Opowiadanie: Spektakl. Odcinek 11.

Oficjalny dzień pracy dawno już się skończył, kiedy Tomasz opuszczał budynek telewizji. Był niezadowolony. Żona czyniła mu zarzuty, że bardziej dba o interesy pracodawcy niż własną rodzinę. Tłumaczył jej jak mógł, że ma po prostu tyle pracy, ale w duchu przyznawał jej rację. Szedł śpiesznym krokiem w kierunku parkingu, gdzie zostawił samochód. Przechodził obok skwerku z kilkoma drzewami, grupkami krzewów i ławkami do wypoczynku. Na jednej z nich siedział spokojnie mężczyzna, którego poznałby wszędzie.
Dzień dobry, Tomku. Nie spodziewałeś się mnie tutaj, tak nagle i niespodziewanie – uśmiechnął się do redaktora i gestem prawej ręki zaprosił na ławkę obok siebie. Był ujmujący pod każdym względem: spokojny ton ubioru, uśmiech, naturalność zachowania.
Tak, rzeczywiście, do głowy by mi nie przyszło, że się tutaj spotkamy – Tomasz nie ukrywał zaskoczenia. Z przyjemnością przyglądał się Jakubowi Kowalskiemu. Obiekt jego zainteresowań miał na sobie cienki czarny golf, który wspaniale kontrastował z siwiejącymi włosami, marynarkę o ciemnym nieokreślonym kolorze i szare spodnie. Strój uzupełniały dobrze dobrane pantofle. W butonierce tkwił nieodzowny czerwony kwiat. Jego znak rozpoznawczy – przypomniało się redaktorowi.
Wygląda jak zadbany i wypoczęty gwiazdor filmowy starszego pokolenia  – pomyślał z odrobiną zazdrości Tomasz. Poczuł się zaniedbany i zmęczony.
Potrzebujesz wypoczynku, Tomaszu, aby ochłonąć z nadmiaru wrażeń po emisji programu, w którym odegrałem kontrowersyjną rolę. Przyszedłem tu, aby na ten temat porozmawiać. Może będę mógł ci pomóc? – w głosie mężczyzny brzmiała zachęta do rozmowy. Trafność obserwacji kolejny raz zaskoczyła redaktora, choć wydawało mu się, że przyzwyczaił się już do tej nietypowej osobowości. On jest niezwykły – doszedł do wniosku i uspokoił się.
Najpierw zadzwoń do żony i wyjaśnij jej, że mnie spotkałeś tutaj, aby nie niepokoiła się niepotrzebnie. Jesteś i tak już spóźniony. Ona to zrozumie.
Tomasz wyjął telefon komórkowy i wybrał numer. Rozmowa trwała krócej niż zwykle.
Cieszę się, że spotkałeś tego starszego pana. Wywiad z nim był wspaniały. Nie śpiesz się. Będę na ciebie czekać. Całuję cię – Tomasz był zaskoczony reakcją żony. Zachowała się zupełnie inaczej niż zawsze. Nie tylko nie była niezadowolona, ale wręcz zachęcała go do poświęcenia czasu na rozmowę.
Redaktor usiadł i przez moment zastanawiał się, co teraz powinien zrobić.
Odpocznij chwilę, a potem przeprowadzimy drugi wywiad, jeśli się zgodzisz – zaproponował rozmówca.
Ale ja nie mam kamery! – zaprotestował Tomasz. Zaraz, zaraz – dodał. Jego twarz ożywiła się. Popatrzył na zegarek i przypomniał sobie, że Adam, operator kamery, jeszcze przez dziesięć minut powinien być w studio. Planował wyjść o pełnej godzinie.
Zadzwonię do operatora. Jeśli mam szczęście, to za kilka minut będzie tutaj z kamerą. I rzeczywiście, dosłownie osiem minut później przybiegł zdyszany Adam. Pozdrowił starszego pana i zabrał się do ustawienia kamery i światła. Pracował w pośpiechu; robiło się coraz ciemniej i później.
Dwaj pozostali mężczyźni mieli niewiele czasu do zagospodarowania. Wykorzystali to na rozmowę.
Proponuję wywiad, ale na odwrotnej zasadzie. To ja będę zadawać ci pytania, a ty będziesz mi odpowiadać – starszy pan zwrócił się do Tomasza.
Ależ to nie ma sensu! – zaprotestował Tomasz. Nikt nie jest ciekaw moich opinii na temat Boga.
Nie martw się o to. Ja jestem ciekaw. Interesują mnie twoje obserwacje na temat współczesnego człowieka i tego, jak widzi swoją relację z Bogiem. Twoje wypowiedzi będę komentować, tak że będziesz dysponować podwójnym wywiadem do swojego programu. Możesz również mnie zadawać pytania. Zacznijmy od razu. Adam włączy się i zacznie nagrywać, kiedy będzie gotowy.
No dobrze. Spróbujmy – Tomasz nie był całkiem przekonany. Skąd pan wiedział, że program będzie kontrowersyjny i wywoła zamieszanie? – wolał pierwszy zadać pytanie.
Dobrze znam naturę ludzką, choć od czasu do czasu ludzie mnie zaskakują. Mają wolną wolę, rozum, serce i inne atrybuty wolności, ale czasem postępują tak, jakby nie mieli tego wszystkiego.
A co najbardziej ciebie zaskoczyło w reakcji widzów? – zapytał z kolei pan Kowalski.
List od duchowieństwa. Bardzo krytyczny, kwestionujący sens wywiadu i prawie całą jego treść. Uważają pana za uzurpatora, człowieka, który sam mianował siebie Bogiem.
O, widzisz. Nie jest to całkiem bez sensu. Bóg w pewnym sensie jest uzurpatorem, ponieważ nikt mu nie nadawał żadnych uprawnień ani cech boskości. On sam z siebie jest Bogiem. Człowiekowi to trudno zrozumieć, ale tak jest.
Uważają też, że pański sposób widzenia świata jest nieprawdziwy, nieodpowiadający naszej wiedzy i tradycji, wręcz oszukańczy – Tomasz zawahał się przed użyciem słowa „oszukańczy”. Brzmiało jak oskarżenie o przestępstwo.
Cóż oni mogą wiedzieć o prawdzie i nieprawdzie, czy chociażby nawet o mnie? Co oni mogą wiedzieć o Bogu? – pytania zostały wypowiedziane cicho i spokojnie, mimo iż tożsamość mówiącego została podana w wątpliwość, a on sam oskarżony omalże o oszustwo. Mogą wiedzieć tylko tyle, że Bóg jest niepojęty. Mówił i pisał o tym Święty Augustyn. Był wtedy natchniony wiedzą, która przekracza granice ludzkiego rozumu. A jeśli Bóg jest niepojęty, to ci, którzy w niego wierzą, powinni zachować wstrzemięźliwość, umiar w wyrażaniu opinii o nim. Nikt z nich nie wie, co jest, a co nie jest prawdą o Bogu. Czy nie sądzisz, że mam rację? – Jakub Kowalski zakończył wypowiedź pytaniem. Przez cały czas był rozluźniony, mówił wyraźnie i niezbyt szybko.
Jego zachowanie podziałało uspokajająco na Tomasza. List wydał mu się teraz mniej treściwy i znaczący. Dojrzał stronę obrazu, której nie zauważyli lub celowo pominęli autorzy listu do redakcji programu.
Ani ja sam – pomyślał.
Czy w takim razie człowiek może w ogóle wiedzieć coś znaczącego o Bogu?
Może, pod warunkiem, że umie rozpoznawać Boga w jego ludzkich wcieleniach, wysłuchać tego, co mówi przez nie, zrozumieć to i przemyśleć. Człowiek musi w to zaangażować serce i uczucie, nie tylko rozum. Tylko tak można dowiedzieć się czegoś więcej. Prawa naukowe ograniczają wiedzę. Nie kwestionuję ich wartości, jestem tylko krytyczny, co do zakresu ich zastosowania. Dla naukowca testem wiedzy jest jej konkretność, podatność na weryfikację drogą eksperymentu, który można powtórzyć. Nie wszystko można jednak sprawdzić w ten sposób. Jest masa rzeczy, które umykają nauce. Czy można naukowo udowodnić, czym jest nieskończoność albo czas, który nie ma początku ani końca? Albo miłość, w imię której człowiek bez wahania oddaje życie za drugą istotę, niekiedy zupełnie mu obcą? Albo czy można wyjaśnić okrucieństwo człowieka, które nie ma znaczenia dla jego przetrwania lub jego dobrobytu, co mogłoby stanowić jakieś uzasadnienie? Albo zrozumieć życie, które kończy się śmiercią?
Starszy pan przerwał i zamyślił się. Zapadło milczenie. Operator kamery uznał, że należy uszanować ten moment i wyłączył kamerę. Zrobiło się cicho. Ulicą nie przejeżdżał żaden samochód.
Tak, tak. Tak to jest z ludźmi i Bogiem – Jakub Kowalski wyrwał się z zamyślenia, podniósł głowę i wyprostował tułów. Wydawało się, że zamierza powstać, ale nie uczynił tego. Coś przyszło mu do głowy, ponieważ uśmiechnął się jak chłopiec, który ma zamiar zrobić psikusa kolegom.
To cecha ludzi młodych sercem i myślą – przeszło przez głowę Tomaszowi. Chciałbym być kimś takim.
Tomaszu, poddam cię próbie – w uszach słuchającego zabrzmiało to jak cytat z Pisma Świętego. Tomasz żachnął się. Przestraszył się, że przegra. Starszy pan widocznie zauważył jego niepokój.
Nie bój się. To nie jest próba ognia. Nic ci się nie stanie. To tylko pytanie.
W porządku. Proszę pytać.
Powiedz mi szczerze. Czy ty sam masz przekonanie, że jestem Bogiem, tak jak powiedziałem?
Tomasz nie potrzebował odpowiadać. Jego twarz i oczy wyrażały całkowite zaskoczenie. Po prostu nie wiedział, co odpowiedzieć.
Sam nie wiem – wyrwało mu się. Nie wiem, co mam sądzić w tej sprawie. Raz myślę, że tak, drugi raz, że to chyba nie jest możliwe – chciał się usprawiedliwić, był szczery i pełen dobrych chęci.
Starszy pan nie zamierzał męczyć go dalej.
Rozumiem twoją rozterkę. Nie musisz deklarować się, czy wierzysz we mnie czy nie. Zadałem to pytanie tylko po to, aby zilustrować, że inni ludzie mieliby dokładnie ten sam problem. Nie byliby w stanie zidentyfikować, czy jestem Bogiem czy nie. Odnieś to do owych duchownych, którzy napisali list do telewizji. Zapytaj ich, czy oni sami umieliby rozpoznać Boga w człowieku, w którego Bóg się wcielił. Zapytaj ich, jakie znają kryteria rozpoznawania Boga. Albo zadaj im pytanie, jak Bóg może ukazywać się ludziom. Czy tylko poprzez objawienia i prorocze sny, czy też na jawie? – pytania padały jedno po drugim.
Sugestie bardzo przypadły Tomaszowi do gustu. Podobało mu się powtarzanie tego samego zwrotu na początku zdań i podsumowujące pytanie. Podobał mu się kaznodziejski sposób mówienia i przytłaczająca logika pytań, które miały w sobie moc poleceń.
Masz ich w saku, Tomaszu! Pozwolę sobie użyć tego poetycko-wędkarskiego porównania. Nie musisz obawiać się negatywnych konsekwencji listu. Wyemituj tylko to nagranie. Pytania zostaną zadane z ekranu – starszy pan skończył i uśmiechnął się dostrzegając ulgę na twarzy adresata swoich słów.
Dziękuję … panu – Tomasz pochylił głowę dla podkreślenia swojej wdzięczności. Zawahał się, zanim zwrócił się do rozmówcy. Nie miał pojęcia, jak należałoby mówić do Jakuba Kowalskiego. Dziękuję Panie Boże? Dziękuję Bogu? A może: Dziękuję Ci, Panie Boże? Będąc chłopcem miał identyczny problem i nie potrafił go rozwiązać. Jego szwagier, mąż przyrodniej siostry, był kilkanaście lat starszy od niego. Tomek nigdy nie zdobył się na odwagę mówienia mu po imieniu.
Tomku, mam jeszcze inne obowiązki i nie mogę poświęcić ci więcej czasu. Nie jest to zresztą potrzebne. To, co chciałeś wiedzieć, dowiedziałeś się. Zebrałeś materiał na kolejny program. To nie jest zły wynik. Mam nadzieję, że praca i życie ułożą ci się pomyślnie. To zależy prawie wyłącznie od ciebie. Opatrzność odgrywa minimalną rolę. Bóg rzadko interweniuje w losy jednostek, grup i narodów. Dał im umiejętności i przekazał uprawnienia decydowania o sobie – podsumował starszy pan i powstał z ławki. Był to znak, że audiencja została zakończona.

Przekaż dalej
0udostępnień
Kategorie: Twórczość pisarska. Tagi: , , , , . Autor: Michael Tequila. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

O Michael Tequila

Z wykształcenia doktor nauk ekonomicznych. Kariera zawodowa: handel zagraniczny (m.in. praca na stanowisku attache handlowego i radcy handlowego w Polskiej Ambasadzie w Bogocie), bankowość (kierownik planowania strategicznego w banku australijskim) oraz nauczanie (wykładowca akademicki w zakresie marketingu, zarządzania strategicznego i etyki biznesu), tłumacz polsko-angielski akredytowany przez NAATI, Australia. Członek SA Writers Centre Inc. (Związek Pisarzy Południowej Australii). Hobby i zainteresowania: twórczość literacka, psychologia, pływanie, jazda na rowerze. Miejsca zamieszkania: Bogota, Ateny, Adelajda, Gdańsk.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *