Polskie ebooki w kraju i za granicą

Nie kupuję w Polsce ebooków w języku polskim. Nie dlatego, że mam takie widzimisię, tylko po prostu nie jestem w stanie kupić odpowiednio dużego czytnika do czytania polskich ebooków sprzedawanych w Polsce. Około roku temu kupiłem Amazon Kindle DX, który dzięki dużemu ekranowi (prawie 24 cm) jest niezwykle wygodny w użyciu. Moja żona, która bardzo dużo czyta, nie zgadza się na czytnik z małym ekranem. Jest dla niej za mały i dlatego niewygodny. Kindle DX z kolei nie akceptuje polskich ebooków dostępnych w polskich księgarniach internetowych ze względu na odmienny format danych. I tak to trafiłem w pułapkę: mam doskonały e-czytnik ale nie mogę kupować ebooków w języku polskim dostępnych w Polsce. I na odwrót, jest dużo ciekawych ebooków w Polsce, ale nie są one dostosowane do formatu akceptowanego przez Kindle DX. Czytników o dużym ekranie w Polsce nie ma. Przynajmniej ja nie znalazłem takiego. Czekam, aż spotka mnie to szczęście.

Internetowe księgarnie zagraniczne oferują coraz książek w języku polskim. Sam opublikowałem i sprzedaję trzy moje ebooki (w języku polskim) w zagranicznych sieciach sprzedaży. Ma to kilka korzyści. Ebooki opublikowane na elektronicznej platformie wydawniczej szybko znalazły się w sklepach online dużych firm księgarskich. To dlatego, że moja platforma wydawnicza (www.smashwords.com ) zawarła umowy z dużymi sieciami dystrybucji „jej” ebooków. Sprzedaż ebooków przez wszystkie te sieci jest rozliczna z autorami ebooków za pośrednictwem www.smashwords.com . To niezwykle wygodne rozwiązanie. Również warunki finansowe, jakie oferuje platforma wydawnicza, są bardzo korzystne. Korzystne jest również to, że firmy sprzedające moje ebooki sprzedają równocześnie własne czytniki dostosowane do tych ebooków (Barnes and Noble – Nook e-Reader, Apple – Ipod, IPhone, IPad, Kobobooks – Kobo e-Reader. Kobobooks szczyci się, że już 8 mln osób korzysta z ich czytników elektronicznych.

Faktem jest, że jak na razie zasięg promocji i sprzedaży polskich ebooków za granicą jest mniejszy niż polskich ebooków sprzedawanych w Polsce, gdzie mieszka 38 milionów Polaków. Ten ograniczony zasięg promocji i sprzedaży uważam za przejściowy. Dlatego godzę się z nim.