Król Kacyk I zabiera głos mocny jak dzwon

Król Kacyk I, milczący od kilku tygodni, zabrał głos. Stało się to w nocy o godzinie czwartej czterdzieści, kiedy zapiał kur prasowy, może nawet wcześniej. Mówił gromkim głosem, ale ponieważ mówił pod wiatr, nikt go nie słyszał. Jego słowa zanotowała jednak sekretarka, śpiąca nocą przy biurku jak zając z otwartymi oczami i widząca wszystko, nawet to, co w trawie piszczy.

Król mówił od serca, jak to zwykle on.

– Rodacy Indianie! Dzisiaj każdy może bełkotać do woli jak pijany szczur, albo i gorzej, jak schlany do nieprzytomności królik. My jesteśmy inni. Mam na myśli siebie, waszego ukochanego wodza, i moją drużynę, z którą rozgrywamy sprytne partyjki z wami jak i z drużynami zagranicznymi. To my, ja i moja drużyna, mieliśmy tyle inwencji, aby zmienić nasze rolnictwo nie do poznania: zamiast kukurydzy i buraków cukrowych zaczęliśmy siać zamęt i zamieszanie. To ważny dla kraju płodozmian.

Wszystko dzisiaj jest inne niż kilka lat wcześniej. Jesteśmy inni. Ja jestem inny. Wy jesteście inni. Wynika to z niestrawności, jaka ogarnęła świat. Widzę ją w oczach i umysłach naszej wielkiej rodziny indiańskiej, Ungarów, Italianów, LePen Maryjnych oraz Starszego Brata ze Wschodu, do której i my należymy.

Być politykiem znaczy dzisiaj mówić w taki sposób, żeby rozumieli przede wszystkim Bracia Indianie słuchający szumu Fal I, II i III, dobrych choć wysłużonych jak warzecha do zjełczałej zupy. Fale te stanowią naszą tubę prawdy. Przekażą one także moje serdeczne słowa i pozdrowienia.

Mamy wielkie osiągnięcia. Ja sam, wasz wódz, znam pewnego człowieka, syna kurtyzany i obszarnika, prowadzącego gospodarstwo jednohektarowe, gdzie hoduje dziki na potrzeby pijanych myśliwych, strzelających do zwierząt nowocześnie, z pistoletów maszynowych. Dziki nie są już nam potrzebne. Sama kurtyzana, rozumie się Japonka z krwi i kości, oryginalna jak Origami, jest wielką damą, panią na moim dworze. Pomagała mi i wciąż pomaga w realizacji wizji, jacy to jesteśmy mądrzy, dobrzy i sprawiedliwi, i jak dzielnie idziemy wciąż do przodu.

Jak wiecie, jestem człowiekiem spokojnym, wytrawnym politykiem, z dużym wyczuciem, co jest co, a co nie jest, umiejącym nakręcać i odkręcać ludzi, opinie i sytuacje. Jestem człowiekiem …. co ja mówię …jestem politykiem, a nie człowiekiem, eleganckim, zupełnie innym niż mój poprzednik, Czarna Stopa. Powiem wam całą prawdę o nim: najchętniej odżywiał się on, szczerze mówiąc, żarł – co zostało skrzętnie udokumentowane na filmie – słynne frutti di mare, zamiast naszego rodzimego indiańskiego kapuśniaku i ziemniaków ze słoniną. U niego cała para szła w gwizdek, u mnie natomiast cały gwizdek idzie w parę. To wielka i zasadnicza różnica. O Czarnej Stopie dodam jeszcze tylko, że jest podstępny, bo zwiódł mnie i uciekł na wielbłądzie na Wielkie Prerie, aby tam kopać dołki i mnie jak i wam szkodzić.

Aby poprawić wam samopoczucie, Drodzy Indiańscy Krajanie, przytoczę przykłady naszych osiągnięć. Mamy najczystsze miasta w Europie, najbielszy węgiel, najwięcej dzików, najgęstsze puszcze, najniżej płatnych dyrektorów firm państwowych oraz największą głowę państwa, która, mimo że jest tworem nowoczesnej technologii, przemawia jak żywa, a nawet obraca się automatycznie w kierunku, skąd wieje wiatr. Przypomniałem też sobie, że za czasów Czarnej Stopy mieliśmy wielkie i luksusowe hodowle koni, które kupowali jedynie nadziani ropą szejkowie. Teraz mamy hodowle małe i tak tanie, że każdy Indianin może kupić sobie konia prawie za bezcen. To nasze wielkie osiągnięcie na drodze realizacji idei równości, wolności, braterstwa oraz wyższych uposażeń dla Braci Nepotów, w czym wyraża się najdostojniej idea powszechnej sprawiedliwości.

Alby wam ulżyć, chciałem zbudować dwa wielkie wigwamy, większe niż Góry Abu Dhabi, abyście mogli patrzeć z ich szczytów na świat z rozjaśnionymi oczami, ale niestety rzucono mi kłody pod nogi. Nie jestem więc pewien zakończenia tej budowy, co mnie martwi tak bardzo, że stopy mi cierpną nawet wtedy, kiedy stoję w kolejce po ogórki małosolne.

W tej sytuacji postanowiłem, Drodzy Bracia Indianie, uszczęśliwić was czymś innym. Jako jednostka szczodra nad miarę, obiecuję wam złote góry, inaczej mówiąc góry złota, w postaci brzęczącej mamony: na dzieci, na wnuki, na starość, na co chcecie. Rzucam wam masę złota pod stopy, abyście do końca życia mogli jeść do woli słodkiej chałwy i marcepanu oraz pić, ile tylko zapragniecie, płynnego miodu i mleka oraz czarnej kawy. Kawę sam piję, bo dzięki niej mam jaśniejszy obraz rzeczywistości, który dla żartu chowam czasami za plecami.  

Kiedy już nasycicie się do woli moimi darami, będziecie błagać mnie na kolanach, abym dał wam więcej. I ja to zrobię, bo cenię was jak mało kto, szczególnie wasze umiłowanie dobrej władzy i pieniędzy. Zrobię to! Zapożyczę się, na trzy pokolenia do przodu, i sypnę wam złota jak lodu, jak szarańczy na pustyni, ile tylko zmieści się w waszych rodzinnych sakwach i emeryckich kieszeniach. Do tego dorzucę samochody elektryczne, po jednym na mieszkańca i po dwa dla osób najbardziej zasłużonych. Jeśli trzeba będzie, złożę wam jeszcze więcej obietnic. Taki już jestem, szczodry i kochający. Pamiętajcie tylko, aby na mnie głosować.

Szczerze Wam oddany,
Król Kacyk I,
pseudonim Złota Rączka

Czytaj Michaela Tequilęhttps://tinyurl.com/y895884p

Ostateczne pożegnanie z polityką satyryczną i satyrą polityczną.

Enchantments_seen_lately_on_the_mountains_of_Wales._Satire_c.1780
Jestem zafrasowany. Po raz drugi poważnie wytłumaczyłem sobie, że czas przejść na emeryturę blogerską. W świecie naszej polityki, świecie trwałych wartości i charakterów, jest to normalne.

Postanowienie jest poważne. Jeśli coś jeszcze skrobnę, to jedynie wtedy, kiedy długopis ugryzie mnie w rękę dla przypomnienia czegoś ważnego, o czym wolałbym zapomnieć.

Odchodząc, przypomnę, że jestem patriotą. W Polsce wszyscy jesteśmy patriotami. Mamy dwa nurty patriotyzmu, jeden „Za”, i drugi „Przeciw” To wyraz postępowego pluralizmu. Nurt „Za” jest ważniejszy, bo jest przy władzy, dobrej władzy, czyli takiej, która nie korumpuje. Jej symbolem jest „dobra zmiana”, hasło już zapisane w Encyklopedii Postępowej Mysli Europejskiej.

Sytuacja polityczna do odejścia jest doskonała.

Prezydent Duda uniewinnił niewinnego, zaprzysiągł kilku naszych sędziów, nie zaprzysiągł żadnego obcego. Obcych zostawił na świeżym powietrzu. To bardzo przyzwoite i sportowe zachowanie. Pan Prezydent pracuje od początku dużo i szybko, także nocą, podpisując akty prawne seryjnie produkowane w Sejmie. Fantastycznie też jeździ na nartach. W dowód uznania Suweren – w ostatnim sondażu – podwyższył mu swoje poparcie do 56 procent.

Brawo Suweren!

Prezes Kaczyński też stał się strasznie popularny, wręcz sławny. Komitet Obrony Demokracji organizuje demonstracje, aby entuzjastycznie sławić jego imię.

– Kaczor! Kaczor! – Dzisiaj w 35 miastach w Polsce ludzie tysiącami wylegli na ulice, aby okrzykami poparcia dla Prezesa, Premiera i Prezydenta rozgrzewać zziębnięte wargi.

Premier Szydło przemawiała ostatnio w Europarlamencie. Świetnie wypadła. Oglądałem całe wystąpienie notując ważniejsze myśli i słowa (cytuję: wolność, suwerenność, sprawiedliwość, wspólnota oparta o zaufanie, silna zjednoczona Europa, z otwartą przyłbicą, ojcowie i dziadowe przelewali krew, robimy to zgodnie z prawem, szanując konstytucję, szanując ustawy). Premier zachwyciła słuchaczy nie tylko dobrą nowiną, ale i podwójną broszką oraz płynnymi ruchami rąk. Czego nie wyjaśniła rękami, uzupełniła słowami. Powiedziała szczerze, co PiS robi w kraju i za granicą. Przypomniała o milionie uchodźców ukraińskich, których przyjęliśmy z serdecznością. Europarlamentarzyści zrozumieli, że jesteśmy szczodrzy i nie musimy już nikogo przyjmować. Pani Premier odpowiedziała na wszystkie pytania, a nawet więcej.

Oprócz niej były jeszcze w Europarlamencie dwa rewelacyjne polskie wystąpienia. Europoseł Legutko pytał, skąd członkowie Parlamentu Europejskiego brali informacje o PiS-ie. Nikt tego nie wiedział. To go tak wzruszyło, że poseł zaczął się krztusić. Potem przemówił jeszcze Korwin-Mikke, chyba największy polski orator. Obiecał wysadzić w powietrze Parlament Europejski. Poczułem się dumny.

Wystąpił także Europoseł Platformy Obywatelskiej. Powiedział krótko i zwięźle: Jesteśmy patriotami i dlatego jesteśmy neutralni.

– Prawdziwi chrześcijanie. – Pomyślałem.

Jeśli ktoś cię wielokrotnie kopie, nadstaw mu drugi policzek – Uzupełnił Europoseł. Tak to mniej więcej wyraził. Bardzo mi to przypadło do gustu.

W Europarlamencie najmocniej poparli nas Brytyjczycy, konkretnie, dobrze opalone i odżywione chłopisko. Chwalił PiS, panią Premier, Polskę i naszą godność narodową. Brytyjczycy są bardzo równi. Rząd handluje z nimi uprzejmościami na zasadzie „ręka rękę myje” (łac. „manus manum lavat”).

Nie szczędziły nam też pochwał inne poważne frakcje: Ekstremiści, Nacjonaliści, Radykałowie i Neoanarchiści. Pani Premier przyjmowała ich wystąpienia łagodnym uśmiechem i dyskretnymi oklaskami. W nagrodę za przemówienie w Europarlamencie i przypomnienie, że serdecznie zajęliśmy się milionem uchodźców z Ukrainy, Suweren podwyższył Pani Premier poziom zaufania do 39%.

Brawo Suweren!

Przed nami pomyślne perspektywy: spadającego złotego, rosnącego deficytu, sprawiedliwego Franka Szwajcarskiego, szybszych i tańszych emerytur, wymiany złych redaktorów i dziennikarzy na dobrych, wysokich urzędników na jeszcze wyższych o obowiązkowej przynależności politycznej, 500 zł na każde dziecko, biedne i bogate, podsłuchów obywateli ze względu na bezpieczeństwo państwa, Trybunału Konstytucyjnego udającego się na zasłużony spoczynek, szybkiej rotacji ustaw i wielu, wielu innych wspaniałości.

Odchodzę w poczuciu narodowego szczęścia rosnącego na drożdżach słynnej już w świecie firmy P & S. Odchodząc marzę, aby wraz z posłem Stanisławem Piotrowiczem, rzecznikiem polityki historycznej PiS, wspólnie odśpiewać: „Wyklęty powstań ludu ziemi”.

Kiedy przejdę na emeryturę, zapiszę się do Klubu Tanich Emerytów, Sekcja Obywatelska Wtórnych Analfabetów, gdzie też będę popierać wszystkie siły postępowe, gwarantów dobrej nowiny.

Polska jest piękna!