Refleksje prawie świąteczne w miejsce powieści

Wczoraj życzenia, dzisiaj refleksje, jutro opowiadanie.

Jutro, zamiast kolejnego odcinka powieści „Wódz i jego naród”, pojawi się w tym miejscu opowiadanie okolicznościowe. Czytelnik może je nazwać opowiadaniem spekulatywnym, jeśli sobie tego życzy, ostatecznie żyjemy w wolnym kraju, jeśli tak sądzi, i może robić, co mu się podoba, jeśli mu na to pozwoli siła wyższa, która wie najlepiej, jak powinien on żyć.

Opowiadanie będzie przydługie, sześć stron tekstu A4. Można je czytać dwuetapowo, jeśli ktoś uważa, że co za dużo, to niezdrowo. Po ostatnich wydarzeniach w Sejmie lepiej dzisiaj uważać, co się uważa. Opowiadanie jest w zamierzeniu utworem refleksyjnym, mającym wywołać łzy rozpaczy i radości, co najlepiej odzwierciedla naturę życia w naszym kraju. Życzę więc czytania, czy miłego, to się jeszcze okaże.

W dobie dzisiejszej opowiadania nie są ulubionym gatunkiem literackim. Czytelnicy preferują powieść kryminalną, horror, romans, czternastotonową sagę rodzinną, powieść obyczajową, książkę podróżniczą. Wszystko, tylko nie opowiadanie, bo jest za krótkie, w związku z czym można się wynudzić. Czytałem ostatnio, że to się zmienia i że opowiadanie staje się trendy. Może dlatego, że ludzie mają mniej czasu, za to więcej wielkoekranowych smartfonów, które pozwalają czytać dużo szybciej, jednym palcem.

Czytelnictwo u nas nie kwitnie, bo jest pora zimowa, choć nie jest źle, skoro aż 45 % obywateli czyta co najmniej jedną książkę rocznie. Jest to szansa dla autorów takich jak ja, ponieważ wkrótce statystyka czytelnictwa w Polsce będzie podawać jako jednostkę statystyczną nie książkę, ale jej streszczenie, jeden rozdział, opowiadanie lub wiersz. Statystycznie będzie to brzmiało bardzo podobnie, czyli nieźle: 45 % Polaków przeczytało w ciągu roku co najmniej jeden rozdział książki, albo jej streszczenie, albo opowiadanie albo jeden wiersz.

Pocieszam się, że w najgorszym wypadku sam będę sobie pisać i czytać. Proszę więc o porzucenie mnie bez skrupułów, jeśli przyjdzie Państwu nierozsądna ochota to zrobić; poradzę sobie. W jeszcze gorszym wypadku, czyli w ostateczności, mogę po prostu przestać czytać; wystarczy, jeśli będę oglądać telewizję publiczną zwaną narodową. Robi to przecież z powodzeniem około 36 % obywateli. 

Uroczyste życzenia świąteczne i noworoczne 2017

Moim Czytelnikom oraz wszystkim ludziom dobrej woli, życzę serdecznie radosnych i zdrowych świąt Bożego Narodzenia oraz Szczęśliwego Nowego Roku w gronie najbliższej rodziny i przyjaciół.

Życzę także wszystkiego najlepszego naszej ukochanej władzy, w szczególności zaś:

  • Prezesowi Kaczyńskiemu – ożenku i czworga maleństwa, którym poświęciłby swój cenny czas i uwagę korzystając z 500 Plus, nie musząc opiekować się już niewdzięcznymi obywatelami;
  • Dworzanom pana prezesa – obniżki cen wazeliny, wyższych premii i wytrwałości w głoszeniu prawd nieziemskich;
  • Prezydentowi Dudzie – nieustannego dobrego samopoczucia, pewnej ręki nocą oraz nowych nart pod choinką;
  • Europosłowi, prof. Kogutko – więcej ziarna namoczonego w wywarze z maku oraz ostróg u nóg dla skuteczniejszej walki z wrogami rządu i narodu;
  • Marszałkowi Senatu p. Karczewskiemu – rewizyty przemiłego prezydenta Łukaszenki oraz intelektualnej rozkoszy z rozmów z prezesem Kaczyńskim.
  • Posłowi Suskiemu – nominacji na ambasadora na dworze Carycy Katarzyny;
  • Prokuratorowi Piotrowiczowi – kolorowych snów z okresu PRL i awansu do rangi bohatera Solidarności;

Poza tym życzę:

  • Ojcu Rydzykowi i dostojnikom kościelnym – obfitości stołu świątecznego, kwiecistej adoracji ze strony partii rządzącej oraz więcej ziemi pod uprawę winnej latorośli;
  • Przewodniczącemu Schetynie – samurajskiego miecza dla dodania sobie otuchy, aby stanąć w pierwszym rzędzie na demonstracjach;
  • Trybunałowi Konstytucyjnemu – szczęśliwej kontynuacji recenzji artystycznej twórczości rządu;
  • Demonstrującym na ulicach komunistom i złodziejom – wytrwania w roli pośmiewiska całego kraju.

Przy okazji, sobie samemu życzę szampana lepszego niż ten, który właśnie piję, weny oraz nieustającej życzliwości Czytelników.

Michael Tequila

PS. Z przyjemnością informuję, że oprócz wersji drukowanej mojej powieści „Sędzia od Świętego Jerzego” w sprzedaży jest także jej wersja elektroniczna. Portal www.upolujebooka.pl wymienia 13 księgarni elektronicznych sprzedających tę powieść w formacie ePub i Kindle. Najkorzystniejszą cenę, 8,50 zł, oferuje w tej chwili księgarnia www.ebookpoint.pl, w pozostałych jest ona w cenie od 14,25 zł do 19,00 zł.

W wersji drukowanej powieść oferują w sposób ciągły księgarnie sieci Matras oraz dziesiątki księgarń internetowych. Powieść cieszy się dobrymi recenzjami i nadaje się z powodzeniem na upominek pod choinkę lub upominek noworoczny.

Wkrótce w sprzedaży znajdzie się także kolejne, drugie już wydanie, tomiku wierszy „Klęczy cisza niezmącona”. Jest on poetycką ilustracją mojej pięciomiesięcznej podróży po Australii samochodem z przyczepą kempingową, 20.000 km przez cztery stany: Australię Południową, Australię Zachodnią, Wiktorię i Tasmanię. Wszystkie wiersze są oznaczone datą i miejscem ich powstania.

 

Życzenia świąteczne z Panem Prezesem w roli upominku pod choinkę

Darwinbish_bearing_gift

– Czy naród może być jednoosobowy?

Jest to szekspirowskie pytanie z gatunku „Bić albo nie bić”, na które odpowiedzi udzielił sam Machiavelli:

– Tak. Naród może być jednoosobowy, lecz tylko pod warunkiem, że jest to osoba z ogromnym balonem pomysłów jak uszczęśliwić naród. Czyli samego siebie, co jest konkluzją logiczną, skoro jest się narodem.

– Kto jest tą osobą? – Zapytałem.

– Tą osobą jest Jarosław Kaczyński, najpiękniejszy upominek podchoinkowy roku 2015.

Tak odpowiedział Machiavelli, który przyśnił mi się świątecznej nocy, aby przekazać ten ważny komunikat.

Jesteśmy w drodze do prawdziwej ziemi obiecanej, niosącej tak oszałamiającą ilość obietnic, że aż to oszołamiająco oszałamia. Mnie przynajmniej. Zmieni się wszystko. Jest tyle spraw, które w przeszłości poszły złą drogą. Kraj w ruinie wymaga gruntownej naprawy. Oto praktyczny scenariusz.

Trybunał Konstytucyjny. Z pożal się Boże trybunałem, jaki mamy obecnie, upartyjnionym, samokreującym się, powolnym, z prezesem Rzeplińskim na czele, nie można wprowadzać postępowych ustaw sejmowych, aby zmienić kraj na lepsze. Dlatego będziemy mieli nowy Trybunał, nowych sędziów, pracowitych, niepodatnych na wpływy polityczne, obiektywnych. Wedle projektu PiS/Kukiz15, w 60 dni od wejścia nowej ustawy w życie kadencje wszystkich sędziów trybunału zostań wygaszone i odbędą się nowe wybory. Sędziowie będą w 100% (odpowiednik czystego spiritusu) wyborem obecnego Sejmu.

Administracja państwowa. To 120.000 osób zatrudnionych w ministerstwach, urzędach skarbowych, wojewódzkich, służbach sanitarnych itp., cała służba cywilna. Nowy projekt przewiduje: zwolnienie za odprawą 1.600 kierowników departamentów i wydziałów, zniesienie konkursów na te stanowiska i zniesienie zakazu przynależności do partii politycznej, także odstąpienie od obowiązku odbycia służby przygotowawczej. Dużo łatwiej będzie zatrudniać i zwalniać kadrę kierowniczą. Bezrobotnych zachęcam do ubiegania się o pracę, są to dobrze płatne stanowiska.

Media państwowe to temat oklepany jak koń indiański do jazdy bez siodła. Dziennikarze będą szkoleni w ośrodkach wojskowych; nauczą się tam zadawać pytania takie, na jakie pragnie odpowiedzieć pytany polityk. Koniec z przymusem odpowiedzi na pytania. W idealnych sytuacjach pytania i odpowiedzi będą synchronizowane. Mediom prywatnym dokręci się śrubę podatkami albo ograniczeniami stosowania reklam. To propozycja.

Prokuratura i sądy. Minister Ziobro będzie mieć wgląd (i wpływ) nie tylko na stronę oskarżenia, ale i osądzania pozwanego: osoby, sprawy lub instytucji. Nie jest to oczywiście sposób na zwalczanie niewygodnej dla władzy opozycji i obywateli, jak twierdzą niektórzy (za czasów PRL-u nazywani zaplutymi karłami reakcji). Trybunał Konstytucyjny mógłby się sprzeciwić takiemu połączeniu, lub jego formie, dlatego zdecydował się podać do przymusowej dymisji. Kontrola sądów, prokuratury oraz czterech służb specjalnych wzmocni bezpieczeństwo społeczeństwa. Nie musisz bać się podsłuchów.

Spółki państwowe. Jest ich chyba około 460. Wielkie, duże i mniejsze. Wymiana kierownictwa jest konieczna. Były źle zarządzane. Mieliśmy mierną opinię jako kraj sukcesu gospodarczego w Unii Europejskiej. Teraz będzie lepiej. Prezesem Orlenu, największej polskiej spółki paliwowej, został już polityk PiS, Wojciech Jasiński. Krótka charakterystyka: osoba godna zaufania, 68 lat, doświadczenie zarządzania biznesem: Powszechna Spółdzielnia Spożywców Społem oraz Spółdzielnia transportu Wiejskiego w Płocku (okres PRL), niewielka warszawska spółka Srebrna (III RP). Możemy liczyć na tanie paliwa.

Kontrola Internetu. To moja propozycja. Trzeba ukrócić samowolę wyuzdanych słownie krytyków rzeczywistości na portalach społecznościowych, forach dyskusyjnych, blogach, poczcie elektronicznej itp. Internauci powinni wiedzieć, co mogą a czego nie mogą pisać.

Jestem pełen entuzjazmu. Tak trzymać! – Krzyknę dzisiaj w nocy we snie do władzy rządzącej z woli narodu. Rozliczyć przeszłość, zbudować przyszłość, której nie mieliśmy! Budować dniem i nocą! Nocą tym bardziej, że dni są teraz krótkie, a mamy tyle do zrobienia. Popieram szczerze dyscyplinę pracy, ponieważ sam siedzę nocami i pracuję.

Prawie zapominałbym. Składam Państwu najserdeczniejsze życzenia świątecznie (niekompletne, bo jednodniowe) i noworoczne, przede wszystkim szlachetnych wzruszeń politycznych oraz rewelacyjnej rozrywki na manifestacjach i demonstracjach publicznych.

Zdrowia i dobrobytu nie muszę nikomu życzyć, gdyż ochrona zdrowia i gospodarka są w rękach rządu. Pisze się o tym mało, bo to temat oczywisty i prosty.

Wybrańcom na stanowiska życzę obfitości łask partyjnych.

Dzieciom życzę konia Kaliguli, Incitatusa, zamiast konia na biegunach. Według Swetoniusza (cytuję Wikipedię) „Incitatus, jako koń wyścigowy, miał prawo do spokoju i odpoczynku. Nad tym, by w noc przed wyścigami nikt mu nie przeszkadzał, czuwali pretorianie uciszając nocne hałasy. Poza tym rumak miał mieszkać w marmurowej stajni, chodzić okryty purpurą i w uprzęży ozdobionej drogimi kamieniami, jadać ze żłobu z kości słoniowej. W końcu koń dostał umeblowany dom i służbę, żeby zaproszeni w jego imieniu goście mogli wygodniej ucztować”. Kasjusz Dion dodaje: (Cytat z Wikipedii): „Incitatus regularnie uczestniczył w ucztach wydawanych przez Kaligulę: przy tej okazji cesarz wznosił toasty za zdrowie rumaka”. Literatura podaje, że Incitatus w końcu został członkiem senatu rzymskiego.

Nie wiem, dlaczego to wszystko napisałem, skoro miałem pisać o obżarstwie, które jest również skuteczną i radosną formą uszczęśliwiania społeczeństwa w okresach świątecznych i pozaświątecznych.

Pozdrawiam serdecznie.

Życzenia Świąteczne i Noworoczne

Dzisiaj jest dzień wigilijny. Robimy sobie wspólne zdjęcie pod wielką choinką na Durbar Square w Gdańsku. Trzymam w ręku transparent: Polscy Hindusi z Indii i Nepalu. Wszyscy uczestnicy wycieczki stoją wypasieni upominkami: kolorowe naszyjniki, bawełniane koszulki ze słonikami, małe rzeźby, duże kolorowe albumy, magnesy na lodówkę, dywany i dywaniki, koszule dzienne i nocne.

Nastrój jest radosny. Przewodniczka wycieczki w pięknym zimowym sari liczy uczestników. Są wszyscy. Siwy, szczupły sadhu pokazuje sąsiadowi kindżały, inny, wysoki opowiada dykteryjkę o babie u lekarza, jeszcze inny rozwija jedwabny dywan, jeszcze inny rozdaje cukierki dzieciom, trzech mężczyzn i dwie kobiety robią sobie wspólne zdjęcie z grupą tubylców.

Wszyscy są szczęśliwi, zarówno ludzie jak i zwierzęta. Obok dwie krowy z chustami przewiązanymi przez szyję obgryzają gałęzie wielkiego świerku z bombkami i światełkami, na pierwszym piętrze budynku za nami biegają krzycząc trzy małpy, pod nogami leżą śpiące psy. Otaczają nas tubylcy w malowanych rykszach, słychać klaksony i dzwonki rowerowe, ciężarówka wiezie górę paczek ułożonych jedna na drugiej, w powietrzu oprócz spalin czuć słodkawy dym z ghat płonących nad Radunią. Od ziemi bije ciepło. To efekt papierów, puszek po piwie, plastykowych opakowań i resztek jedzenia rozrzuconych gęstą warstwą w celu zmniejszenia zużycia energii dla ochrony środowiska naturalnego.

Życzę wszystkim Polskim Hindusom, uczestnikom zimowej wycieczki przybyłym do Polski z Indii i Nepalu, oraz Wszystkim Czytelnikom mojego blogu najbardziej radosnych i szczęśliwych Świąt Bożego Narodzenia oraz pomyślnego Nowego Roku 2015.

Namaste!

Michael Tequila

0491073156

Świąteczna dematerializacja Organizacji

Przyznam się, że moja ziemska wiara jest krucha, ale niezmiernie wierzę w to, co głosi Prezes zwany Starym, Wiceprezes zwany Nowym, Agent od Miłosnych Wynurzeń, Rzecznik od Pożyczek oraz inni funkcjonariusze Organizacji. Jest to zrzeszenie osób jednomyślnych, bez śladów schizmy, których usta poruszają się dokładnie w ten sam sposób dobywając z wnętrza te same słowa wcześniej podyktowane przez Prezesa.

Na konferencji prasowej transmitowanej przez telewizję Stary Prezes Organizacji składał narodowi życzenia świąteczne i noworoczne. Był to piękny gest myśliwego, gdyż niewielu polityków interesuje się dziś szaraczkami. Już, już miał skończyć, kiedy nagle i niespodziewanie, wyrwał mu z rąk mikrofon nie kto inny, jak Nowy Wiceprezes.

Dysponent mikrofonu przemawiał krótko i treściwie. Telewidzowie słuchali z taką uwagą, że słychać było muchę latającą w pokoju. Przy odbiornikach zebrali się ludzie biesiadujący świątecznie, inaczej mówiąc cały naród, gdyż mówca okazał się złotogęby. Miał aksamitny głos wdzięcznie skojarzony z siwą brodą, mówił wzruszająco i tak ślicznie, jakby motylki wylatywały z jego ust. To ostatnie nie jest czymś nadzwyczajnym, potrafi to każdy prestidigitator szkolony w Chinach. Zaskoczeniem były ostatnie słowa Nowego Wiceprezesa.

Wszystko, co dotychczas mówiłem na temat lotów kosmicznych, to wierutna bzdura. Dziś stać mnie na prawdę, ponieważ jestem w stanie świątecznego uniesienia religijnego, w które wprowadziły mnie (tu padły jakieś niewyraźne słowa) oraz rodzina. Temat kosmosu był zastępczy. Obiekty latające są nam równie potrzebne jak zmarłemu kadzidło. Dla nas najważniejsze to wygrać wybory, utworzyć rząd, i dokonać rzezi ….

W tym momencie wszyscy bez wyjątku, kamerzyści, asystenci kamerzystów, redaktorzy programu, Stary Prezes, Agent i Rzecznik, oraz ludzie przy odbiornikach, wstrzymali oddech. Mówca to zauważył i też wstrzymał na chwilę oddech w geście solidarności. Kiedy zaczął się już dusić z braku tlenu, dokończył monolog:

…aby unicestwić wszystkich nieudaczników, przestępców, ludzi przekupnych i skorumpowanych, członków rządu, złodziei i podobnej kanalii. Żałuję, że dotychczas kłamałem i odwracałem uwagę od rzeczy ważnych. Dziś usłyszeliście Państwo prawdę z moich ust. Niech skonam, jeśli skłamałem! Musiała to być prawda, bo nie skonał. Był to akt pokory i skruchy.

Nikt nie uwierzy, co stało się dalej. Spowiedź Nowego Wiceprezesa wywołała powszechny płacz w narodzie. Płakały istoty różnych proweniencji, niektóre nawet niefigurujące w Spisie Zawodów Użytecznych, zestawionym przez Umberto Eco: nauczyciel, strażnik, gladiator, myśliwy, donosiciel, ogrodnik, tkaczka, rozbójnik, pasterz, kursor, kapłan, król, harfista, rybak, kucharz, nosiwoda, głupiec, sługa, wściekły błazen, medyk, stolarz, pijak, wieśniak, człek smutny, sędzia, nierządnica oraz pani domu. Poza tym płakały liczne inne twarze, których nie wymienię z braku cierpliwości.

Poziom wilgoci tak się podniósł, że z zimowego nieba zaczął padać deszcz. Niesłabnące potoki łez i wody deszczowej zasiliły wody gruntowe, a potem zaczęły przelewać się do strumyków, rzek, stawów, jezior i systemu kanalizacyjnego docierając w niejednym bloku mieszkalnym aż na piąte piętro. Przyszła powódź, a potem wielki potop, który w pierwszej kolejności, w uznaniu administracyjnej hierarchii ważności, zalał Warszawę. Na początku wyglądało to niewinnie, ginęły kury, myszy, jamniki i świnki morskie, choć rozpleniała się zaraza. Nie wiem, czy to dobre skojarzenie, ale powodzie i potopy mnożą bakterie i wirusy workami jak zaraza. W końcu fala potopu sięgnęła budynku, w którym mieści się Organizacja razem z Prezesem, Wiceprezesem i pozostałymi notablami.

Działy się tam sceny dantejskie, których nie wymyśliłby sam Dante Alighieri. Potop był powolny i niesprawiedliwy, ponieważ najpierw zagroził życiu funkcjonariuszy mniejszych wzrostem, choć wysokich rangą. Siwiejący Prezes starał się ukryć pod pachą Nowego Wiceprezesa, ale niewiele mu to pomogło. Wiceprezes zaczął się śmiać jak szalony i wierzgać nogami jak koń, gdyż do bólu nie znosił łaskotek. Takie schronienie nie byłoby stosowne nawet dla chomika, wobec czego Prezes dając dobry przykład innym pierwszy poszedł na dno.

Rzecznik unosił się dłuższy czas na fali z głową na poduszce wypełnionej pożyczkami i mogłoby to trwać w nieskończoność, gdyby nie Wiceprezes, który pragnąc ostrzec go przed jakimś niebezpieczeństwem ostrym językiem niechcący przekłuł piękną powłokę cielesną Rzecznika. Powietrze zaczęło uchodzić z niego z wielkim sykiem; okazało się, że w środku był pusty.

Ostatni zszedł ze sceny w sensie przenośnym i dosłownym Nowy Wiceprezes, który objawiając prawdę uruchomił potop łez narodu doprowadzając tym samym własną Organizację do odejścia w wieczne ostępy. Nie wiadomo, co stało się z Agentem, ale ci jak wiadomo znikają bez śladu, aby ponownie pojawić się na scenie wydarzeń lub nie.

Moment odejścia w nieznane znanej Organizacji w okresie Świąt Bożego Narodzenia nie był zbyt fortunny. Był smutny, choć nie wszyscy poddali się niegodziwemu nastrojowi przygnębienia i zachowali wiarę w nieśmiertelność Prezesa, Wiceprezesa, Rzecznika i Agenta.

Naród potrzebuje bohaterów bez względu na święta.

Wigilijny dzień pracy i zadumy

Dysponując chwilą wolnego czasu między zakupami w supermarkecie, gdzie dorsz filetowany bez skóry kosztuje 53 zł za kilogram, a odgłowione i oczyszczone tuszki świeżutkiego dorsza kosztują 16 zł, ucięliśmy sobie z Wiktorem rozmowę przedświąteczną. Czas jest dzisiaj cenniejszy niż piwo w gorący dzień. Miała ona charakter szybkiej jak wiatr oceny z podmuchami zadumy nad polskim społeczeństwem, jego zajęciami i ambicjami oraz nad politykami, którzy wbrew pozorom, że są inni, są nieodrodnymi synami i córami narodu. Niedaleko pada jabłko od jabłoni –stwierdził Izaak Newton dużo wcześniej niż właściciel sadu koło Grójca.

Wiktor pierwszy podjął rękawicę rzuconą przez świąteczno-zakupową okazję do rozmowy.

Ostatnio w polityce pojawiło się kilka sierot, inaczej mówiąc, dojrzałych osobników bez rodziców, rodziny i wsparcia. Sierota to osoba samotna, zagubiona, lecz niekoniecznie bez wiary w przyszłość. Osobiście ciemno widzę ich przyszłość, ale może to lepiej dla nich. Po co mają się męczyć? Najświeższy kandydat do sierocińca to Jarosław Gowin, osobnik postawny, dojrzale siwy, gustownie ubrany. Choć ma za sobą krótką, buntowniczą przeszłość, mówi łagodnie jak anioł i wspiera rodzinę katolicką poprzez nowatorski system głosowania uwzględniający głosy także niepełnoletnich członków rodziny oraz płacz niemowląt, które w jego przekonaniu też mają prawa do aspiracji głębszych niż radosne wypróżnianie brzuszka i zaspokojenie głodu i pragnienia. Są to aspiracje rozwojowe i w takim świetle dostrzegł je ten nowatorski polityk.

Czy sądzisz, Wiktorze, że siuśmajtki, pardon le mot, naprawdę uzyskają prawo głosowania?

Głos wyborczy niemowląt to pewniak w przyszłym rządzie Jarosława Gowina. Byłby to piękny podarunek na przykład pod choinkę. Nie jest jednakże pewne, czy nowa partii przyzna głos wyborczy pomocy domowej oraz zwierzętom domowym, którym też coś należy się od życia w nowoczesnym społeczeństwie płonącym żądzą zmian. Tak czy inaczej, dobre intencje nowej partii sierocej liczą się, nawet jeśli nowatorskim pomysłem głosowania nie można zbyt długo się bawić, bo co za dużo, to nie zdrowo. Sam Gowin jest przyszłościowy. Jego nazwisko daje mu dodatkową szansę, gdyż plasuje go wysoko na liście alfabetycznej. Wiadomo powszechnie, że głosujący najchętniej wybierają tych, którzy są na górze listy. Zdjęcie Gowina, nagranie jego głosu oraz wysoka pozycja na liście to gwarancja sukcesu.

Wiktorze, nie mów już o politykach. Powiedz coś bardziej związanego ze zbliżającym Bożym Narodzeniem. Moja wiara świąteczna rozbudzona widokiem ludzi targających choinki, światełka, butelki z alkoholem, mięsiwo i upominki rozpaczliwie wołała o strawę duchową.

Święta Bożego Narodzenia są dla nas wszystkich okresem odnowy wiary i radości. To poważna kwestia religijna. Nie samą wiarą jednak człowiek żyje, o czym przekonała mnie ostatnio sylwetka pewnego hierarchy koscielnego, który skurczył się w pionie a imponująco rozrósł w wymiarze horyzontalnym, szczególnie do przodu. Przyczyn nie znam, ale też nie dochodzę, gdyż jestem człowiekiem religijnie wyrozumiałym. Wątpię jednak, że chodzi tu o genetykę czyli dziedzictwo po przodkach.

On nie trzyma ani pionu, ani poziomu – dodał poważnie znajomy murarz, który razem ze mną oglądał telewizję i sam za kołnierz nie wylewa ani nie wyrzuca papu do śmietnika. Mimo pozorów, nie jest to mocna konstrukcja – dorzucił z przekonaniem, modyfikując je ostrożnie po namyśle. Mogę się mylić, oczywiście! – dodał po czym przechylił się w kierunku mojego ucha szepcząc: Jestem osobą wierzącą, rozumie pan!

Wspomniany trójwymiarowy hierarcha – kontynuował Wiktor – w chwili wolnej od obowiązków bawił się ostatnio zapałkami, chyba dla uczczenia pamięci o dziewczynce z bajki Andersena. Było to niebezpieczne, ponieważ obok stała łatwopalna choinka.

Każdy lubi poszaleć, szczególnie gdy go pokazują elegancko ubranego w telewizji – skomentowałem. Żarty żartami, choć to, co powiedziałeś brzmi poważnie, ale są problemy poważniejsze niż trójwymiarowość, zapałki i choinka.

Na przykład co? – buńczucznie rzucił Wiktor. Dziś każdy ambitny Polak nosi buńczuk w plecaku zamiast buławy.

Na przykład głód, Wiktorze. Mówiąc o tym nieszczęściu, pragnę powiedzieć coś pozytywnego. Nie martwię się o sprawy wyżywienia Polaków w okresie Świąt Bożego Narodzenia, ponieważ telewizja intensywnie i skutecznie karmi nas wypadkami, napadami, ciężkimi chorobami, zderzeniami pociągów i tysiącem innych nieszczęść. Dzienniki stały się bardziej pasjonujące niż kolacja w dobrej restauracji.

Dokończę tę myśl za ciebie – przerwał mi przyjaciel. Ustąpiłem, gdyż cenię prawdziwą przyjaźń.

Nikt nie pozostanie głodny, kto ma telewizor. A telewizor mają prawie wszyscy. Karma serwowana przez stacje telewizyjne jest wysokokaloryczna, tym wartościowsza, że odchudza umysł. W okresie świąt nawet PiS nie będzie mógł oskarżać rządu, że zaniedbał wyżywienie społeczeństwa, gdyż sprawy żywieniowe przejęła instytucja wszechmocna jak niegdyś Przewodniczący Mao w Chinach. Jest ona silniejsza nawet niż Jarosław Kaczyński i Ojciec Rydzyk spleceni w braterskim uścisku, którego dobroczynnym efektem jest Wielka Orkiestra Braterskiej Niechęci. Naładowana wypadkami karma telewizyjna jest tak kaloryczna, że podnosi ciśnienie, co czyni meteopatów szczęśliwszymi w okresie zimowej depresji. Dwadzieścia pięć procent ludzi w Polsce to meteopaci. A o co chodzi, jak nie o szczęście w życiu doczesnym?

W domu, nakarmiony przez telewizję bogatą strawą wydarzeń na jezdniach, szynach, pogorzeliskach i w szpitalach, z trudem zwlokłem się z madejowej kanapy przeżyć kulturalnych, aby poświecić krzynkę uwagi innym wydarzeniom.

Pierwsze, które pcha się na myśl, to życzenia świąteczne, jakie złożył w telewizji Państwu i mnie elegancko ubrany Prezes pewnej organizacji. Mówił rzeczowo, pobożnie i z godnością używając słów takich jak Polska, wolność, dobrobyt, przyszłość. Trzy wspomniane wymiary: rzeczowości, pobożności i godności stanowiły gratisowy komunikat pozawerbalny, który odebrałem jako zapowiedź przyszłych lepszych czasów. Upominek świąteczny „Trzy w jednym”, fundowany bezpłatnie przez Prezesa, sprawił mi więcej radości niż Powypadkowe Wiadomości Telewizyjne wszystkich stacji razem wziętych.

Drodzy czytelnicy! Nie absorbujcie sobie nadmiernie głowy świętami, które zamykają się w nawiasach przemijania: przyjdą – odejdą. Są rzeczy ważniejsze ma świecie. Ja w przyszłość patrzę z ufnością, również tę świąteczną. Po podzieleniu się opłatkiem i zjedzeniu kolacji będę czekać na rozmowę ze znajomym chomikiem. O północy będzie już troszeczkę wlany i gotowy do szczerej rozmowy. Jeśli jest ci trudno nawiązać pogodny dialog z ludźmi, porozmawiaj przy choince ze swoim psem lub kotem.

Życzenia

Przez trzy dni Świąt Bożego Narodzenia włącznie z Wigilią oferuję Państwu „Tryptyk Zadumy nad Wydarzeniami Niekoniecznie Pobożnymi”. Są to minirelacje opowiadane głównie ustami Wiktora, uważnego obserwatora wydarzeń małych i wielkich, słodkich i gorzkich. Wszystko, co mini, włącznie z majtkami, przywodzi Wiktorowi na myśl raczej pogodne i ciepłe wspomnienia, mnie natomiast kojarzy się w sposób zróżnicowany, czasem bajeczny jak życie w Polsce a innym razem mroczny jak piwniczna izba u Marii Konopnickiej.

Moim Czytelnikom, Ich Rodzinom I Przyjaciołom, składam najserdeczniejsze życzenia Szczęśliwych Świąt Bożego Narodzenia oraz Pomyślnego Nowego Roku, przede wszystkim życzenia zdrowia jak tur, ciepła rodzinnego o temperaturze lata australijskiego, nieskończonej miłości, szczerej dziecięcej radości, milionerskiej pomyślności, sukcesów jak smok, oraz wyrozumiałości i rozsądnej cierpliwości wobec bliźnich i wydarzeń.