Tajemnica Marszałka. Powieść psychodeliczna. Odc. 18.

Tajemnica Marszałka pogłębiała się. W ocenie Śruby, byłego grabarza, podobno bardzo utalentowanego, grał na cytrze, harfie i skrzypach, , była już pół metra pod ziemią.

– Może trochę mniej, może trochę więcej. Tego nie da się zmierzyć linijką – wyjaśnił trzeźwo.

W sumie były dwie tajemnice, może nawet więcej. Z jednej strony chodziło o rodzinę Marszałka, jak bardzo była liczna i dlaczego zamiast chodzić dla zdrowia piechotą, latała samolotami. To było niejasne. Z drugiej strony ludzie zastanawiali się, dlaczego Marszałek oddalił się tak nagle od swego biurka i ukochanej buławy w plecaku, skoro nie złamał prawa, ani dobrych obyczajów, nie kłamał, nie złorzeczył, nie kradł sprzętu jak ten sędzia od wiertarki i młotka, zachowywał się godnie w samolocie, pluł wyłącznie do spluwaczki, o niczym nie wiedział i nie wydawał pieniędzy państwowych na lody i podobne fanaberie.

Marszałek niepokoił się też, dlaczego opinia publiczna odwróciła się od niego, skoro był czysty jak łza. Na wszelki wypadek sypnął groszem na cele charytatywne, a nuż los się odmieni. Dla zrelaksowania się, wciągnął mocniej powietrze w płuca i wtedy poczuł zapach bagienny, niemiły, otwarcie mówiąc mocno śmierdzący.  Zdziwił się: 

– Teraz? W ciągu lata?

Gryzł się coraz bardziej otaczającymi go tajemnicami, ale tylko w prawą rękę. Widać to na zdjęciu, jak stoi z obandażowaną dłonią i z twarzą smutną jakby zawieszoną na krzyżu.

To nie było wszystko. Martwił się również, dlaczego Namiestnik Kukuła nie podziękował mu za lata służby narodowi i Partii Powszechnego Dobrobytu. Ludzie różnie tłumaczyli zachowanie Namiestnika. A to, że się zapomniał, był już przecież na emeryturze, charakteryzującej się słabszą pamięcią, nawet amnezją. Twierdzili, że rano, zanim wypił kawę, przez nieuwagę zasznurował sobie usta zamiast butów i nie będzie mógł ich otworzyć wcześniej niż jesienią, która podobno zapowiada się burzliwie.

– W sumie wygląda to paranoidalnie – tłumaczył pewien malarz abstrakcyjny, specjalista od interpretacji arcydzieł sztuki politycznej.

Tylko Fanatycy ze wschodu kraju, wierni Partii i Ideałom, zapowiadali zgodnie:

– Nie martwcie się. Jesteśmy z wami aż do grobowej deski a może i dłużej. Pytali też dziennikarzy: – Po co o tym piszecie? Po co rozdrapujecie rany Marszałka? Kto je będzie leczyć i kiedy, skoro kolejki w służbie zdrowia wydłużyły się?

Pytań i pytających było wielu, brak było tylko wyjaśnień.  

Przekaż dalej
0udostępnień
Kategorie: Jak żyć?, Powieść, Twórczość pisarska. Tagi: , , . Autor: Michael Tequila. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

O Michael Tequila

Z wykształcenia doktor nauk ekonomicznych. Kariera zawodowa: handel zagraniczny (m.in. praca na stanowisku attache handlowego i radcy handlowego w Polskiej Ambasadzie w Bogocie), bankowość (kierownik planowania strategicznego w banku australijskim) oraz nauczanie (wykładowca akademicki w zakresie marketingu, zarządzania strategicznego i etyki biznesu), tłumacz polsko-angielski akredytowany przez NAATI, Australia. Członek SA Writers Centre Inc. (Związek Pisarzy Południowej Australii). Hobby i zainteresowania: twórczość literacka, psychologia, pływanie, jazda na rowerze. Miejsca zamieszkania: Bogota, Ateny, Adelajda, Gdańsk.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *