Refleksje chińsko-australijskie

Miałem dzisiaj pracowity dzień. Najpierw wizyta z żoną u masażysty, który specjalizuje się w masażu limfatycznym. Potem złożenie fotela biurowego (dobrego do pracy przy komputerze), który kupiłem wczoraj rano. Jest on bardzo wygodny, tak przynajmniej odbieram go na początku użytkowania. Umówiłem się z pracownikiem Office Works, gdzie nabyłem ten produkt, że będę mógł zwrócić go bez przeszkód, jeśli po kilku dniach okaże się, że mi nie służy. Pracownik miał na imię Sam (czyli Samuel), pracuje w OfficeWorks tylko w poniedziałki i piątki, i okazał się przemiłym, uczynnym i znającym swoje produkty facetem. Razem ze mną obejrzał na ekranie komputera, czy inne większe sklepy sieci OfficeWorks nie mają lepszego wyboru foteli biurowych. Okazało się, że mają niewiele lepszy, co mi ułatwiło decyzję. Prostszy, ale zupełnie solidny i wygodny fotel biurowy można kupić OfficeWorks już za 59 dolarów, co jest śmieszne, jeśli weźmie się pod uwagę, że szewc żądał ode mnie 75 dolarów za podzelowanie moich pantofli.

Fotel jest oczywiście wyprodukowany w Chinach. Nie przypominam sobie ostatnio kupowania wyrobu przemysłowego, z jednym wyjątkiem, który nie byłby wyprodukowany w Chinach. Wyjątkiem jest plastykowa konewka do podlewania, którą za niecałe 5 dolarów kupiłem w Big W. Kupiłem ją, ponieważ była “made in Australia”. Mam nadzieję, że nie rozpadnie się tak, jak poprzednie po dwóch-trzech latach. Uległy one dezintegracji prawdopodobnie pod wpływem promieni słonecznych. Lekkie przypadkowe uderzenie i już kawałek konewki odpadał. To celowe działanie. Po angielsku nosi to nazwę “inbuilt obsolescence”, czyli „wbudowane starzenie się”. Produkt jest z takiego materiału i tak jest skonstruowany, aby przestał funkcjonować lub stracił użyteczność po określonym czasie np. trzech latach.

Jest to nonsens, wręcz rozpacz, jeśli chodzi o zanieczyszczanie środowiska, lecz z pewnością sukces producentów i firm sprzedających taki towar. Po trzech latach klient musi kupić nowy. Czasem korci mnie kupowanie tanich produktów, lecz czuwa nade mną anioł świadomości czyli moja żona. I ma rację. Dwa dni temu kupiłem i następnego dnia zwróciłem bez rozpakowywania cyfrowy budzik turystyczny (koszt 3 dolary) oraz “weather station”, która miała pokazywać ciśnienie atmosferyczne, wilgotność i temperaturę (koszt 3 dolary). Boże, chroń nas przed zalewem tanich produktów z Chin!

Przekaż dalej
0udostępnień
Kategorie: Australia. Autor: Michael Tequila. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

O Michael Tequila

Z wykształcenia doktor nauk ekonomicznych. Kariera zawodowa: handel zagraniczny (m.in. praca na stanowisku attache handlowego i radcy handlowego w Polskiej Ambasadzie w Bogocie), bankowość (kierownik planowania strategicznego w banku australijskim) oraz nauczanie (wykładowca akademicki w zakresie marketingu, zarządzania strategicznego i etyki biznesu), tłumacz polsko-angielski akredytowany przez NAATI, Australia. Członek SA Writers Centre Inc. (Związek Pisarzy Południowej Australii). Hobby i zainteresowania: twórczość literacka, psychologia, pływanie, jazda na rowerze. Miejsca zamieszkania: Bogota, Ateny, Adelajda, Gdańsk.

2 komentarze do “Refleksje chińsko-australijskie

  1. Będzie lepiej. Deficyt w handlu zagranicznym Chin zanotowany na początku roku jest największy od końca lat osiemdziesiątych poprzedniego stulecia. To pierwsze jaskółki spowolnienia gospodarczego, czy raczej skutki przypadającego na ten okres Nowego Roku Księżycowego? Od Nowego Roku ma wzrosnąć w Chinach płaca minimalna ( według zaleceń rządowych ) o 13%. Coraz więcej krajów z tej części Globu poważnie przygląda się temu zagadnieniu .Czyżby troska o wzrost konsumpcji wewnętrznej? Czy to już początek końca chińskiej tandety?

  2. Racja. Źle mi się noszą ubiory uszyte w Chinach, źle pracuje narzędziami tam wyprodukowanymi. Wydaje się, że na te wyroby przelane są wszelkie frustracje ludzi którzy to robią. Ktoś kiedyś powiedział, że te produkty nie mają ” duszy “. Może jednak nie wszystkie. Wyjątek stanowi maszyna z klawiaturą na której to pisze. W całości wyprodukowana w Chinach a służy mi już niezawodnie od prawie siedmiu lat.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *