Ptachu wraca myślą do dawnych lat. Opowiadanie psychodeliczne.

Wieczorami Ptachu wracał myślą do dawnych lat. Przypominał sobie, jak to wówczas było. Ottar Nepomucen nie był dobrym człowiekiem. Jego człowieczeństwo kurczyło się, pokazując coraz więcej pęknięć i słabości. Już sam jego wygląd i zachowanie napawały obywateli niepokojem, nawet przerażeniem. Nazywano go Rudym i nie bez kozery, bo włosy miał koloru żywego ognia. Wyglądał jakby płonął. Ptachu pierwszy dostrzegł jego diabelskie cechy, pierwszy nazwał go demonem, pierwszy ostrzegał ludzi przed nim i czającym się wokół złem.

Pod koniec reżimu Nepomucena, Ptachu nie wahał się używać tego określenia, obywatele ostatecznie stracili ikrę, zapał i energię. Pozostało im tylko tyle, aby wyrazić to słownie, smutną pieśnią bez refrenu lub malarstwem muralnym. Ptachu pomagał im dobierać słowa i obrazy, z którymi nie każdy człowiek ma lekko i po drodze. Pomagał im także wyrażać uczucia.

Był to czas, kiedy obywatele zaczęli zdawać sobie sprawę, że oprócz marzeń potrzebują także ludzkiego ciepła, życzliwości i wsparcia. Nepomucen ich zawiódł; nie tulił do piersi, nie pocieszał, nie tłumaczył, jacy są wielcy i jak wspaniałą mają tradycję i historię. Czując się podle mówili:

– Ten typ nam się przeżył. Jest zimny jak ryba, interesuje się tylko sprawami przyziemnymi, naprawą parkanów i dróg, budową jakiejś autostrady słońca i grą w ping-ponga. Po co nam autostrada słońca, zwłaszcza zimą? Nie informuje nas nawet, kiedy i gdzie zbudował żłobek, przedszkole lub choćby obórkę dla krów. Odwala fizyczną robotę jak prostak, zamiast pocieszać nas i mówić, co mamy robić, aby doznać radości.

Był to wielki błąd Nepomucena. Sam sobie ściągnął na łeb nieszczęście; przykryło go ono jak plandeką. Ptachu, ambasador władzy uczciwej i aktywnej, widząc, że Nepomucen kuleje na prawą nogę i grozi mu poważniejsza niemota i paraliż, uznał, że obywatelom należy się wytchnienie.

– To jest naród, który ma w sobie parę, inaczej mówiąc dynamit. Muszą one znaleźć ujście, bo inaczej rozwalą ten wielki kocioł parowy, jakim jest nasz kraj.

Ptachu zaobserwował też, że wielu ludziom nie powodził się tak dobrze jak innym, bardziej przytomnym, pracowitym, trzeźwiejszym a może po prostu młodszym. Serce mu to podpowiedziało, nie rozum, bo wychowywał się na salonach i nie za często bywał na podwórku. Postanowił to naprawić. 

*****

Negatywnych opinii o Nepomucenie i jego władzy nie wyrażali oczywiście wszyscy obywatele. Ich liczba jednak rosła, tym bardziej, że Ptachu liczył niezadowolonych i uświadamiał im, jacy są nieszczęśliwi. Chodząc nad rzeką dla ochłody, bo dni bywały gorące już od samego myślenia, powtarzał sobie głośno, aby nie zapomnieć.

– Obywatelom należy się wielka zmiana na lepsze.

Myśląc o niej, drogą intensywnej medytacji w fotelu doszedł do wniosku, że musi za wszelką cenę ratować kraj przed nieszczęściem. Kiedy opowiedział o tym znajomemu proboszczowi, z którym w niedzielę grywał w wista, ten uścisnął go serdecznie.

– Masz rację, synu. Nie zapomnij skorzystać w razie potrzeby z metod Inkwizycji, której celem było przecież zbawianie grzeszników i pomyleńców. 

Widząc pobożność Ptacha, ludzie cenili go tym bardziej. Tej nocy prorok przyszłości zapadł w głęboki, radosny sen. Śniły mu się garota, sąd boży i młot na czarownice. Rano obudził się świeższy niż poranny świąteczny pączek. Od razu wezwał służbę i krzyknął:

– Na koń, kto w Boga wierzy!

0Shares

My, wasi dobroczyńcy. Zmiany na lepsze. Odcinek 28.

Wojsko jest w ruchu. To dobra zmiana, bo wojsko potrzebuje manewrów, ćwiczeń na świeżym powietrzu oraz tężyzny, która nie przychodzi sama. Pozwalnialiśmy generałów, pułkowników i majorów, razem ponad dwieście osób. Część z nich zwolniła się sama, bo mieli fantazję, prawdopodobnie ułańską, która leży w naszych tradycjach. Odejście z armii wysokich rangą wojskowych to dobra zmiana; wojsko może teraz ćwiczyć swobodniej, nikt na nikogo nie krzyczy. To dobrze zrobiło żołnierzom. Są wyluzowani, widać to na zdjęciach.

Niektórzy żołnierze są na koniach, bo tak jest cieplej. Ale tylko do czasu, jak będą rakiety i helikoptery, których jeszcze ich nie ma. Miały być, ale nie nadeszły przez zapomnienie albo przeoczenie. Tak to jest z martwą materią. Gdyby miała rozum, jak niektóre roboty, to by się nie zapomniała ani nie przeoczyła.

Koń jest u nas tradycją, a dobra tradycja to patriotyzm. I to się liczy. Koń parska, ale nie smrodzi, chyba że dla żartu, czołg natomiast smrodzi spalinami i zanieczyszcza środowisko. A tego minister ochrony środowiska nie lubi, bo on w ogóle nie lubi środowiska, wszystko by wyciął w pień, bo tak jest czyściej. Gdybyśmy nie mieli środowiska, to nie byłoby zanieczyszczeń. – Po co nam środowisko? – Pyta minister.

– Dlaczego pyta? – Zapytacie.

– Bo mamy trzydzieści miast najbardziej zanieczyszczonych w Europie.

– A dlaczego? – Zapytacie po raz drugi? – Bo my, rząd, jesteśmy zajęci ważniejszymi sprawami.

Nawiązaliśmy stosunki z San Escobar. To nowy kraj, bardzo odległy. To my odkryliśmy go w ramach ważnych inicjatyw międzynarodowych. Co do stosunku, to jest to dobra rzecz, a dobra rzecz tam, gdzie jej wcześniej nie było, to dobra zmiana. Każdy chciałby mieć stosunek, przynajmniej jeden, od czasu do czasu, bo to zdrowe i przyjemnie, wyzwala endorfiny, a endorfiny to dobra zmiana. Dobra dla organizmu oczywiście. Organizm dobrze się kojarzy, bo z orgazmem, a każdy orgazm jest piękny jak duże zdjęcie selfie z dobrze wyczyszczonymi zębami.

Ostatnio zrobiliśmy takie zdjęcia kilkunastu osobom, które pokazały się w tłumie. Pokaż się i ty, to też ci zrobią zdjęcie. Tych na zdjęciach chcielibyśmy rozpoznać, aby ich wyróżnić.

– Czym? – Zapytacie.

– Czym się da. Medalami na przykład, albo pytaniami o życie osobiste. Każdy lubi się przecież czymś pochwalić. Chwalenie się w odpowiedzi na pytanie to dobra zmiana, bo pytany wtedy czuje, że żyje, że ktoś się o niego troszczy. A kto się troszczy o zwykłego obywatela? Tylko dobra władza, która odkłada na bok własne troski i zajmuje się obywatelem, kiedy już wyśle ludzi do pracy na ważnych stanowiskach i dobrze ich wynagrodzi. Powiedzcie to tym, którzy na nas głosowali, na dobrą władzę, to się ucieszą.

Michael Tequila: Sędzia od Świętego Jerzego. Recenzja z 2015 04 09: http://nieterazwlasnieczytam.blogspot.com/2015/04/sedzia-od-swietego-jerzego-m-tequila.html  Intrygująca satyra, która w wyśmienity i przystępny sposób obnaża fałszywy świat sceny politycznej. Michael Tequila posługuje się doskonałym warsztatem pisarskim, jego niezwykła finezja, poczucie humoru, lekkość i zaskakujące zakończenie to znaczące walory tej niedługiej powieści.

Zakup w księgarniach Empik, Matras i księgarniach internetowych, w wersji książkowej i ebooka. Ebook można kupić okazyjnie za 9,12 zł (rabat 40 %). Patrz link: http://upolujebooka.pl/oferta,38398,sedzia_od_swietego_jerzego.html

0Shares

O myśleniu anatomicznym w nastroju zmiany. Odcinek 27.

Piszę do was list otwarty. Nie ma to większego znaczenia, bo wkrótce wszystkie listy będą otwarte, zanim je otrzymacie.

Dzisiaj wstałem z łóżka dwiema prawymi nogami, dzięki czemu przystępuję do pisania w niezwykle pozytywnym nastroju. Nie ukrywam, choć mógłbym to zrobić, że jest to dobra zmiana. Nie wiem jeszcze, o czym chciałbym pisać, ale oto przychodzi mi do głowy idea, dokładniej mówiąc konkret. Jest nim dupa. Dotykam ją i odczuwam chłód. O, myślę, zimna dupa. O, myślę, zaczyna się ciekawie.

– W jakim celu mi się ukazujesz, wystawiasz, że tak powiem, i to w dodatku w telewizji? – Nadaję jej otwartym szyfrem.

Ta bez wahania odpowiada: – Wystawiam się jako potwierdzenie wszystkiego najlepszego, co ciebie i innych obywateli dzisiaj otacza i spotyka. Powiedziała to i zamilkła. O, myślę, dobra zmiana, bo na ogół jak ktoś ważny zaczyna mówić w telewizji, to nie chce skończyć. Tu mi się przypomniała rządowa Beata K, i wiem dlaczego. O, myślę, dobra zmiana, bo często nie wiem, dlaczego wracam myślą do ludzi wybitnych, przeszłych i teraźniejszych: Karola Marksa, Friedricha Engelsa, Włodzimierza Lenina, Feliksa Dzierżyńskiego.

Ten ostatni, tak to czuję, jest również wam bliski, bo to nasz człowiek, patriota, rodak, który realizował zmiany na lepsze. Jego nazwisko jak i wzrost kojarzą mi się z teraźniejszością. O, myślę, to dobra zmiana, bo kiedyś przeszłość kojarzyła mi się źle w porównaniu z teraźniejszością. Teraz jest inaczej, na odwrót. Jestem tego świadomy. O, myślę, dobra zmiana, bo zdaję sobie sprawę z tego, co się wokół dzieje.

Rozpisałem się i lżej mi się zrobiło na sercu. I tak być może pozostałoby, gdyby w wieczornej telewizji nie ukazał się facet w ciemnym paletku, z mikrofonem przy ustach, na uroczystości odprawianej z dokładnością zegarka szwajcarskiego. O, myślę, a właściwie pytam: – Czy to dobra zmiana? Chyba tak, myślę, skoro nastąpiła. Powiedz to, myślę, tym, którzy jego, tego z mikrofonem i ją, tę zmianę, wybrali w sposób szczery i patriotyczny, i postawili na nogi. Ucieszą się, że jest jeszcze ktoś myślący tak jak oni.

Odczułem chłód. O, myślę, znowu ta zimna dupa. Ale nie, to mróz za oknem. O, myślę, to dobra zmiana, bo w niskich temperaturach najgorsza zaraza wymiera. Oby to się spełniło, myślę, bo byłaby to jeszcze jedna dobra zmiana. 

Michael Tequila: Sędzia od Świętego Jerzego. Opinia na blogu http://michaeltequila.com/?p=2416#comments Książka pisana jakby obrazami mimo że narracja oparta jest w zasadzie na dialogach, doskonały materiał na scenariusz filmowy. Ciekawa lektura na czasie.

Powieść dostępna w księgarniach Empik, Matras i księgarniach internetowych, w wersji książkowej i ebooka

Dopisek z dnia 20.01.2017: Książkę  w wersji elektronicznej (ebook) można kupić okazyjnie z rabatem 40 %. Zobacz link: http://upolujebooka.pl/oferta,38398,sedzia_od_swietego_jerzego.html

0Shares