Myśli i aforyzmy sylwestrowe

Dorosłych i dzieci zbliża to do siebie, że na starość ludzie dziecinnieją.

Przejściowi potentaci, prezydenci, premierzy i wielcy prezesi, lubią szczycić się swoją głupotą. Nie ma co się dziwić, nic ich to nie kosztuje. Robią to na rachunek obywateli, których reprezentują.

Korzyść uzyskania większego wpływu kościoła na państwo uzasadnia użyczanie ambon nawet oszołomom politycznym.

Widziałem posła Stanisława Piotrowicza z wielkim różańcem w ręku na przyjęciu urodzinowym Radia Maryja jak błagał Ojca Rydzyka o błogosławieństwo i pomoc w organizacji międzynarodowego kongresu „Partie populistyczne wszystkich krajów łączcie się!”.

Kobieta z bezrobotnym mężem i trójką dzieci może śmiało powiedzieć, że ma czwórkę dzieci pod opieką. Mężczyźni są mniej macierzyńscy.

Przeżycia krótkie a głębokie. Widziałem dziś anioła.

– W centrum handlowym widziałem dziś Anioła. – Iwan Iwanowicz był poruszony, kiedy to mówił. Zrozumiałem, że to ważne. Ostatecznie nie każdy ma widzenie w biały dzień. Mimo wzruszenia kontynuował:

– Podszedłem do niego i przyjrzałem się. Był to anioł rodzaju żeńskiego. Będę trzymać się jednak nazwy Anioł, bo anielica brzmi nieelegancko, jak topielica, czy sekutnica.

– A, fe! – Obruszyliśmy się równocześnie.

– Anioł miała na sobie powiewną białą suknię, ubożuchną aureolkę nad głową i dwa skromniutkie skrzydełka jak u większego kurczaka. Pomyślałem: – Anioł, ale zabiedzony. – Kontynuował Iwan Iwanowicz. – Nabrałem odwagi w usta i zapytałem:

– Czy pani jest prawdziwym aniołem?

Niebiańska istota popatrzyła na mnie uważnie i odpowiedziała: – Tak, ale w ludzkiej skórze.

Popatrzyłem uważnie. Rzeczywiście wyglądała na ludzką. Nie przyglądałem się dłużej Aniołowi, choć na to zasługiwała, jak wszystkie anioły, bo mogłoby to ją krępować. Życzyłem jej powodzenia. Odszedłem z radością.

Był to drugi anioł mego życia. Pierwszy to premier Morawiecki, który dzisiaj w Radio Maryja zawierzył także i mnie Matce Boskiej, patronce nie tylko rozgłośni, ale i Polski słowami:

– Miej w opiece naród cały. Także tych, którzy nie kochają jeszcze Polski tak jak my tutaj, jak rodzina Radia Maryja.

– To od niego, pana premiera – ponieważ nie jestem spokrewniony z Ojcem Rydzykiem i rodziną Radia Maryja – dowiedziałem się, że nie kocham jeszcze Polski tak jak on, członek rodziny radiowo-maryjnej.

Smutno mi się zrobiło na duszy. – Podsumował Iwan Iwanowicz. – Chyba znowu wybiorę się do centrum handlowego, aby zbliżyć się do sfer anielskich i być bliżej także pana premiera.

Polska. Radio Maryja. Religia, wiara, polityka.

Malczewski Jacek Aniele, pójdę za tobą Public domain

Wracając do domu samochodem z zakupów włączyłem radio. W świecie pełnym muzyki szukałem wiadomości. I znalazłem. Jak się okazało, była to stacja Radio Maryja. Posłuchałem. Usłyszałem głos siostry zakonnej.

Chodziło o nauczanie dorastającej młodzieży. Adolescentów, jak ich określono.

„Nasza religia jest najbardziej kompletna, pochodząca od Boga i ma pełen zestaw narzędzi zbawienia. Dzieciom trzeba tłumaczyć, że wszystkie inne religie są błędne”. – To były słowa, które doskonale zapamiętałem. Zadałem sobie wówczas pytanie, czy Pan Bóg o tym wie. Na pewno by się ucieszył. Jeśli nie wie, to należałoby go zawiadomić. Ale jak?

Kiedy prowadząca audycję dziękowała siostrze, ta dodała jeszcze (słyszałem autentyczny entuzjazm w jej słowach): „Nauczanie jest celem mego życia”.

Długo myślałem o tej wypowiedzi. Raz, drugi, trzeci. Potem jeszcze raz. I jeszcze raz. I dopiero wtedy ogarnęła mnie niezwykła radość. Przeżywałem ją, powtarzając: „Cieszę się, że mieszkam w tym kraju. Można mieszkać w Australii, którą wielu uważa za najlepszy kraj do zamieszkania na świecie, ale tam jest tyle różnych religii. Dlatego cieszę się, że mieszkam tutaj. Cieszę się także, że Radio Maryja popiera PiS, a PiS popiera Radio Maryja.”

Dzielę się z Wami moją radością.

Tytułowy obraz to Jacek Malczewski: Aniele, pójdę za tobą.