Myślę, więc jestem. Poradnik dla nieświadomych. Część 1.

Mój dozgonny przyjaciel, Wiktor, podzielił się ostatnio ze mną swymi przemyśleniami nad myśleniem. Nie wiem, co o tym sądzić, gdyż na początku mówił nieco bałamutnie i niewyraźnie. Był poruszony tym, co mówił. Jest on niewątpliwie wyrazicielem silnego obozu osobników, którzy kochają słuchać bardziej siebie niż bliźnich. To taki rodzaj szkodliwie nieszkodliwego narcyzmu. Majwybitniejszym prekursorem tego nurtu aktywności mówionej w Polsce jest obecnie Jarosław Kaczyński, niedościgły wzór dla osób politycznie religijnych.

Moja koncepcja dotycząca “Myślę, więc jestem” Kartezjusza nie jest skomplikowana – Wiktor wstał z krzesła dla podkreślenia wagi słów i wywodu. Kartezjusz mierzył wysoko twierdząc, że „istota człowieka polega na myśleniu”. Otóż ja czasami nie myślę – odważnie stwierdził Wiktor, a mimo to uważam się za istotę ludzką pełną gębą. Wstyd przyznać się do niemyślenia, ale kogo mam okłamywać twierdząc, że tak nie jest? Jeśli nie przyznam się do tego innym, to czy jestem w stanie przyznać się do tego przed samym sobą?. To kwestia odwagi, której brakuje wielu ludziom. Ujawnienie prawdy bez względu na okoliczności. Pana Boga nie okłamię, choć wątpię, aby miał czas sprawdzać, czy ja w ogóle istnieje. Niełatwo jest mu być patronem miliardów ludzi nie mówiąc o miliardach zwierząt, które bardziej niż człowiek zasługują na uwagę i miłość. Powodem miłości Boga do człowieka nie może być jedynie ich większy mózg, w którym dzięki większej ilości zwojów wykluwają się łatwiej brudne i trujące myśli. Ludzie są gorsi od zwierząt. Zapamiętaj to sobie –Wiktora pogroził mi wyciągniętym palcem.

Jestem na tyle odważny, aby zadać kłam także Kartezjuszowi. Oprócz tego, że prawdą jest jego: „Myślę, więc jestem”, prawdą jest także moje: „Nie myślę, a mimo to jestem” oraz „Nie myślę, a przecież jestem”. Sprawdziłem to ponad wszelką wątpliwość kłując się szpilką. Ból uświadamia mi, że jestem. Moje niemyślenie nie cieszy mnie jednak. Jest to stan istnienia niższej kategorii, w izolacji lub oddaleniu od wielkich prawd i spraw tego świata, które dostępne są wyłącznie ludziom rozumnym, myślącym treściwie i zdrowo. Osobnicy obu płci, które żyją umysłowo jak kura nie pasjonują się wielkimi wydarzeniami, literaturą, miłością, pięknem przyrody, towarzystwem ciekawych osób, dobrymi filmami, muzyką, wspaniałym jedzeniem. Oni żyją w kącie paplając wyłącznie o sobie, własnych dolegliwościach i bliźnich; krótko mówiąc tylko tym, co jest w zasięgu ich nosa.

Przekaż dalej
0udostępnień

2 komentarze do “Myślę, więc jestem. Poradnik dla nieświadomych. Część 1.

  1. Przeczytałem pierwszą część Wpisu z pewnym zaniepokojeniem. Czyżbym był wyjątkiem.?
    Jestem przekonany,że jednak ciągle myślę, im bardziej staram się nie myśleć tym bardziej myślenie staje się intensywne i agresywne. Odnoszę wrażenie, że nawet kiedy śpię to też myślę. Przed zaśnięciem myślę często o tym co może mnie jutro spotkać, a po przebudzeniu myślę już o tym co mam dzisiaj zrobić. To ostatnie wynika z pierwszego i jest dowodem, że w czasie snu moje” myślenie” ( bez mojego „ fizycznego „ udziału ) przechodzi jakąś metamorfozę czyli ciągle trwa. Są oczywiście wyjątki. Najgorsze jest to, że kiedy przed zaśnięciem myślę o czymś przyjemnym z rana budzę się z kacem, którego wielkość jest wprost proporcjonalna do rozmiarów tej przyjemności.
    Myślenie o niczym też jest myśleniem.!? Renatus nie odkrył niczego nowego jedynie
    potwierdził, że myślenie jest właśnie dowodem na świadomość istnienia. Nie mają racji Ci, którzy transponują tą przednią myśl na „ Jestem więc myślę”. ( a do takich zalicza się chyba Wiktor).
    Rozpiętość pojęcia „ myślenie” jest ogromne – od myślenia abstrakcyjnego a na myśleniu konstruktywnym kończąc. Tylko „ geniuszom” udaje się czasem „przekuć” do pierwsze na drugie. Na ten temat zaczerniono już tony papieru i nie wymyślono niczego rewelacyjnego. Z zaciekawieniem czekam więc na następne „Wiktory”.

    • Drogi czytelniku! Z przyjemnością czytam Twoje wypowiedzi, ponieważ piszesz mądrze. Jeśli nie myślałem, to z chwilą przeczytania Twojego wywodu zacząłem myśleć, że inni myślą więcej i lepiej niż ja. To mnie tym bardziej cieszy, że zrzuciłem już siebie z piedestału uwielbienia dla własnej mądrości i stać mnie na prawdę i altruizm.

      Być może nie ma sytuacji ani momentu, że człowiek nie myśli, ale z pewnością są dwie postacie myślenia. Pierwsze to myślenie automatyczne, które generuje automatycznie mózg bez zaangażowania intelektu czy ducha właściciela. To przypadek, kiedy ogon macha kotem na wszystkie strony. Drugie to myślenie pełnowartościowe (jak pełnotłuste mleko), aktywnie produkowane przez istoty stworzone na obraz i podobieństwo boże, rozwinięte, zaangażowane, twórcze, krytyczne, odważne, otwarte na piękno i świat. To jest nasze własne myślenie, a nie myślenie naszego mózgu. Tym razem kot staje na wysokości zadania i to on macha ogonem.

      Więcej kota, mniej ogona!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *