Nie samą dumą człowiek żyje

2015 02 15 Putin z rewolwerem za trójka prezydentów

To nie jest cały obraz. Z tyłu, za tą dwójką z rewolwerami, idzie europejska, amerykańska, kanadyjska i australijska opinia publiczna i instytucje opiniotwórcze, które powoli, lecz systematycznie szturchają swoich przywódców, aby przestali traktować Putina i (jego) Rosję jak małego Jasia, dziecka głębokiej troski, które potrzebuje cierpliwej edukacji, aby wyrosnąć na człowieka.

Cierpliwość ma swoje granice, a jedną z ostatnich jest zrozumienie przez panią Merkel, przywódcy największego kraju europejskiego, że Putin drwi z niej i jej zabiegów pokojowych. Pomoc zbrojeniowa i finansowa USA i UE dla Ukrainy pozwoli mieszkańcom tego kraju odzyskać wiarę w siebie samych (bo niekoniecznie w Zachód) i pokazać Rosjanom, że ich czołgi, armaty i samoloty umierają szybciej i łatwiej niż myśleli (życie ludzkie nie jest w Rosji w cenie, więc śmierć żołnierzy nie ma większego znaczenia dla Putina, armii i społeczeństwa, z wyjątkiem rozpaczy najbliższej rodziny).

Wojna Rosji przeciw światu zakończy się na froncie gospodarczym i finansowym, a nie czysto militarnym. Wojsko i wojna kosztują ogromne pieniądze. Zachód ma te pieniądze, tylko ich skąpił, Rosjanie ich nie mają, ale muszą się jeszcze o tym dowiedzieć i przekonać. Im szybciej, tym lepiej. Największy geniusz straci wiarę w siebie, kiedy zabraknie mu jedzenia, odczuje zimno i dach zacznie mu przeciekać. Sam Putin jest dostatecznie bogaty, aby nie odczuć presji finansowej Zachodu i dopiero opinia rosyjskiego społeczeństwa i ośrodków opiniotwórczych będą w stanie zmienić jego poglądy. Nie ma takiego narodu ani społeczności, której duch nie upada, kiedy pojawią się problemy rosnącego bezrobocia, wysokiej inflacji, spadku wartości rodzimej waluty, rosnącego ubóstwa. Nie ma takiego poglądu politycznego ani wizerunku, który nie ulega erozji. Nic tak nie przemawia do rozumu, jak głód lub jego perspektywa.

Nie samą dumą człowiek żyje.

Mam pomysł: Co dalej? Część 2.

Mały krępy wraca do domu i dzwoni do tęgiej kobiety i przystojnego lowelasa. – Co wy robicie? Uzbrajacie tych ludzi?

A ona na to spokojnie: – My? Ależ nigdy w życiu. Nie mamy pojęcia, o czym pan mówi. Wykluczone, nikogo nie uzbrajamy. I powtarzają mu jeszcze raz na koniec: – My nikogo nie zbroimy.

Sytuacja nie jest łatwa. W domu Zakapiora leje się wódka. Usiłują zrozumieć, o co tu chodzi.

– Słuchaj, szefie, oni łżą jak psy. To niebezpieczni ludzie. Ta sprawa może nas sporo kosztować. Co robić?

– Trudno chłopcy, wydaje mi się, że tym razem to my będziemy musieli do nich pojechać i porozmawiać. Bo oni mówią „tak”, oczywiście, ale w istocie Bóg jeden wie, co mają na myśli.

– Szefie, w dodatku to oni są nieobliczalni. Na magazynie, w którym trzymamy cały importowany sprzęt i żywność, ktoś założył jeszcze większe kłódki i mocnej przykręcił śruby. Wczoraj miał nadejść transport sprzętu do filtrowania alkoholu, nie nadszedł. Napisali email, że nic na to nie poradzą, że nie mogą na nas liczyć, że jesteśmy niewypłacalni.

Dwa dni później przychodzą do Zakapiora ludzie ze wsi i skarżą się.

– Szefie, strasznie podrożała żywność, wody nam brakuje, a elektryczność jest tylko co drugi dzień. Lepiej ściągnąć tych elektryków z placu, niech zostawią te naprawy sprzętu, który ktoś im ciągle psuje, a zajmą się naszą elektrownią.

Zakapior kiwa ze zrozumieniem głową. Doszedł już do siebie. Nie jest mu łatwo, ale wydaje odpowiednie dyspozycje. Wieczorem tłumaczy w telewizji, której jest współwłaścicielem, że sytuacja się zmieniła, że obcokrajowcy są wrodzy narodowi, ale mają pieniądze, że były mniejsze urodzaje. Naród to rozumie. Wszystko jest znowu dobrze, tylko poparcie mu spada z osiemdziesięciu pięciu do sześćdziesiąt pięciu procent.

Po kolejnym odsłonięciu kurtyny, na scenę wychodzą ludzie z transparentami. Pierwszy nosi napis: „Czasem musisz udać głupka, kiedy masz do czynienia z niebezpiecznym facetem”. „Cwaniaczek wie, co robi, ale udaje przygłupa”. Inny: „Kiedy zaczynasz grać tak samo, przeciwnik traci orientację i zaczyna myśleć”. „On do ciebie z kosą, ty do niego z paralizatorem”. „Gość zaczyna cię cenić, kiedy zrozumiał, że już się go nie boisz”.

2015 02 09 Putin na Krymie

Widownia wstaje i milczy przez minutę dla uczczenia zakończenia. Niektórzy nucą w pamięci Marsyliankę. Robi się cicho i spokojnie.

– Pokój z wami!. – Głośno komunikuje anioł spod powały. Jest uzbrojony w pistolet maszynowy na wypadek, gdyby ktoś go nie zrozumiał.