Myślę, więc jestem. Poradnik dla nieświadomych. Część 3

Rozpoznanie stanu myślenia i zdrowia psychicznego, o którym mówiłem wcześniej, jest ważne także w relacjach z samym sobą. Każdy prowadzi dialog wewnętrzny – Wiktor spojrzał na mnie z uwagą, zapewne chcąc upewnić się, że nie jestem wyjątkiem. Ponieważ nie zaprzeczyłem, kontynuował.

Kiedy mówię do siebie: Ty kretynie, jak mogłeś to zrobić? – twarz Wiktora ożywiła się nadzwyczajnym wglądem we własną świadomość – to podświadomie ostrzegam się przed niebezpieczeństwem zejścia na drogę bezmyślności. Jeśli popełniłem poważny błąd, wybaczam go sobie i notuję w pamięci pobraną od życia lekcję.

Nie wiń siebie za błędy, ale dbaj o rozwagę w podejmowaniu decyzji i pamiętaj, czego się nauczyłeś na błędach! Ale tylko własnych, ponieważ nie można uczyć się na cudzych błędach. Nie są one dostatecznie dotkliwe i wyraziste, aby wryły się w naszą pamięć. Biedni ci rodzice, którzy mają nadzieję, że ich dzieci nauczą się wiele na ich błędach. Trochę, tak. Ale wiele? – twarz Wiktora wyrażała niezmierne zdziwienie, że można tyle oczekiwać od potomka.

Teraz dokończę mój skromniutki wykładzik na temat drugiej kategorii niemyślenia – Wiktor westchnął, jakby mówienie o temacie sprawiało mu przykrość. Używam słów „skromniutki wykładzik” podobnie jak niektórzy Polacy używają dziecinnych sformułowań w rodzaju „pieniążki”, kiedy mówią o 250.000 zł. Nie jest to zdrowe zdziecinnienie. Przypomina ono raczej kurczenie się organu myślowego do poziomu móżdżku sepleniącego przedszkolaka, choć dzisiaj zadbany przedszkolak wysławia się piękniej i bogaciej niż zaniedbany dorosły. Patrząc gdzieś w bok w przestrzeń mój rozmówca krzyknął: Dziadkowie i babcie, potwierdźcie prawdę moich słów!

C.d.n.