Nowa pozytywna wizja Europy

Bardzo lubię i cenię pana prezydenta Dudę. To zdjęcie, które zrobił sobie z rękami rozłożonymi na boki nad głowami kanclerz Merkel i prezydenta Macron jest fantastyczne. Znane jest już na całym świecie.

Pan prezydent potrafi być rubaszny a zarazem tak słodki. Wzrusza mnie do głębi, podobnie jak zapewne wzruszył tysiące ludzi za granicą. Rozłożone ramiona, otwarte dłonie i promienny uśmiech Pana Prezydenta to wyraz naszej polityki naprawy Unii Europejskiej. W miejsce organizacji zagubionej, rozpadającej się pod ciężarem Brexitu, terrorystów i uchodźców, promujemy obraz Unii podniesionej z kolan, promiennej, uśmiechniętej w objęciach otwartości, szczerości i miłości. Miłości bliźniego swego i siebie samego, wszechogarniającej, obejmującej ludność cywilną i wojskową, kościół, wszystkie kościoły i religie, dobre i gorsze połowy, kobiety i mężczyzn z wyjątkiem homoseksualistów i lesbijek oraz zwolenników in vitro, bo oni wciąż patrzą do tyłu albo co najwyżej na boki, zamiast prosto, w słońce i przed siebie. 

Jak tylko uświadomiłem sobie to wszystko wstałem i ja z kolan, na które upadłem schodząc zbyt szybko z łóżka, wziąłem gorącą, oczyszczającą kąpiel, aby promienieć uśmiechem podobnie jak Pan Prezydent i krzyczeć słowa miłości ustami pełnymi sezamkowej słodyczy podobnie jak pani profesor Krystyna Pawłowicz, oby żyła wiecznie.

Komiks literacki. Profesor Simpletona i dyscyplina. Odcinek 21.

botero-estatua_de_botero_no_jardim_amalia_rodrigues-zdjecie-portuguese_eyses-creative-commons-2

Redaktor prowadzący wywiad zdawał sobie sprawę, że profesor Simpletona jest bardzo ważnym członkiem załogi okrętu. Komandor Jaroszka powierzał jej najtrudniejsze zadania. Była masywna i miała mocną szczękę, potrafiła przegryźć przewód mikrofonu i rozdeptać kamerę redaktora, gdyby tylko usiłował on zaatakować Komandora, choćby nawet słownie. Zachował więc ostrożność. 

– Jest pani profesorem prawa i to nie byle jakim, bo nadzwyczajnym. Mówią też, że jest pani osobą otwartą i prostolinijną. Lubi pani zjeść i wypić oraz wyrażać się dosadnie, jak to na okręcie, gdzie marynarze nie owijają przekleństw w przezroczystą bibułkę. Nazywają panią bulterierem komandora Jaroszki? Skąd ta nazwa?

– Pozwoli pan, że to ja nazwę pana gówniarzem, chyba, że woli pan być nazwany palantem, tyle się pan zna na zoologii. Jestem bulterierką Komandora, nie bulterierem. To zasadnicza różnica.

– Jaka jest pani rola na okręcie?

– Moją rolą jest utrzymać dyscyplinę na sali konferencyjnej. Komandor zatrudnił mnie do pilnowania, aby ta kretyńska opozycja nie nadużywała jego cierpliwości. Opozycjoniści mają obowiązek przemawiać krótko i zwięźle, w dodatku tak, aby podobało się to przewodniczącemu sali. On tu rządzi w imieniu Komandora. Kto się do tych zasad nie stosuje, to morda w kubeł albo wynocha z sali. Osobiście nie pozwalam mówić tej hołocie dłużej niż dwie minuty. Jeśli ktoś przekracza tę granicę, wtedy interweniuję. Mam sprawdzone chwyty: Skończ już, palancie, nie masz pojęcia, o czym mówisz! Albo: To nie jest na temat. Wyłączam pana, chamie!

– To chyba nie wszystko?

– Moja rolą jest też doskonalenie języka i zasad komunikacji załogi. Bez tego będziemy niczym, a z tym, to rzucimy inne załogi na kolana. Niech też doznają upokorzenia tak, jak my doznaliśmy w przeszłości od poprzedniego dowódcy, tego chama, i jego załogi. To były złe czasy. Nasi poprzednicy kradli i oszukiwali bez umiaru. My robimy to dużo lepiej.

– Mówią, że jest pani osobą bez honoru?

– Tak? Kto tak mówi? Pewnie jakiś burak z opozycji. Może ten cymbał z rudymi włosami zamiast przyzwoitej peruki. To tylko częściowa prawda. – Profesor Simpletona niespodziewanie złagodniała. – Tytuł profesorski przyznano mi jeszcze w czasach, kiedy honor, przyzwoitość i poprawny język były mało znane. Dzięki temu nie jestem obarczona błędami przeszłości, mówię, co chcę i komu chcę. Mamy czasy demokracji, wolności. A że język mam dosadny, to zrozumiałe. Nie wypadłam sroce spod ogona.

– Jakie prawo pani studiowała?

Prawo Kaduka w tradycji chrześcijańskiej. Święty Kaduk, Panie, świeć nad jego duszą, wyzwolił ludzi z uczuć ciągnących ich ku ziemi. Normalnie ludzie myślą, że trzeba mówić prawdę i trzeba być wzajemnie miłym dla siebie. Po co komu prawda? Czy ktoś się tym naje? Daj pan spokój. Wynoś się zresztą, prostaku, bo nie mam już cierpliwości! 

Wynalazek prochu. Wydanie Świąteczne.

Wiktor od dłuższego czas nie pokazywał się w miejscach publicznych. Zaniepokojony zadzwoniłem do niego. Żył, ale był przytłoczony upałem.

Ostatni raz język mi przysechł do podniebienia i nie mogłem mówić. Uratował mnie Kaczyński. Niech Bóg zachowa go w swojej opiece i pozwoli mu rządzić PiS-em przez następne 20 lat.

Skąd u ciebie taki entuzjazm do tego polityka?

To najlepsza gwarancja, że PiS nie dojdzie do władzy i kraj utonie w dobrobycie. Ponieważ wiele osób nie chce utonąć, będzie głosować na Kaczyńskiego. Może to i sposób na szczęście narodowe?

Co tam polityka! Ważne jest, jak radzisz sobie z sobą samym. Mam na myśli twój program rewitalizacji ciała i ducha.

Co można zrobić w taki upał? Rano w Adelajdzie było 38 stopni Celsjusza, w południe 40 a teraz jest 42 w cieniu. Na słońcu to możesz jajka smażyć na krawężniku chodnika lub masce samochodu. W takich warunkach nie mogę ćwiczyć. Ugotowałbym się. Białko w moim organizmie nie wytrzymałoby takiej temperatury. Na okres upałów przerzucam się na politykę.

No, tak! Jak jest tak gorąco to i Chińczyk prochu nie wymyśli.

Niezupełnie. Najpierw wymyślili go Chińczycy, a ostatnio Kaczyński razem z Macierewiczem.

Jak? Gdzie? Kiedy? – zapytałem zachwycony genialnością rodaków. Co za naród! – pomyślałem z dumą.

Wymyślili go we wraku samolotu. To było niesamowite. Prawdziwe hokus-pokus. Przedtem prochu nie było, a teraz już jest.

Jak do tego doszło?

Różnie ludzie gadają. Jedni, że Kaczyński i Macierewicz są bardzo pobożni i usłyszeli głos: „Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz”. Obydwaj w tym samym momencie. Sprawdzili to chronometrem. Bardzo wzięli sobie te słowa do serca. Zrozumieli, że proch odgrywa fundamentalną rolę w dziejach świata i w ich głowach powstało natychmiastowe skojarzenie: samolot -wypadek – proch. Szukali tego skojarzenia i je dostali. Od losu. Za darmo. Na tym polega genialność. Kaczyński to teraz prawdziwy mąż stanu od prochu. GUS podaje, że w Polsce więcej ludzi uwierzyło w proch niż w koniec świata.

Fantastyczne!

A sam proces wymyślania prochu? Jakie składniki? Wiem, że Chińczycy to użyli saletry – dopytywałem się zniecierpliwiony.