Miododajne usta

Dziś każdy pragnie być na piedestale, najchętniej międzynarodowym. Przypomnijmy sobie prawie zapomnianego już Donalda Tuska, premiera, który porzucił Polskę drewnianą, aby budować Europę murowaną, zdrową pokojowo, co zapewne będzie wymagać nowego Muru Chińskiego dla powstrzymania nowych barbarzyńców.

– Od każdej teorii są oczywiście wyjątki. Od teorii „osobowości na piedestale”, jest tylko jeden, a mianowicie mój ulubiony aktor i prestidigitator polityczny, Jarosław Kaczyński. Kiedy wszyscy pędzą do przodu jak armatnia salwa kartaczy, on chowa się pod jaszcz, inaczej mówiąc wózek z amunicją, gdzie jest najcieplej, zwłaszcza w przypadku, kiedy trafi tam bomba. Od pewnego czasu prezes  Jarosław ukrywa się, nie pokazuje publicznie, za co go chwalę i modlę się razem w wszystkimi pobożnymi ludźmi, aby tak już pozostało. Niechętni mu mówią, że poddał się liftingowi i wróci z nową, świeżą twarzą, aczkolwiek ze starym tułowiem. – Takim to wstępem przywitał mnie Igor Igorowicz Iwanczyn, najwybitniejsza osobowość roku 2014.

– Będę na niego głosować jeśli tylko zechce kandydować w wyborach parlamentarnych lub prezydenckich. – Postanowiłem. Potrzeba nam ludzi myślących, postawnych, doświadczonych, inteligentnych i z charakterem. Myśląc to, nie za bardzo pamiętałam, czy myślę o Iwanie Iwanowicz, o sobie, czy o Jarosławie Kaczyńskim. W Polsce wszystko jest możliwe.

Iwan Iwanowicz w toku naszego spotkania zrelacjonował mi spotkanie z młodym pszczelarzem z Miodolandii, zwanym także bartnikiem, pasiecznikiem, pszczelnikiem.

– Przyjemnie było z nim rozmawiać. Młody człowiek, fachowiec, bardzo aktywny, dynamiczny. Pasiekę ma w jednym miejscu, mieszka w innym, miód przygotowuje w jeszcze innym. W dodatku pisze blog, choć na nie ma to czasu, czyli właściwie nie pisze. Na miodzie zna się jednak jak mało kto, dużo czyta, jeździ na spotkania i konferencje pszczelarzy, jednym słowem stanowi piękny symbol pomyślnie rozwijającej się Polski.

– Mówi pan to szczerze, Iwanie Iwanowiczu? – Pytanie było podyktowane nieufnością typową dla mieszkańca kraju, gdzie ludzie preferują rozmawiać o nieszczęściach i chorobach, raczej niż osiągnięciach, radościach i sukcesach.

– Jak najbardziej. Proszę w to nie wątpić. –Zapewnił mnie z łagodną przyganą w głosie starszy pan, który w tym momencie wydał mi się starcem godnym powagi, zdrowym jak rydz wzorcem dla całego społeczeństwa, włącznie z nową panią Premier przeżywającą w niepokoju jutrzejsze expose sejmowe. Tak przynajmniej twierdzą o niej w telewizji eksperci, którzy zdaje się znają się na gospodarce i polityce jak Manemunes na gęsich jajach (jak mawiał mój świętej pamięci rodzic).

– Poświęcanie czasu i uwagi temu, o czym będzie lub nie będzie mówić pani Premier w expose, jest z pewnością zajęciem godnym ludzi mądrych i rozważnych, którzy dla nas, obywateli, zapełniają korytarze sejmowe i wypełniają studia telewizyjne. Pasjami lubię oglądać programy polityczne w telewizji. – Oświadczył Iwan Iwanowicz i ostentacyjnie splunął w kierunku stolicy.

 

Przekaż dalej
0udostępnień

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *