Namiestnik Kukuła udaje się do sądu. Powieść psychodeliczna. Odc. 11.

Równy miesiąc później Namiestnik Kukuła otrzymał wezwanie do sądu. Podobnie jak poprzednio był to piątek, trzynasty dzień miesiąca. Chodziło o uzupełnienie i uściślenie zeznań złożonych wcześniej w prokuraturze a dotyczących budowy dwóch wysokościowców typu Abu Dhabi.

Szef kancelarii Namiestnika po zapoznaniu się z wezwaniem uznał, że jest to dokument niewątpliwie urzędowy ale niekoniecznie ważny. Poparła go sekretarka, poruszona dziwną zbieżnością dat wręczenia obydwu wezwań. Oboje serdecznie odradzali Namiestnikowi udział w rozprawie.

– Już raz składał pan zeznania w prokuraturze. Jest pan zbyt ważną osobą, aby angażować swój czas i umysł w kwestii tak nędznej drobnicy budowlanej jak papa i gwoździe. Gdyby to chociaż chodziło o otwory okienne lub drzwiowe, to coś innego. Ale papa i gwoździe?

Naczelnik uparł się jednak, że wystąpi.

– Znacie mnie. Nie ukrywam niczego przed opinią publiczną.

– Ponieważ będzie pan odpowiadać z wolnej stopy, niech pan przynajmniej ubierze się lekko, aby się pan nie zmęczył stojąc w ławie świadków. O tej porze roku sugeruję lekkie pantofle marki „Wolni i Niezależni”, te ciemne, skórzane, zapinane na klamry – sugerowała sekretarka.

*****

W nocy Namiestnikowi śniło się, że wezwanie ma zupełnie inne brzmienie.

– Z uwagi na Pański wiek, sąd postanowił nie wzywać Pana do składania zeznań. Uzasadniają to okoliczności: pogoda, stan zdrowia i pańskie notoryczne przepracowanie. Wiemy też, że nie ma Pan wiele do powiedzenia. Co miał Pan powiedzieć, to zeznał Pan już w prokuraturze. Poinformował nas o tym, oczywiście w trybie niezwykle poufnym, pan pułkownik Zbig Staniucha, szef Ministerstwa Dochodzenia Prawdy. Jeśli mimo wszystko chciałby Pan coś jeszcze uzupełnić, zmienić lub odwołać, to chętnie przyjmiemy zeznanie w Pańskim domu lub w biurze, gdzie będzie Panu wygodniej. Jeśli – dla ułatwienia spotkania – przygotuje Pan zagrychę, to my dostarczymy siwuchę. Prosimy zapewnić kieliszki nie większe niż 50 gramowe, ponieważ w pracy nie pijemy, chyba że przy wyjątkowej okazji, jaką będzie dla nas spotkanie a Panem. Serdecznie przepraszamy za kłopot. Z poważaniem, Sędzia Oddelegowany do Prac Specjalnych. 

******

Namiestnik Krzepki-Kukuła stawił się w sądzie ubrany jak zwykle w czarny garnitur i białą koszulę z eleganckim czarnym krawatem. Na nogach miał czarne pantofle. Tym razem miał także różę w butonierce. Do sądu przybył sam. Nie życzył sobie, aby ktokolwiek mu towarzyszył, choć współpracownicy nalegali na ochronę osobistą.

W sądzie wszyscy odnosili się do Namiestnika z rewerencją.

– Wszyscy tu pana dobrze znają, jest pan figurą numer jeden. Pańska elegancja też nie uszła uwadze – szepnął woźny sądowy podkładając Namiestnikowi miękką poduszeczkę pod siedzenie.

Wcześniej do Namiestnika podszedł sędzia prowadzący rozprawę, aby go przywitać uściskiem ręki.

Kiedy skłonił głowę, zadźwięczały ogniwa łańcucha na szyi, niezwykle ciepło i łagodnie. Chwilę potem sędzia wygłosił krótkie przemówienie, witając zaproszonych gości, świadków oraz oskarżonych, nazywając Ptacha Czcigodnym Namiestnikiem i osobą wielkiego kalibru, która zawsze użycza swego czasu i energii dla dobra sprawiedliwości. Sędzia pogratulował i podziękował Namiestnikowi, że zechciał przybyć na rozprawę.

– Nie musiał pan tego robić, gdyż należy pan do ludzi wyróżnionych przez los, którzy nie muszą chodzić na pasku wezwań sądowych i prokuratorskich jak stary koń na lonży.

Sędzia był wyraźnie poruszony, mówił przekonywująco, posługując się słownictwem z zakresu hodowli koni oraz wędkarstwa, używając w pewnym momencie porównania ze spławikiem, który utrzymuje rybę na powierzchni. Brzmiało to tajemniczo, a zarazem poetycko.

– Sędzia słusznie wyraził uznanie dla wybitnego działacza państwowego, któremu powszechne dobro zawsze leży na sercu – pisała na drugi dzień prasa.

*****

Na prośbę sądu Namiestnik złożył wyjaśnienia dotyczące sprawy  fakturowania pierwszego etapu budowy wieżowców.

– Wykonawca projektu, moja odległa rodzina zamieszkała za granicą, dostarczyła tak słabej jakości papę na pokrycie dachu pierwszego wieżowca i niewymiarowe gwoździe do jej mocowania, że zmuszony byłem odmówić zapłaty faktury. Była to dla mnie podwójnie przykra sprawa. Po pierwsze, jest to moja rodzina, z którą łączyły mnie serdeczne stosunki. Składaliśmy sobie regularnie życzenia wielkanocne i noworoczne oraz urodzinowe i imieninowe, a nawet wręczaliśmy drobne upominki. Po drugie, jestem estetą, i w żaden sposób nie mogłem zaakceptować, aby materiały użyte do budowy tak wspanialej konstrukcji –  miał to być rodzaj pomnika głoszącego chwałę uczciwości i rozumu – drastycznie odstawały od tego, co jest piękne i użyteczne. Nie mogłem zaakceptować ich argumentu, że każda papa jest dobra na pokrycie dachu wieżowca, a gwoździ nikt nawet nie zauważy, bo nikt nie chodzi po dachu oprócz gołębi. Moi dostawcy okazali się ludźmi nieodpowiedzialnymi. Niby tacy zgodni i uczynni, wystawili rogi jak zbuntowany ślimak i zaczęli na mnie warczeć. To bardzo niesmaczne zdarzenie. Tym bardziej przykre dla mnie, że jestem osobą pojednawczą i wybaczającą. Proszę sąd o stwierdzenie,że to ja doznałem krzywdy odmawiając zapłaty faktury ludziom, którzy usiłowali mnie oszukać. 

Sędzia po wysłuchaniu zeznań świadka podsumował:

– Jest oczywiste dla sądu, że świadek jest poszkodowany. Widzimy wyraźnie, że winny jest pański kontrahent, który okazał się – proszę mi wybaczyć to określenie – łajdakiem, dostarczając materiały podłej jakości. W dodatku, jak ustaliła prokuratura, jest to obcokrajowiec, osoba o ciemniejszej, oliwkowej cerze.

Sąd zbada jeszcze, czy nie jest to okoliczność dodatkowo go obciążająca. Możemy tylko panu współczuć, panie Namiestniku, że jest on z panem spokrewniony.

– Na szczęście, proszę wysokiego sądu, jest to pokrewieństwo w rodzaju dziesiątej wody po kisielu. Odcinam się od niego jak uczciwy wisielec od duszącej go liny, że użyję tego poetyckiego porównania – wyjaśnił Naczelnik Kukuła, po czym lekko pochylił głowę. 

– Proszę zaprotokołować wszystko co tutaj usłyszeliśmy i wręczyć jeden egzemplarz protokołu panu Namiestnikowi Leonowi Krzepkiemu Kukule, któremu serdecznie dziękujemy za udział w rozprawie i szczere wyjaśnienia – oświadczył sędzia, kończąc rozprawę. 

0Shares