Z okazji piątku kilka myśli i aforyzmów własnych

Kiedy mąż w trakcie kłótni podszedł do niej z nożyczkami do obcinania paznokci, była tak przerażona, że w jej wyobraźni pojawiła się śmierć w czarnym płaszczu z ostrą kosą.

Nigdy nie czuł się samotny. Zawsze towarzyszyło mu kłamstwo.

PiS wyjaśniał decyzje Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej niedoinformowaniem sędziów co do reform sądownictwa w Polsce. Wystarczyła jedna żarówka głowy państwa i wszystko stało się jasne. Duża głowa i mała żarówka – to najlepsza odpowiedź na niewiedzę Zachodu, co dzieje się w Polsce. 

Był żywy jak skra. Bał się, że coś podpali, bo pamięć go zawodziła.

Jeśli nikt cię nie kocha, pokochaj się sam. Zostań Narcyzem.

To kobieta niezwykle ponętna. Nie mogę oderwać się od niej. – Powiedział mężczyzna pieszcząc ustami jędrne udo. – Jestem kanibalem. – Wyjaśnił.

Aforyzmy, myśli, powiedzenia

Dawno już nie pisałem aforyzmów ani nie wyrażałem myśli umownie zwanych złotymi. Korzystam z okazji, aby zamieścić kilka.

Pozdrawiam,
Michael Tequila

  • Czy o prawdzie, patriotyzmie i cnotach mówią tylko ludzie uczciwi, czy też jest możliwe, że mówią o nich także szubrawcy?
  • Obejmując władzę, zwycięska partia nabywa szczególnych praw do monopolizowania kłamstwa. Opozycji daje to więcej szans na mówienie prawdy.
  • Łgarz to kłamca do kwadratu.
  • Była to postać tak wielka, że w ekranie telewizora mieściła się tylko jej głowa.

Święto Zmarłych. Dzień Zaduszny. Poezje, obrazy. muzyka.

Dopisek muzyczny na zakończenie Dnia Zadusznego: 

Toccata con Fuga D Minor Jana Sebastiana Bacha z YouTube https://youtu.be/ho9rZjlsyYY

Dopisek wczesnopopołudniowy. 

Dzisiaj na blogu publikuję tylko poezje okolicznościowe. Słoneczny z rana dzień pomroczniał, zniechęcając do pisania czegokolwiek więcej. Aby utrzymać się przy życiu, piję kawę w ilościach zdolnych utrzymać w dobrobycie niewielki kraj żyjący z jej eksportu. Powoli narasta we mnie sponsorowany przez kofeinę wulkan energii, wyrywającej się na zewnątrz jak zając z klatki, aby popełnić jakiś niesamowity czyn na jesiennej murawie literatury, nazwijmy ją piękną.

Marzyć każdemu wolno.

Ku Chrystusowi

Pola wybiegły prosto w słońce
i rozsypały w kolorów plamy;
zrzucam z piersi płomieni kagańce,
powstaję nagi, zbuntowany.

W zadumie kwiatów obmywam ręce,
w ziemię wsiąkają płatków rany,
promień nadziei składam w podzięce,
idę ku Tobie, oczekiwany.

Stoisz na wzgórzu, dłoni stygmaty,
szary len kształty bólu powiela,
lecz Twoich oczu jasne bławaty
niosą wino i radość wesela.

Ciepły dotyk łagodnej ręki
leczy, wyzwala od ziemskiej udręki.
Przestrzeń i cisza stają się zbawieniem,
modlę się oczami, zadumą, milczeniem.

Michael Tequila
Gdynia, 6 maja 1999
(Z tomiku: Klęczy cisza niezmącona)

We dwoje
czyli spacery z sobowtórem

Poranne słońce ziemię zalewa
powodzią promiennych błysków,
sobowtóra przy mnie prowadzi
jak dżokej konia przy pysku.

Gdy od światłości odchodzę
za cieniem kroczę wysokim,
w dal zmierzamy bezbrzeżną,
ścielącą się pod obłoki.

Kiedy słońce w zenicie chwały,
a ja pod nim prosty i słuszny,
cień chudnie i staje się mały,
dziwny pokurcz u nóg posłuszny.

W południe postać skromna
pod wieczór odwagi nabiera
kończyny i tułów rozluźnia,
mroczny kształt rozpościera.

Naśladowca mój najwierniejszy,
kołysząc się lekko na boki
uważnie ruchy me śledzi,
to rośnie, to staje się szeroki.

Włócząc się z wiernym wcieleniem
jedną zjawą zdajemy się senną,
raz ja wędruję przed cieniem,
to znów on bieży przede mną.

Noc obojgu przynosi wytchnienie,
cień we mnie znajduje schronienie;
dobrze wie, że istnieje złudzeniem,
bo to ja jestem jego istnieniem.

Wegetuje więc wierny i pomny,
że kiedy sam stanę się cieniem,
on stworem zostanie bezdomnym,
własnego złudzenia złudzeniem.

Michael Tequila
Morphett Vale, Australia, 31 maja 1996
(niepublikowane)

Kiedy już, Panie, każesz mi

Kiedy już, Panie, każesz mi umierać,
pozwól się dojrzeć choć przez mgłę,
wtedy już wszystko możesz mi odbierać,
bo ja przemycę nadziei łzę.

Chciałbym Cię dotknąć choćby przez mgnienie
plamką, co błyszczy skrzydłem motyla,
zanim zapadnę w snu zapomnienie,
śniąc, że przemija wieczności chwila.

Wytrwale ścigam przez szorstkie rżyska
życie, co wzbudza tęsknotę i żal;
czemu ma droga niepewna i śliska,
gdy innym ścielesz jedwabiów szal?

Michael Tequila
Valley View, Australia, 10 grudnia 2006
(niepublikowane)

W górach nie musisz

W górach nie musisz siać piękna ni grozy,
one tam rosną od zarania,
ani skał rzeźbić w przepastne wąwozy,
bo te się rodzą z dzikich wód szemrania.

Nikt nie jest w stanie wywyższyć kwiatów,
bo je maluje ktoś ponad nami,
ni słowem zgłębić ludzkiego dramatu,
bo ten się spełnia własnymi znakami.

Ja tutaj jestem nie wiadomo czemu;
taki miał kaprys Pan Opatrzności,
by dać mi szansę oddać się zdumieniu,
nastrojom smutku i chwilom wzniosłości.

Michael Tequila
Gdynia, 27 listopada 2000
(niepublikowane)

 

Informacja świąteczna dla Czytelników. Poezje, powieść i jak poruszać się po blogu.

Drodzy Czytelnicy,

Dzisiaj, 1 listopada, w Dniu Wszystkich Świętych i jutro, 2 listopada, w Dzień Zaduszny, nie zamieszczam na blogu kolejnych odcinków powieści „Laboratorium szyfrowanych koni”, tylko poezje okolicznościowe, w większości nigdzie nie publikowane. Sam nie wiedziałem, że napisałem tyle na temat śmierci, równie ostateczny i niezrozumiały jak czas, przestrzeń czy Bóg. Poszczególne wiersze ilustruję zdjęciami pobieranymi prawie wyłącznie z Wikipedia Commons, prawdziwej kopalni bezpłatnych i rewelacyjnych obrazów z każdej dziedziny.

Zachęcam do zajrzenia na stronę i zapoznania się z poezjami i być może podzielenie się nimi z osobami, dla których pamięć zmarłych jest ważna.

Przy okazji, osobom wchodzącym po raz pierwszy na mój blog i nie tylko, w celu kontynuacji zapoznania się z powieścią, podaję dodatkowe informacje:

Początek powieści: 16 maja 2018
Informacja od autora dla Czytelników: 22 maja 2018
Gwarancja pisarska, reklamacje i przeprosiny: 10 października 2018

Mechanizmy wyboru i czytania odcinków powieści (wpisów na blogu) są proste.

Jeden to kalendarzyk miesięczny po prawej stronie ekranu z wyróżnionymi dniami, kiedy ukazały się wpisy, który pozwala przewijać miesiące jeden po drugim lub klikając na konkretny dzień dotrzeć od razu do wpisu.

Drugi to „Archiwum” u dołu po prawej stronie ekranu, które – klikając na strzałkę – pozwala sięgnąć od razu do dowolnego miesiąca i roku.

Jak poruszać się po blogu, aby czytać odcinki w kolejności ich ukazywania się (czyli na przykład 99, 100, 101, 102), a nie w kolejności odwrotnej (czyli 102, 101, 100, 99, jak to ma miejsce przy zwykłym przewijaniu strony. Wystarczy, jeśli klikniesz na kolejną datę na kalendarzyku. Jeśli przeczytałeś przykładowo odcinek z dnia 16 października, kliknij na datę 17 października, od razu znajdziesz się na początku następnego odcinka.

Proszę zwrócić uwagę, że niekiedy w jednym dniu, jak na przykład dzisiaj, publikuję dwa wpisy. Zdarza się to bardzo rzadko. Wtedy dwa wpisy ukazują się bezpośrednio jeden pod drugim.

PS. Od czasu do czasu udzielam się też na Twitterze, gdzie informuję o kolejnym odcinku powieści oraz przedstawiam własne aforyzmy i sentencje, czasem tez zachętę do zapoznania się z moimi książkami. Aby dotrzeć do mnie na Twitterze proszę wejść na www.Twitter.com i wpisać w pasku wewnętrznej wyszukiwarki strony Michael Tequila.

Pozdrawiam bardzo serdecznie,

Tenże

Ryczący Lew Literatury

Dzień Wszystkich Świętych. Poezje i obrazy.

Dzień zmarłych

Świetliki nocy przywracają żywym
ojców i matki, dzieci i braci,
w słowach modlitwy i wzruszeniu tkliwym
wracają bliscy, których każdy traci.

Kamień nagrobny zwodzi pozorem
trwałości. Ileż wytrwa kruchy cement,
nim pod upartych dni naporem
w ziemię też zrzuci prochu brzemię?

Tu nie ma życia. Tam jest życie,
gdzie nie ma bólu i żalu rozstań,
w obliczu Boga, na jasności szczycie,
gdzie niepojęta, ostatnia przystań.

Michael Tequila
Gdynia, 1 listopada 2000
(niepublikowane)

Czymżesz ty jesteś

Czymżesz ty jesteś? Jesteś przemijaniem,
beztroską i bólem, braniem i dawaniem,
palącą solą jesteś w oku,
geniuszem błysków w górskim potoku.

Bóg ciebie skazał na istnienie,
miłość polecił oddać w niewolę,
a czasem łamać serca łaknienie
i grać w niepokoju nieznaną rolę.

Czas przyjdzie, zrobisz wielkie pranie,
w szczerej modlitwie oczyścisz siebie,
fałszywych pozorów zrzucisz ubranie,
prawdę zasiejesz w użyźnionej glebie.

Michael Tequila
Gdynia, 16 października 1998
(Z tomiku: Klęczy cisza niezmącona)

Oto stoję na brzegiem

Oto stoję nad brzegiem, u skraju urwiska,
ocean huczy w dole, gejzerami tryska
i myśl upartą kuje; jakiż człek jest mały,
gdy go ocean otoczy i odwieczne skały.

Objął mnie mocarz szumnych fal ramieniem,
cichością się stałem i myśli skupieniem.
Gdy poczucie nicości w sercu już rozpalił,
odszedł milczący w zapomnienie fali.

O, rodzaju ludzki, co żyjesz złudzeniem,
że wieczność obdarzysz dumnych czynów mieniem,
niespokojnych pokoleń przeminą tysiące,
pozostaną tylko ocean i słońce.

Michael Tequila
Morphett Vale, 19 sierpnia 1996
(niepublikowane)

Wesoły cmentarz

Nagrobek przybrany w betonowe szaty,
na nim dłutem wyryto nazwiska,
urodził się… zmarł… ale gdzie daty?
Każda rubryka pusta, szara, czysta.

Niektórzy za życia już po tamtej stronie,
a ja marzenia uparcie wciąż gonię.
Nie dam się zepchnąć pod strojne marmury,
wybieram wolność spopielałej chmury.

Hindus nad Gangesem płomieniem się wzbiję,
lekkością zachwycę i blaskiem opiję,
nie pozwolę się oddać do wiecznej kasacji,
wrócę w łańcuchu reinkarnacji.

Mnie myśl ociężała przy ziemi nie trzyma,
wierzę w mądrość Stwórcy, dobroci olbrzyma,
nie zniżę czoła do cmentarnej jaźni;
ulotnością żyć będę w boskiej wyobraźni.

Michael Tequila
Zwierzyniec, 20 lipca 1997
(niepublikowane)

W kościele żywych

W kościele żywych nie klękam, nie siadam,
bo konfesjonał bólu nie leczy,
czasem głos skryty do mnie zagada;
on jeden istotę zna rzeczy.

W końcu przychodzi anioł zbawienia,
przy ołtarzu klęka i gra na harfie,
aż z serca wypłoszy żale i złudzenia,
gdy strunę smutku ostatnią rozszarpie.

Michael Tequila
Gdynia, 8 marca 2000
(niepublikowane)

Poezje, Michael Tequila „Klęczy cisza niezmącona” http://michaeltequila.com/?page_id=47

Poezja ducha i proza życia

 Generał Akashi Gidayu piszący poemat

Jest to drugi wpis w dniu dzisiejszym na blogu autorskim. To niepublikowana poezja.

Dedykuję ją zboczeńcom, szumowinom i dewiantom oraz bezbożnikom o zwichniętych poglądach na świat, którzy przedkładają zwykłą poezję nad radosną prozę partyjną, kufel zimnego piwa nad koryto miodem i mlekiem płynące, szarą przeszłość nad kolorową teraźniejszość, sądy przeciętne nad sądy sprawiedliwe, zmęczonego sędziego nad prężnego prokuratora, wspólnotę zwykłą nad wyimaginowaną oraz brudnego uchodźcę nad bezpieczne pranie mózgu.  

Nie szukaj Boga

Nie szukaj Boga, on jest wszędzie,
w Matki Teresy miłosiernym czynie
i w spadających wód obłędzie,
to, co jest wielkie, nie przeminie.

Patrzę w światło, jak o chłodnym świcie
różanych kwiatów zapachy mnoży
i skrzące krople rozwiązuje skrycie;
milczę, mnie tylko godzi się ukorzyć.

Oczy zogromniałe w lazurowe niebo
błądzą po wzgórzach, gdzie lśni zamyślenie,
owad-czarodziej sieć misterną przędzie;
nie szukaj Boga, on jest wszędzie.

Michael Tequila
Valley View
11 kwietnia 2005

Opinie o zbiorze poezji: Michael Tequila „Klęczy cisza niezmącona” http://michaeltequila.com/?page_id=47

 

O imieninach, generałach i życiu

Trwają uroczyste obchody 70-tej rocznicy urodzin Antoniego Macierewicza. Uczestniczy w nich także prezes Kaczyński. Publicznie chwali solenizanta: Niezwykle twardy człowiek wobec układu generalsko-pułkownikowskiego.

Przypomniał mi się żart opowiadany przez generałów odchodzących na przyśpieszoną emeryturę: 

Jaka jest różnica między członkiem męskim a życiem?

Życie jest twardsze!

 

Informacja o zmianie miejsca blogowania. Ważne!

Pragnę poinformować Wszystkich Czytelników, że zmieniam miejsce blogowania. Odkryłem w sobie ducha dziennikarstwa społecznego i udzielam się teraz na portalu www.wiadomosci24.pl pod tym samym imieniem „Michael Tequila”.

Poniżej przedstawiam link do ostatniego (dzisiejszego) artykułu.

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/o_pragnieniu_zmiany_jako_sile_motorycznej_wyborow_prezydenckich_331303.html

Jeśli zechcecie Państwo mnie czytać i komentować, na co bardzo liczę, proszę zaglądać na www.wiadomosci24.pl wpisując w wyszukiwarce portalu (u góry po prawej stronie) „Michael Tequila”.

Pozdrawiam serdecznie,

Michael Tequila

 

PS. Zachęcam również do przeczytania mojej powieści, która przedstawia literacką, bardziej dramatyczną opcję wydarzeń zbliżonych do wyborów prezydenckich 2015. Powieść jest dostępna w księgarniach w wersji drukowanej i elektronicznej (ebooka).

Poniżej zamieszczam linki do dwóch najnowszych recenzji:

http://www.kolegaliterat.pl/michael-tequilla-sedzia-od-swietego-jerzego/

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/recenzja_sedziego_od_swietego_jerzego_michaela_tequili_329971.html

Spotkania z pisarzami

Przytaczam komentarz Czytelnika na blogu z 27 bm (temat: Stasiuk):

Pisarz nie powinien chodzić na żadne spotkania autorskie organizowane dla innych Pisarzy. Owszem powinni się Oni kontaktować ze sobą tak często jak tylko to jest możliwe ale nie na spotkaniach autorskich tylko gdzieś w pabach przy degustacji i ocenie wysokoenergetycznych i wysokoprocentowych trunków. Ostatecznie może być piwo. W tej materii ich uwagi i sugestie przyniosą więcej dobrego i pożytecznego niż wymiana zdań na spotkaniach autorskich, które moim zdaniem bywają nudne i wymuszone. Organizowane są przeważnie przez Wydawców i mają charakter wyraźnie komercyjny. Czytelników ( ich chlebodawców ) mniej interesuje pisarz jako osoba a bardziej ludzie i problemy o których pisze. Zainteresowanie czytelników osobą samego pisarza czyni z niego mimo woli Celebrytę a to już nie ma nic wspólnego z literaturą. Pan Andrzej wyraźnie nie chce nim być.

Dzięki za bardzo rzeczowy i cenny komentarz.

Uczestniczyłem w kilku spotkaniach autorskich i zacząłem powoli tracić zainteresowanie. Uczestniczyłem w nich, aby zobaczyć jak one przebiegają, kto przychodzi, o czym toczy się dyskusja, również dlatego, że sam prowadzę spotkania autorskie i chciałbym, aby wypadały one jak najlepiej.

Zdaje się, że nie jest to takie proste. Rozmawiałem z kierowniczką jednej z bibliotek publicznych na temat takich spotkań. Twierdziła, że czytelnicy nie zawsze chętnie przychodzą, ze najchętniej to by przyszli, gdyby zapewniła pisarza lub pisarkę wielkiej sławy, że nie za bardzo lubią zdawać pytania, że obawiają się, iż prowadzący spotkanie może zaskoczyć uczestnika pytaniem, aby zachęcić do dyskusji.

Co do moich spotkań, to sam je organizuję niezależnie od wydawcy. Moim zamysłem jest nie tyle dyskusja o mojej powieści czy twórczości, ile o sztuce pisania, sprawach warsztatowych, promocji i autopromocji i podobnych kwestiach.

Co do spotkań z innymi pisarzami, to mieszkam na Wybrzeżu od niedawna i nie nawiązałem jeszcze kontaktów. Jest to oczywiście naturalne środowisko wymiany poglądów na poziomie zawodowym, nie jestem jednak pewien, czy ludzie z branży chętnie dzielą się swoimi doświadczeniami i wiedzą. Testowałem to wstępnie na jednym lub dwóch spotkaniach z pisarzami.

Sam nie odczuwam takich ograniczeń; uważam, że swobodne dzielenie się z innymi „sekretami” zawodu w niczym nie umniejsza mojej pozycji ani szans powodzenia, ponieważ pisarstwo jest rzeczą niezwykle indywidualną a na rynku jest dosyć miejsca dla dowolnej liczby geniuszy.

Istnienie setek podręczników, kursów pisarskich i udział nawet w dziesiątkach spotkań, samo z siebie nie uczyni z nikogo dobrego pisarza. Jest to efekt – jak to określił pewien amerykański pisarz a zarazem redaktor magazynu dla pisarzy – trzech czynników: wrodzonego talentu (rozumiem to jako naturalną łatwość ekspresji) umiejętności pisarskich (warsztat, którego można nauczyć się) oraz wytrwałości. Ostatni czynnik jest chyba niedoceniany.

Zapraszam na moje spotkania autorskie:

16 kwietnia godz. 18.30, Biblioteka Morena, Ul Wyrobka 5A, 80-288 Gdańsk, tel. 58 348 70 06

24 kwietnia godz. 18.00, Biblioteka Manhattan, al. Grunwaldzka 82, 80-244 Gdańsk-Wrzeszcz, tel.: 58 500 00 80

Oto najświeższy link do opinii o mojej powieści: Kamil Na półce przeczytane 2015 03 28

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/251623/sedzia-od-swietego-jerzego

Proszę pamiętać o przewinięciu strony docelowej, ponieważ jest tam kilka opinii umieszczonych jedna pod drugą.

Sędzia od Świętego Jerzego

Drodzy Czytelnicy,

W związku z faktem, że moja powieść jest już w sprzedaży w wielu księgarniach, pragnę udostępnić tę informację łącznie z informacją o samej powieści. Zależy mi na maksymalnym spopularyzowaniu książki i osiągnięciu poziomu sprzedaży, który zagwarantuje powodzenie rynkowe dalszych pozycji. Pierwsza powieść może tylko utorować drogę autorowi, który wcześniej nie publikował w Polsce.

W przygotowaniu mam już dwie kolejne powieści oraz zbiór opowiadań nadający się prawie natychmiast do publikacji. Wydawcy niechętnie jednak akceptują opowiadania, ponieważ sprzedają się one słabiej niż powieści. Pierwszy sukces autora i powieści otwiera szerzej rynek i serca wydawców.

Będzie mi miło, jeśli zechcecie Państwo kupić i rekomendować moją powieść. Wkrótce będę pisać o gwarancji satysfakcji i innych poważnych i mniej poważnych sprawach.

Informacja o powieści

Michael Tequila: Sędzia od Świętego Jerzego, ISBN 978-83-7942-566-2, Format: książka drukowana, 19,5 cm x 12 cm, 116 stron, Wydawca Novae Res, Gdynia.

10838084_1066630610029624_4327640429651752916_o

Streszczenie powieści

Społeczeństwo żyje w stanie niepewności. Niebezpiecznie jest mieć „niewłaściwe” poglądy polityczne. To efekt śmiertelnej rywalizacji największych partii politycznych i polaryzacji społecznej.

Ani rząd, ani prezydent nie umieją rozwiązać problemu. Perspektywa wydarzeń staje się coraz bardziej niejasna. Sportowe igrzyska polityczne doprowadzają do niebezpiecznej konfrontacji przywódców dwóch partii. Rozstrzyga ją sędzia główny igrzysk ku bezgranicznej radości tysięcy widzów na trybunach. Uważają go za bohatera.

W ocenie prezydenta państwa decyzja sędziego jest bardzo ryzykowna. Prezydent nie myli się. W najmniej oczekiwanym momencie przynosi ona nieoczekiwane, szokujące konsekwencje.

Powieść można zaliczyć do gatunku psychologiczno-obyczajowo-kryminalnego. Stanowi ona swobodną alegorię kraju, gdzie rywalizacja czołowych postaci nabiera wymiarów szaleństwa. W narracji i dialogach autor chętnie korzysta z łagodnej groteski i karykatury.

Księgarnie sprzedające powieść Michael Tequila: Sędzia od Świętego Jerzego

(Stan z dnia 9.03.2015 godzina 24.00)

www.bookmaster.pl                           19,80 zł

www.eskahurt.pl                                23,00 zł

www.gandalf.com.pl                         19,50 zł

www.hokus.osdw.pl                           20,00 zł

www.inbook.pl                                  17,31 zł

www.ksiegarnia.pwn.pl                     20,70 zł

www.ksiegarniaklimczok.pl              20,20 zł

www.ksiegarnialichosik.pl                21,80 zl

www.lideria.pl                                   17,25 zł

www.madbooks.pl                             17,50 zł

www.merlin.pl                                   23,00 zł

www.nieprzeczytane.pl                     15,15 zł

www.pocztaksiazkowa.pl                  23,00 zł

www.profit24.pl                                 16,61 zł

www.ravelo.pl                                   17,02 zł

www.sklep.gildia.pl                           20,70 zł

www.taniaksiazka.pl                         20,24 zl

www.tropy.pl                                     23,00 zł

www.wydawnictwopzwl.pl               20,70 zł

www.zaczytani.pl                              19,00 zł

www.zinamon.pl                                20,70 zł

Serdecznie pozdrawiam,

Michael Tequila

 

O autopromocji powieści i autora. Pasja zwierzęca.

Z pasją i zaangażowaniem rzuciłem się w wir promocji mojej powieści „Sędzia od Świętego Jerzego” . Pasję mogę nazwać zwierzęcą, zaangażowanie ma charakter ludzki z uwagi na narzędzia. Jest godzina 5.08 rano, a ja siedzę przy komputerze i piszę ten blog. Los powieści od dnia ukazania się na rynku w końcu lutego br. już teraz spędza mi sen z oczu.

2015 02 10 Pisarz grafika

Najpierw ogólnie o promocji książki i autora. Podstawową promocję prowadzi wydawnictwo, drugi nurt realizuje autor. Uznałem, że jest to nie tylko moim obowiązkiem, ale wręcz koniecznością (o czym później i więcej) i postawiłem tę sprawę na piedestale priorytetów działań w najbliższych miesiącach.

Źródła motywacji autora są liczniejsze niż dopływy świętej rzeki Ganges, nad którą chciałby dać się spalić każdy wyznawca hinduizmu. Palić się nie zamierzam, ponieważ nie będę mieć czasu na rozrywkę. Oto powody:

Sukces sprzedaży „Sędziego” w formie drukowanej zachęci Wydawcę do aktywniejszego zaangażowania w dalsze działania: wydanie powieści w wersji elektronicznej (ebook) oraz wydanie zbioru opowiadań, który od ponad pół roku czeka na decyzję „tak”. Opowiadania sprzedają się gorzej niż powieści. Jeśli „Sędzia” będzie sprzedawać się dobrze, to zwiększy to szansę wydania tomu opowiadań. Co więcej, mam już zaawansowaną kolejną powieść, o innym charakterze, równie albo jeszcze bardziej atrakcyjną, którą chciałbym jak najszybciej opublikować.

Moja aktywność promocyjna płynie także z przekonania, że „Sędzia od Świętego Jerzego” jest dobrą powieścią (niezależnie od tego, że to ja jestem jej autorem, pierwszym miłośnikiem i adoratorem, szaloną kombinacją ojca, matki dwóch dziadków i dwóch babć udanego nad wyraz dziecka, którego z miłości nazwałbym rozkosznym bobasem, gdyby nie jego psychologiczno-obyczajowo-kryminalna natura).

O jakości powieści wnioskuję po fakcie, że propozycję publikacji wysłałem – niejako sondażowo, od czegoś trzeba zacząć – tylko do dwóch wydawnictw. Jedno z nich (aktualny wydawca) od razu zaakceptował moją propozycję. Drugie wydawnictwo odpowiedziało mi, że „Powieść podoba się nam, lecz ma za małą objętość’ (nota bene, pod wpływem tej sugestii powiększyłem objętość utworu; powieść, która ukaże się w sprzedaży w końcu tego miesiąca jest obszerniejsza niż ta pierwotna przesłana do oceny wydawców). Okazało śię, że sama jakość nie wystarczy, powieść musi być dostatecznie duża objętościowo.

Podsumowując, wydawcy otrzymują takie ilości manuskryptów do publikacji, że są w stanie zaakceptować – jak to czytam – nie więcej niż pięć procent wszystkich nadsyłanych propozycji. „Sędzia od Świętego Jerzego ” znalazł się już przy pierwszym podejściu w wyróżnionych pięciu procentach. To musi coś znaczyć.

 

4000 podziękowań

Dokąd ja właściwie idę 04 2012Kicia i pan 2006Drodzy Czytelnicy!

Czekałem na ten moment z butelką szampana. W ciągu jednego miesiąca nastąpił wzrost o prawie 1000 abonentów na moim blogu. Licznik WordPress, platformy www.MichaelTequila.com zarejestrował dzisiaj równe 4000 abonentów.

Jest to dla mnie wielka uroczystość. Teraz tym bardziej będę budzić się w nocy lub nad ranem, aby dokonać zapisu nowego pomysłu, który przychodzi mi do głowy o kretyńskiej porze. Nie muszę tego robić, ponieważ mam już zanotowanych kilkadziesiąt różnych pomysłów; niewolnictwo niekoniecznie jest mi pisane. Pozostanę jednak uzależniony, ale nie zamierzam się leczyć (jeszcze), gdyż nie jest to najgorsze ze zboczeń współczesności.

W tej chwili nie mogę wznieść toastu, ponieważ mam jeszcze obowiązki do spełnienia, lecz uczynię to wieczorem. Wypiję Wasze zdrowie z wdzięczności i w nadziei, że pozostaniecie moimi czytelnikami. Henri Matisse 145266-matisse-h xara ths zwhs 1905

O inkwizycji politycznej i osobistej

Zauważyłem ciekawe komentarze pod ostatnim wpisem na blogu. Nasunęły mi one refleksje na tematy własne i cudze.

Każdy z nas komentuje wydarzenia w sposób odzwierciedlający nie tylko fakty, ale i własną osobowość, sposób myślenia i widzenia świata, system wartości. Dla mnie znamienne były nie tyle wyniki wyborów, ile niska frekwencja. Społeczeństwo ma wysokie wymagania wobec władz, ustawodawczych i wykonawczych, ale w większości nie zadaje sobie minimalnego trudu, aby własnym aktem woli wyrazić opinię, kogo widziałoby przy władzy.

Czytam właśnie „Idiotę” Fiodora Dostojewskiego i tak sobie myślę, że ludzie szukają ideałów. Ideał jest tylko wyobrażeniem, pożądanym stanem, który nie istnieje w rzeczywistości. Podejrzewam, że niejeden wyborca tak bardzo bierze sobie to do serca, że gdy nie widzi partii idealnie odpowiadającej jego czy jej odczuciom, to nie idzie na wybory. Dręczy mnie czasami myśl, dosłownie i w przenośni, czy gdybyśmy prześwietlili osoby najbardziej krytyczne wobec największych partii, PO i PiS-u, z których każda ma swoich zajadłych przeciwników i gorących zwolenników, to jak wypadłyby te osoby w sprawach takich jak uczciwość, prawda, obowiązkowość, szacunek dla bliźniego itp. Czy okazałyby się one takimi ideałami, jakimi chciałyby widzieć każdą z tych partii i ich przywódców?

Może warto stanąć raz – tytułem eksperymentu – nie po stronie Inkwizycji, ale po tej drugiej stronie, czyli obiektów jej zainteresowań? Kiedy sam to czynię, lub przynajmniej wyobrażam sobie, że czynię, wówczas jawi mi się przed oczami obraz Francisco Goyi: „Kiedy umysł zasypia, budzą się potwory”. Napawa mnie on przerażeniem, a zarazem radością. Radością, ponieważ dowiaduję się czegoś ciekawego o sobie, co ściąga mnie w dół i twardo osadza na ziemi.

Zachęcam do nader pouczającej lektury „Inkwizycja hiszpańska” Henry’ego Kamen’a. Jest dostępna w bibliotekach publicznych.

Ciu, ciu, ciu w trzech kategoriach

Wpis pod zdjęciem oseska na Facebooku okazał się nieudany, wadliwy i rażący jak sztuczna noga u kota. Było mi przykro z tego powodu. Celowałem w dziesiątkę, a trafiłem kulą w płot. Ja, który miałem najlepsze w całej kompanii wyniki strzelania z CKM-u serią pięciu naboi! Człowiek strzela, pan Bóg kule nosi. Szedł raz żołnierz przez pole i coś mu do łba strzeliło. Proszę mi wybaczyć tę fanfaronadę dymu i huku, to tylko dla obudzenia się z letargu.

Wpis okazał się drogą do piekła, wybrukowaną dobrymi intencjami w formie końskich łbów, niekształtnych jak bryły śniegu zmieszanego z błotem. Przeprosiłem rodziców dziecka. Szczerze i bezwarunkowo. W odróżnieniu od biskupów nie mogłem powiedzieć „Wybaczam”, bo nie było czego wybaczać. Dzisiaj łatwiej jest być biskupem niż zwykłym człowiekiem, który jest kanciasty w swoim postępowaniu, kiedy steruje nim opatrzność na spółkę z rozumem rzucając go od Annasza intencji dobrych i mądrych do Kajfasza spraw pomylonych i kłopotliwych.

Strony ze zdjęciami nowonarodzonych dzieci na Facebooku przeznaczone są dla dorosłych. Oseski ich nie czytają ani nie oglądają. Nie wiem zresztą dlaczego, gdyż treść niektórych wpisów „ciu, ciu, ciu” jest przeznaczona dla dziecka (Może dopiero wtedy, kiedy dorośnie?). To mnie zmyliło.

Guido Reni - Drinking Bacchus

Są trzy żelazne tematy wpisów pod zdjęciami dzieci.

Pierwszy to owo „Ciu, ciu, ciu!”, pod którym przedstawia się kwiatuszki, laleczki, gwiazdki, falbaneczki, koszuleczki, koteczki, lampunie itp. drobiażdżki. Wszyscy patrzą i cmokają. Jest to psychiczna pępowina łącząca dorosłych z oseskami. Chyba niewielu zdaje sobie z tego sprawę. Nie wiem nawet, czy to ma jakieś większe znaczenie.

Drugi to „Podobieństwa”, odmieniane na wszystkie strony świata. – Jakżeż on/ona, czyli nowonarodzony maluszek jest podobny do taty! Nie, nie do taty, do mamy! Co ty opowiadasz? Na moment pojawia się ton pojednawczy: Właściwe to podobny jest do jednego i drugiego. I za chwile znowu: A skądże! Podobny jest do dziadzia. Potem dojść może jeszcze ciocia od wujka i ciocia, siostra mamusi. Dzisiaj nie rozróżniamy już wujenki od cioci. Nie przeszkadza to, że podobieństwa rodzinne są niezliczone.

Raphael's Baby Jesus

Trzeci to zachwyty i pienia nad pięknem dziecka. Będę pisać ostrożnie, ponieważ dwa dziesięciolecia temu popełniłem mój pierwszy wielki błąd nazywając malutką istotkę „brzydulką”, nie mając w ogóle niczego złego na myśli. Po prostu uważałem, że piękno dziecka uwidacznia się dopiero w wieku dwóch, trzech lat, może nieco wcześniej, ale jeszcze nie wtedy, kiedy ma nieproporcjonalnie dużą głowę, obfite policzki i niezbyt kształtne ciałko. Gdyby ktoś się ze mna nie zgadzał, to mam na myśli porównanie z modelką Claudią Schiffer, 180 cm, 58 kg, włosy blond, oczy niebieskie, teraz, a nie wtedy kiedy była dzieckiem.

W ogóle to osesek jest bajecznie piękny. Wiem nawet dlaczego. Jest piękny, ponieważ jest kochany i uwielbiany przez rodziców, dziadków i inne pomniejsze segmenty rodziny. To jest źródło piękna, kategorii estetycznej, nie piękno samo w sobie z racji urodzenia. Podobno w roli oseska też byłem urodziwy, lecz co z tego? Wyrosłem na bukiet przekleństw przetykanych pokrzywami, nie pomógł nawet chrzest celebrowany przez duchownego mocno zbliżonego do Pana Boga, a co najmniej do Watykanu.

Wpisy pod zdjęciami osesków wyglądają niekiedy tak, jakby dziecko miało je czytać, a nie rodzice, przyjaciele rodziny i osoby postronne, które łączy z dzieckiem jedynie domniemanie ich człowieczeństwa. Jest ono przypisane tylko istotom dwunożnym. Nie liczą się tu osoby z jedną nogą, których korsarze, piraci i autorzy morskich powieści kryminalnych zwą kuternogami. Z uwagi na niekompletność anatomiczną kuternoga nie spełnia warunku „dwunożności” i już z definicji nie może być człowiekiem. Brak rozumu nie przeszkadza natomiast w uzyskaniu tego statusu.

Z życzliwością człowieka boleśnie doświadczonego ostrzegam przed wpisami pod zdjęciami istot w wieku becikowym, o ile nie kwalifikują się do jednej z wymienionych kategorii. Z drugiej strony zachęcam właścicieli stron na Facebooku do korzystania z narzędzi kasowania niepożądanych wpisów. Jest ono po to, aby nie upodobnić się do serwisów takich jak Onet. Miłuje on nade wszystko oglądalność i czytelnictwo, i dlatego nie moderuje dyskusji na forach i nie usuwa wpisów dokonywanych prosto ze szpitali chorób ciężkich z powikłaniami umiejscowionymi tam, gdzie lekarze domyślają się głowy.

I ty masz szansę zostać pisarzem!

Pisarzem trzeba się urodzić!

Czy widziałeś kiedyś nowonarodzone dziecię witane okrzykami: Urodzony pisarz! Prawdziwy Żeromski! Nie, to już bardziej Hemingway!

Pisarzem trzeba się obudzić!

Im wcześniej, tym lepiej! Generalnie ludzie preferują wynagrodzenie za życia. Wyjątek to wierzący w życie pozagrobowe tak głęboko, że wierzą nie tylko w przebudzenie, ale i nagrody pośmiertne. Trzeba mieć naprawdę głęboką wiarę w siebie! Samo przebudzenie nie wystarczy.

Aby pisać, trzeba mieć depresję!

Zycie stwarza ci coraz większe szanse zostania pisarzem. Oto przykłady:

Hans Christian Andersen, Albert Camus, Raymond Chandler, Agatha Christie, Joseph Conrad, Charles Dickens, Ernest Hemingway, Henry James, JK Rowling, Lew Tołstoj, Mark Twain, Zdzisław Beksiński.

Oto mniej udane przykłady czyli samobójcy z depresją: Virginia Woolf, Sylvia Plath, Ernest Hemingway, Arthur Koestler i Anne Sexton.

„Anne Sexton cierpiała przez większą część życia na depresję, pisanie poezji zostało jej zalecone przez psychiatrę w ramach terapii. W tym celu zapisała się na kurs tworzenia poezji, po ukończeniu którego szybko zaczęła odnosić sukcesy” (Wikipedia).

Dzień radości

Dziś, w czwartek 27 marca A.D. 2014, wspólnie obchodzimy święto prywatne, którego treść ujawnię na końcu.

Temat przewodni widzę oczyma duszy mojej („in my mind’s eyes” jak u Szekspira) w różnych postaciach geometrycznych: kwadratu, prostokąta, rombu lub koła. Ostatecznie decyduję się na prostokąt 50 x 40 +1. Figura ta  rosła wzdłuż i wszerz jak dobrze karmiony osesek, aby dzisiaj pokazać się w aureoli. Wiek figury: około 3 lat. Lat pracowitych, utkanych udanymi i mniej udanymi występami, refleksjami, krotochwilami, obserwacjami oraz obrazami postaci lubianych jak gruby portfel lub wrednych jak kret podgryzający korzonki szlachetnej rośliny.

Wprowadziłem trochę zamętu w opisie, aby z tym większymi fanfarami objawić radość. Liczba czytelników-subskrybentów zarejestrowanych na blogu www.MichaelTequila.com osiągnęła dzisiaj 2001!

Serdecznie dziękuję Wam, Drodzy Czytelnicy, za życzliwość okazywaną autorowi opóźnionemu w odkrywaniu miłości do pisania.

Od nastroju do Nobla

Dzień był mroczny, zimny, zmiennoustrojowy, jednym słowem – obskurny i nędzny. Prawdziwa zmora, która skacze ci na plecy i dusi nie czekając nawet nocy. Nastrój sklecony pośpiesznie przez zmorę był jeszcze gorszy. Katastrofa siedziała na plecach klęski, a ta na moim grzbiecie. Kiedy podły nastrój ujawnił swe czarne oblicze w wianuszku zimnych przekleństw, wrzasnąłem do niego: Nogi ci z …..powyrywam! Po literze „z”, która jest ostatnią literą alfabetu o symbolicznym znaczeniu końca, zawiesiłem głos. Dłuższy czas wisiał w powietrzu jak skała nad domem niewinnych staruszków.

Skąd mi je powyrywasz? – odkrzyknął nastrój z przekory albo z głupoty. Czytaj dalej

Miniopowiadanie: Perwersja i niewinność

Wśród nadzwyczajnych wydarzeń światowych Chiny i referendum w Warszawie schowały się do mysiej dziurki a na plan pierwszy wysunęło się zdarzenie, które zaskarbiło sobie ciepłe miejsce w sercu każdego wrażliwego obywatela i obywatelki. Wydarzeniem tym były słowa Wysokiego Urzędnika „Bliskości z Bogiem”, wszechświatowej organizacji, która organizuje przepływ myśli i uczuć między człowiekiem a Stwórcą.

Ów Wysoki Urzędnik, dla porządku nazwijmy go WU, oświadczył z wielkim żalem, że źródłem zła w świecie ducha i ciała są nieletnie dzieci. Była to wypowiedź równie śmiała, co odkrywcza.
Czy możesz, Wielki Mistrzu, uchylić rąbka tajemnicy dotyczącej dochodzenia, jakie przeprowadziłeś w tej materii? – zapytał jeden z pomniejszych urzędników, też służących Panu Bogu.

Dzisiejsza dziatwa, która kochaliśmy zawsze i nade wszystko, jest zepsuta jak zegarek rozdeptany przez słonia – WU zawahał się, czy objawić całą czeluść piekielną – przez co skłonna do pedofilii – dodał opuszczając oczy ze wstydu. Znam to z relacji braci oraz moich własnych obserwacji – oświadczył z powagą poprawiając swoje okulary krótkowidza, aby dodać braciom otuchy.

Przykładem może być ośmioletnie pacholę męskie żyjące w gorącym klimacie. Patrzy ono pożądliwie na niewinnego kapłana i kiedy tylko znajdą się sam na sam, zagląda mu pod suknię, wślizguje się pod nią i dotyka bezwstydnymi rękami a nawet całuje jego ciało.
Bracia zamarli z przerażenia.

Gorzej, każe się fotografować i jeszcze mocniej dotykać. Nago! – potrafi taki krzyknąć na swą ofiarę, kiedy ta broni się przed rozbieraniem.

I cóż ma począć niewinny brat w takim momencie? – padło niespokojne, pełne troski pytanie.

Brat jest niepewny i zdezorientowany, tym bardziej, że może mieć problemy zawodowe, rodzinne i kucharskie.

Jak to kucharskie? – oczy słuchających wyrażały niezrozumienie.

Brat nasz, żyjąc w ubóstwie – cierpliwie wyjaśniał Wysoki Urzędnik – sam sobie musi naprawiać sandały, sprzątać oraz gotować potrawy na maszynce spirytusowej. Nie ma co się dziwić, że przypali je od czasu do czasu, co dla każdego jest wstrząsem – WU uronił łzę, a może nawet kilka, wielkich jak najurodziwsze perły hodowlane z Broom, i z wyraźnym bólem kontynuował opowieść. Brat nasz nie potrafi dać małoletniemu pedofilowi odporu, gdyż ten go szantażuje.

Ascetyczne twarze zebranych wydłużały się chłonąc każde słowo. Otóż ten mały potwór – kontynuował WU – szepcze bratu do ucha łagodnym jak puch głosem, że jeśli rzeknie komuś choćby słówko o dotyku i pieszczotach, to Bóg mu tego nie wybaczy; co gorsza, dowie się o tym jego przełożony. Wstyd, strach i niepewność ogarniają niewinną ofiarę, która nie ma innego wyjścia jak ulec małoletniemu lubieżnikowi.

Czy są jeszcze, Wielebny Wysoki Urzędniku, inne fakty świadczące o zgniłej moralności i wyuzdaniu małolatów? – pytania zalewały WU kaskadą troski o losy kapłaństwa.

O tak, trafiłeś bracie w 10-kę jak w grze w bierki lub 21-kę jak w grze w pokera. Takie z pozoru niewinne małolaty w wieku 8 czy 12 lat, przekupują swoje ofiary oferując im pieniądze na cukierki, gumę do żucia i zabawki, kiedy sami wożą swoje wypasłe brzuchy pięknymi samochodami w cieniu palm lub sosen.

WU nie był w stanie obnażać dalej strasznej prawdy, gdyż się rozpłakał. Cały naród rzucił się do piór, długopisów i klawiatur komputerowych, aby okazać znak solidarności z zagubionymi i zdezorientowanymi sługami bożymi wykorzystywanymi przez perwersyjne dzieci.

O tempora, o mores!

Miniopowiadanie: Mroczna historia życia Jara Jarosławowicza

Jar Jarosławowicz już od dziecka pożądał władzy. Kiedy inne maleństwa umilały sobie czas zabawkami, on śmigał na rowerku po „Parku Marzeń” w poszukiwaniu metod panowania nad światem. Z ambitnego dziecka wyrósł wkrótce dzielny młodzieniec, który dzięki wytrwałym ćwiczeniom ze sztangą ukształtował swe ciało na wzór niezbyt wyrośniętego kulturysty.
Pochodzenie Jara jest znane tylko do pierwszego pokolenia wstecz. Rzeczone wstecznictwo zakorzeniło się w nim głęboko, nie przeszkadzało mu jednak w prowadzeniu szczęśliwego życia. Wcześniejsze pokolenia Jara Jarosławowicza, dziadków, pradziadków, prapradziadków i praprapradziadków, otaczają mroczne tajemnice, głównie Wieków Średnich, kiedy żyły jeszcze czarownice powołane do istnienia przez Inkwizycję w celu palenia ich na stosie. JJ, jak pieszczotliwie nazywali go koledzy i koleżanki pasjonujący się literaturą amerykańską, zapożyczył sobie z owych czasów głęboką wiarę w Boga, wydarzenia katastroficzne, czarownice i stos, który ogniem oczyszcza niewiernych z niewłaściwych poglądów.
Infidele żyją nie tylko w świecie muzułmańskim, u nas ich także nie brakuje – zwykł mawiać nasz JJ.
Jar Jarosławowicz rozmawiał niekiedy o tych sprawach z czarnym kotem, swoim jedynym przyjacielem, który z przybłędy stał się jego adoratorem i konfidentem.
Chyba jutro założę partię polityczną – zdecydował JJ pewnego dnia patrząc z uwielbieniem w żółte kocie oczy przyjaciela.
Dopiero jutro? – czarny jak smoła zwierzak przypominający mroki Średniowiecza spytał powściągliwe, aby nie denerwować Założyciela Nowej Partii. Jestem zwolennikiem natychmiastowego działania – podkreślił kot masując delikatne wąsiki prawą łapką. Lewą łapką stawiał kabałę w celu obliczenia szans JJ zdobycia niepodzielnej władzy.
Brak mi jeszcze dobrej nazwy dla mojej formacji politycznej – odparł Jar wertując podręcznik ekonomii politycznej w poszukiwaniu idei, jaka to mogłaby być za partia.
A program partii już masz? – dociekał kot wyprowadzając z równowagi rozmówcę swym nieprzemyślanym pytaniem. Przyznajmy, że beznadziejnym w treści, o ile nie w formie.Po jaką cholerę mi program polityczny?! – oburzył się zapytany wznosząc ręce ku niebu w geście wzywającym Opatrzność na świadka, że jego partia nie potrzebuje programu. Nam wystarcza idea przewodnia: „Tylko my znamy prawdę”.

Po przygotowaniu transparentów i logo partia była gotowa. JJ nazwał ją Partią Rycerzy. W dyskusji z kotem, który wspierał go czterema łapami w budowie dobrobytu dla społeczeństwa gnębionego przez rząd Satrapy, Jar wyjaśnił szeptem: Z racji naszych rycerskich przyłbic i hełmów, przylgnęła do nas nazwa: Zakute Łby. Ma ona niewątpliwie swój urok i głębię, ale ja wolę oficjalną nazwę „Partia Rycerzy”.
Co o tym sądzisz? – zwrócił się Jar do czarnego futerka, lecz nie otrzymał odpowiedzi, gdyż zagłębiło się ono w marzenia senne o myszach, które w imieniu Partii Rycerzy uchronią naród przed myśleniem o dobrobycie i przyszłości.

Opowiadanie: Spektakl. Odcinek 14

Następnego ranka, a była to sobota, dzień wolności dla jednych i znoju dla innych, Jakub Kowalski spotkał się Piotrem, swoim niezastąpionym sekretarzem, pomocnikiem i towarzyszem. Potrzebował podzielić się wrażeniami z ostatnich wydarzeń. Myślał o tym, aby wycofać się z aktywnego życia. Przynajmniej na jakiś czas.
Powiedz mi, kochany Jakubie, o czym tak intensywnie myślisz? – Piotr patrzył na zamyśloną twarz mistrza.
O wczorajszym dniu i wywiadzie dla telewizji. Chciałem powiedzieć więcej, ale nie zdążyłem. Chyba pamięć mnie zawodzi. Niektóre sprawy umknęły mojej uwadze.
Opowiedz mi o nich. Wiesz, że lubię cię słuchać.
Jak sobie życzysz. Postąpię jak nauczyciel i je wyliczę. To belferski nawyk, logiczny, choć męczący, jeśli wylicza się zbyt często.
Po pierwsze, zdecydowałem się zmienić moje postępowanie. Będę przybierać postać ludzką nie tyle po to, aby objawić się innym ludziom, ale po to, aby lepiej zrozumieć ich punkt widzenia. Bóg stał się zbyt odległy i niepojęty dla wielu osób. Może dlatego wybierają własną drogą odchodząc od kościoła i przypisując sobie mądrość, której w istocie nie posiadają.
Religii i kościołów jest wiele. Który z nich powinni wybrać? – Piotra od dawna nurtowało pytanie, jak wiara jest najbliższa Bogu.
Pierwszym wyborem jest zazwyczaj wiara rodziców lub opiekunów. Po osiągnięciu dorosłości, człowiek decyduje sam, najczęściej pozostaje w kościele, do którego zawsze należał. Ale to się też zmienia, jak zmieniają się warunki życia. Czasem ludzie emigrują, łączą się w związki małżeńskie z osobą innej wiary, przestaje im odpowiadać ceremoniał kościelny lub sposób nauczania. Zmiana wiary jest możliwa, jeśli wynika z potrzeby serca a nie jest podyktowane wygodą, korzyściami materialnymi, naciskiem innych osób czy konwencją społeczną gdzie „wypada” coś zrobić. Tak, tak, Piotrze. Tu mogą wystąpić prawdziwe dylematy – westchnął Jan Kowalski. To są problemy na wskroś ludzkie. Ja mam swoje problemy.
Jakie ty, drogi Jakubie, możesz mieć problemy? Ty możesz mieć wszystko.
Mój problem polega na tym, że aby rozumieć człowieka współczesnego, nieokiełznanego w swoich dążeniach i rozwoju, muszę nauczyć się patrzeć na świat bardziej filozoficznie, bezstronnie. Tak jak obiektywny, bezinteresowny naukowiec, który obserwuje rzeczywistość, ale nie stara się jej zmienić.  Musze oduczyć się kontrolować wszystko.
Drogi Jakubie, szokujesz mnie swoimi nowymi poglądami. Chcesz chyba wywrócić świat do góry nogami? – Piotr był w najwyższym stopniu zaskoczony wypowiedziami mistrza i przyjaciela, nie otrzymał jednak odpowiedzi na swoje pytanie.
Po trzecie, dam ludziom nieograniczone prawo do eksperymentowania i popełniania błędów. Nie będę interweniować nawet, gdyby mieli zrobić coś nieodpowiedzialnego, coś bardzo złego. Mają możliwość wyboru, niech sobie radzą jak potrafią najlepiej. „I tak rzadko mnie słuchacie!”. To powiem im na zakończenie – Jakub niezrażony reakcją Piotra kontynuował swoją relację. Kiedy skończył, zamilkł i popadł w zamyślenie.
Kochany Jakubie – odparł Piotr, wierny i zawsze wdzięczny słuchacz. Znam ciebie tak długo, ale nigdy nie zrozumiałem cię do końca. Zawsze mnie czymś zaskoczysz. Jesteś nieodgadniony. Jesteś i pozostaniesz zagadką. Nie wiem, dlaczego podejmujesz takie decyzje.