Opowiadanie: Spektakl. Odcinek 21.

Narada u Prezesa Alfreda Narożnego była burzliwa. Firma znalazła się w narożniku. Kiedy sekretarka powiadomiła go o przybyciu posłańca przynoszącego wiadomości od demonstrantów przed budynkiem, śpiesznie wyszedł z gabinetu i wysłuchał relacji?

Proszę im powiedzieć, że odbywam pilną naradę, lecz spotkam się z nimi. Ale nie od razu. Popatrzył na zegarek i dodał: za pół godziny, nie wcześniej. Nie mogę wcześniej, to zbyt ważna sprawa. Proszę koniecznie ich uspokoić, na ile to jest możliwe. Gdyby mimo wszystko nalegali na wcześniejsze spotkanie lub stawiali jakieś warunki, proszę starać się … Na twarzy strażnika pojawił się niepokój.

Cholera, on nie da sobie rady z tym posłaniem! – Prezes zaniepokoił się, po czym zaczął intensywnie rozważać, jakie mogą być inne opcje. Popatrzył jeszcze raz na strażnika. Niepewność i niepokój były wymalowane na jego twarzy. Po chwili wahania Prezes zmienił decyzję. Proszę informować moją sekretarkę, gdyby zdarzyło się coś ważnego – zakończył, podziękował strażnikowi i polecił wrócić na stanowisko przy drzwiach i zachować czujność..

Osobisty asystent Prezesa czekał już przy drzwiach do sali narad.

Pójdzie pan porozmawiać z delegacją demonstrantów. Pan sobie z tym poradzi. Proszę za mną do gabinetu, udzielę panu instrukcji. Zaraz potem wrócił go sali, gdzie byli zebrani pozostali członkowie zarządu i prawnicy.

Znaleźliśmy się między młotem a kowadłem. Nie możemy robić z gęby cholewy zwalniając pracownika i od razu przyjmując go do pracy, dlatego, że ktoś wywiera na nas presję – Prezes kontynuował naradę. Taka decyzja zależy od oceny, jakie to będzie miało długofalowe skutki. Musimy zyskać poparcie dla decyzji, jakakolwiek by ona nie była – Prezes rozejrzał się po pomieszczeniu i z tęsknotą spojrzał w okno pełne obietnic słonecznego dnia.

*****

Nie mogąc doczekać się prezesa „Baron TV”, kilku niecierpliwych manifestantów postanowiło przyśpieszyć rozwój wydarzeń.

Tam dalej, z prawej strony budynku są rusztowania, a obok na kupie leżą deski. Z drugiej strony budynku są wycięte drzewka, w miejsce których posadzono nowe. Tych starych jeszcze nie zabrano. Może je podpalić? – niedwuznacznie sugerował niepozornie wyglądający mężczyzna żywo gestykulując rękami. Kilku obecnych natychmiast postanowiło wcieli pomysł ć w życie.

Czyście oszaleli? Chcecie nas wszystkich wsadzić do więzienia? – protestowali zwolennicy pokojowych rozwiązań.

Co tak się boisz więzienia? To nie ty pójdziesz siedzieć, tylko my.

Dlaczego to robicie?

Nie będziemy tu siedzieć do usranej śmierci. Ten prezes tak się porusza, jakby mu nogi odjęło. Zobaczysz jak szybko zareaguje, jak tylko zapalimy ognisko. To go przyspieszy jak paliwo rakietowe – zapewniał brodaty osiłek w żółtej koszuli z krótkimi rękawami.

Skąd wiesz? Skąd masz tę pewność? – dochodziła kobieta zaniepokojona samozwańczymi działaniami miłośników szybkich rozwiązań.

Wiem, bo brałem udział w strajkach i demonstracjach. Poza tym znam tego prezesa. On też mnie zwolnił z pracy.

Aaa..To dlatego tu jesteś! Szukasz zemsty?

A co w tym złego? Ale to nie jest najważniejszy powód. Moja sprawa była inna niż Tomasza. On nie zasłużył na zwolnienie. Nie jesteśmy trybami w maszynie ani kołkami w płocie, tylko ludźmi. Nie ma takiego prawa, które karze cię zwolnieniem za to, że wyrażasz swoją opinię w miejscu publicznym. Im to oczywiście nie na rękę, że Tomasz powiedział to, co powiedział – mężczyzna z niechęcią wskazał głową w kierunku budynku stacji telewizyjnej. Zarząd telewizji to ludzie niewierzący, a jeśli nawet ktoś tam wierzy w Boga, to nie przyzna się do tego publicznie. To byłoby „niepoprawne politycznie”.

To dosyć elastyczne określenie. Co masz na myśli?

Oni uważają za niepoprawną każdą wypowiedź, która odnosi się do polityki, wiary lub obyczajów, jeśli mogłaby być źle skojarzona lub źle widziana przez większą grupę społeczną lub środowisko. „Telewizja jest neutralna i pracownicy nie wygłaszają poglądów za lub przeciw religii, szczególnie jeśli temat jest drażliwy lub zapalny społecznie” –Tomasz na pewno usłyszał coś podobnego od dyrektora lub prezesa. Ich polityka służy zarządowi, a nie widzom i społeczeństwu. Zasad postępowania nie da się zdefiniować jak instrukcji obsługi żelazka. Prosto i łatwo – zakończył mężczyzna wyraźnie zorientowany w zawiłościach funkcjonowania Baron TV.

Przekaż dalej
0udostępnień
Kategorie: Opowiadanie, Twórczość pisarska. Tagi: , , , , . Autor: Michael Tequila. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

O Michael Tequila

Z wykształcenia doktor nauk ekonomicznych. Kariera zawodowa: handel zagraniczny (m.in. praca na stanowisku attache handlowego i radcy handlowego w Polskiej Ambasadzie w Bogocie), bankowość (kierownik planowania strategicznego w banku australijskim) oraz nauczanie (wykładowca akademicki w zakresie marketingu, zarządzania strategicznego i etyki biznesu), tłumacz polsko-angielski akredytowany przez NAATI, Australia. Członek SA Writers Centre Inc. (Związek Pisarzy Południowej Australii). Hobby i zainteresowania: twórczość literacka, psychologia, pływanie, jazda na rowerze. Miejsca zamieszkania: Bogota, Ateny, Adelajda, Gdańsk.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *