Powieść. Laboratorium szyfrowanych koni. Cz. 193: Artyści włączają się do walki o prokreację

Rząd potrzebował specjalistów do przygotowania materiałów edukacyjnych i propagandowych. Tajna policja szybko ustaliła nazwiska artystów grafików, ilustratorów, malarzy, rzeźbiarzy i plastyków uczestniczących w manifestacjach i wezwała ich do wyjaśnienia swego udziału w antypaństwowych demonstracjach.

Protestowali twierdząc, że nie były to wystąpienia antypaństwowe, tylko zwykły protest obywatelski. Niewiele im to pomogło. Argumentacja policji była silniejsza. Mieli zdjęcia, nagrania, świadków. Wybrane osoby skierowano do Ministerstwa Kultury, gdzie przeprowadzono z nimi szczegółowe wywiady. Pytano ich, jak widzą swoją rolę jako artyści i jako obywatele. Wyjaśniano im, czego oczekuje od nich państwo. Większość wywiadów kończyła się umowami na tworzenie sztuki na potrzeby programu prokreacji.

*****

W warsztatach artystów rozpoczęła się intensywna praca. Malowano, rzeźbiono i tworzono na dziesiątki innych sposobów wizerunki gasnącej demografii, prezentując ją jako nową Apokalipsę, monstrualną klęskę, jaką przeciwnicy prokreacji ściągają na naród.

Poszukując nowych form wyrazu zwolennicy symboliki w sztuce powołali do życia Ruch Artystyczny Nomen Omen. Wykorzystywał on tajemnicze znaki i symbole, aby tworzyć wyobrażenia matek i ojców jako zbawicieli narodu. Przeciwników prokreacji prezentowano jako jego wrogów, nowoczesne kołtuństwo, skansen zabójczej przeszłości. Krytycy sztuki Nomen Omen nazywali jej wyznawców służalcami i propagandzistami rządu i zakłócali ich pracę, tak że musiała interweniować policja.

Maszyna propagandy artystycznej pracowała pełną parą, wymyślano nowe hasła i slogany. Rząd straszył obywateli statystyką czarnej przyszłości tak skutecznie, że masowo wykupowali miejsca na cmentarzach. Ludzie wierzyli propagandzie, nie zastanawiając się, czy dane są prawdziwe czy nie. Oddziaływanie nowego ruchu było coraz szersze, obejmując w końcu malarstwo, rzeźbę, literaturę, film, teatr i sztuki plastyczne.

Artyści prześcigali się w pomysłach, przedstawiając coraz bardziej oryginalne a czasem nawet szokujące idee i rozwiązania. Nie odrzucano niczego, co stwarzałoby choćby cień nadziei na wzrost prokreacji. Galeria sztuk wizualnych „Razem” pokazała obrazy mężczyzn wiążących sobie kokardki na członkach oraz kobiety ondulujące włosy łonowe i zdobiące je w finezyjny sposób, aby tylko wywołać pożądanie płci przeciwnej.

*****

Gubernator zdziwił się, kiedy w trakcie spotkania ze środowiskiem artystycznym nieznany malarz wręczył mu obraz olejny zatytułowany „Palący ogień Apokalipsy”.

– Namalowałem go specjalnie dla pana jako formę inspiracji do dalszych działań, ponieważ też czuję niepokój związany z pytaniem, co dalej.

Obraz miał charakter katastroficzny. Przedstawiał wybuch wulkanu, strumienie lawy, płonący las i ludzi kurczących się w ogniu oraz znikających za krawędzią horyzontu. Dominowały w nim cztery kolory: czerń, biel, zieleń i czerwień, ostro kontrastujące ze sobą. Kompozycja tak bardzo przemawiała do wyobraźni, że gubernator nie mógł oderwać od niej wzroku studiując szczegóły.

Obraz rzeczywiście był inspirujący, skoro następnego ranka, po zdumiewająco dobrze przespanej nocy, przyszło gubernatorowi do głowy malowidło przedstawiające ludzi i organizacje, sprzyjające i wrogie programowi prokreacji. Było to wyobrażenie tak namacalne, że gubernator w wielkim pośpiechu zapisał na kartce wszystkie nazwiska i nazwy, jakie tylko zapamiętał. Notatki okazały się niezwykle użyteczne.

Temat żywiołów pojawiał się jeszcze niejednokrotnie w dziełach rządowych propagandzistów. Ich autorzy twierdzili, że nieszczęścia doznane przez społeczeństwo mogą paradoksalnie stać się niewyczerpalnym źródłem inspiracji twórczej. Autor obrazu „Palący ogień Apokalipsy” wyjaśnił, że ogrom nieszczęść tak go osaczył, że nie musiał modlić się o natchnienie.

*****

Na drodze rozwoju prokreacji pojawiały się przeszkody częściej niż czarny kot na drodze przesądnego księdza. Rząd musiał usuwać je po kolei i to szybko, bo czas naglił. Na wniosek stowarzyszenia Pobożne Matrony gubernator wydał walkę prezerwatywom, które w sposób bezpośredni i oczywisty blokowały przyrost naturalny. Chciał je całkowicie wyeliminować, podobnie jak i inne środki antykoncepcyjne. Ustawa o zakazie produkcji nie przeszła jednak w parlamencie; lobby producenckie okazało się silniejsze. Niektórzy członkowie Konserwy, a nawet rządu, mieli swoje udziały w produkcji środków antykoncepcyjnych. Był to biznes tak dochodowy, że jego lobbyści zyskali poparcie po obydwu stronach parlamentu.

1Shares

Aforyzmy i abstrakcje

W pewnej wsi na znak sprzeciwu krowa stanęła dęba. Kiedy lokalny ważniak usiłował ją wydoić, odwróciła się i zdzieliła go kopytem w coś okrągłego. Wtedy zdał sobie sprawę, że nie była to jego głowa, tylko łeb, a krowa nie była dojna, tylko zbuntowana.

Do uzdrowienia świata nie jest dziś konieczna bomba atomowa. Wystarczy Trump, Putin, Kaczyński, Orban, Le Pen i Kim Il Dzong. Los obdarzył szczęściem równo wszystkie kontynenty. Afrykę pominął, bo jest czarna i mało widoczna. Ale i tam też sobie radzą.

Pies oddał szesnaście strzałów do swojego właściciela. Sprawa trafiła do sądu, pies dostał dwa lata z zawieszeniem za marnotrawstwo naboi. Sąd uznał niską szkodliwość społeczną czynu. Sponsorem wyroku był Minister Powszechnej Sprawiedliwości.

Pewna zasłużona kobieta, która samotrzeć wygrała mecz 27 do 1, odwiedziła miejscowość, gdzie kiedyś gasiła pożary, bo znała się na pompach. Jej dobra znajoma zapytała ją publicznie: Co pani tu robi? Myślałam, że pani jest w stolicy. To gdzie właściwie jest pani miejsce, babo?

0Shares