Moje plany na koniec 2021/początek 2022.

Przeczytałem kilka dni temu tekst z Gazety Wyborczej na temat pisarzy południowoamerykańskich. Uznałem go za odkrywczy. Przedstawiam go w całości poniżej. Rezultat był taki, że zmieniłem moje plany pisarskie.

Cytuję:

„Ostatnie miesiące to znakomity czas dla miłośników literatury z Ameryki Południowej. Świetnie przyjęte “Dziennik upadku” Michela Lauba, “K. Relacja z pewnych poszukiwań” Bernarda Kucinskiego i “Drżę o ciebie matadorze” Pedra Lemebela, poruszająca powieść “Dwa razy czerwiec” Martína Kohana i ocierająca się o wybitność, monumentalna “Nasza część nocy” Mariany Enríquez i wreszcie dwie doskonałe książki Hiszpana od kilku lat mieszkającego w Argentynie, czyli Andrésa Barby.

Z autorem “Świetlistej republiki” i “Małych rączek” rozmawiałem niedawno dla “Książek. Magazyn do Czytania” i zapytałem wprost: co takiego się wydarzyło, że literatura z tej części świata wciąga, zachwyca, zaskakuje? Barba odpowiedział: – Tutejsi autorzy niczego się nie obawiają, są całkowicie wolni. Wielokrotnie słyszałem od nich, że Europa przypomina… starą krowę, która już nie daje mleka. Nie ma więc sensu się na niej wzorować. Pisarze z tej części świata stawiają dziś na eksperyment, nie chcą czuć się związani z jakąkolwiek tradycją. Łączą gatunki i style, bawią się językiem i formą. Sporo podróżowałem, mieszkałem w Nowym Jorku, wracałem do Madrytu, spędzałem trochę czasu w Argentynie. Po tych wszystkich latach poszukiwań zrozumiałem, że podejście moich kolegów po piórze z Chile, Kolumbii, Meksyku czy Argentyny jest mi o wiele bliższe. Świadomie porzuciłem świat, w którym wzrastałem, ograniczenia, które przede mną stawiał. Zmienia się styl mojego pisania, bo dotarło do mnie wreszcie, jak pojemna jest literatura. Wchłonie wszystko, wszystko może się stać jej częścią. A to pozwala na prowadzenie odważnej gry z czytelnikiem i nieprzejmowanie się opiniami tych, którzy mentalnie zostali w Starym Świecie. Wydaje mi się, że odbiorcy też są już zmęczeni, szukają nowych doznań i opowieści. Ciągnie ich w stronę odważnych pomysłów, pragną nowej jakości. Warto uwolnić się od więzów fabuły.” Koniec cytatu.

Powyższy wywiad skłonił mnie do przemyślenia moich własnych niepokojów twórczych. W wyniku refleksji podjąłem decyzje chodzące mi po głowie od już dłuższego czasu.

Pierwsza, chcę zmienić/poprawić styl mego pisania, eksperymentując w duchu południowoamerykańskim. Odczuwam taką potrzebę. Mam już tekst próbny w brudnopisie.

Druga, zawieszam pisanie kolejnych odcinków „Kronika czasu zarazy” na czas nieokreślony, co najmniej jednego miesiąca. Stoi za tym cel: chcę skoncentrować się na kilku ostatnich opowiadaniach, jakie zaplanowałem włączyć do zbioru, który chcę opublikować jeszcze w tym roku.

W księgarniach są już dwie moje powieści, dwa zbory poezji i jeden zbiór opowiadań. Ten, który kończę, będzie drugim zbiorem opowiadań. Doszedłem do wniosku, że nie ujrzy on światła dziennego, jeśli nie oderwę się od pisania każdego dnia kolejnego odcinka „Kroniki czasów zarazy” lub innego opowiadania, które dosłownie zjadają mi czas. Ich pisanie zajmuje mi kilka solidnych godzin dziennie, włącznie z sobotą i niedzielą.

Znaczy to, że w nadchodzących tygodniach będę publikować na stronie autorskiej mniej i rzadziej. Mogą to być notatki, prawdopodobnie fragmenty eksperymentalnej nowej opowieści pisanej innym stylem (bardziej odpowiadającym buntowniczej duchowości w rodzaju południowoamerykańskiej), także fragmenty nowych opowiadań.

Zaglądajcie na moją stronę, zapraszam i zachęcam. Powinno być ciekawie. 

Pozdrawiam serdecznie,
Michael (Michał) Tequila

Przekaż dalej
12udostępnień

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *