Biblioteka Opowiadań i Poezji. Lista i daty publikacji.

Polecane

Drodzy Czytelnicy! 
Oto ostatnia aktualizacja: 
Głowy w autobusie do Dżajpuru. Opowiadanie. Odc. 1-38/50. Ostatnia aktualizacja: 26 01 2021 (wtorek) godz. 08.55.  https://michaeltequila.com/?p=15345  
Życzę przyjemnej lektury, 
Michael Tequila  

Biblioteka zawiera już ponad 40 pozycji ułożonych alfabetycznie. Aby czytać, wystarczy kliknąć na link poniżej wybranego tytułu. Na stronie każdego opowiadania najłatwiej poruszać się przesuwając suwak (mały kwadracik) znajdujący się tuż przy prawej krawędzi ekranu. Moje utwory udostępniam na zasadach dozwolonego użytku prywatnego określonego „Ustawą z dnia 4 lutego 1994 o prawach autorskich i prawach pokrewnych” plus nowelizacje. Zachęcam do komentowania opowiadań. Może jakieś sugestie? Mój adres email: michael.tequila@anciano.pl  oraz telefon 883 770 745.

Aforyzmy i myśli.  https://michaeltequila.com/?m=20200604  
Aleksander Cumagin Sake. Opowiadanie. O prezydencie, który marzył o koronie imperatora. 2640 wyrazów.  https://michaeltequila.com/?m=20200322  
Automat. Opowiadanie. O człowieku bez poczucia czasu i woli. 1216 wyrazów.  https://michaeltequila.com/?m=20191211 
Broda. Opowiadanie. O męskim życiu bez miłości i uwielbienia. 2480 wyrazów. https://michaeltequila.com/?p=13683  
Buntownik Opowiadanie. O człowieku i przyrodzie. 1550 wyrazów. https://michaeltequila.com/?p=16008  
Carajo. Krótka opowiastka. 267 wyrazów. https://michaeltequila.com/?p=15396  
Domek nad jeziorem. Opowiadanie.  https://michaeltequila.com/?p=15263  
Dyktator. Powieść. Odc. 1- 34. Przejściowo zawieszam pisanie tego opowiadania. https://michaeltequila.com/?p=14681  
Dzień weselny.  https://michaeltequila.com/?m=20191008 
Dziewczyna z pieskiem. Opowiadanie. O miłości do ludzi i zwierząt. 1540 wyrazów. https://michaeltequila.com/?p=11924  
Dziwna noc mieszańca etnicznego. Groteska. O szalonych przeżyciach nocnych starszego mężczyzny. 624 wyrazy. https://michaeltequila.com/?m=20200129  
Epidemia i sukcesja. O wpływie Wirusa YZ i walki o władzę na społeczeństwo i obywatela. Opowiadanie. Odc. 1 – 25. https://michaeltequila.com/?m=20200601 
Gabriel Garcia Marquez. Refleksje pisarza na temat własnych opowiadań. https://michaeltequila.com/?m=20200517 
Galeria handlowa. O wzrastaniu mężczyzny na widok kobiety. 580 wyrazów.  https://michaeltequila.com/?m=20191210  
Goryl. O partii i człowieku przypominającym małpę. Opowiadanie. 3850 wyrazów. https://michaeltequila.com/?m=20200305  
Hurtownia wnętrz. Opowiadanie okolicznościowe. 1250 wyrazów. https://michaeltequila.com/?p=15008  
Instrukcja obsługi pejcza. Opowiadanie. O walce arystokraty francuskiego z bólem i bezsennością. 6800 wyrazów. https://michaeltequila.com/?m=20200226  
Jalapo Umota, Inuit z charakterem. Opowiadanie. O niezwykłych losach autochtona z Labradoru. 9700 wyrazów. https://michaeltequila.com/?m=20200320  
Kat. Opowiadanie. O nietypowych urodzinach i relacjach rodzinnych. 3230 wyrazów.  https://michaeltequila.com/?p=15730
Koniec świata. Opowiadanie. O człowieku, który
przeżył koniec świata. 1920 wyrazów. https://michaeltequila.com/?m=20200407  
Kronika mniej więcej osobista. Obserwacje i notatki (aktualizowane okazyjnie). https://michaeltequila.com/?p=13782   
Miniatura z kolibrem. Opowiadanie. O pocieszeniu w codziennym życiu. 601 wyrazów. https://michaeltequila.com/?p=11447  
Natręt. Opowiadanie. O dwóch mężczyznach na przystanku autobusowym i podstępie. 1620 wyrazów.  https://michaeltequila.com/?m=20200519  
Niedziela z Alberto. Opowiadanie. O miłości i ludzkich postawach.  3718 wyrazów.  https://michaeltequila.com/?m=20200205 
Nienawiść organiczna. Opowiadanie. O nienawiści do własnego ciała. 430 wyrazów.  https://michaeltequila.com/?p=10332
Niepokorny świat Izydora Czyżyka.  Opowiadanie. 3050 wyrazów. https://michaeltequila.com/?m=20200418  
Niesforny starzec. Groteska.
1720 wyrazów https://michaeltequila.com/?m=20200620  
Nowy wymiar ewolucji. Opowiadanie. O technologii zastępującej ewolucję, 2510 wyrazów. https://michaeltequila.com/?p=10832  
Obraz ze zwierzętami. Opowiadanie. 2920 wyrazów. https://michaeltequila.com/?p=13976  
Osiedle Panorama. Opowiadanie. O pijącej młodzieży i problemach osiedla. 6470 wyrazów. https://michaeltequila.com/?m=20200420  
Ostatni dzień.
Opowiadanie. 1680 wyrazów. https://michaeltequila.com/?p=13619  
Papier. Opowiadanie. 1520 wyrazów. https://michaeltequila.com/?p=12781 
Patriarcha Anastasio Gerylas. Opowiadanie. O walce hierarchy kościelnego z Trójcą Zła. 1190 wyrazów.  https://michaeltequila.com/?p=10690  
Pies gończy słowa mówionego. O społeczeństwie bliskiej przyszłości. 780 wyrazów. https://michaeltequila.com/?m=20191220  
Poezje refleksyjne “Oniemiałość”. https://michaeltequila.com/?m=20200520  
Polowanie. Opowiadanie. O zabójcy z wyrachowaniem. 5200 wyrazów. https://michaeltequila.com/?m=20200413  
Pracowita noc malarza Sapiehy.  2540 wyrazów. https://michaeltequila.com/?p=14447  
Prezydent Zrzeszenia Nafciarzy
. Opowiadanie. O życiu wysokiego funkcjonariusza w dobie pandemii. 993 wyrazy. https://michaeltequila.com/?m=20200429   
Recydywa. Opowiadanie.  https://michaeltequila.com/?p=14355   
Sierżant Baba. Opowiadanie. O wojskowym szkoleniu dzieci. 980 wyrazów. https://michaeltequila.com/?p=10759  
Stadny instynkt. Opowiadanie kompletne, uzupełnione i poprawione. https://michaeltequila.com/?p=14856   
Święty Słoń. Bajka dla dzieci i dla dorosłych. Wpis 29 12 2020 godz. 02.00 w nocy.  https://michaeltequila.com/?p=15775   
Świrus. Opowiadanie. O dostosowywaniu się człowieka do zmieniającej się rzeczywistości.  https://michaeltequila.com/?p=13918
Walec drogowy. Opowiadanie. 5930 wyrazów. https://michaeltequila.com/?p=14612  
W nocy wymyśliłem sobie diabła. Humoreska. O diable podobnym do człowieka. 284 wyrazy. https://michaeltequila.com/?m=20190916 
Wsteczna ewolucja. Opowiadanie. 840 wyrazów. https://michaeltequila.com/?m=20200612  
Zimowy las. Opowiadanie.  https://michaeltequila.com/?p=14400  
Znak pokoju. Opowiadanie. O rodzinnej miłości i nienawiści. 4380 wyrazów. https://michaeltequila.com/?m=20200522   

Video “Niezwykłe rzeźby”. Aby powiększyć do rozmiaru pełnoekranowego, kliknij ikonkę w prawym dolnym rogu.

Pod tym linkiem znajdziecie Państwo wszystkie moje książki w Empiku, także w wersji ebookhttps://tinyurl.com/y52br67b 

0Shares

Prezydent Zrzeszenia Nafciarzy. Opowiadanie.

Drodzy Czytelnicy,

Czasy są ciężkie. Nie tylko ja to odczuwam, ale i słudzy boży, śmieciarze, wyborcy przeszli i przyszli, nawet prezydenci. Popełniłem krótki utwór, zbrodniczy w intencjach, którego być może nie powinienem popełnić. To z nostalgii za spokojniejszym życiem.

Klikajcie, jeśli podoba Wam się to opowiadanie. Może je jeszcze poszerzę? 

Pozdrawiam,
Michael Tequila

W Internecie ukazało się zdjęcie Prezydenta Zrzeszenia Nafciarzy. Chwilę przedtem prezydent przemawiał, wygłaszając orędzie skierowane do konsumentów ropy naftowej. Mówił od serca:

– Szanowni Członkowie Zrzeszenia Nafciarzy! Panie i Panowie! Ceny ropy spadają na łeb na szyję. My, nafciarze, musimy odbiorcom płacić, aby brali od nas nadwyżki ropy naftowej i gdzieś je trzymali. Gdziekolwiek, w domu, w komórce, pod schodami, w szopie. Wirus popsuł nam wszystko. Mimo to jestem zdecydowanym optymistą. Mamy przed sobą wybory nowego Prezydenta Zrzeszenia Nafciarzy. Powiem o sobie: mam szanse. Nie wszyscy na mnie plują, obarczając mnie za sytuację z ropą naftową, która tanieje i tanieje. Żona mi mówi na przykład:

– Ty, Józiek, lepiej się pilnuj, abyś nie poszedł z torbami, jak cię nie wybiorą. Kto wtedy będzie reklamować ropę naftową? Ty to umiesz robić jak nikt. Od ciebie ludziska kupią każdą jej ilość za ostatni wdowi grosz. Masz w sobie tyle dobroci. Popiera ciebie nawet ten siwy staruszek, z którym grywasz w warcaby, a czasem to i w brydża.

– Który? – zapytał prezydent. – Znam kilku staruszków.

– No ten, o którym mówią, że oprócz szalonych pomysłów na lepsze życie, to ma jeszcze garb na plecach. To okrutne tak mówić, bo nikt nie nosi garba dla przyjemności, tylko z obowiązku lub z przywiązania.

– A! Ten – odpowiedział Prezydent, choć wciąż nie wiedział, który. Nie denerwował się jednak, bo w okresie Wirusa i jego matki Epidemii wszystkich pamięć zawodzi, tylko kontynuował orędzie.

– Kochani! Popierajcie mnie. Mam już poparcie, ale potrzeba mi więcej. Szczególnie mocno popierają mnie drobni użytkownicy ropy naftowej, członkowie naszego zrzeszenia, gospodynie domowe, bezdomni, ludzie pracujący po nocy, żniwiarze, nawet alkoholicy. Spotykam się z nimi często, rozmawiamy o różnych sprawach, nie tylko o notowaniach ropy naftowej i jej przyszłości, ale także o sprawach codziennych, obuwiu, ubraniach, filozofii, wyścigach konnych. Z gospodyniami wymieniam się przepisami, jak ugotować tanio kapuśniak. Teraz jest dużo świeżej kapusty, promuję więc zdrowe odżywianie się. Głównym tematem teraz są oczywiście  wybory władz Zrzeszenia Nafciarzy, wyjątkowo kłopotliwe z uwagi na  panoszenie się Wirusa i jego matki Epidemii. Są ludzie, którzy mnie nienawidzą, choć nie wiem dlaczego, ale ja się tym nie zrażam. Jestem bardzo religijny; na ich zniewagi i zaczepki odpowiadam nastawieniem drugiego policzka. Czasem to boli, ale takie jest życie. Żona też mi obiecała, że mnie szybko nie opuści. To zależy od wyników nie tylko notowań ropy naftowej, cen kupna i sprzedaży, ale i wyborów do naszego Zrzeszenia Nafciarzy, jednego z największych na świecie. Sam nie wiem, jak oceniać te wybory. Wszyscy wokół mówią: po prostu pójść, zagłosować i wybrać! Dla mnie, kandydata na prezydenta tak wielkiej i znanej  organizacji, nie jest to takie proste. 

Na razie, tak jak inni, pomagam przy ich przygotowaniu. Z trzech metod głosowania, osobistego, elektronicznego i korespondencyjnego, najbardziej wierzę w osobiste. Zachęcam do tego obywateli. Na argumenty przeciwników wyborów, mówiących, że w okresie rządów Wirusa i jego matki Epidemii, są one wręcz niebezpieczne, odpowiadam:

– To trudno! Nic na to nie poradzimy. Czasem człowiek musi ponieść ofiary. Ja też ponoszę. Inni chodzą piechotą, dzięki czemu utrzymują się w dobrej kondycji, a ja co? Muszę jeździć dużą i luksusową limuzyną, bo tak wypada, wskutek czego łatwo gubię w jej wnętrzu i czuję się samotnie. Duży pojazd wymaga dużo wolnej przestrzeni wokół siebie, przez co jeszcze bardziej odczuwam pustkę. Doprawdy, nie jest mi łatwo. Co gorsze, okna w samochodzie mam zaciemnione, ze względu na to, że każdy chciałby zajrzeć do środka, popatrzeć mi w twarz. Może nawet czymś rzucić, bo szaleńców w naszym kraju nie brakuje. Sam samochód też nie sprawia mi radości swoim wyglądem, mimo że jest cudem techniki. Brak mu opływowego kształtu; zamiast wdzięku kobiety zakochanej w biżuterii ma w sobie toporność pijanego drwala. Przepraszam, że tak mówię, ale to prawda. Jest szybki, ale opony łatwo mu pękają. Zawsze wozimy ze sobą kilka do wymiany. I jak to wygląda: bagażnik zapchany oponami! Samochód jest jednak bezpieczny, bo ma opancerzenie jak czołg. Dzięki temu, jak z rozpędem wjedziemy do lasu, to zatrzymujemy się dopiero po dwustu metrach, może nawet więcej. Nie sprawdzałem tego, wierzę kierowcy na słowo. Ciężar tego opancerzenia czuję w sercu, w głowie i w nogach. Nie podoba mi się też, że jestem cały czas za szybą. Czy to ja jestem pytonem, którego trzyma się w szklanym opakowaniu, aby mu się ludzie przyglądali z bezpiecznej odległości? Nie znoszę tego. Mój świat, moje życie – Prezydent Zrzeszenia Nafciarzy rozgadał się – to być wśród obywateli, ściskać ręce, obejmować niektórych cieleśnie, czasem nawet wziąć na ręce jakieś dziecko. Kocham dzieci. Szczególnie dziewczynki w wieku od dwunastego do siedemnastego roku życia. One są tak rezolutne. Strasznie je lubię. Koresponduję z nimi na różnych forach, czatach i platformach. Jest tych miejsc do konwersacji do licha i trochę, że miesza mi się w głowie od samych nazw, nie mówiąc o przepisach uczestnictwa.

Rumiane policzki Prezydenta Zrzeszenia Nafciarzy zarumieniły się jeszcze bardziej. Był poruszony. Kontynuował orędzie. Tematem były skrzynki pocztowe niezbędne w wyborach. Prezydent mówił o naprawie uszkodzonych skrzynek, aby karty do głosowania nie wypadały na ziemię.

– To wielkie wyzwanie. Stworzyliśmy lotne brygady naprawcze. Warunki są trudne. Czasem trzeba pracować w górach, gdzie jest stromo, czasem nocą, czasem w suszy, że aż język wysycha, bo deszczu wciąż nie ma. Wszędzie czai się ten wirus, ludzie muszą dezynfekować się spirytusem. Każdy broni się jak może. Sam chciałem im pomóc. Mam w moim pałacowym gabinecie obcęgi, młotek i gwoździe. Rozmawiałem o tym z psychiatrą, który pomaga mi ogarnąć się w tym trudnym świecie, i on powiedział mi, że nie wypada.

– Ludzie uznają pana za pracoholika. I tak widzą pana ciągle w telewizji; brakuje jeszcze żeby zobaczyli pana jako samodzielnego  instalatora skrzynek pocztowych.

– Członka lotnej brygady naprawczej – poprawił go prezydent.

– No właśnie – odpowiedział psychiatra. – Dobrze, że pamięć pana nie zawodzi, to może nawiąże pan rozumny kontakt z gawiedzią. Chciałem powiedzieć, ze zwykłymi szarymi ludźmi na ulicy, aby ich zachęcić do uczestnictwa w wyborach poprzez skrzynkę pocztową. 

Prezydent zgodził się. Dla wszystkich członków Zrzeszenia Nafciarzy, uczestników spotkania z Prezydentem, było to głębokie przeżycie. Wirus wydał się jakiś skromniejszy, a jego matka Epidemia mniej groźna niż zwykle.

Autor: Michael (Michał) Tequila
Gdańsk, 29 04 2020

0Shares

O kobietach, które mówią skrótami

Są ważne sprawy, o których nie pamiętają kronikarze spisujący dzieje ludzi i zwierząt. Dzisiejszy blog jest przestrogą dla tych, którzy sądzą, że mężczyzna i kobieta różnią się tylko szczegółami anatomicznymi i długością życia. Szczegóły wewnętrzne, jak to wykażę, są ważniejsze. Mogą zadecydować o „być albo nie być” niejednej istoty ludzkiej. Tematem jest komunikacja między mężczyzną i kobietą, ich porozumiewanie się. Piszę o tym niekiedy żartobliwym stylem, treść jest jednak jak najbardziej poważna.

Posłużmy się przykładem małżeństwa w sile wieku. Oboje są sensownie rozwinięci umysłowo z tym, że on nieco kuleje w materii pamięci i kojarzenia. Inwalidztwo to nie jest aż tak widoczne jak krótka noga alkoholika, który w stanie optymistycznego upojenia usiłował pokonać truchtem tory kolejowe przed zbliżającym się pociągiem towarowym.

Wszyscy wiedzą, że mózg kobiety i mózg mężczyzny skonstruowane są inaczej. Obie płcie mają inaczej ułożone klocki w głowie. Mężczyzna ma słabszą pamięć do szczegółów. Kobieta pamięta dokładnie, co i gdzie położyła trzy lata wcześniej na szesnastu półkach w wielkiej szafie. Jest to fenomenalne i godne zalecenia pod warunkiem, że nie rujnuje małżeństwa przypominaniem mężowi:

Czemu nigdy nie pamiętasz, co gdzie kładziesz?

Mój szwagier w takiej sytuacji ratuje się deklamując z przekonaniem poemat „o artystycznym nieładzie w domu i zagrodzie”. Inni są mniej pomysłowi. Pewien mąż, którego znam osobiście, dostaje wtedy białej gorączki, nawet jeśli przedmiot, o którym mowa to jego ulubiona czerwona koszulka z długimi rękawami. Gorączka nachodzi go, ponieważ żeby nie wiadomo jak się starał, to i tak nie zapamięta tak ważnego faktu, jakim jest miejsce położenia czerwonej koszulki (z długimi rękawami), kluczy, telefonu komórkowego i dziesiątki innych rzeczy. Pamiętanie stanowi dla niego tym większe wyzwanie, że ów osobnik miewa chwile ogłupiającej senności po posiłku i myślenie idzie mu wtedy jak po grudzie. Mówiąc prawdę, bywają dnie, kiedy w ogóle nie idzie.

Pewnego upalnego dnia mąż zaproponował żonie zainstalowanie termometru w jej pokoju. Przyłożył termometr do boku półki na książki i zapytał:

Czy tu będzie dobrze?

Nie, tutaj nie będę dobrze widziała. Zawieś go tam, gdzie ta wyblakła niebieska kobieta.

Jego rozgrzany upałem mózg zaczął intensywnie pracować szukając w pamięci, co znaczy „wyblakła niebieska kobieta” i gdzie ona jest. Szukał tak intensywnie, że jego mózg zagrzał się do temperatury, w której puścił wentyl bezpieczeństwa. Jego właściciel zaklął szpetnie używając dwóch powszechnie znanych słów i krzyknął:

Przestań dawać mi zagadki do rozwiązania! I tak ledwo myślę, a ty mi dajesz zagadkę, zamiast powiedzieć, o co chodzi!

Okazało się, że chodzi o ściankę stojącej tuż obok drugiej półki z książkami, gdzie wisiała wyblakła fotografia kobiety na niebieskim tle.

Analizując rzecz bliżej okazuje się, że komunikacja kobiety z mężczyzną jest bardzo wymagająca. W związku z tym apeluję do kobiet. Kiedy mu powiesz „wyblakła niebieska kobieta”, za żadne skarby świata nie odgadnie, o co chodzi. Ponieważ ma wiele innych rzeczy do zrobienia i nie chce uchodzić za głupka, co to nie rozumie prostych rzeczy, rozpaczliwie chce to ukryć i wybucha niepotrzebnie przekleństwami tracąc cenną energię. Proces ten znany jest w biochemii pod nazwą „wymiana energii na przekleństwa”.

Wniosek wynikający z relacji może być zaskoczeniem. Nie wynika on bezpośrednio z treści i refleksji nad relacjami damsko-męskimi, ile z szacunku dla wymierających gatunków. Zagrożony jest nie tylko dziobak, czarny diabeł tasmański i biały struś australijski, lecz również mężczyzna, którego niszczą: przekleństwa, upał, klimatyzacja, wódka, narkotyki, onanizm (w młodym wieku), prostata (w starszym wieku), nieokiełznany seks i pracoholizm (przez całe życie), technologie in vitro, wirus wywołujący zainteresowanie innymi mężczyznami oraz kobiety mówiące skrótami.

Kobiety (przynajmniej niektóre) myślą i mówią na skróty. Dlaczego? Nie mam najmniejszego pojęcia. Czy ktoś to potrafi wyjaśnić? Byłbym wdzięczny.

0Shares