Pisać czy nie pisać?

Kiedyś przeczytałem wypowiedź amerykańskiego pisarza, wydawcy miesięcznika dla pisarzy (creative writing). Żałuję, że nie zapamiętałem jego nazwiska. Na pytanie, jakie są czynniki sukcesu w pisarstwie, odpowiedział: talent, warsztat i wytrwałość. Trzeba mieć jakiś talent, to nie ulega wątpliwości. Warsztat, tego można (i trzeba) się nauczyć. Najbardziej podobała mi się część trzecia – wytrwałość. Ten czynnik uznałem za najważniejszy. Im dłużej żyję i piszę, tym bardziej umacniam się w przekonaniu, że to największe wyzwanie.

Dla mnie pisarstwo to pasja. Wydałem już cztery książki, mam projekty co najmniej kilku dalszych. Mam dobre recenzje, ale to nic nie znaczy w oceanie literatury dostępnej w księgarniach. W końcu przełamałem się, zrozumiałem, że sukces jest czymś niezwykle miłym i pożądanym ale niekoniecznie łatwo dostępnym, piszę więc z czystej pasji pisania. Traktuję to jak hobby, jak chodzenie do kina na dobre filmy, za które trzeba płacić. Sukces to sprawa przyszłości.

Ujawnię znaczący szczegół. Nie liczę już na wydawców, koszt wydania książki jest zbyt wysoki. Za moją ostatnią powieść „Cztery portrety cudze i jeden własny” wydawnictwo zażyczyło sobie 8.700 zł jako mój wkład), pełny koszt to około 10.000 zł. Wydałem powieść we własnym zakresie, kosztowało mnie to około 2.000 zł (było tam wszystko, dwie korekty, skład drukarski, projekt okładki oraz druk pierwszych sto egzemplarzy).

W podsumowaniu, jeśli wierzysz w siebie, i masz dobre recenzje, co jest jakimś potwierdzeniem Twojego talentu, kontynuuj jako pisarz i wydawca. Dzisiaj wydać dobrą książkę jest chyba trudniej niż ją napisać. Może to i przesada, ale niekoniecznie odległa od prawdy. Jeśli piszesz na dobrym poziomie, wierz w siebie, bo nikt inny tego za Ciebie nie zrobi. To droga do satysfakcji, oby również sukcesu.

0Shares

O sukcesach pisarskich i statusie pisarza. Część 3 i ostatnia.

Refleksja, jaka nasuwa się przy lekturze biografii pisarzy (niekoniecznie australijskich) powala zdać sobie sprawę, że ludzie są w stanie osiągać sukcesy pisarskie nawet kiedy przeżywają wielkie problemy i tragedie życiowe. Jest to przyczynek do ważnego wniosku dotyczącego osiągnięć pisarzy. Podstawą sukcesu jest solidna, wręcz ciężka praca, wytrwałość i wiara w powodzenie. Bardzo przypadło mi do gustu stwierdzenie wydawcy jednego z amerykańskich magazynów dla pisarzy (osób piszących). Uważał on, że aby zostać pisarzem i osiągać sukcesy potrzeba trzech rzeczy: talentu, znajomości rzemiosła pisarskiego oraz wytrwałości. Rzemiosła można się nauczyć, pozostałe dwie cechy są wrodzone. To lapidarne ujęcie bardziej niż jakiekolwiek inne może być wskazówką dla osób z aspiracjami pisarskimi, co jest naprawdę ważne.

Przykładu wytrwałości i mozolnej pracy dostarczają autorzy, którzy uznajemy dziś za wybitnych. Hemingway znany był z tego, że nieprzerwanie poprawiał tekst, nad którym pracował. Robił to tak długo, że nie mógł już na niego patrzeć, miał go już serdecznie dość. Jego teksty były przepisywane na maszynie po cztery razy (były to czasy, kiedy nie było komputerów). Dopiero po niekończącej się serii poprawek uznawał, że utwór jest do zaakceptowania.

Na marginesie niniejszego blogu dodam jeszcze uwagę dotyczącą statusu „pisarza”. W Australii. Tutaj pisarzem może nazwać się każdy, kto pisze lub ma aspiracje pisarskie. Niekoniecznie musi to być osoba, która już coś opublikowała. Do klubu, związku lub zrzeszenia pisarzy w Australii może zapisać się każdy, kto jest pisarzem lub pragnie nim zostać. Organizacje te są otwarte dla wszystkich. Ta mentalność ma bardzo pozytywną cechę: zachęca do aktywnego uczestnictwa w rozwoju umiejętności pisarskich i uprawiania pisarstwa jako hobby lub czegoś poważniejszego, bardziej profesjonalnego.

Ludzie z kręgu piszących zdają sobie sprawę, że tylko nieliczni osiągną wielkie sukcesy. Z pisarstwa nie można utrzymać się – to stwierdzenie jednego z bardziej znanych i publikowanych pisarzy urodzonego w Południowej Australii. Wyraził on mniej więcej taką myśl: Nawet jak uda ci się zarobić 10.000 dolarów rocznie, to i tak musisz mieć drugi „normalny” zawód, aby zarobić na życie.

0Shares