Dom, gdzie straszy. Epizod 1. Zaktualizowany dnia 27 03 2015 godz. 7.37.

Tę historię opowiedział mi Iwan Iwanowicz Iwanczyn, człowiek trójkątnego pochodzenia, zdaje się cygańsko-polsko-rosyjskiego, co oznacza jednostkę z doświadczeniem wielonarodowym i potencjałem zarówno spokoju jak i wybuchowości. W rękach partii walczącej o władzę taki człowiek mógłby dać się obciążyć ładunkiem wybuchowym i zdetonować. Partie walczące o władzę umieją eksplodować ludzi na odległość, nawet trzy metry od telewizora.

Cytuję Iwana Iwanowicza:

Pierwszy raz zobaczyłem ten dom na spacerze; był wrośnięty fundamentem we wzgórze. Wkrótce poznałem jego mieszkańców, stojących mocno na podłodze. Okazało się, że jest to miejsce nawiedzone, gdzie czasem straszy, najczęściej jest jednak wesoło. Toczy się tu nieprzerwana walka żywiołów: męskiego i żeńskiego.Tak jest prawdopodobnie w każdym domu, chyba że ktoś jest bezdomny jak poglądy kandydatki Ogórek.

Dom stał samotnie zagubiony gdzieś między Polską a Indiami. – Kontynuował Iwan Iwanowicz. Poznałem to po stosach śmieci w lesie, równie wielkich i szpetnych jak w Indiach, co świadczy wyraźnie o istnieniu wspólnej kultury euroazjatyckiej. Kultury brudu.

Wewnątrz dom był podzielony na strefy wpływów. Jedną zamieszkał (raczej niż opanował) żywioł męski, dosyć wysokiego wzrostu, drugą opanował żywioł żeński, określony bardziej charakterem niż wzrostem. Były to żywioły domowe, bynajmniej jednak nieudomowione.

Żywioły toczyły nieprzerwaną walkę o prymat. Analizowałem ją systematycznie i powoli, jak bóbr rozgryzający temat, która partia i w jakim wymiarze stoi murem za „Skokiem”, instytucją specjalizującą się w skokach po cudze pieniądze na koszt państwa. – Iwan Iwanowicz skończył zdanie, po czym poprosił mnie o przysuniecie mu stołeczka, aby kontynuować relację. Siedząc już, kontynuował.

Żywioł żeński był w domu siłą dominującą, twórczą, kochającą porządek w stylu świętego Jarosława, nafaszerowanego patriotyzmem, historią i tradycją. – W tym momencie coś mocno zadźwięczało, lub tak mi się wydawało. Złotousty prelegent przerwał, wyciągnął z kieszeni komórkę i zaczął do niej szeptać. Kiedy rozłączył się, przeprosił mnie słowami: „Sorry, skończę opowiadanie następnym razem”.

Post Scriptum:

Gwarancja Satysfakcji: Wysoka jakość powieści „Sędzia od Świętego Jerzego” jest gwarantowana przez autora.

Czytelnikom, którzy z niezrozumiałych względów mogliby być niezadowoleni z lektury, oferuję kolejną formułę Gwarancji Przeprosin.

Przepraszam serdecznie za zawód, jaki sprawiłem Pani/Panu powieścią „Sędzia od Świętego Jerzego”. Rozumiem Pani/Pana rozczarowanie moim zdjęciem na okładce. Dzięki Pani/Panu wiem, że z taką facjatą nic sensownego nie można napisać. Proszę wejść na mój blog autorski i wpisać tam komentarz ostrzegający odwiedzających przed czytaniem czegokolwiek mojego autorstwa. Z wyrazami szacunku, Michael Tequila.

P.S. Powieść jest już nie tylko w księgarni internetowej Matras, lecz również w 178 księgarniach stacjonarnych i 28 księgarniach kafejkach Matras.

Link do najnowszej recenzji: http://chcecosznaczyc.blogspot.com/2015/03/co-wyjdzie-gdy-przyjedzie-australijski.html

Gorąco zachęcam do umieszczania w sklepach internetowych i na portalach czytelniczych opinii o książce, informacji ważnej dla innych czytelników.

 

0Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *