Życzenia Wielkanocne 2016

Osterstrauss, by Goldi61, Creative Commons
W roku Ognistej Małpy 2016 według Horoskopu Jacka Kryga serdecznie, wielkanocnie i politycznie życzę:

Panu Prezesowi – zdrowej sałatki warzywnej oraz dużo ćwiczeń na świeżym powietrzu z tarczą ochronną przed gniewem bożym i ludzkim;

Panu Prezydentowi – świeżutkiego jaja z majonezem i instrukcją „Jak sprawnie przyjmować przysięgę bez strachu przed Omnipotentnym”;

Pani Premier – święconki w koszyczku w kształcie broszki oraz naprawy drukarki do publikacji wyroków zanim nadejdzie zimny Śmigus-Dyngus,

Panu Antoniemu – obfitości stołu oraz odkrycia w nastroju świątecznym niespełnionej wielkiej tajemnicy i sztuki blitzkriegu;

Miłośnikom KOD – spokojnego oddania żłobów, przywilejów i stołków miłośnikom dobrej zmiany;

Kandydatom z listy nepotycznej Pana Prezesa – nieskończonej ilości dobrze płatnych stanowisk;

Opozycji – świętej cierpliwości i nauczenia się egzorcyzmów do walki z mocami nieczystymi;

Rodzinom małodzietnym – dużo miłości, więcej dzieci i jeszcze więcej dodatków finansowych;

Emigrantom – z góry płynących życzeń szczęśliwego powrotu do odnowionego kraju;

Koniom w stadninach – wiosennej trawy oraz wymiany nowych stajennych na jeszcze nowszych;

Żubrom i innym zwierzętom – nowej Puszczy Białowieskiej.

Drogim Czytelnikom, miłym Przyjaciołom i ukochanej Rodzinie oraz wszystkim innym osobom dobrej woli życzę zaś spokojnych, zdrowych i nastrojowych Świąt Wielkanocnych.

Michael Tequila

Urodziny i ryczący koala

Uczestnictwo w urodzinach bywa ucztą dla ciała i ducha. Przedostatnie zaproszenie na urodziny było dla mnie prawdziwym przeżyciem. Na uroczystość złożyły się: solenizantka z mężem, mieszane towarzystwo gości, znakomita kolacja, wino Shiraz 2009 z czterema złotymi medalami, trzy tematy rozmów i kilka skarg, w tym jedna słuszna.

Przybyłem z poważnym opóźnieniem, czego żałuję. Towarzystwo siedziało przy stole na murawie za domem i delektowało się przekąskami, napojami i rozmową o polskich skrótach językowych. Jedna z pań wyraziła zdecydowaną dezaprobatę z powodu skrótu „sorki”. Wspomniano też „nara”, „do zoba”, „dzięks” i inne skróty, których używa się dla zbliżenia nas do Amerykanów i Anglików mających najwybitniejsze osiągnięcia na tym polu. Może to i lepiej: jeśli masz coś powiedzieć w ciągu trzech minut, powiedz to w ciągu minuty. Przeczuwam, że mówienie skrótami to przyszłość komunikacji międzyludzkiej. Czysta oszczędność czasu i gęby, szczególnie ważna dla tych, którzy mają krzywy zgryz lub wypowiedzieli walkę dentystom.

Pani domu, która była solenizantką, była przeważnie nieobecna wśród gości z uwagi na obowiązki związane z ich przyjmowaniem. Pan domu był obecny i zabawiał gości. Ten podział obowiązków wydawał mi się naturalny, aczkolwiek chyba niesprawiedliwy. Solenizantka wyraziła żal na późniejszym etapie spotkania formułując go mniej więcej tak: Co to za urodziny, jeśli solenizantka nie ma czasu porozmawiać z zaproszonymi gośćmi? Poparłem skargę i przestawiłem sugestię: goście przychodzący na urodziny powinni być już po posiłku, czyli najedzeni. Mówię to poważnie, gdyż sam odczuwam brak czasu na rozmowę z gości w trakcie obchodów moich imieninourodzin.

W momencie żywej konwersacji przy stole dwie panie oderwały się nagle od towarzystwa w poszukiwaniu świerszcza, który głośno hałasował. Był on nie do zniesienia szczególnie dla jednej z nich. Wysiłki zmuszenia owada do milczenia spełzły na niczym mimo tupania i poruszania gałęziami drzewa, pod którym się ukrył. Dla dokończenia walki z potwornym owadem zaangażowano pana domu, który polewał domniemane miejsce zamieszkania intruza strumieniami wody z węża ogrodowego. Chyba nie zaszkodziło to zwierzęciu, ponieważ kontynuowało swą pasję artystyczną.

Rozmowa zeszła na głośno zachowujące się owady, ptaki i ssaki. Padały skargi i oskarżenia. Okazuje się, że australijskie świerszcze, wrony, magpies a nawet niedźwiadek koala potrafią szaleńczo hałasować. Weźmy pod uwagę koalę. Szukając partnerki ma zwyczaj siedzieć nocą na ulubionym eukaliptusie i „ryczeć głośno jak lew”. Wiedziałem wcześniej, że koala potrafi naćpać się liści eukaliptusa, które zawierają olejki eteryczne i poruszać się jak pijany. Teraz wiem, że potrafi ryczeć. Jest przez to bliski gatunkowi ludzkiemu: osobnik mocno pijany też ryczy (nawet bez powodu). W moim odczuciu, koala jest bliższy człowiekowi bardziej niż małpa, którą oddziela od nas tylko 3-procentowa różnica w genach. Nie wiem, co na to powiedzą osoby wierzące w stworzenie człowieka bezpośrednio przez Pana Boga. Nie martwię się jednak, ponieważ według najnowszych teorii Bóg stworzył małpę i zaniechał dalszych eksperymentów. Tak bardzo nie podobało mu się to, co stworzył. Co z tego wynikło opisał kilka milionów lat później niejaki Darwin. Czytajcie Darwina zamiast oglądać dziennik telewizyjny.

Dla udowodnienia moich racji załączam linki do dwóch nagrań YouTube.

http://www.youtube.com/watch?v=F8eyOA5ub8E&feature=related

http://www.youtube.com/watch?v=gs08r8vBlHI&feature=related