Trzeci fragment powieści 4 portrety cudze i 1 własny

Tytułem zachęty do przeczytania powieści przedstawiam trzeci jej fragment. Jest to historia spotkania czterech przyjaciół ze szkoły średniej po kilkudziesięciu latach od jej ukończenia. Każdy z nich ma wiele do powiedzenia i coś do ukrycia o sobie.

Fragment 3:

– Ależ ty robisz sobie ze mnie jaja! – wykrzyknął Mistrz, ubawiony, ale i zawiedziony. Przyglądał się Poecie z takim zainteresowaniem, jakby zobaczył go po raz pierwszy w życiu. Poruszył głową, wyglądało to na otrząśnięcie się z zaskoczenia i kontynuował. – Będzie to podobne do wielkiego quizu, rozwiązywania zagadek. To tak, jakby nieznający się ludzie spotkali się na obozie szkoleniowym, wiedząc, że są wśród nich donosiciele i chcieli jak najwięcej dowiedzieć się o innych, mówiąc jak najmniej o sobie. To będzie podróż odkrywcza, prawdziwa frajda. Nie sądzisz? – Mistrz odmłodniał, oczy mu się zaświeciły, twarz ożywił rumieniec.

– Domyślam się, że chodzi ci o coś w rodzaju zabawy w kotka i myszkę, z pewną dozą zagrożenia i ryzyka. Inaczej mówiąc, nie mówimy od razu niczego o sobie, bo boimy się, że otwarte przedstawienie faktów może mieć dla nas negatywne konsekwencje. W postaci na przykład ośmieszenia się. Dlatego lepiej jest pozwolić innym dochodzić do prawdy, bo wtedy mamy możliwość robienia uników. Poeta zastanawiał się chwilę, po czym dodał: – Powiedzmy, że z zawodu jestem parobkiem, a tu okazuje się, że moi koledzy to ministrowie, biskupi i wielcy artyści. Byłoby mi wtedy bardzo głupio – Poeta precyzował swoje przypuszczenia, dając unieść się fantazji. Przypomniał sobie zabawę w sztukę udawania, w którą bawili się w internacie. Mistrz spojrzał niepewnie. Nie wiedział, jak zareagować na słowa przyjaciela. Poeta uznał, że sytuacja wymaga wyjaśnienia. – Mistrzu! Nie przejmuj się moim gadaniem. Tak tylko żartowałem. To moja przywara, czasem opowiadam żarty, niekiedy głupie. W sumie podoba mi się aura tajemniczości, którą roztoczyłeś, przyjmuję więc twoją propozycję. Nie musimy nawet specjalnie udawać, że się nie znamy. Praktycznie się nie znamy. Na naszym wspólnym zdjęciu szkolnym rozpoznałem tylko kilka twarzy. Moje wspomnienia z tamtych czasów są naprawdę rozmazane. To już pięćdziesiąt lat! – podsumował, ponownie studiując twarz Mistrza. Jego pamięć żądała aktualizacji wizerunku kolegi, konfrontacji z odległymi wspomnieniami. W drodze do samochodu Mistrza opadły wątpliwości.

– Czy to nie będzie wyglądać dziecinnie? Jesteśmy teraz poważnymi facetami, żonatymi, dzieciatymi, na emeryturze. W przeszłości wszyscy wykonywaliśmy na pewno poważną pracę.

– Mistrzu! Nie psuj zabawy, którą sam wymyśliłeś i zaproponowałeś, a ja zaakceptowałem. Nie mów o sobie rzeczy, które miałem zgadnąć. Mnie się podoba twój pomysł. Każdy trochę dziecinnieje w miarę upływu czasu i nic na to nie poradzimy. Zawsze uważałem, że świeżość umysłu, zdolność spontanicznego zachowania, wyrażanie radości, ciekawość, czyli zachowania typowe dla dzieci, to rzecz nadzwyczajna u dorosłych. Chyba zgodzisz się ze mną? Jestem za zachowaniem tajemniczości przynajmniej do pierwszego wspólnego spotkania. Nie wiem, jak Boss i Ambasador to przyjmą. Może powinieneś uzgodnić z nimi, jaką grę prowadzimy. – Kiedy skończył, uznał, że chyba niepotrzebnie robi nadzieję koledze na jakieś tajemnicze dochodzenia, kim są i czym się zajmowali w przeszłości. W kontaktach z ludźmi preferował zawsze bezpośredniość i otwartość. Jeśli zgodził się z propozycją Mistrza, to głównie dlatego, aby nie robić mu przykrości. To był jego pomysł towarzyskiej zabawy. Jego rozmyślania przerwał głos przyjaciela:

– Chyba masz rację. Zadzwonię do nich wieczorem, aby wyjaśnić reguły postępowania. Jestem pewny, że je przyjmą. Każdy potrzebuje odmiany. Humor nigdy nikomu nie zaszkodził.

Cztery portrety cudze i jeden własny”https://www.wyczerpane.pl/cztery-portrety-cudze-i-jeden-wlasny.html

0Shares

Ostatnia wielka wypowiedź publiczna

Pan prezydent wypowiedział się w sprawie referendum i konstytucji. Była to wielka wypowiedź i wszyscy się zachwycili jej wielkością. W związku z tym wydarzeniem odbyło się zebranie przy krawężniku. Prowadził je jak zwykle Iwan Iwanowicz Iwanczyn. Zagaił prosto:

Pan prezydent wypowiedział się w sposób ogromnie słuszny o zmianie konstytucji, że jest ona nieadekwatna, krucha, że trzeba ja zmienić, bo daje się złamać, że przygotowali ją prawnicy, nawet profesorowie. Zebranym też wydało się dziwne, że to prawnicy pracowali na konstytucją.

– Nie dziwię, że jest ona niedobra, skoro pan prezydent proponuje jej zmianę – Ktoś powiedział, a ktoś inny zapytał, dlaczego, wtedy ktoś jeszcze inny wyjaśnił, że jest słaba, bo daje się złamać. Wszyscy zgodzili, że konstytucji nie można łamać, ale co zrobić, jak ona jest taka krucha.

Pomysł referendum do konstytucji też uznano za jak najbardziej słuszny, i że w związku z tym należy zorganizować referendum, aby je poprzeć, zanim się odbędzie, i czy w ogóle należy zorganizować to pierwsze i drugie referendum, skoro rząd i pan prezydent mogą zmienić konstytucję bez referendum.

Pomysł ten bardzo się podobał, wszyscy zapewniali się nawzajem, że propozycja jest ze wszech miar słuszna, bo pan prezydent to mądry, uczciwy i odpowiedzialny człowiek, i zawsze wie, jak głosować w każdej sprawie i w ogóle. W dodatku jest wspaniałym sportowcem górskim, a przecież kondycja na takim stanowisku jest najważniejsza, bo wiąże się z ogromną odpowiedzialnością za konstytucję i za naród.

Rozchodząc się, jeszcze raz wszyscy zapewniali się nawzajem, że pan prezydent to bardzo mądry uczciwy i niezłomny człowiek i gratulowali sobie, że mają takiego prezydenta. – To nie my, tylko wy go macie, ktoś powiedział i ludzie się podzielili, bo nie wiadomo było, o co chodzi w tej wypowiedzi, w końcu uzgodniono, że jednak wszyscy go mają, bo jest on prezydentem wszystkich obywateli, dobrych, średnich i byle jakich, i że referendum jest absolutnie potrzebne, że powinno być jak najwięcej referendów, bo to jest jedyna metoda zapewnienia porządku, prawa i praworządności, i że tej zasady nie należy łamać, bo łamanie jest niedobre, chyba, że łamie się coś niedobrego, a jeśli jest coś takiego, to należy to zmienić.  

Znowu zapanował ogólny entuzjazm, wszyscy się cieszyli i gratulowali sobie dobrego, mądrego i uczciwego pana prezydenta. 

0Shares