Poufne rozmowy prezydenta Trumpa w Polsce. Cz. 1.

Na jaw wyszły ostatnio szczegóły poufnego spotkania Jarosława Kaczyńskiego z Prezydentem Trumpem w dniu jego słynnego przemówienia na temat dziejów Polski. Mężczyźni zwracali się do siebie per „Mr President". Był tu pewien niuans językowy, ale tłumacz rządowy rozwiał go bardzo szybko: „Prezes” w języku polskim znaczy dokładnie „President” w języku angielskim.

Podjęto ważne zobowiązania. USA dostarczy Polsce gaz ziemny, pociski Patriot oraz będzie udzielać stałego poparcia idei Międzymorza z Polską w roli przywódcy. Podkreślono korzyści: dostawy gazu radykalnie zmniejszą zależność Polski od Rosji, a Międzymorze od Unii Europejskiej. President Kaczyński podkreślił, że pociski Patriot dobrze mu się kojarzą.

– Jesteśmy patriotami, nie wpuszczamy obcych do Polski. Mamy piękną tradycję.

President Trump powiedział a propos tradycji, że jest on spokrewniony ze znanym polskim rodem. President Kaczyński zainteresował się.

– Przestudiowałem drzewo genealogiczne. Mój dziadek wywodził się ze słynnego rodu Bufonów.

President Kaczyński nie pamiętał tego rodu. – Bardzo żałuję. – Wyjaśnił.

Dziękując za możliwość wystąpienia w Warszawie, president Trump wyjaśnił, że nie wspomniał roku 1989 w swoim przemówieniu, ponieważ ta część polskiej historii była dla niego niejasna. – Najważniejszy był wtedy Lech, ale chyba nie ten, o którym myślałem. Tak mi się wydaje. To delikatna kwestia, jak rozumiem.

President Kaczyński zobowiązał się do wyjaśnienia tej sprawy.

– Zmienimy wtedy podręczniki historii w USA. – Odpowiedział president Trump.

W międzyczasie obydwie pierwsze damy wymieniły się uściskami i uwagami na temat fryzur i sukni, oraz obiecały sobie wyjaśnić, na czym będzie polegać ich rola. – Dotychczas było to niejasne. – Zgodziły się.

Prezydenci złożyli przysięgi.

– I shall make my country great! – Pierwszy przysięgał president Trump. – Postawię mur większy niż chiński, oddzieli nas od Meksykan i muzułmanów.

– Uczynię mój kraj wielkim. – Szybko wyjaśnił tłumacz.

– Ja też uczynię mój kraj wielkim, ale nie potrzebuję muru. – Odpowiedział z przekonaniem president Kaczyński.- Mam ministra Błaszczaka, który już doskonale oddzielił nasz kraj od obcych. Nikt do nas nie przyjeżdża, nawet na zaproszenie. Zapraszamy serdecznie, ale oni mówią, że w Polsce im się nie podoba.

Temat ten bardzo zaintrygował Presidenta Trumpa, ale nie miał czasu go drążyć

Marsz wolności pana prezydenta

Trwała parada wolności. Towarzyszyła jej aura radości i szczerości. Pan prezydent aktywnie uczestniczył, przyglądając się demonstracji z boku. Na życzliwą wzmiankę o sobie wygłosił przemówienie okolicznościowe:

– Śmiać i płakać mi się chce, jak słyszę, że nie jestem prezydentem wszystkich obywateli, bo podpisałem jakąś ustawę, z którą jakaś grupa się nie zgadza. Stwierdzam z całą mocą, że jestem prezydentem wszystkich obywateli, czy im się to podoba czy nie. Muszę to powiedzieć, ponieważ oprócz serdecznie mi życzliwego sponsora, kocham także prawdę. – Prezydent przerwał, aby wzrokiem ogarnąć słuchające go tłumy i zebrać ich brawa. – Oczywiście pamiętam, że wybrało mnie tylko 51 % z ogonkiem, ale czy dla ogonka warto toczyć boje? Jestem prezydentem wszystkich i basta. Nawet tego ministra, który mąci mi wodę w stawie pałacowym. Tego pajaca – prezydent zakrztusił się, gdyż ostatnie słowo przechodząc mu przez gardło podrażniło mu boleśnie jabłko Adama.

– W związku z powyższym – kontynuował prezydent – moja kancelaria sporządzi listę wszystkich obywateli i będzie im przesłać na imieniny moje zdjęcie z przypomnieniem, że jestem prezydentem wszystkich obywateli i podpisem: „To jestem ja, Twój Prezydent. Serdecznie pozdrawiam, Twój Prezydent”.

Inicjatywa podobała się ogromnie, wszyscy uznali ją za przednią, niezwykle optymistyczną i udaną, odpowiednią do wysyłania nie tylko na imieniny obywateli, ale także na urodziny każdego drugiego i kolejnego dziecka, aby i ono otrzymało zdrową porcję radości, zwłaszcza w przypadku braku żłobka lub przedszkola.

W kraju zrobiło się głośno, ponieważ naród potężnie bił brawo, że w końcu doczekał się prezydenta, którzy należy do wszystkich.

– Nie to, co poprzednik siedzący pod żyrandolem i polujący na kuropatwy, który należał tylko do siebie. – krzyczeli obywatele zachwyceni zmianą.

Drugie przemówienie sejmowe Prezesa Kaczyńskiego do wiernych

Grzesznik klęczący by Wenceslas Hollar, public domairPrzeczytałem szeroko komentowane pierwsze przemówienie Pana Prezesa do wiernych i napisałem drugie, uzupełniające i wyjaśniające zawiłości pierwszego.

Towarzysze i Towarzyszki! Narodzie Suwerenie!

W Dniu Święta Flagi Partyjnej wygłosiłem przemówienie; nie wszyscy je zrozumieli, taka w nim była głębia i szczerość. Nawiązuję do pojęć użytych przeze mnie w przemówieniu, których znaczenie umknęło prostym umysłom, jakich nie brakuje w naszym kraju. Pojęcia te to „legitymacja” oraz „rodzaj”.

Mówiąc o legitymacjach, miałem na myśli sprawy głębokie i ważne. Najprostsza to legitymacja szkolna, tak banalnie prosta, że jej nawet nie wspomnę. Ale są, cytuję siebie, „legitymacje, o których można powiedzieć, że są głębsze”. Jedna z nich, ”legitymacja ogromnie istotna” to „ legitymacja drugiego rodzaju”, a wszystkie je łączy, znowu cytuję, „legitymizacja”. Mówiąc o legitymizacji, która „ma pięć rodzajów”, nawiązałem oczywiście do Księgi Rodzaju, najważniejszej Księgi Biblii. Księga Rodzaju zawiera treści najbliższe naszemu wielkiemu partyjnemu sercu bijącemu dla Narodu.

Wymienię je w skrócie: początek ludzkości i źródło grzechu, świat stworzony przez Boga, pierwotny stan szczęścia, upadek pierwszych ludów i grzech pierworodny, zabójstwo Abla przez Kaina, moralne zepsucie ludzkości, potop, przymierze Boga z Noem oraz Wieża Babel.

Co i kogo one oznaczają, nie będę mówić, bo jest to równie oczywiste jak nasza miłość do Narodu w imię Suwerena. Nie od rzeczy będzie jednak – myśląc w kategoriach piekła i czyśćca, grzechu i zła – wspomnieć o naszych oponentach: PO, Nowoczesnej, PSL, a także złoczyńcach z KOD i Trybunału Konstytucyjnego, tej studni wszelkiego zła, a nawet o Kukizie16 niebezpiecznie balansującym na muzycznych wrotkach na krawędzi prawdy i kłamstwa.

Nie będę przedłużać przemówienia, gdyż i tak doskonale rozumiecie mnie bez słów. Powiem krótko, otwarcie i szczerze: My to wszystko naprawimy! Naprawimy Polską Księgę Rodzaju!