Rozmowy z sobowtórem: O rodzinie. Początek love story.

Niektórzy żyją dla rodziny, nawet jeśli jej sami nie założyli. W debatach publicznych usta posłów, wyschłe od objawiania znaczenia rodziny dla świata, spływają tym hasłem jak szlafrok frotte wyjęty z wody. Niektórzy za rodzinę mają kota, inni psa, a jeszcze inni pieniądze, lecz wszyscy mówią o niej z równym entuzjazmem, bliskim orgazmu. Oni chyba rzeczywiście to przeżywają seksualnie. Zauważyłem, że głęboka uczuciowość i wysiłek przemawiania szkodzą ich pamięci. Niezwykle łatwo zapominają o ojcach rodzin, którzy znęcają się nad żoną i dziećmi, i o rodzicach, którzy rozwodząc się lub nie, porzucają rodziny i kompletnie zapominają o ukochanym Piotrusiu lub wymarzonej Anetce. Rodzina jest najważniejsza!

Mój dramatyczny wstęp miał na celu zjeżyć ci włosy na głowie, jeśli je jeszcze masz, lub zimnym podmuchem zmrozić łysinę, jeśli zapomniałeś założyć perukę. Lubię mocne wrażenia, zwłaszcza horrory dla dzieci, w których potwory ociekają śliską, śmierdzącą mazią w intencji zapewnienia młodocianym widzom zawału serca w jak najbliższej przyszłości. Branża filmowa i telewizyjna pracuje na rzecz służby zdrowia, skutecznie przysparzając jej klientów z perspektywą zaburzeń psychiki..

Nie wszyscy mają szczęście ułożenia sobie dobrych stosunków z rodziną. Rozmawiałem dzisiaj z Wiktorem, który opowiedział mi, że praktycznie przestał kontaktować się z bratem.

Pomagałem mu w przeszłości długo i dużo. – Rozpoczął Wiktor. Teraz jest człowiekiem zamożnym i niechętnym wobec mnie. Zapytałem go, dlaczego? – Przecież zawsze byłem ci życzliwy, pomagałem ci finansowo. Teraz stoisz bardzo dobrze, jeździsz do sklepów i galerii w dużym mieście i kupujesz drogie rzeczy. Czy dałeś komuś choćby parę butów, aby mu pomóc?

Nie stać mnie na to. Mam własne potrzeby, rodzinę. A co do pieniędzy, to dawałeś, bo mieszkałeś za granica i byłeś bogaty. – Riposta brata była serdeczna, szczera i przepełniona życzliwością.

Pięknie powiedziane! – Wtrąciłem. Wiem coś o tym. Za granicą emigranci opływają w dostatki, pieniądze rosną na drzewach i bogactwo pcha się do ręki, nawet kiedy o to nie prosisz. Masz kupę szmalu, rozbijasz się drogim samochodem, włóczysz po pubach, restauracjach, teatrach i operach tanich jak barszcz. Potwierdzą to najlepiej ci, którzy pracują za granica i za nic nie muszą płacić: za czynsz, energię elektryczną, wodę, jedzenie, ubrania, ubezpieczenia, leczenie, dzieci w szkole.

Kiedyś brat zaproponował mi, abym mu pożyczył 100 000 dolarów na rozwiniecie biznesu. – Kontynuował Wiktor. – Mogłem się zapożyczyć, miałem wtedy już częściowo spłacony dom i możliwość pożyczki uzupełniającej pod zastaw hipoteczny.

Byłbym w stanie to zrobić, ale chciałbym wejść do twojej firmy jako partner. Wykładam wielkie pieniądze i ponoszę duże ryzyko. – Zaproponował Wiktor

Przecież ja ci oddam! Nie wierzysz mi?! – Brat prawie poczuł się urażony. Nie podobał mu się pomysł spółki z człowiekiem, który pracował w kilku firmach za granicą i posiadał umiejętności i doświadczenie, którego w kraju nie było za dużo.

Do niczego oczywiście nie doszło. Dzisiaj nasze kontakty i relacje są bardzo sporadyczne. Nie wiem dlaczego.

Niechęć niektórych członków rodziny pojawia się znikąd, powoli, pełza i rozwija się tak sprytnie, że nawet nie zauważysz, kiedy z pacholęcia wyrasta na osobniczkę twardo stojącą na gruncie. Na gruncie przekonania, że ty, brat lub siostra, jesteście dziwni, niechętni, nie rozumiecie spraw ani ludzi, macie zdeformowane oczekiwania. W ogóle jesteście tak bardzo obcy, że trudno z wami wytrzymać.

Przekaż dalej
0udostępnień
Kategorie: Jak żyć?, Twórczość pisarska. Tagi: , , , , . Autor: Michael Tequila. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

O Michael Tequila

Z wykształcenia doktor nauk ekonomicznych. Kariera zawodowa: handel zagraniczny (m.in. praca na stanowisku attache handlowego i radcy handlowego w Polskiej Ambasadzie w Bogocie), bankowość (kierownik planowania strategicznego w banku australijskim) oraz nauczanie (wykładowca akademicki w zakresie marketingu, zarządzania strategicznego i etyki biznesu), tłumacz polsko-angielski akredytowany przez NAATI, Australia. Członek SA Writers Centre Inc. (Związek Pisarzy Południowej Australii). Hobby i zainteresowania: twórczość literacka, psychologia, pływanie, jazda na rowerze. Miejsca zamieszkania: Bogota, Ateny, Adelajda, Gdańsk.

2 komentarze do “Rozmowy z sobowtórem: O rodzinie. Początek love story.

  1. Frazeologizm : Powiedziały jaskółki, że niedobre są spółki.
    Oznacza tyle, że nie opłaca się z nikim zawierać układów, bo prędzej czy później dojdzie do waśni między tymi osobami i przyjaciele którymi te osoby były przed zawarciem spółki staną się wrogami. Najczęściej frazeologizm ten sprawdza się gdy przynajmniej dwie osoby chcą założyć włąsną firmę i prowdzić własną działalność. Prędzej czy później dojdzie między nimi do kłótni i firma się rozpadnie, a oni się będą nienawidzieć. Najczęściej chodzi o pieniądze. Jeden chce więcej dla siebie, drugi go neguje i chce więcej dla siebie, a mniej dla niego itp. Zaczynają się kłoptoty, a potem jest klęska wszsytkich i dodatkowo zatrudnionych pracowników bo zostaną bez pracy i możliwości zarabiania pieniędzy.
    Przypomniała mi się bajka pod tytułem:
    “Lis i jaskółka” nie wiem czy czytałeś ta bajkę? LIS I JASKÓŁKA Namówił lis jaskółkę, By z nim zawarła spółkę. “To – rzecze – proste całkiem: Mam pola pręt z kawałkiem, Coś na nim zasadzimy, A przed nadejściem zimy Zbierzemy plon pomału, Pół na pół do podziału, Pani się zna na roli, Co z dwojga pani woli, Wierzchołki czy korzonki?” “Wyznaję bez obsłonki, Że ja wierzchołki wolę.” Lis szybko pobiegł w pole I zasiał pełno marchwi, Więc się jaskółka martwi: “Plon każdy rolnik zbiera I nawet lis przechera Na marchwi się bogaci, A ja mam kupę naci, Po prostu kupę ziółek Niezdatnych dla jaskółek. Ha, wpadłam, trudna rada, Lecz tylko raz się wpada!” A lis już krąży w kółko: “Cóż powiesz mi, jaskółko?” “To powiem, że na zmianę Tym razem ja dostanę Korzonki. Co pan na to?” “Ja na to jak na lato, Wierzchołki nawet wolę.” To rzekłszy pobiegł w pole I całą przestrzeń pustą Obsadził w mig kapustą. W ostatnim dniu kwartału, Znów przyszło do podziału: Lis wziął kapustę całą, Jaskółce zaś zostało Pięć wiązek i pół szóstej Korzonków od kapusty. Mówią odtąd jaskółki, Że niedobre są spółki.

    • Formuła przysięgi sądowej w niektórych krajach przewiduje „mówić prawdę, tylko prawdę i cała prawdę”. Do komentarza Czytelniczki dodam fragment całej prawdy tak, jak ją widzę.
      Spółki przynoszą różne efekty: niektóre upadają, inne prosperują wręcz znakomicie. Jest wiele czynników, które o tym decydują. Niektóre z nich to zgodność wspólników, co do ogólnych zasad i celów funkcjonowania spółki oraz uczciwość. W przedstawionej historyjce jeden ze wspólników jest oszustem (lis) a drugi jest naiwny i leniwy. Proszę zwrócić uwagę, że to tylko jeden wspólnik zajmował się obsiewaniem, drugi nie miał nawet pojęcia, co się dzieje.
      Jest to przypowiastka, która jest równie prawdziwa, co nieprawdziwa. Służy bardziej za edukację moralną i ostrzeżenie o możliwości napotkania nieuczciwego wspólnika, niż cokolwiek innego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *