Jest piątek. Widzę świat w różowych kolorach. Będę prorokować.

Przespałem się. Bezczelnie, w białym świetle dnia. Wyszedłem na balkon i wypełniłem się świeżym powietrzem. Przestałem się starzeć. Będę prorokować. Mam wizję w oczach. Widzę ptaki podobne do orłów. Konkretnie, widzę kurę, dużą, siwą, tęgawą. Rozgrzebuje przeszłość, teraźniejszość i … nie da się tego ukryć, także przyszłość. Bardziej twoją, niż moją, bo dojrzałość mnie ogranicza. Widzę więcej, ale nie mam teraz czasu. Wychodzę, aby spełnić misję.

– Kup kartofelki. Te, które tylko ty umiesz kupić. – Mówi mi pewna ważna postać.

Czuję się ważny jak Bea Tschubaschek z nowym portfelem w nowym parlamencie. Wkrótce więcej. Nie odchodź i nie zasypiaj. Wieczorem dokończę. Taki już jestem. Niepowstrzymany, podobnie jak każda władcza siwa kura z przesłaniem pod lewym i prawym skrzydłem.

Przekaż dalej
0Shares

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *