Konie, dyrektorzy, rządowy plan sanacji stadniny państwowej.

Entrée_de_l_empereur_Charles_IV_à_Saint-Denis by Jean Fouquet
Wobec nieuzasadnionych napaści gorszej części społeczeństwa na nowego dyrektora stadniny koni, rząd opracował plan sanacji stadniny. „Sanacja” znaczy „uzdrowienie”. Jest to określenie zgodne z tradycją narodową oraz dążeniem partii rządzącej (oby żyła wiecznie!) do uszczęśliwienia narodu.

– Poprzedni dyrektor stadniny takiego planu nie miał. Nie miał żadnego planu. Rządził stadniną kierując się węchem i intuicją. – Wyjaśnił rzeczowo nowy dyrektor.

– My kierujemy się zasadami prawa i moralności. Minister Rolnictwa i Minister Sprawiedliwości przygotowują już akt oskarżenia przeciw staremu dyrektorowi oraz koniom, które uczestniczyły w spisku. Okazało się, że w stadninie zorganizowano spisek przeciwko nam, uczciwym obywatelom. Podejrzane są pewne organizacje i grupy społeczne. Nic więcej państwu nie mogę powiedzieć. – Oświadczył nowy dyrektor, po czym zamilkł, aby oddać się wspomnieniom z czasów PRL-u, a konkretnie stosunkowi towarzysza Gomułki do koni, które uważał za darmozjady zżerające owies należny w postaci płatków śniadaniowych dzieciom chłopów i robotników.

– Sam plan sanacji jest prosty, ale skuteczny. – Dyrektor podjął wątek zagubiony w zamyśleniu. – Realizujemy go w trudnych warunkach. Poprzednia ekipa rządząca, Platforma Obywatelska, zostawiła po sobie kupę gnoju rzekomo do produkcji nawozu organicznego pod pieczarki. To jest jawne kłamstwo. Kto by jadł pieczarki wyprodukowane na nawozie końskim!? – Dyrektor zarżał serdecznie.

– Proszę nie dziwić się, że śmiech mi się zmienił. Nie znam się na koniach, ale znam się na ekonomii i psychologii. To dzięki tej wiedzy mianowano mnie na to stanowisko, abym ratował, co się da uratować. Umiem myśleć i wczuwam się w nową rolę. Musimy lepiej rozumieć konie. Było zbyt wiele skarg z ich strony. Wykorzystam moje kwalifikacje, aby ulżyć ich doli. Zamiast batem i ostrogami będę motywować je łagodną perswazją do wyższej źrebaczności. Bez rozwoju demograficznego stadniny koni pozostaniemy w tyle za Europą. Myślimy o programie „600” dla koni, aby zachęcić je do większej rozrodczości. Znaczy się 600 kostek cukru miesięcznie. Francuzi stworzyli taki program dla kóz. Tylko oni dają im kostki soli. Wie pan, ile teraz Francja produkuje koziego sera?

– Dlaczego nie program „500”? Mamy już udany precedens. – Rzucił reporter, jedyny, jakiemu udało się dotrzeć na konferencję prasową. Inni nie zdążyli przyjechać. Dyrektor prawdopodobnie nie dosłyszał pytania, ponieważ nic nie odpowiedział.

– Kto będzie uczestniczyć w planie sanacji stadniny? – Reporter rzucił pytanie.

– Rozpisaliśmy role. – Podjął dyrektor. – Nie znam się na hodowli zwierząt, ale znam się na liczbach i jestem w dobrej kondycji. Będę biegać razem z końmi; by poprawić ich kondycję. Poprzedni dyrektor fatalnie ją zaniedbał. W ogóle nie biegał. Przy okazji policzę wszystkie konie, bo sporo rozkradziono. Zrobię też inwentaryzację, ilu koniom sfałszowano dokumenty.

– Jak to? Czy to możliwe? – Wydusił z siebie reporter.

– Podejrzewaliśmy, że w stadninie są – dyrektor zniżył glos – lewe Araby. Pan wie, co to znaczy!? Nasze organy bezpieczeństwa podjęły natychmiast dochodzenie i założyły podsłuchy. Efekty nie kazały na siebie czekać. Pragnę zapewnic wszystkich Polaków, w kraju i za granicą, że mogą już czuć się bezpiecznie. Odesłałem już do Kataru ogiera przebywającego u nas rzekomo na leczeniu. Jak poinformował mnie pan Prezes, za ta aferą stoją pewni ludzie oraz pewne organizacje usiłujące nas poniżyć i zdezorganizować.

– Co jeszcze planuje pan zrobić?

Razem z Ministrem Środowiska pochylimy nad uciążliwością zapachową, o której pan Minister wspomniał ostatnio w telewizji. To poważne wyzwanie dla stadniny, naszego rządu oraz Sejmu pracujących nocami, aby dotrzymać obietnic wyborczych. Robimy bokami, a mimo to w kraju śmierdzi. Uciążliwość zapachowa to temat tak trudy, że nasz rząd będzie mógł go podjąć dopiero w 2026 roku. Teraz mamy pilniejsze zadania: budowy społeczeństwa naprawdę patriotycznego, nowej historii oraz stworzenia nowej moralności.

– A co z patriotyzmem koni? – Zawołam zachwycony wyjaśnieniami redaktor.

– O patriotyzmie koni nawet nie wspominam. Sam się nimi zajmę, bo doskonale znam się na ekonomii i psychologii. Będę z nimi biegać, liczyć je i motywować. Koń polski nie będzie naszym wrogiem.

Michael Tequila: „SĘDZIA OD ŚWIĘTEGO JERZEGO”, powieść psychologiczno-obyczajowo-kryminalna do nabycia w księgarniach Matras, Dom Książki i księgarniach internetowych.

Rzeczpospolita Końska Nr 4. Walka z bezrobociem, ostro z kopyta.

Knights and horses, autor Matthew Paris, public domainCytat: „Nie chcę, lecz muszę (pisać)”.

„Koń doskonale wpisuje się w naszą tradycję i politykę historyczną”. – Legendarny Prezes, dobroczyńca narodu, czciciel przeszłości, władzy i praworządności zakończył przemówienie. Wybuchła burza oklasków, serdeczna, szalona, wielbiąca. Ludzie kochają go. Gdzieś w oddali dało się słyszeć rżenie uszczęśliwionych zwierząt.

Po zejściu z wielkiej mównicy skromnej wielkości mówca podszedł do małego stolika i jednym zamachem ręki podpisał dwie nominacje na stanowiska dyrektorskie w państwowych stadninach koni.

„Co państwowe, to nasze”. – Pomyślał. Towarzyszyła mu Pani Premier. Też tak pomyślała.

Jeśli chodzi o dobrze płatną pracę to najlepszą agencją zatrudnienia jest obecnie PiS. Kusi mnie ta organizacja. Myślę, aby zapisać się do rządu. Zawsze chciałem być szlachetny i bogaty. Żona kiedyś mi wypominała – jakież to bolesne dla ambitnego człowieka – ten milion złotych, jaki obiecałem rzucić jej do stóp. Szeleszczące nowe banknoty i wielkie pudło dźwięcznego bilonu. Tylko setki i dwusetki. Słyszę w nich złote ostrogi, skrzydła i chorągwie, husarskie i szwoleżerskie. Całkowita, patriotyczna jedność: historia, tradycja, rząd, stanowiska, pieniądze.

Nowy dyrektor stadniny koni, dużo, dużo lepszy od poprzednika, przybył do pracy. Nigdy wcześniej tu nie był. Rozejrzał się z ciekawością. Popatrzył na Araby, które źle mu się skojarzyły (z Arabskim), i Arabki, które dobrze mu się skojarzyły (z niewybuchową kobiecością), potem popatrzył na kupę parującego, ciepłego końskiego nawozu, wciągnął w płuca powietrze i głośno wypowiedział przysięgę wyższych partyjnych urzędników państwowych: „To będzie moje nowe hobby”. Chciał jeszcze dodać: „Tak mi dopomóż Bóg!”, ale uznał, że z błogosławieństwem Pana Prezesa też sobie poradzi.

Kilkanaście godzin później, po północy, w porze nadzwyczajnej wydajności pracy zgodnej z najnowszym regulaminem parlamentarnie-rządowym, dyrektor wystosował list dziękczynny z kopią: „Do wiadomości Pani Premier”.

„Wielce Szanowny Pani Prezesie! Stadnina koni, zaniedbywana przez osiem lat przez Platformę Obywatelską, jest w totalnej ruinie. Konie jednak przeżyły. Pragnę Pana zapewnić, że pod moim kierownictwem staną się one większe i jeszcze bardziej szlachetne, będą miały dłuższe nogi, tęższe łby i mocniejsze kopyta, aby przynosić krajowi niekończący się strumień zaszczytów i dewiz”.

Jego serce wypełniło dziękczynne rżenie. Po chwili namysłu, dopisał:

„P.S. Jeśli będzie Pan sobie życzyć, to konika biłgorajskiego i tarpana też doprowadzę do właściwych rozmiarów”.

Michael Tequila: „Sędzia od Świętego Jerzego”, powieść psychologiczno-obyczajowo-kryminalna do nabycia w księgarniach Matras, Dom Książki i księgarniach internetowych.