Ksiądz doktor habilitowany w akcji

Czasami myślę i to sprawia mi ogromną przyjemność, bo mnie podnieca. Nie mogę żyć bez podniety, gdyż ona jedna skutecznie budzi moje ciało i umysł z letargu. Myślenie jest solidniejsze w działaniu niż afrodyzjak a nawet Viagra, nie mówiąc już o wybitnie leczniczym działaniu.

Niedawno odkryłem, że nie tylko myślenie jest podniecające, ale i słuchanie. Znany mi dobrze zboczeniec mówił mi, że wprawdzie i podglądanie ma też poważne walory poznawcze, ale mu nie uwierzyłem, bo to przecież zboczeniec.

A jak jest w innych krajach? W Australii o seksie jako o podniecie mało już kto mówi od czasu, kiedy wyniki ankietowania kobiet pokazały, że 50% z nich nad seks stawia wyżej czynności domowe.

Wyraz „seksualny” przechodzi powoli do lamusa, co jest zrozumiałe o tyle, że społeczeństwo starzeje się w przyspieszonym tempie. Niektórzy są już bardzo starzy, a mimo to jarzy, skoro występują wciąż w parlamencie. Na przykład pan Kaczyński, którego pamiętam, kiedy jako pacholę energicznie tworzył nowe partie i wyzwalał nowe inicjatywy społeczne. Od czasu ś. p. hippisów był on największym objawieniem na scenie społecznej, choć nie propagował „Make sex, not war”. To powabne hasło pan Prezes zamienił w prostsze „Make war, not seks” podejmując bezpardonową walkę z rządem, przejawami liberalizmu ekonomicznego, oraz stosunkami partnerskimi. Zapomniałem jeszcze o Rosji, Niemczech, Ślązakach, ale to każdy wie, więc nie mam co szczycić się resztkami pamięci.

Poza Sejmem dzieją się rzeczy większe, niż wewnątrz. Pojawił się tam nowy rodzaj Dzieci-Kwiatów, którzy jak hippisi głoszą hasła wyzwolenia od Diabła, Szatana i Biesa.

Z oczami pełnymi łez wzruszenia i niepokoju o przyszłość narodu słuchałem kiedyś prelekcji dr hab. Natanka, którego uważam za wybitną osobę duchowną, integrującą w sobie biskupa, Matkę Teresę z Kalkuty oraz socjologa przebijającego szpilą problemy społeczne z precyzją owadologa. Krążą opinie w kręgach słuchaczy znakomitego oratora, że zostanie on prorokiem, jednakże na to nie zgadza się jeszcze Episkopat. Przyjaciel odmówił przysłania mi tego nagrania.

– Boję się, że zburzy to twoją wiarę w Boga i ludzką dobroć. – Odkrzyknął mi w telefon w trakcie negocjacji.

Ostatniej nocy księdzu doktorowi habilitowanego przyśnił się anioł. Nie był to zwykły anioł, ale czarny jak kruk, nawet skrzydła miał czarne.

– Dlaczego jesteś czarny? – Zapytał uszlachetniony tytułem naukowym duchowny, choć wszystkie odpowiedzi były mu już znane.

-To kamuflaż, synu. – Pośpieszył anioł z wyjaśnieniem, po czym dodał w pospiechu „doktorze habilitowany”, aby nie uchybić honorowi człowieka, który kładzie podwaliny pod nowy, lepszy i bogatszy kościół. – Podobnie jak ty walczę z biesami, demonami, diabłami, szatanem (wyraz ten jest uznawany za wulgarny) i kusym, które to fenomeny rozmnożyły się jak pijane szczury.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *