Maximus z Cane Corso i radość życia na luzie

Życie niesamowicie mnie opromieniło. I to dzisiaj, w niezbyt słoneczny dzień. W sklepie mięsnym dojrzałem czarne oczy ekspedientki, ogromne i dystyngowane, głośno wyraziłem uznanie, na co otrzymałem natychmiastową odpowiedź:

– Co pan sobie życzy?

Pytanie zaskoczyło mnie. Ja do wielkookiej z wdziękiem, a ona do mnie z pytaniem jak nóż rzeźnicki. Życzyłem sobie sera i kiełbasy. Potem, kiedy w zaciszu odmowym, otrzymałem kość indyczą do ogryzienia, ostatecznie już poczułem się syty, pełen miłości i dobrobytu.

Biegając dla zdrowia po lesie spotkałem psa, osobnika rodzaju męskiego, wielkiego jak mała góra. Kulturalny, przedstawił się: Maximus z Cane Corso, typ mastifa, zaliczany do grupy molosów, Półwysep Apeniński, pies stróżujący, obronny, tropiący i policyjny, nie podlega próbom pracy. Ostatnie wyjaśnienie zaintrygowało mnie. Był w wieku 2,5 roku, odpowiednik naszych 18 lat, towarzyski, poważny z wyglądu, pochodzenie prawdopodobnie murzyńskie, bo był czarny jak węgiel. Mnie tam to nie przeszkadza, ale boję się o stosunek władz do niego, bo w dodatku łeb miał wielki jak parlamentarzysta, co może sugerować konkurencję.

Był autentycznie ucieszony, zaprosił mnie do zabawy, zaproponował bieganie w kółko. Wybrałem bieg na wprost, towarzyszył mi. Był małomówny, ust nawet nie otworzył. Wszystko wyjaśniła mi właścicielka, przemiła istota. To mnie wzmocniło w przekonaniu, że psy i ich właściciele to gatunki odmienne od gatunku ludzkiego, całkowicie i nieodwołalnie. Podkreślam „nieodwołalnie”, ponieważ było wiele rzeczy w naszym kraju, które w ostatnich czasach odwołano w sposób bezkompromisowy, podobno dla dobra narodu, co nie zawsze rozumiem.

Martwię się o Maximusa, bo to on ma konkurencję. Ludzie już nie tylko mówią, ale i szczekają. To chyba jakaś manipulacja genetyczna. Uchodźców nie wpuściliśmy, ani terrorystów, manipulację niestety dopuściliśmy do głosu. Włos się jeży na głowie. W stolicy występuje osobnik o solidnej głowie, wyraz twarzy Maximusa, podobnie lubi się uśmiechać. Niby łagodny, ale z charakterem, komiczny, prawi dykteryjki, zadaje zabawne pytania na przykład o kobiety na najwyższych stanowiskach, osoby żyjące, w istocie rzeczy dawno zmarłe. Eksperymentowanie ze zmarłymi to niebezpieczny biznes. Jednym kojarzy się z nekrofilią, innym z ekshumacją. Do wielkogłowego nie mam zaufania. Łże jak człowiek. Psy tego nie robią.

Sam już nie wiem, co myśleć o takim świecie. Może przestanę myśleć? To też jakaś rozrywka, wiele osób to robi i czują się szczęśliwi.

Oracja Terrorismus Multi-Kulti w wykonaniu Ministra Błaszczaka

Apokalipsa walka-sil-zla-apokalipsa-photowidget-photo

– Realizacja planów dobrej zmiany daje już rezultaty. Oprócz tego, że naród jest bogatszy o 500 zł plus, czujemy się bezpieczniej. Ja z całą pewnością tak. – Stwierdził na konferencji prasowej Minister Spraw Wewnętrznych.

– Mówię o sobie, aby dać państwu przykład, jak należy czuć się w Europie pod naszym przewodnictwem. – Tu spojrzał na ścianę, skąd wyprowadzano flagę Unii Europejskiej i obok polskiej zawieszono flagę PiSu, aby przypomnieć, kto teraz rządzi w Europie.

– Teraz to my będziemy reformować Europę. – Po tych słowach Minister policyjnie trzasnął obcasami, wyprostował się i zmężniał. – Polska powiększyła się na mapie, Unia Europejska skurczyła. – Na pierwszy rzut oka wydawało mu się, że to może od Brexitu. Kiedy jednak podszedł bliżej, był już pewny, że to od planów polskiego rządu gruntownej reformy Europy.

Konferencja była międzynarodowa i pan Minister mówił po niemiecku. Zaczął patriotycznie: Niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi i Deutsche Sprache też znają. – Zacytował Mikołaja Reja w dowód patriotyzmu, przywiązania do tradycji oraz bliskości politycznej z chrześcijaństwem. Na zakończenie konferencji Minister nie ucałował premier Szydło, tylko zdał na jej dłoń krótki policyjny pocałunek w formie raportu: Może Pani czuć się bezpieczna w Europie, Frau Szydło. Tłumacz natychmiast wyjaśnił Frau Premier, że „Europa” po niemiecku wymawia się „Ojropa”.

– Jest w tym dwuznaczność nawiązująca do ropy naftowej płynącej po dnie Bałtyku. – Pomyślała pani Premier, ale nie zbladła. Przemawiała przez nią niezłomność, którą demonstruje od czasu objęcia władzy. – Nie darmo zwą mnie „żelazną damą polskiej polityki” – Pomyślała i spojrzała z szacunkiem w kierunku pana Prezesa, aby dać mu znak długimi rządowymi rzęsami, że rozumie doskonale, że to on teraz kuje żelazo polskiej i europejskiej polityki.

Na pytanie o terroryzm, Minister Błaszczak odpowiedział.

– Ja, ja! Terrorismus. Nicht gut! Nicht gut! Das ist ein Result der Multi-Kulti Politik. Die Franzosen machen es nicht richtig. Multi-Kulti. Nein! Nein! – Minister mówił obcym językiem tak płynnie, że część jego przemówienia wyciekła do Francji, kraju niżej od nas położonego. Nie spodobała się jednak tamtejszym czynnikom rządowym. Ich rząd nic jednak nie zrobił.

– A co mieli zrobić? Mordę w kubeł i słuchać z pokorą. To zboczeńcy!

– Dlaczego zboczeńcy?

– To oni przecież wynaleźli miłość francuską i lody. Ohyda! U nich seks jest na śniadanie, obiad i kolację. Tylko w nocy odpoczywają. Nie to, co u nas. U nas w nocy to ludzie pracują. Nocna zmiana teraz jest najważniejsza. Byli hutnicy, policjanci i pielęgniarki, teraz są posłowie. Najlepiej pracuje się nocą: najlepsza koncentracja, zwartość, szybkość. Widział pan, jakie mamy wyniki!? W okresie tego rządu powstało trzy razy więcej ustaw, niż w okresie całej kadencji poprzedniej władzy! Idziemy teraz pod prąd i tak jest najlepiej. Wszyscy na świecie wydłużają wiek emerytalny, tylko my skróciliśmy go. A wie pan dlaczego?

– No dlaczego?

– Bo inne rządy myślą tylko o budżecie, a nasz tylko o obywatelach i ich szczęściu. Nie takie problemy nasz rząd rozwiązywał. Podniósł kraj z klęczek, to i z emeryturami sobie poradził. Teraz wszyscy dobrze wiedzą, kto jest dzisiaj najważniejszy w Unii, kto ją zreformuje. – Z dumą oświadczył Iwan Iwanowicz Iwanczyn, mocno starszy mężczyzna, lokalny komentator spraw wagi państwowej i międzynarodowej, który opowiedział mi tę całą historię. Jego dziadek był poliglotą i pozostawił mu w spadku ogromny talent rozumienia rządów, języków, krajów i kultur.

– Przewiduję wojnę Polski z Unią Europejską o Trybunał Konstytucyjny! – Nagłością oświadczenia Iwan Iwanowicz zaskoczył zebranych. – Będzie to blitzkrieg. Zobaczycie, Polexit kompletnie ich zaskoczy i szybko wyjdziemy z Unii. Wtedy to dopiero pójdziemy do przodu! – Iwan Iwanowicz ociekał entuzjazmem.

– Mnie nie zaskoczy! Ani mnie! Odezwały się z głosy z okien, w których ludzie usiłowali wypatrzeć, w jakim kierunku zmierza kraj. Nie przejmowali się. Byli młodzi i nikt im jeszcze nie kazał zwracać paszportów w ciągu dwóch dni po powrocie z zagranicy. Prokurator Piotrowicz, z największym prokuratorskim doświadczeniem historycznym, jeszcze na nich osobiście nie nakrzyczał. W smartfonach zaczęło im wprawdzie częściej brzęczeć, ale były to tylko uszkodzone chipy.