Hiszpania 3: Flamenco Show w hotelu Reymar Playa, Costa Brava

W środę 27 września oglądam w hotelu „Flamenco Show”. Zdjęć nie zamieszczam, bo smartfon nawet z 12 pikselami jest zbyt słaby, aby zrobić dobre zdjęcia. Tańczy jeden mężczyzna i dwie kobiety. Jedna wydaje mi się jak najbardziej wymiarowa jako tancerka flamenco, druga to ładna na buzi, lecz tęga jak smok bufetowa.

– Muszę dorabiać. W Katalonii nie jest łatwo – Rzuca niezbyt głośno siedzącym najbliżej gościom hotelowym.

Była ubrana w suknię w białe grochy na czarnym tle, u dołu czerwone falbany. Muzyka z płyty, okrzyki „Ole!”. Kiedy masywna i zamaszysta bufetowa trzasnęła bucikiem to podłoga drżała. Nie dziw, że mężczyzna tańczył jak trzeba. On sam ubrany był w czerwoną kamizelkę, miał na sobie czerwony krawat w białe grochy, białą koszulę oraz czarne spodnie. Był to brunet o twarzy Słowianina, z kilkudniowym zarostem na twarzy. Dobrze naśladował byka wykonując taconeo.

Tancerze co raz zmieniali ubiory. Tańczenie flamenco to wielki wysiłek. Mężczyzna po tańcu miał plamy wilgoci pod pachami i na plecach. Widać je było wyraźnie na białej koszuli. Muzyka była odtwarzana z płyty, operowa i operetkowa, w ruch szły kastaniety.

W kolejnym podejściu bufetowa wyszła w eleganckiej czarnej sukni, czerwony kwiat we włosach, tańczyła solo z kastanietami. Potem wystąpił mężczyzna, też tańczył solo, z pozycji byka płynnie przechodząc w łabędzia z Jeziora Łabędziego.

Bufetowa występowała jeszcze kilka razy, solo i z drugą tancerką. Duża i obfita przybierała pozy motylka, machała chustą i cały czas zachowywała poważny wyraz twarzy jakby mąż ją rzucił. Domyśliłem się, że Hiszpanie potrafią być niewierni. W sumie kobieta tańczyła ładnie, dobrze jej szło. Życzyłem jej wszystkiego najlepszego krzycząc razem ze wszystkimi „Ole!”

Poniżej fragment drugiego opowiadania ze zbioru „Niezwykła decyzja Abuelo Caduco. Humoreski i inne opowiadania”:

„Zaprosiłem Koniego do środka i zaproponowałem krzesło przy stole. Podziękował, odsunął je na bok i usiadł na zadzie. Oczy mi się otworzyły szeroko ze zdumienia.

– Chyba pracowałeś w cyrku, Konio? Czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Niesamowita sztuczka.

Popatrzył na mnie od niechcenia i spokojnie wyjaśnił: – Żadna sztuczka, tylko lata ćwiczeń. To nasza joga, siad w pozycji końskiego lotosu.

– Musiałeś być kiedyś w Indiach! – Stwierdziłem podekscytowany odkryciem i dodałem wyjaśniająco: – Sam nie byłem, ale bardzo chciałbym tam pojechać. Wiem, że są tam święte krowy.

– Daj spokój krowom. To zwykłe bydło. Rozmawiajmy o czymś szlachetniejszym. Tematy bydlęce mnie nie interesują”.

Hiszpania 2: Katalonia i niepodległość

Costa Brava, Barcelona i Gerona to Katalonia. Dziś odbywa się tam referendum niepodległościowe.

W Milgrat de Mar rozmawiałem z panią w bibliotece miejskiej. Wyjaśniła mi kilka kwestii. Przedstawiam je w skrócie i w uproszczeniu.

70 % Katalończyków chce niepodległości. Rząd hiszpański ma jeszcze zapędy imperialistyczne, niektóre nazwiska w rządzie łączą się z ludźmi, którzy rządzili za czasów Generała Franco. Kiedy Katalończycy budowali pierwszą linię kolejową z Mataró do Barcelony, przewozili towary, kiedy zbudowano pierwszą linię kolejową w Hiszpanii, łączyła ona jeden pałac królewski w Madrycie z drugim.

Problem wolności Katalonii jest głębszy. Historycznie Katalończycy byli już niezależnym narodem europejskim, mieli swój parlament i swoje państwo.Cytuję artykuł z The Washington Post https://www.washingtonpost.com/news/worldviews/wp/2017/09/30/catalonia-independence-referendum-spain/?utm_term=.8df5f1c3e108:

„Dla “independistas,” walka o wolność to przedsięwzięcie ciągnące się przez trzy wieki, sięgające roku 1714, kiedy Filip V, król Hiszpanii, zdobył Barcelonę. Od tego czasu katalońscy nacjonaliści konsekwentnie dążą do uniezależnienia się od Hiszpanii. W roku 1932 przywódcy regionu zadeklarowali utworzenie Republiki Katalońskiej, rząd hiszpański zgodził się na jej autonomię. Kiedy generał Francisco Franco doszedł do władzy w 1939, zdobycze te utracono. Franco systematycznie niszczył katalońskie instytucje i eliminował język, w czystkach dokonano egzekucji tysięcy Katalończyków. Nie było rodziny katalońskiej, która przeżyłaby ten okres bez szwanku”.

Sprawa niezależności Katalonii jest raczej skazana na niepowodzenie. Unia Europejska i rządy innych krajów są przeciwne. Powstanie niezależnej Katalonii rozpętałoby tendencje separatystyczne w niejednym kraju: Szkocji – uniezależnienia się od Wielkiej Brytanii, Flandrii – od Belgii. We Włoszech mocno prawicowa Północna Liga chce zyskać więcej niezależności dla północnych regionów kraju. Są też jeszcze Baskowie.

My, katalońscy Słowianie, rozumiemy Katalończyków Śródziemnomorskich. Oni chcą być niezależni od Hiszpanii, my od Unii Europejskiej. Dlatego powstaliśmy z kolan, idziemy w górę i jesteśmy już chyba na wysokości pasa.

Viva Polonia, viva España e viva Catalonia!

Hiszpania 1: Wycieczka Rainbow Tours 16-30 września 2017. Tossa de Mar.

To jest mój pierwszy wpis na blogu na ten temat. Zamierzam zrobić więcej takich wpisów. Tekst piszę w bibliotece w Malgrat de Mar na Costa Brava, na komputerze, gdzie nie ma nazw hiszpańskich ani angielskich, tylko katalońskie, które dla mnie okazały się równie trudne jak hieroglify. Dopiero dzisiaj, po powrocie z wycieczki, byłem w stanie doprowadzić tekst do ładu i opublikować.

27 września popłynęliśmy statkiem do Tossa de Mar na Costa Brava w Hiszpanii. Wspaniałe „dzikie” widoki, wysokie skaliste wybrzeże, urocze zatoczki, zieleń śródziemnomorska, stare mury z czasów rzymskich, wąskie uliczki, mnóstwo turystów. Zdjęcia załączę przy najbliższej okazji, jak tylko je przekopiuję do komputera, nieco uporządkuję i opiszę. Jest szansa, że znajdziesz na nich i siebie, jeśli byłeś na tej wycieczce.

W Tossa de Mar Sofia Loren kręciła niegdyś film, zakochała się w miasteczku i zamieszkała tu na stałe. W istocie mieszkała dziesięć lat. Jest tu jej pomnik. Trzeba ją dotknąć, aby się poszczęściło.

Uznałem, że szczęście też mi się przyda, nie tylko dotknąłem jej, ale objąłem serdecznie, jak to ja. Czułość jest moją słabością. Wzdrygnąłem się, tak była zimna. Myślałem, że Włoszka to będzie gorąca. A skądże! Przyjrzałem jej się bliżej, miała wąskie biodra. To też się nie zgadzało z moim wizerunkiem tej aktorki. Rzeźbiarz musiał mieć słaby wzrok. Podobno później założył salon okulistyczny, gdzie sprzedawał okulary i narzędzia wyostrzania wzroku, aby pomóc sobie i innym. Na zdjęciu młody człowiek z wycieczki ćwiczy asymetryczny, tzw. boczny dotyk prawą ręką prawej piersi kobiecej. Mówił, że podobno kobiety to lubią. Pomnikowa Sofia nie wyraziła żadnej opinii.

Na obiad udałem się do restauracji “Marinara”. Przewodnik zachwalał ją jako specjalizującą się w owocach morza. Mówił, że przepada za nimi. Sam zamówił sobie kurczaka. Nie zdziwiło mnie to. Nowoczesny kurczak, pasiony hormonami, jest niezwykle zdrowy. Jeśli ważysz 70 kg i jesz kurczaki, to za rok będziesz mieć 120 kg. Jest to gwarantowana ścieżka szybkiego wzrostu. Ludzie lubią rozwijać się. Przy posiłku śpiewał nam Julio Iglesias. Wzruszyłem się. Owoce morza były udane. Nie żałowałem, że nie wziąłem kurczaka. Nie sobie jeszcze pożyje.

W drodze powrotnej, w firmie o nazwie Bodega (tylko tyle zapamiętałem z napisu) mieszczącej się w solidnej, wielkiej szopie, uczestnicy kilku wycieczek testowali malutkimi plastikowymi kieliszkami wino prosto z beczek. Beczki były przemieszane: wina białe i czerwone, słodkie, półsłodkie i wytrawne, Malagi, Sherry (zwane także Jerez lub Xeres), Muscatel, co kto lubi i nie lubi. Potem były wędliny, szynki, kiełbasy, następnie słodycze, różne nugaty i ciasteczka. Rozochoceni winem i widokami hiszpańskich produktów spożywczych wszyscy cieszyliśmy się i kupowaliśmy jak szaleni. Zdarzył się przy tym tragiczny wypadek. Dwie kobiety zadeptały mężczyznę, uczestnika wycieczki. Tłumaczyły się, że go nie zauważyły, bo był mały, że wino było bardzo dobre, że gorączka zakupów, pośpiech. Mężczyzna potwierdził, że był drobnego wzrostu.

– To nie pierwszy raz mnie rozdeptano. – Wyjaśnił ze smutkiem w oczach. Oczy miał naturalnej wielkości.

Przyjechała policja i potwierdziła wszystkie fakty dziękując wszystkim za wspieranie zakupami Katalonii, która w najbliższą niedzielę drogą referendum chce się oderwać od Hiszpanii, i zapewniając, że oni też będą przyjeżdżać i kupować w Polsce, kiedy i nasz rząd zdecyduje się oderwać od Unii Europejskiej. Atmosfera zrobiła się bardzo miła, strony gratulowały sobie nawzajem postaw patriotycznych wyrażających się w gotowości do odmienności i odrywania się od rzeczywistości, która nie zawsze jest taka, jakiej sobie życzylibyśmy.

Rodacy, których poznałem w Hiszpanii, to ludzie przesympatyczni, spragnieni słońca, wypoczynku, historii i pamiątek z Hiszpanii. Najsympatyczniejsza była grupa osób z Kołobrzegu. Mało o nim słyszałem, a to piękne miasto. W herbie ma podobno jachty, podróże, dobry alkohol oraz zimne morze. Dlatego jego mieszkańcy jeżdżą do Hiszpanii, aby się ogrzać przed zimą, podobnie jak my wszyscy, ludzie tęskniący za ciepłem, radością i normalnością.

Pozdrawiam serdecznie. C.d. wkrótce.