Biblioteka Opowiadań i Poezji. Lista i daty publikacji.

Polecane

Drodzy Czytelnicy!

Usprawniam dostęp do mojej biblioteki. Opowiadania i inne pliki kolejno segreguję według popularności kierując się liczbą lajków. 
Ponadto, do każdego pliku podaję link prowadzący bezpośrednio do jego treści. 
Jeśli tekst Ci się podoba, stawiaj lajki. Lajki to rekomendacja dla innych Czytelników, że warto przeczytać. 
Na stronie opowiadania najłatwiej poruszać się przesuwając suwak (mały kwadracik) znajdujący się tuż przy prawej krawędzi ekranu. 

Wszystkie moje utwory udostępniam na zasadach dozwolonego użytku prywatnego określonego „Ustawą z dnia 4 lutego 1994 o prawach autorskich i prawach pokrewnych” plus nowelizacje.
Życzę miłej lektury,
Michael Tequila

Zrzutka na publikację zbioru poezji „Oniemiałość” . http://michaeltequila.com/?m=20200614

1 Ostatni dzień. Opowiadanie. Wpis z dnia 26 06 2020 (piątek) godz 23.35 1680 wyrazów. http://michaeltequila.com/?p=13619 
41 Biblioteka Opowiadań i Poezji. Lista i daty publikacji. Jesteś na tej stronie. 
19 Dzień weselny. http://michaeltequila.com/?m=20191008 
11 Refleksje pisarskie Gabriela Garcii Marqueza. Odc. 1 – 10. http://michaeltequila.com/?m=20200517  Zaktualizowano 02 07 2020 (czwartek) godz 08.40
11 Wirus i sukcesja. O wpływie Wirusa YZ i walki o władzę na społeczeństwo i obywatela. Opowiadanie seryjne. Odc. 1 – 22. http://michaeltequila.com/?m=20200601
10 Jalapo Umota, Inuit z charakterem. O niezwykłych losach autochtona z Labradoru. Opowiadanie science-fiction. 9700 wyrazów. http://michaeltequila.com/?m=20200320 
9 Poezje refleksyjne. Zbiór „Oniemiałość”. http://michaeltequila.com/?m=20200520 
5 Osiedle Panorama. O pijącej młodzieży i problemach osiedla. Opowiadanie. 6470 wyrazów. http://michaeltequila.com/?m=20200420 
5 Aforyzmy i myśli. Zaktualizowano 02 07 2020 (czwartek) godz 08.15  http://michaeltequila.com/?m=20200604 
4 Broda. O męskim życiu bez miłości i uwielbienia. Opowiadanie. 2230 wyrazów. http://michaeltequila.com/wp-admin/post.php?post=9449&action=edit 
4 Goryl. O partii i człowieku przypominającym małpę. Opowiadanie. 3850 wyrazów. http://michaeltequila.com/?m=20200305  
4 Niepokorny świat Izydora Czyżyka. Opowiadanie fantastyczne. 3050 wyrazów. http://michaeltequila.com/?m=20200418  
4 Prezydent Zrzeszenia Nafciarzy. Opowiadanie. O życiu wysokiego funkcjonariusza w dobie pandemii. 993 wyrazy. http://michaeltequila.com/?m=20200429  
4 Znak pokoju. Opowiadanie kryminalne. O rodzinnej miłości i nienawiści. 4380 wyrazów. http://michaeltequila.com/?m=20200522  
3 Aleksander Cumagin Sake. Opowiadanie. O prezydencie, który marzył o koronie imperatora. 2640 wyrazów.  http://michaeltequila.com/?m=20200322  
3 Galeria handlowa. O wzrastaniu mężczyzny na widok kobiety. 580 wyrazów.  http://michaeltequila.com/?m=20191210  
3 Instrukcja obsługi pejcza. O walce arystokraty francuskiego z bólem i bezsennością. Opowiadanie. 6800 wyrazów. http://michaeltequila.com/?m=20200226  
3 Koniec świata. Opowiadanie fantastyczne. O człowieku, który
przeżył koniec świata. 1920 wyrazów. http://michaeltequila.com/?m=20200407 
3 Natręt. Opowiadanie kryminalne. O dwóch mężczyznach na przystanku autobusowym. 1620 wyrazów.  http://michaeltequila.com/?m=20200519  
3 Polowanie. Opowiadanie kryminalne. O zabójcy z wyrachowaniem. 5200 wyrazów. http://michaeltequila.com/?m=20200413 
3 Sierżant Baba. O wojskowym szkoleniu dzieci. 980 wyrazów. http://michaeltequila.com/?p=10759  
3 W nocy wymyśliłem sobie diabła. Humoreska. O diable podobnym do człowieka. 284 wyrazy. http://michaeltequila.com/?m=20190916 
2 Automat. O człowieku bez poczucia czasu i woli. Opowiadanie science-fiction. 1216 wyrazów.  http://michaeltequila.com/?m=20191211 
2 Dziewczyna z pieskiem. Opowiadanie. O miłości do ludzi i zwierząt. 1540 wyrazów. http://michaeltequila.com/?p=11924  
2 Miniatura z kolibrem. O pocieszeniu w codziennym życiu. Opowiadanie. 601 wyrazów. http://michaeltequila.com/?p=11447  
2 Nienawiść organiczna. Opowiadanie. O nienawiści do własnego ciała. 430 wyrazów.  http://michaeltequila.com/?p=10332
2 Nowy wymiar ewolucji. Opowiadanie fantastyczne. O technologii zastępującej ewolucję, 2510 wyrazów. http://michaeltequila.com/?p=10832
2 Papier. Opowiadanie kryminalne. 1520 wyrazów. http://michaeltequila.com/?p=12781 
2 Patriarcha Anastasio Gerylas. Opowiadanie fantastyczne. O walce hierarchy kościelnego z Trójcą Zła. 1190 wyrazów.  http://michaeltequila.com/?p=10690  
1 Dziwna noc mieszańca etnicznego. Groteska. O szalonych przeżyciach nocnych starszego mężczyzny. 624 wyrazy. http://michaeltequila.com/?m=20200129  
1 Pies gończy słowa mówionego. Groteska. O społeczeństwie bliskiej przyszłości. 780 wyrazów. http://michaeltequila.com/?m=20191220  
1 Wsteczna ewolucja. Opowiadanie fantastyczne. 840 wyrazów. http://michaeltequila.com/?m=20200612 

Niesforny starzec. Groteska. 1720 wyrazów http://michaeltequila.com/?m=20200620

Teksty do aktualizacji:

02 05 2020
Głowy w autobusie do Jaipuru.
Opowiadanie. Odc. 1 – 24.
01 05 2020 Była noc. Miniopowiadanie.
05 02 2020 Niedziela z Alberto. O miłości i ludzkich postawach. Opowiadanie kryminalne. 3718 wyrazów.
29 01 2020 Dziwna noc mieszańca etnicznego. O szalonych przeżyciach nocnych starszego mężczyzny. Opowiadanie jednoodcinkowe.
21 01 2020 Głowy w autobusie do Jaipuru. Egzotyczna wyprawa do Indii i Nepalu. 15 odcinków publikowanych w różnych terminach. Opowiadanie w trakcie uzupełnień i konsolidacji
20 10 2019 Przebudzenie w przyszłości. O pokoleniu śmieciowym roku 2040.
25 09 2019 Pamiętnik dojrzałego świrusa. O dostosowywaniu się do rzeczywistości. 

Pod tym linkiem znajdziecie Państwo wszystkie moje książki w Empiku, także w wersji ebookhttps://tinyurl.com/y52br67b 

0Shares

Galeria handlowa. Opowiadanie fantastyczne.

Najczęściej zdarza się to rano. Nagle ogarnia mnie smutek i marnieję. Idę na przykład szeroką aleją Galerii Handlowej Św. Nepomucena, patrona Bóg wie czego, i czuję, że coś jest ze mną nie tak. Odnoszę wrażenie, że klatka piersiowa mi się zapada, wdycham mniej powietrza, kurczę się. W oknie wystawowym widzę wyraźnie, że jestem mniejszy. Wchodzę do sklepu z ubraniami, pożyczam miarę krawiecką i mierzę się. Tak, to ewi. Sam fakt, że używam skrótu „ewi” zamiast „ewidentne” tylko potwierdza, że coś się we mnie psuje, zapada i kurczy. Proszę ekspedienta o pomoc, znowu się mierzę, tym razem wzrost. Mam metr sześćdziesiąt pięć, mój regularny wzrost to metr osiemdziesiąt.

Wiem to doskonale, bo kiedyś na lotnisku w Moskwie oficer paszportowy kazał mi stanąć przy ścianie, gdzie była miara. Długo mi się przyglądał, po czym odwrócił oczy w kierunku paszportu, odczytał tam mój wzrost i znowu patrzył na mnie. Stałem w niespokojnym oczekiwaniu, jaki zapadnie wyrok. Miałem szczęście, wzrost okazał się prawidłowy, ani centymetra więcej, ani mniej.

Niepewny wychodzę ze sklepu na korytarz galerii. Widzę, z naprzeciwka idzie w moim kierunku kobieta, niemłoda już, raczej brzydka i niekształtna. W miarę zbliżania się, pięknieje, staje się pełniejsza, promienieje urodą. Przecieram oczy ze zdumienia; fakt pozostaje faktem.

Dostrzegam szczegóły. Piersi wielkości małych zielonych melonów, tych brazylijskich, od rumby i samby; te lubię najbardziej. Usta ma koloru malin, dojrzałych na słońcu, jędrnych, nic tylko zachwycać się, całować lub jeść. Oczy ma jak migdały; czuję zapach kwitnącego drzewka migdałowego, słodki i zniewalający. Słyszę nawet, jakby w pobliżu brzęczała pszczoła zbierająca nektar. No i biodra kobiety, najprawdziwsza gruszka klapsa, dół obfitszy, zwężający się ku górze, kształty, że paluszki lizać. Myślę, że najlepiej to chyba te marki Lajkonik, dobrze wypieczone. Moja rodzina je lubi. W strumieniu przeżyć zapominam nawet czyje paluszki należałoby lizać, jej czy moje, tak jestem oszołomiony.

Patrzę na siebie ponownie, widzę to wyraźnie, rosnę, mam już ponad metr siedemdziesiąt; nawet nie mierzę, aby sprawdzić. Powiększam się na całym ciele, nie będę wyszczególniać. I tak wiesz o co chodzi, przecież też masz ciało i wrażliwość, a jeśli nie, to żałuj. Ważne jest, aby było młode, jędrne, gotowe dawać i brać miłość, namiętnie i bez zastanowienia.

Zjawiskowa piękna Helena już mnie minęła. Żałuję, że to się dokonało, że już nie mam jej w oczach, nie czuję jej zapachu, ale co robić, taki los, prawo przemijania piękna, nic na to nie poradzę.

Idę dalej. Znowu zaczynam się kurczyć, jestem niższy i węższy, ubranie wisi na mnie jak na strachu na wróble, czuję drżenie chudnących łydek. Zapadam się w sobie.

– To bardzo źle – myślę ze smutkiem. Ale nie załamuję się, bo oto, z naprzeciwka zbliża się inna kobieta. Na pierwszy rzut oka widać, że jest niezwykła, istnie niebiańskie kształty, może nawet piękniejsza od poprzedniej. Pieję z zachwytu. Głupio mi, bo słyszę głos koguta. Pocieszam się, nie jest to nadzwyczajne pocieszenie, że przynajmniej nie jest to głos kapłona. Rosnę i mężnieję, widzę: klata-sześciopak, bicepsy jak góry, łeb jak młot parowy. Czuję w sobie parę, dynamit, ogień, chciałbym komuś przywalić, tak mnie to rozpiera.

Mówię sobie:

– Uspokój się, chłopie, bo eksplodujesz z nadmiaru energii.

I tak jest przez cały dzień. W samotności schnę i marnieję ale na widok kobiety, pięknej kobiety, rosnę. To ciekawe ćwiczenie. Kurczenie się i ekspansja, malenie i wzrastanie, brzuch flaczeje, brzuch napina się. To moja codzienna gimnastyka. Dzięki niej utrzymuję się w doskonałej kondycji plus oczywiście zadowolenie. Żyję. I to jak! Każdemu z was tego życzę.

Mówię to ja, Alberto Cinci, obserwator życia, adorator kobiet i miłośnik galerii handlowych.

0Shares