Zarówno książka jak i film bardzo mi się podobały, to ciekawa i wciągająca historia młodych ludzi narażonych na wiele niebezpieczeństw w Afryce. Książka umożliwia nam poznanie obcych kultur i historii narodów, dzięki niej możemy nauczyć się czym jest prawdziwa przyjaźń, oddanie i poświęcenie. Uważam, że warto przeczytać tę powieść.

Opinia 2: W skrócie? Książka śliczna. Chociaż to słowo nie do końca oddaje to, co się czuje po jej przeczytaniu. Nie jest to książka o wojnie. Ale z wojną w tle. Nie jest to książka o romansach. Ale miłość zerka na czytelnika niemal z każdej strony. Więc o czym to książka? O tym, że trzeba być człowiekiem, bez względu na okoliczności. O tym, że trzeba kochać, bo jutro może być już za późno. Nie jest to powieść babska czy ckliwa. Myślę, że to powieść dla każdego, kto znajdzie chociaż odrobinę czasu by zagłębić się w świat Złodziejki: kraść z Nią jabłka, słuchać gry na akordeonie i przynosić radość ludziom…

Opinia 3: Powieść utrzymana jest w klimacie podobnym do „Cienia wiatru”, jednak więcej tu polityki i współczesnej historii. Reżim generała Franco kładzie się cieniem na losach jednego z głównych bohaterów, którego znamy dobrze z pierwszej części opowieści. Okazuje się jednak, że nie wiemy wielu rzeczy o przeszłości rodziców Daniela. Nie wie tego nawet sam młody księgarz.

W utworze jest sporo aluzji do wcześniejszych książek, co pozwala czytelnikowi na literacką zabawę, której trudno się oprzeć. Całość napisana jest pięknym językiem, a kwestie Fermina to literacki majstersztyk, łączący erudycję, inteligentny humor i rubaszność. Jest to powieść o wolności, przyjaźni, miłości i – oczywiście – o książkach i czytelniczej pasji.

Z bohaterami i ich światem żegnałam się z wielkim żalem, ale i z nadzieją, gdyż zakończenie jednoznacznie sugeruje, że będzie dalszy ciąg. Już czekam na kolejną powieść Zafona i mam nadzieję, że okaże się ona równie nastrojowa i piękna.

Opinia 4: „Złoto Bombaju” to powieść o mężczyźnie, uznawanego przez rodzinę i znajomych za nieudacznika. Akcja książki rozpoczyna się w Polsce w latach osiemdziesiątych. Eryk ma żonę i dwójkę dzieci. Ledwo wiążą koniec z końcem. Mężczyzna poddaje się losowi, bo uważa, że jego inicjatywa i tak by nic nie zmieniła, co nie zyskuje uznania w oczach innych. Pewnego dnia jego przyjaciel, Konrad, daje mu niezwykłą propozycję: razem wyjechać do Indii i przeżyć wielką przygodę, ale w zamian za przysługę. Jak się okazuje, przyjęcie propozycji nie jest do końca rozsądne, ani zgodne z prawem.

Książka jest dobra dla marzycieli. Autor świetnie opisał atmosferę bombajskich ulic, indyjskiej dżungli Goa i singapurskich ulic, przez co czujemy, jakbyśmy uczestniczyli w tej niesamowitej przygodzie, ale uwaga! Może brutalnie ściągnąć na ziemię!

Opinia 5: Czasami trafia się na książkę, podczas czytania której na myśl przychodzi cała masa zdań, wyrażeń, myśli, którymi można się posłużyć do opisania danej powieści, jednak po jej odłożeniu nie można sformułować nawet jednego, prostego zdania.

Jest to powieść, przez którą się płynie, głównie dzięki przyjemnemu językowi autora, którym się posługuje. Wpływ na to ma także prawdziwość tej historii, gdyż ja osobiście nie jestem w stanie zarzucić jej ani odrobiny nierealności – czy to w postawie bohaterów, czy może w toczących się wydarzeniach. Autor cechuje się wnikliwością przy analizowaniu podjętych przed siebie tematów, jednak robi to w taki sposób, że książkę czyta się z prawdziwą przyjemnością i satysfakcją z udanej lektury.

Opinia 6: Na języku nadal czuję smak jej słów, w myślach cały czas mam historie i przygody bohaterów, którzy mnie wprost oczarowali. Klimat tej książki jest niesamowity, nie mogłam się od niej oderwać. Były momenty, gdy łzy nie chciały przestać płynąć, albo uśmiech sam pojawiał się na ustach. Historia Juliana była tak niesamowita i realna, że czułam się, jakbym ja sama ją przeżywała. Niebanalna, zaskakująca fabuła i piękne, idealnie moim zdaniem dopasowane do książki zakończenie. Urzekająca miłość Juliana i Penelope, która z góry została skazana na klęskę. Jestem pewna, że ta lektura pozostanie w mojej pamięci na bardzo długo i z przyjemnością do niej kiedyś powrócę. Po raz pierwszy spotkałam się z książką, w której smutek tak dziwnie przeplata się z radością. Bardzo polecam!

Opinia 7: Książka ukazuje dylematy młodych ludzi, i nie tylko. Niki i Alex tworzą udany związek do czasu, aż ten się jej oświadcza. Niki zaczyna mieć dylemat. Czy aby Alex jest tym jedynym, czy 20 lat różnicy to nie za dużo? Każdy ma dylematy, każdy się zastanawia czy to ta jedyna osoba, z którą chcemy dzielić resztę naszego życia. Co mi się nie podobało to cytaty. Mało ludzi sypie cytatami jak z rękawa a tutaj co druga postać miała zawsze jakiś cytat na poczekaniu, przez to książka chwilami traciła na autentyczności.

Opinia 8: „Mistrz i Małgorzata” jest zupełnie inna od tych wszystkich książek, które teraz czytałam. Ma w sobie coś zupełnie innego, coś, czego nie potrafię nazwać. Najważniejsze dla mnie jest to, że wciąga w zupełnie inny sposób, niż pozostałe książki. Nie ma jakichś zaskakujących zwrotów akcji, nie zaskakuje, nie wbija w fotel. Ale mimo to wciąga niesamowicie. To trochę tak, jakby owinęła się dookoła mnie niewidzialnymi sznurkami i nie pozwalała ani na chwilę przerwać czytania.

Opinia 9: Powieść ma klimat i język. Dużo tu ironii, groteski, czarnego humoru, sprzeczności i hiperboli. Świat, mimo że rzeczywisty i jak najbardziej realny, pokazany jest w krzywym zwierciadle, w którym liryzm łączy się z dosadnością, a poetyckie porównania przeplatają się z wulgaryzmami. Długie, niemal barokowe, wielokrotnie złożone zdania stanowią odrębny smaczek. Fabuła momentami przypomina pijacki sen. I śmieszno, i straszno – chce się powiedzieć, śledząc perypetie narratora i jego znajomych z odwyku. Sam bohater jest człowiekiem światłym, elokwentnym, wszechstronnym i błyskotliwym. Oprócz studium alkoholizmu mamy tu obraz współczesnej Warszawy i różnych środowisk zawodowych oraz społecznych. Całość czyta się szybko, raz z uśmiechem, raz z niemal filozoficzną zadumą.

 

Hura na sieć księgarską

Obudziła mnie wiara w nadzwyczajną moc ducha autorskiej przedsiębiorczości.

– Kto mnie kupuje i czyta? – Zadałem sobie pytanie, sprawdziłem fakty i oto pierwsze wyniki: wysoki funkcjonariusz sklepu Biedronka, wciąż pracujący inżynier-emeryt, młodzieńczy posiadacz wnuczka o nadzwyczajnym talencie szachowym, przemiła pani rehabilitantka, przedsiębiorczy mężczyzna ze znajomością kapuery, uśmiechnięta ekspedientka ze sklepu delikatesowego oraz specjalista od mass mediów.

Z radością stwierdzam, że są to bez wyjątku osoby inteligentne i przemiłe, zamieszkujące różne miejscowości w Polsce, jedna nawet w Brazylii. I nie jest to wymyślone wazeliniarskie stwierdzenie, lecz żywa prawda jak w przysłowiu: „Amicus Plato, sed magis amicus veritas”.

Poświadczając ją kieruję pod adresem nabywców mojej powieści serdeczne „Bóg zapłać!”. Jest to ekonomiczna forma dziękczynności, bardzo użyteczna; płatnikiem jest pan Bóg, nie osoba dziękująca. Korzystając z niej stawiam się na równi z biskupami oraz księdzem profesorem Oko, którego miłość bliźniego jest wręcz porażająca. O skali swej miłości do Boga być może nie ma pojęcia nawet on sam. Ja w każdym bądź razie o niej nie słyszałem.

Zdobyłem już bastion księgarni internetowych, mam namierzone dwie twierdze księgarni stacjonarnych, niezwyciężony pozostaje tylko Empik. To mnie smuci, a także trochę gniewa, które to uczucie zapożyczam od Władimira Władimirowicza ze Wschodu. Tak jak on postanowiłem nie poddawać się.

Rozmawiałem już w salonie Empiku na temat spotkania autorskiego, reakcja była życzliwa, lecz warunkiem organizacji spotkania jest zakup mojej powieści przez Empik.

Wierzę, że jest to możliwe stymulując niejako od „dołu” zainteresowanie zakupem. Chodzi o to, aby większa ilość osób skierowała do Empiku pytanie o powieść „Sędzia od Świętego Jerzego”, kiedy i gdzie będzie dostępna np. w stacjonarnych księgarniach (salonach) czy w księgarni internetowej. Zwracam się w tej sprawie do czytelników oraz do przyjaciół, znajomych i rodziny.

Jeśli zechcecie Państwo pomóc, to proszę:

  1. Wejść bezpośrednio na http://www.empik.com/pomoc/kontakt (lub na adres sklepu internetowego empik.com a następnie odszukać i kliknąć na ikonkę (napis) „Kontakt’ znajdujący się u samiutkiego dołu po prawej stronie sklepu internetowego, co otworzy formularz kontaktowy.
  2. Kliknąć na „Wybierz” (w malutkiej ramce). Otworzy się lista.
  3. Kliknąć na „Pytanie o produkt”. Otworzy się lista.
  4. Kliknąć na „Sprawdź dostępność”. Otworzy się formularz kontaktowy.
  5. Wypełnić formularz pytając o powieść „Sędzia od Świętego Jerzego”
  6. Kliknąć na „Wyślij” u dołu formularza..

Przetestowałem pytanie i otrzymałem odpowiedź ze sklepu internetowego Empiku, że nie jest im znana decyzja firmy w tej sprawie. Decyzja zależy od Centrali, a konkretnie od bliżej niezidentyfikowanej osoby lub osób określających, co kupić a czego nie kupować.

Decyzja zakupu powieści przez wielką sieć księgarską to prawie szekspirowskie wyzwanie „Być albo nie być” dla autora rozwijającego skrzydła spóźnionego talentu. W sprawie autopromocji idę w ślady Balzaka, Stendhala, George Simenona, Ernesta Hemingwaya i innych wybitnych pisarzy, którzy aktywnie zabiegali o względy Czytelników.

Program moich spotkań autorskich w Gdańsku:

12 marca 2015, godzina: 18.30. Biblioteka Publiczna Filia nr 44, Ul. Wyrobka 5A, Gdańsk-Morena, tel. 58 348 70 06. Temat: Duchowa podróż do Indii i Nepalu. Program: Prezentacja slajdów i wspomnienia z Indii i Nepalu, pokaz nepalskiej misy muzyczno-leczniczej (musical and healing bowl), prezentacja krótkiego opowiadania „Hanuman, Bóg-Małpa”, dyskusja.

16 kwietnia 2015 godzina. 18.30. Spotkanie autorskie. Biblioteka Morena, Ul Wyrobka 5A, 80-288 Gdańsk, tel. 58 348 70 06.

24 kwietnia 2015 godzina. 18.00. Spotkanie autorskie. Biblioteka Manhattan, al. Grunwaldzka 82, 80-244 Gdańsk-Wrzeszcz, tel.: 58 500 00 80.

 

Sędzia od Świętego Jerzego

Drodzy Czytelnicy,

W związku z faktem, że moja powieść jest już w sprzedaży w wielu księgarniach, pragnę udostępnić tę informację łącznie z informacją o samej powieści. Zależy mi na maksymalnym spopularyzowaniu książki i osiągnięciu poziomu sprzedaży, który zagwarantuje powodzenie rynkowe dalszych pozycji. Pierwsza powieść może tylko utorować drogę autorowi, który wcześniej nie publikował w Polsce.

W przygotowaniu mam już dwie kolejne powieści oraz zbiór opowiadań nadający się prawie natychmiast do publikacji. Wydawcy niechętnie jednak akceptują opowiadania, ponieważ sprzedają się one słabiej niż powieści. Pierwszy sukces autora i powieści otwiera szerzej rynek i serca wydawców.

Będzie mi miło, jeśli zechcecie Państwo kupić i rekomendować moją powieść. Wkrótce będę pisać o gwarancji satysfakcji i innych poważnych i mniej poważnych sprawach.

Informacja o powieści

Michael Tequila: Sędzia od Świętego Jerzego, ISBN 978-83-7942-566-2, Format: książka drukowana, 19,5 cm x 12 cm, 116 stron, Wydawca Novae Res, Gdynia.

10838084_1066630610029624_4327640429651752916_o

Streszczenie powieści

Społeczeństwo żyje w stanie niepewności. Niebezpiecznie jest mieć „niewłaściwe” poglądy polityczne. To efekt śmiertelnej rywalizacji największych partii politycznych i polaryzacji społecznej.

Ani rząd, ani prezydent nie umieją rozwiązać problemu. Perspektywa wydarzeń staje się coraz bardziej niejasna. Sportowe igrzyska polityczne doprowadzają do niebezpiecznej konfrontacji przywódców dwóch partii. Rozstrzyga ją sędzia główny igrzysk ku bezgranicznej radości tysięcy widzów na trybunach. Uważają go za bohatera.

W ocenie prezydenta państwa decyzja sędziego jest bardzo ryzykowna. Prezydent nie myli się. W najmniej oczekiwanym momencie przynosi ona nieoczekiwane, szokujące konsekwencje.

Powieść można zaliczyć do gatunku psychologiczno-obyczajowo-kryminalnego. Stanowi ona swobodną alegorię kraju, gdzie rywalizacja czołowych postaci nabiera wymiarów szaleństwa. W narracji i dialogach autor chętnie korzysta z łagodnej groteski i karykatury.

Księgarnie sprzedające powieść Michael Tequila: Sędzia od Świętego Jerzego

(Stan z dnia 9.03.2015 godzina 24.00)

www.bookmaster.pl                           19,80 zł

www.eskahurt.pl                                23,00 zł

www.gandalf.com.pl                         19,50 zł

www.hokus.osdw.pl                           20,00 zł

www.inbook.pl                                  17,31 zł

www.ksiegarnia.pwn.pl                     20,70 zł

www.ksiegarniaklimczok.pl              20,20 zł

www.ksiegarnialichosik.pl                21,80 zl

www.lideria.pl                                   17,25 zł

www.madbooks.pl                             17,50 zł

www.merlin.pl                                   23,00 zł

www.nieprzeczytane.pl                     15,15 zł

www.pocztaksiazkowa.pl                  23,00 zł

www.profit24.pl                                 16,61 zł

www.ravelo.pl                                   17,02 zł

www.sklep.gildia.pl                           20,70 zł

www.taniaksiazka.pl                         20,24 zl

www.tropy.pl                                     23,00 zł

www.wydawnictwopzwl.pl               20,70 zł

www.zaczytani.pl                              19,00 zł

www.zinamon.pl                                20,70 zł

Serdecznie pozdrawiam,

Michael Tequila

 

Z życia aktywnego pisarza

Ten blog pisze się sam, od serca, które odkryłem w sobie dwa lata temu razem z prawdziwym charakterem błądzącym od lat po rozdrożach mego ciała. To i tak lepiej niż Edward Gierek, o którym społeczeństwo dowiedziało się, że ma serce, dopiero kiedy trafił do kliniki kardiologicznej. Piszę te słowa z perspektywy dojrzałości sercowo-charakterologicznej.

Życie pisarza jest samotnicze. Potwierdziła to na niedawnym spotkaniu w Gdańsku pani Katarzyna Bonda, niezwykle popularna autorka kryminałów w Polsce. Wspomniała ona, że kiedy jest w domu, to pisze w każdej sytuacji, w piżamie, w szlafroku, stroju wyjściowym, w pantoflach lub boso. Z niedostatku kobiecości, nie mam tylu możliwości ubioru, ale potwierdzam zdolność pisania w każdej sytuacji z wyjątkiem snu, który nie nastraja twórczo.

W dojrzałym wieku małe sprawy nabierają wymiarów dużych spraw, a duże – wielkich. Jest to życie w powiększeniu. Są ludzie, którzy powiększają swoje życie w kierunku pozytywnym, widząc je w dobrej lub co najmniej znośnej perspektywie, są też tacy, który powiększają je,  że tak powiem do tylu, negatywnie myśląc i mówiąc o sobie i otoczeniu. Osobiście wolę pozytywa; negatywnie mówię tylko wtedy, kiedy wyrażam się o politykach.

W dojrzałym wieku nie wszystko jest usłane różami, zwłaszcza na początku marca, kiedy jest trudniej o kolce. I bez kolców człowiek również się potyka. Mnie potknięć dostarcza pamięć i to nader chętnie, może dlatego, że pamięć starzeje się szybciej niż ciało.

O godzinie piątej rano Wena szturchnęła mnie w prawy bok (spałem wtedy na lewym), więc wstałem i napisałem zgrabny jednostronicowy fragment nowej powieści, jeszcze lepszej niż dwie dotychczasowe, co jest prawie niemożliwe.

Wspomniany fragment jest przełomowy, ponieważ dostarczył mi brakującego łącznika między wątkiem głównym a wątkiem bocznym powieści. Dzisiaj będę musiał jeszcze poświęcić dodatkowe piętnaście minut na korektę tekstu. Kiedy jestem „natchniony” piszę szybciej nie zważając na błędy. Ważna jest wtedy treść, a nie poprawność stylistyczna czy gramatyczna.

Życie liczę odcinkami piętnastominutowymi; nauczył mnie tego pewien prawnik w Adelajdzie na przystanku autobusowym. Tak, tak, proszę nie przecierać oczu, prawnicy w Australii biorą tyle pieniędzy za swoje usługi, że klienci chcą wiedzieć, ile i na co prawnik poświęcił czasu, kiedy wystawia rachunek na setki dolarów.

Kilka minut po godzinie ósmej zainaugurowałem wiosenny sezon biegów po zdrowie. Był to powód do dumy, jako że ciało z zasady stawia mi opór, woląc jeść i spać niż biegać. Tylko ze spaniem jestem podobny (i to częściowo) do kota.

Jeszcze przed południem zacząłem świętować Dzień Kobiet. Zainicjowałem go życzeniem, aby podano ciasto upieczone wczoraj, skoro ja funduję kwiaty i alkohol. Życzenie zostało przyjęte z życzliwością; kobiety wyraźnie zmieniają się w ten dzień.

2015 03 08 Dzień kobiet 12015 03 08 Dzień kobiet 2

Korzystam z okazji, aby złożyć wszystkim Czytelniczkom serdecznie życzenia wszelkiej pomyślności, radości, sukcesów, bogactwa, zdrowia i miłości, której nigdy za dużo, chyba, że ktoś ma kilka zwierząt domowych. Jeszcze bogatsze życzenia serce nakazuje mi złożyć tym Czytelniczkom, a przy okazji i Czytelnikom, którzy z różnych względów – mądrości, ciekawości, litości, zdolności przeżywania piękna, nonszalancji, hobby czy czystego impulsu – nabędą powieść „Sędzia od Świętego Jerzego”, przyśpieszając tym szlachetnym czynem opóźnioną nieco karierę Michaela Tequili, autora, którego – zgodnie z dobrym zwyczajem dworu brytyjskiego – nie powinien ani ganić, ani chwalić. Tym razem zrezygnuję jednak z królewskich manier i pójdę w ślady Balzaka, pisarza o zdecydowanych poglądach w sprawach autopromocji.

Zobacz, jak pisze powieści ten, który pisze blogi!

Z powagą o autopromocji powieści i autora

Na początku marca ukaże się (w końcu) na rynku moja powieść „Sędzia od Świętego Jerzego”. Cały czas myślę o tym, jak będzie się sprzedawać.

Sukcesu pisarskiego nie mierzy się napisaniem (nawet bardzo dobrej) powieści, ale wprowadzeniem jej na rynek, upowszechnieniem w świadomości czytelników, pozytywnymi recenzjami i reakcjami, a w końcu wynikami sprzedaży.

Wczoraj oglądałem w nocy z żoną ceremonię przyznawania Oskarów filmowych. W dyskusji padły znamienne słowa: W okresie przed głosowaniem wszyscy zapominają, że film jest dziełem artystycznym i koncentrują się na nim jak na towarze (który wymaga promocji, aby dobrze się sprzedał). To mnie tylko umocniło w przeświadczeniu, że w najbliższych miesiącach muszę zakasać rękawy i aktywnie włączyć się w promocję własnej książki.

O potrzebie aktywnego udziału autora w promocji książki pisałem na blogu „O autopromocji. Pasja zwierzęca” z dnia 10 lutego 2015. Blog napisałem pod wpływem objawienia, jego doznałem w księgarni tysiąca książek.

Autopromocja pisarzy i poetów nie jest nowym wynalazkiem.

„Dla artystów, największym problemem do rozwiązania jest, jak dać się zauważyć” – Napisał Balzac w „Straconych złudzeniach”, powieści o życiu literackim w Paryżu na początku XIX wieku. Stendhal w swojej powieści bibliograficznej „Pamiętnik egotysty” pisał: ” Wielki sukces nie jest możliwy bez pewnego bezwstydu, a nawet otwartego szarlatanizmu”.

Autor tych obserwacji (Tony Perrottet) pisze, że te słowa powinny znaleźć się na herbie zrzeszenia autorów”. Przytaczam kilka jego dalszych wypowiedzi.

„Hemingway ustanowił nowoczesny złoty standard budowy własnej marki, przedstawiając swój wizerunek uzupełniony zdjęciami z wypraw safari, na ryby czy w miejsca, gdzie trwa wojna. Reklamował się również pozując do reklam piwa. W 1951 roku reklamował piwo „Ballantine Ale” na dwustronicowej wkładce magazynu „Life”, na której uwidoczniono jego zdjęcie w apartamencie w Hawanie”

Tyle na dzisiaj o wielkich pisarzach. Ich lista i opis działań autopromocyjnych jest przebogata. Przyjąłem je do wiadomości jako natchnienie dla własnych działań.

Dzisiaj potwierdziłem spotkanie autorskie w fili biblioteki wojewódzkiej mieszczącej się w dużym centrum handlowym w Gdańsku. Staram się równocześnie o zgodę na rozdanie tam ulotek reklamujących spotkanie autorskie na godzinę przed jego rozpoczęciem. Rzecz niby mała, lecz wymagająca zachodu i zawierająca w sobie wiele szczegółów.

C.d.n.

Michael Tequila: Sędzia od Świętego Jerzego. Nr ISBN 978-83-7942-566-2. Format: książka drukowana. Wydawca Novae Res, Gdynia. Planowany termin wydania: początek marca 2015. Gatunek literacki: powieść psychologiczno-obyczajowo-kryminalna.Sędzia od Świętego Jerzego  — Michael  Tequila

O autopromocji powieści i autora. Pasja zwierzęca.

Z pasją i zaangażowaniem rzuciłem się w wir promocji mojej powieści „Sędzia od Świętego Jerzego” . Pasję mogę nazwać zwierzęcą, zaangażowanie ma charakter ludzki z uwagi na narzędzia. Jest godzina 5.08 rano, a ja siedzę przy komputerze i piszę ten blog. Los powieści od dnia ukazania się na rynku w końcu lutego br. już teraz spędza mi sen z oczu.

2015 02 10 Pisarz grafika

Najpierw ogólnie o promocji książki i autora. Podstawową promocję prowadzi wydawnictwo, drugi nurt realizuje autor. Uznałem, że jest to nie tylko moim obowiązkiem, ale wręcz koniecznością (o czym później i więcej) i postawiłem tę sprawę na piedestale priorytetów działań w najbliższych miesiącach.

Źródła motywacji autora są liczniejsze niż dopływy świętej rzeki Ganges, nad którą chciałby dać się spalić każdy wyznawca hinduizmu. Palić się nie zamierzam, ponieważ nie będę mieć czasu na rozrywkę. Oto powody:

Sukces sprzedaży „Sędziego” w formie drukowanej zachęci Wydawcę do aktywniejszego zaangażowania w dalsze działania: wydanie powieści w wersji elektronicznej (ebook) oraz wydanie zbioru opowiadań, który od ponad pół roku czeka na decyzję „tak”. Opowiadania sprzedają się gorzej niż powieści. Jeśli „Sędzia” będzie sprzedawać się dobrze, to zwiększy to szansę wydania tomu opowiadań. Co więcej, mam już zaawansowaną kolejną powieść, o innym charakterze, równie albo jeszcze bardziej atrakcyjną, którą chciałbym jak najszybciej opublikować.

Moja aktywność promocyjna płynie także z przekonania, że „Sędzia od Świętego Jerzego” jest dobrą powieścią (niezależnie od tego, że to ja jestem jej autorem, pierwszym miłośnikiem i adoratorem, szaloną kombinacją ojca, matki dwóch dziadków i dwóch babć udanego nad wyraz dziecka, którego z miłości nazwałbym rozkosznym bobasem, gdyby nie jego psychologiczno-obyczajowo-kryminalna natura).

O jakości powieści wnioskuję po fakcie, że propozycję publikacji wysłałem – niejako sondażowo, od czegoś trzeba zacząć – tylko do dwóch wydawnictw. Jedno z nich (aktualny wydawca) od razu zaakceptował moją propozycję. Drugie wydawnictwo odpowiedziało mi, że „Powieść podoba się nam, lecz ma za małą objętość’ (nota bene, pod wpływem tej sugestii powiększyłem objętość utworu; powieść, która ukaże się w sprzedaży w końcu tego miesiąca jest obszerniejsza niż ta pierwotna przesłana do oceny wydawców). Okazało śię, że sama jakość nie wystarczy, powieść musi być dostatecznie duża objętościowo.

Podsumowując, wydawcy otrzymują takie ilości manuskryptów do publikacji, że są w stanie zaakceptować – jak to czytam – nie więcej niż pięć procent wszystkich nadsyłanych propozycji. „Sędzia od Świętego Jerzego ” znalazł się już przy pierwszym podejściu w wyróżnionych pięciu procentach. To musi coś znaczyć.

 

Lubimy pisać

Wprowadzam nową kategorię zapisów na blogu: „Lubimy pisać”. Być może nie muszę usprawiedliwiać się z tego, uczynię to jednak z poczucia przyzwoitości, która motywuje mnie do niezamierzonych czynów.

Przebudziłem się o godzinie czwartej nad ranem, chyba tylko po to, aby dotarło do mnie, że powinienem pisać o pisaniu, ponieważ dzisiaj – jak mówią – jest więcej osób piszących niż czytających książki. Zrozumiałem to dopiero wtedy, kiedy odwiedziłem zasobną księgarnię Empiku w Centrum Handlowym Galeria Bałtycka w Gdańsku. Stanąłem w drzwiach i zaparłem się nogami o podłogę a rękami o framugę, aby nie paść z wrażenia.

Przede mną – jak okiem sięgnąć – stały i leżały książki, całe ich stosy, różnokolorowe, duże i małe, znanych i nieznanych autorów. W tym baśniowym krajobrazie zauważyłem zaledwie dwóch klientów błądzących między półkami i stołami pełnymi książek. Zderzenie potężnej podaży, reprezentowanej przez autorów i ich książki, z popytem reprezentowanym przez klientów i ich kiesy, było tak silne, że powaliło mnie na podłogę i wywalało szok silniejszy niż przemówienia Mastalerka z PiS-u, źródła mojej niewyczerpanej nadziei na lepsze jutro.

2015 02 01 Księgarnia matras-1374166612

Na kolanach zacząłem gorączkowo zadawać pytania.

– Boże, jak ja się przebiję do świadomości i kieszeni czytelników z moją twórczością w tym oceanie książek, gdzie czytelnicy pojawiają się tylko wtedy, kiedy jest ładna pogoda i zamiast wora pieniędzy przynoszą ze sobą portmonetkę lub chudziutką kartę bankową.

Spod powały, co mnie akurat nie zaskoczyło, usłyszałem potężny głos: Synu, pisać to każdy potrafi, sztuką jest wypromować siebie i książkę. Zapamiętaj to: Napisanie książki jest łatwe, trudniejsze jest zachęcenie klienta do jej kupna. W dobie komputerów sukces literacki mierzy się ilością sprzedanych egzemplarzy książki. A tobie zależy przecież na sławie?

Nie śmiałem wdawać się w targi z Autorytetem, że napisanie dobrej powieści niekoniecznie jest takie łatwe, tym bardziej, że przypomniałem sobie, że w tym miesiącu, w księgarniach ukaże się moja powieść i znajdzie się w tłumie tysięcy innych publikacji.

– Panie, spraw, aby moja powieść dobrze się sprzedawała! – Zacząłem się modlić szczerze i serdecznie, jak potrafi każdy mężczyzna zabiegający o łaskę radości.

Obraziłem tym pana Boga, czemu bez wahania dał wyraz słowami, które mną wstrząsnęły: Synu, nie bądź jak ten bezrobotny, który modli się do Urzędu Pracy, aby mu znalazł zatrudnienie, ale sam zwróć się na kolanach do swoich czytelników, aby kupili twego ‘Sędziego od Świętego Jerzego”, dzieło niewątpliwe godne uwagi choćby z uwagi na tytuł.

Krytyka, pouczenie i pochwala od strony powały dobrze mi zrobiły.

Drodzy czytelnicy! Proszę o zapamiętanie autora: Michael Tequila, tytułu: „Sędzia od Świętego Jerzego”, gatunku literackiego: powieść psychologiczno-obyczajowo-kryminalna oraz daty wydania: koniec lutego 2015.

Dalsze informacje o powieści, możliwości jej zakupu, spotkaniach autorskich itp. będę publikować na przyszłych blogach i na moim Facebooku.

 

Podziękowanie dla Czytelników i zapowiedź wydawnicza

Serdecznie dziękuję wszystkim Czytelnikom i Czytelniczkom za zapisy na blogu. Dzisiejsze notowanie pokazuje 3460 subskrybentów. 18 stycznia br. zapisanych było zaledwie 1555 subskrybentów (po ponad dwóch latach istnienia blogu). Zapisy pędzą do przodu jak koń wyścigowy, który ostatnio nieoczekiwanie przegonił samego siebie o kilka długości.

Liczba subskrybentów to miara popularności, jaką cieszy się moja twórczość pisarska. Konsumuję tę statystykę na śniadanie, obiad i kolację. Piszę to szczerze. Jest to pożywienie o wiele bogatsze i zdrowsze niż tradycyjne pokarmy, od których tylko brzuch rośnie. Duży brzuch może być miarą sukcesu jedynie kobiety ciężarnej i chińskiego mandaryna. Mandaryn przyjmujący petenta

Dla informacji Państwa, już za kilka miesięcy ukaże się w druku moja powieść „Sędzia od Świętego Jerzego”. W formie elektronicznej jest ona już dostępna w księgarni internetowej Virtualo. Po prawej stronie ekranu na stronie głównej znajduje się link do powieści. Jest ona obszerną alegorią i niekoniecznie wydumanym obrazem polskiego społeczeństwa i sceny politycznej.