Kronika narodu wybranego. Odc. 13: Pierwszy Baran Nomadii

Iwan Iwanowicz wpadł do mnie jak tornado.

– Słyszał pan? Słyszał pan? – krzyknął już w progu.

– O czym? – odpowiedziałem zmieszany, że coś ważnego uszło mojej uwadze.

Trybunał Kontynentalny ogłosił właśnie wynik międzynarodowego konkursu w dziedzinie „Szybkie Drwalstwo”. Spekulowano, że wygra je kraj, skąd pochodzi ten chudy facet, o którym pisano, że wyrąbał Puszczę Saharę uzyskując tytuł Drwala Uniwersum. Tym razem to nasz kraj został wyróżniony!

– To niesamowite! – entuzjazmował się starszy pan. Przyłączyłem się do niego. – Nomadia najlepsza na kontynencie!

– Folwark Zwierzęcy przeprowadził plebiscyt, komu przyznać ten tytuł. Najbardziej zasłużoną osobą okazał się Minister Wyrębów Zielonych. To on uzyskał tytuł „Pierwszego Barana Republiki”. Wywołało to przelotne nieporozumienie wśród członków Folwarku Zwierzęcego w sprawie numeracji. Padły pytania.

– Której republiki? – Zapytał członek komisji konkursowej.

– Jak to której? Tę, którą właśnie mamy.

– Ale ona nie ma numeru. A przecież wszystkie wersje naszych republik w historii, panie świeć nad jej duszą, mają jakiś numeracje.

Zaczęto liczyć i ustalono, że obecna jest Czwartą Republiką – podsumował Iwan Iwanowicz.

– Bardzo równy numer – zauważyłem.  Mój rozmówca zgodził się.

– Jak on to przyjął? – Zapytałem. – Mam na myśli tego Ministra Wyrębu Zielonych. Tego barana.

– Przyjął to bardzo dobrze. Podziękował i wygłosił krótkie przemówienie:

Zawsze byłem baranem choć na takiego nie wyglądam, bo włos mi się nie kręci. Nawet jak miałem wątpliwości, to pół narodu podtrzymywało mnie na duchu. Baran to dobre zwierzę. Ma pancerny łeb, odporny nawet na trzęsienie ziemi. Stawiają mu pomniki. Pewien duchowny, ojciec wielkiej rodziny, bardzo zamożny i wpływowy, uznał mnie prawie za swego syna. Uwierzył we mnie. On ma tak rozwinięte uczucia ojcowskie, że wierni go kochają bardziej niż pana Boga.

Uroczystość wręczenia tytułu Pierwszego Barana IV Republiki odbyła się na lotnisku – kontynuował Iwan Iwanowicz. Atmosfera była przemiła, ciągle czuć było tam jeszcze zapach róż wręczanych z okazji naszego zwycięstwa 27:1 nad Unią Kontynentalną.

– Mamy wspaniałe barany. Najlepsze na świecie – Stwierdził z dumą Iwan Iwanowicz przed odejściem.

– I to niejednego! Bardzo nam obrodziły w ostatnim czasie – dodałem, ciesząc się, że Folwark Zwierzęcy tak trafnie wybrał najlepszego z nich.