O wielkich i małych, ludziach i rzeczach

Dzisiaj blog pisze się sam, od niechcenia. Łagodnie, na luzie, zrelaksowany. Piwko oraz świeżutki chlebuś żytni, razowy z masełkiem działają cuda.

Wybaczcie mi to piwko, chlebuś, masełko. Piszę jak rodacy zdziecinniali już w wieku, kiedy kobieta i mężczyzna ciągną się wzajemne do łóżka w celach tak radosnych, że nawet ksiądz profesor Oko nie wypowiada się o tym bez wzruszenia. Podobnie jak Danusia Kępa, moja ulubiona artystka cyrkowa, która urodziła się z wrodzoną wadą wykonywania stójki na języku. Nikt dzisiaj nie rodzi się w takim stylu. Ja przynajmniej nie słyszałem.

Wada Danusi okazała się w dojrzałym wieku (choć nigdy nie dojrzał on całkowicie) ważną umiejętnością, potem zaletą, a w końcu cnotą, z którą obnosi się ona publicznie, jak na mój gust trochę bezwstydnie. Niektórzy nazywają tę cnotę deformacją, ale co oni mogą wiedzieć o tajnikach kobiecego organizmu. Organizm naszej bohaterki telewizyjnej należy rozumieć szeroko, oddzielając starannie sferę ciała od duszy i dokumentów, trzech elementów, z których się składa. Przepraszam, zapomniałem o języku, który jest bardziej żywiołem niż elementem.

Po tym wstępie domyślasz się, Czytelniku, że chodzi mi o rzeczy wielkie i małe. Ze spraw wielkich na myśl przychodzą mi tylko ludzie, a wśród nich najbardziej Prezydent Putin, który jest wyjątkiem, ponieważ będąc mały jest wielki. I na odwrót, będąc wielki jest mały. Tu należy poczynić rozróżnienie logiczne. W jednym wypadku chodzi o rozmiar myślenia, w drugim o rozmiar ciała. Można myśleć jak gigant, a być malutkim jak krasnalek. Może przesadziłem.

Wielkość i małość zależą od puntu widzenia. Rosjanie patrzą na swojego Prezydenta bardziej od dołu, może na leżąco, a może na kolanach, i widzą go wielkim. My jesteśmy oddaleni i chyba bardziej niezależni okulistycznie, i patrzymy na niego siedząc albo stojąc, stąd wydaje się on nam mniejszy.

Społeczeństwo rosyjskie dzieli się na dwie grupy. Ta większa to patrioci, którzy podziwiają, zachwycają się, uwielbiają, adorują, kochają i zachłystują się Prezydentem. Są oni pełni werwy, nonszalancji, niezależności i optymizmu. Podziwiam ich za to. Na półeczce stoi słoik dżemu, na stole wódka z zakąską, dalej widać trochę chleba, a oni: Cudownie! Rewelacja! Nadzwyczajnie! Nigdy jeszcze nie było tak dobrze. To wszystko zawdzięczamy naszemu Prezydentowi!.

Druga grupa Rosjan, trochę mniejsza, jest niemrawa, wyciszona, przytłumiona, bez ikry. Może dlatego, że gorzej się odżywia, bo mieszka za granicą. W telewizji mówiono, że ostatnio (czyżby w ciągu jednego roku?) wyjechało za granicę 300.000 Rosjan. Nie liczyłem ich, dlatego nie będę się upierać, czy to prawda, czy nie. Odkąd pewnej nocy odnalazłem pod łóżkiem własny rozum, nic mnie już nie dziwi.

Prezydent Putin wykonał ostatnio ciekawy krok. Może jest to pierwszy ze słynnych leninowskich kroków do przodu, zwanych po rosyjsku „szagami”?. Dwa kroki naprzód, trzy kroki wstecz. Otóż, jak słyszę, Prezydent znacjonalizował Bank Centralny Rosji. Znaczy się podporządkował go rządowi. To mnie zachwyciło, podobnie jak zachwycają mnie pan Duda-PiS, nadzwyczaj zdolny kandydat oraz pan Mastalerek-PiS, powszechnie ceniony recenzent wydarzeń światowych. (Boże, ile ja osób lubię!)

W krajach bezmyślnych, innych niż Rosja, bank centralny jest instytucją niezależną, a jego cele są stosunkowo proste: dbać o stabilność waluty, pilnować inflacji oraz hamować gospodarkę, kiedy zaczyna się przegrzewać i pobudzać, kiedy jest zbyt leniwa. Bank centralny jest w stanie to czynićdlatego, że nikt z rządu nie szepcze mu na ucho, co wolno, a czego nie wolno.

Dopiero teraz gospodarka rosyjska popędzi do przodu. Na telefon z Kremla: „Chłopcy, drukujcie pieniądze i pompujcie w gospodarkę, bo potrzebujemy ekspansji!”, mennica ruszy niczym Pendolino.

– A co z inflacją?- Śmiałby nieśmiało zapytać dyrektor banku.

– Nie martwcie się, towarzyszu, mamy potężną armię, to i inflację się powstrzyma.

Dyrektor się podporządkował, za to Rubel stał się niezależny. To mnie też zdziwiło, ponieważ zawsze myślałem, że jest on niezależny od lat. Dopiero teraz Rubel zacznie chodzić własnymi ścieżkami, nawet jeśli będzie to oblodzona ścieżka pod górę w Himalajach.

Wszystko zaczyna sie od „Dopiero teraz..”.

Jedna myśl nt. „O wielkich i małych, ludziach i rzeczach

  1. Proszę nie zapominać, że Centralny Bank Rosji jest kontrolowany przez rodzinę Rothschildów, należy do obcego państwa ( M. Londyn ) i wykonuje zlecenia napływające z Londynu i Wall Street.
    Ciekawe jakie będą z tego konsekwencje. Jestem po lekturze znakomitej książki chińskiego ekonomisty Song`a Hongbing`a pod militarnym tytułem „ Wojna o pieniądz” ( wydał tego dalszy ciąg, obecnie są już chyba cztery tomy z tego dwa pierwsze zostały przetłumaczone na język polski ) gdzie odsłania mechanizmy operacji finansowych poczynając od wojen napoleońskich na obecnych czasach skończywszy.
    https://youtu.be/ObYOlRY_tIA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *