In Vitro Veritas. Rozpacz i Nadzieja.

Do mieszkania przenikało już światło dnia zimowego, kiedy zawitała Inspektorka ds. Perfekcji, pani Razynka, oddelegowana do małżeństwa Z przez Organizację Ambitnych Kobiet Polskich. OAKP powstała jak Sfinks z tym, że nie z popiołu, ale z pragnień kobiet rodzących się z wbudowanym mechanizmem perfekcji. Perfekcja objawia się w każdym najmniejszym akcie ich działań i zajmuje tak wiele miejsca, że mężom pozostaje już tylko akt skruchy. Albo depresji. To fantastyczne odkrycie zostało opisane w miesięczniku chirurgicznym „Lancet na mężczyznę”, który stwierdził: „Dotychczas sądzono, że u podstaw depresji mężczyzny leży jego własna skłonność do perfekcji. Teraz już wiemy, że jest to perfekcja żony lub partnerki, dawniej zwaną kochanką, przyjaciółką lub konkubiną”.

Proszę zobaczyć, czy on dobrze posłał łóżko! – Padła krótka, rzeczowa komenda z ust właścicielki mieszkania, małżeństwa i męża. Towarzysząca jej Inspektorka Razynka oderwała się na chwilę od wykonywanej czynności, aby przejść do sypialni.

Spojrzała na łóżko z łagodnym i melancholicznym podziwem. Jej zamyślone oczy rozpłynęły się po nowej narzucie, potem uniosły się lotem kolibra w górę i ogarnęły twarz twórcy aranżacji łóżka. Mężczyzna, a umie posłać łózko! – Ta myśl rozbudziła w oczach Inspektorki Razynki dwie dodatkowe iskierki, po jednej w każdym oku. Do sypialni wchodziły jeszcze inne kobiety przwijające się po mieszkaniu, aby zobaczyć dzieło męskiej determinacji.

Zawsze uważałam, że mąż to beztalencie, a tu proszę. Taki to potrafi wiele, jeśli tylko chce: opał przynieść z drewutni, podpałkę w kuchni przygotować, włączyć kaloryfer po nocy, zapalić światło w korytarzu, a nawet wynieść śmieci nie rozsypując ich po podłodze.

Mąż pani Z po wysłuchaniu tylu pochwal rósł. Lewitował nad ziemią na wysokości jeden do dwóch centymetrów, z wyprostowanymi plecami i promienną twarzą.

Mąż to dziwny stwór. Nigdy go nie rozumiem. Niby to człowiek, a nie człowiek. Rozwija się bardzo powoli. Do anioła niewiele jest podobny, ale przynajmniej ma w sobie mniej diabła – Orzekła jedna z kobiet. Niewiele jest osób na świecie, które są w stanie dorównać kobiecie w doskonałości. Może tylko Jarosław K oraz Pan Bóg – dopowiedziała niewiasta z przekonaniem przekraczającym ludzkie wyobrażenie.

Dlaczego wymieniasz Boga w drugiej kolejności?

To kolejność rzeczy w hierarchii doskonałości.

W chwili dobrego nastroju Inspektorka Razynka stwierdziła z właściwą sobie łagodną melancholią, że zapomniała ułożyć poduszkę w sposób dokonały. To skleroza – wyszeptała niedbale zrzucając nic nieznaczący pyłek z rękawa.

Zapewniam panią, że to tylko sklerozka, drobniutka i niewinna w porównaniu z moją sklerozą, masywną jak dąb. – Mąż pani Z rozpaczliwie starał się poprawić szansę przeżycia.

Coraz wyraźniej odczuwał, że należy do wymierającego gatunku. Wadliwe geny, słabnące plemniczki, zapadająca się klatka piersiowa i powiększona prostata świadczyły, że los mężczyzny jako Filara Instytucji Małżeńskiej i Prokreacji jest przesądzony.

Ostatnia nadzieja już tylko w Jarosławie K! – Uświadomił sobie mąż. To jedyny mężczyzna, który obroni nas przed „In vitro Veritas”, zniewieściałym premierem i Unią Europejską. Był dumny z człowieka, który otoczony przez ochroniarzy z narażeniem życia skradał się wraz z kotem przez majdan w kierunku stosu drewna, aby ogniem dać sygnał rozpoczęcia Wielkiej Demokratycznej Rewolucji Grudniowej.

Przekaż dalej
0udostępnień

2 komentarze do “In Vitro Veritas. Rozpacz i Nadzieja.

  1. Droga Kasiu! Pani wpis jest tak prawdziwy, że aż wstrząsajacy. Mam nadzieję, ze inne kobiety podzielają Pani entuzjazm! Oczywiście rozumiem, że chodzi o czyny pozytywne i szlachetne, w czym, my, mężczyźni celujemy.

    Niech Bóg błogosławi wszystkich meżczyzn z wyjątkiem łajdaków i nicponi! Oraz dwóch polityków, których zaliczam do tej samej kategorii, a których nazwiskami nie skalam tej strony.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *