Ameryka Łacińska. Intensywny przegląd uczuć Świętego Mikołaja.

democracia
Szukałem natchnienia. Spóźniało się. Dopadło mnie dopiero nad jeziorkiem, wykręciło głowę i język w kierunku Ameryki Łacińskiej, gdzie życie polityczne jest bogatsze i bardziej kolorowe.

A jednocześnie podobne do naszego. Oto coś, co mi się wyobraziło.

Najpierw otuliły mnie pieszczoty mroźnego wiatru latynoamerykańskiego zmieszanego z okrzykami „Democracia!, Democracia!” wznoszonymi na manifestacjach jakiegoś „Comité de la Defensa de Democracia” (tłumacząc na nasze KOD-u), a zaraz potem w jakimś parlamencie, gdzie większość parlamentarna partii „Derecho y Justicia” (dokładnie tłumacząc „Prawo i Sprawiedliwość”) też intonuje głośno „Democracia!”, „Democracia!”.

A propos, „Derecho y Justicia” ma w Googlu 339.000 haseł, co by świadczyło, że idea prawa i sprawiedliwości jest popularna nie tylko u nas. „Defensa de Democracia” ma 305.000 haseł. Też nieźle.

Dla przybliżenia piękna języka i oryginalnej kultury politycznej Ameryki Łacińskiej wyjaśniam, że „derecho” znaczy „prawo”, „partido” znaczy „partia”, „nacion” znaczy „naród”, „defensa” znaczy „obrona”, „justicia” znaczy „sprawiedliwość”, a „democracia” znaczy to, co każdy wie. Innych wyrazów nie tłumaczę.

Do Ameryki Południowej jesteśmy podobni także pod względem urzędu i splendoru. „Presidente” znaczy tam zarówno „prezydent” jak i „prezes”, omen nomen, to samo, co u nas, czyli … Przepraszam, zapomniałem, co chciałem napisać. Może coś szpetnego, skoro uciekło mi to z głowy?

U nas zwolennicy i przeciwnicy demokracji krzyczą równie głośno Demokracja! Demokracja! Jest to oczywiście parodia, polegająca na tym, że białe nazywa się czarne, a czarne nazywa się biale.

Co krzyczy w parlamencie latynoamerykańskim słynny anarchista Kuki16, starszy dzisiaj o rok i dużo bardziej doświadczony politycznie, nie wiem, bo on głównie śpiewa canciones i gra na guitarra, w czym jest dobry; w parlamencie przeważnie wstrzymuje się od głosu. Nie wiem też, czy jemu demokracja jest potrzebna, bo i tak przecież chce wszystko rozmontować. Oby tylko nie chciał rozmontować „Derecho i Justicia”, co mogłoby przyjść mu do głowy, skoro – jak to przepowiadają prorocy, niechciani, samozwańczy, bredzący trzy po trzy, krótko mówiąc oszołomy w rodzaju don Kichota z Manchy i jego giermka Sancho Pansy oraz niżej podpisanego – partia ta sama myśli o demontażu Kuki16 i przeciągnięciu resztek materiału w swoim kierunku. Rozbiórka nowiutkiego skansenu historycznego może i ma sens, jeśli czyni się to dla dobra narodu.

Inkantacje w parlamencie Demokracja! Demokracja! świadczą o tym, że w PiS-ie jest coraz więcej zwolenników tego ustroju. Cieszy mnie to bardzo, bo też jestem za nim. Te same okrzyki po stronie partii rządzącej i opozycji kompletnie mylą jednak połowę społeczeństwa, co jest grane. Ja, choć nie ma słuchu, znam tę melodię na tyle, że się domyślam. Druga połowa narodu również domyśla się. Ktoś powiedział o niej, że jest gorsza. Może to i prawda, skoro myśli i czuje?

Od czasu wyborów parlamentarnych obserwuję w kraju gwałtowny przyrost pozytywnych zboczeńców; coraz więcej obywateli kocha Pana Prezesa oraz Pana Prezydenta, zwyczajnie lub inaczej, co leży w naturze ludzkiej od czasu Darwina, któremu małpa pomyliła się z człowiekiem. Dzisiaj wiemy, że nie była to omyłka.

O miłości i nienawiści społeczeństwa do władzy mówią sondaże opinii publicznej.

– Kto je bierze pod uwagę? – Pytam się. – Chyba tylko nieliczni ignoranci, którzy postudiowali lub poczytali o tym, co to jest statystyka i sondaże, i jak należy je interpretować.

– Bardzo prosto, jeśli sondaż jest dobry dla nas, to jest poprawny i znaczący, jeśli nie, to kto by się takimi głupotami przejmował.

Pożegnalne Życzenia Noworoczne Urbi, Orbi, Politykom i Narodowi

Spring morning in the Han Palace Qiu Ying_001
W samym końcu roku obudziło się we mnie głębokie uczucie powiedzenia prawdy o sobie i o innych. Wstyd mi się przyznać, że dopiero koniec roku, mroźny i słoneczny, okazał się patronem głębszych uczuć.

Wyrażam ból, żal i współczucie Narodowi z powodu bezżenności Naczelnika Państwa, który zanurzony w stanie starokawalerskim nie ma przy sobie nikogo, kto powiedziałby mu prawdę, jaki jest naprawdę.

Mężczyzna, proszę Państwa, żeni się po to, aby poznać prawdę o sobie, gdyż nikt tak szczerze i otwarcie nie ujawnia mu rzeczywistości jak żona, istota powołana przez Boga do życia w celach edukacyjnych, naprawczych i terapeutycznych, a nie tylko prokreacyjnych, jak myślą fałszywi demografowie i politycy zarażeni troską o 500 zł dla statystycznego wzmocnienia społeczeństwa. Kościół, matka nasza, ostatnio nieco osłabła i milcząca w sprawach ważnych dla narodu, nie na darmo uważa małżeństwo za rzecz świętą.

Gdyby nie żona, każdy mężczyzna polityczny, z nielicznymi wyjątkami mężczyzn-ideałów, których należałoby wypychać i wieszać w kościołach jako wota jak to wspaniale opisywał Henryk Sienkiewicz, wzlatuje w górę podobnie do balona, nadęty przekonaniem o swojej mądrości, zdolnościach i idealizmie. Tylko serdeczna w uczuciach kobieta ściąga mężczyznę na ziemię, przywraca równowagę i uświadamia w sposób bezkompromisowy, kim i czym jest.

Tego właśnie brakuje Naczelnikowi Państwa. Otoczony tłumem dworzan, wasali i pochlebców, karmionych przez niego z ręki i trzymanych na pasku, nie ma szansy, aby któryś czy któraś z nich (bez względy na to, jak często całowana jest w rękę) powiedziała mu w przypływie szczerości chrześcijańskiej, co o nim myśli, czy choćby – w naturalnej kobiecej skłonności ku delikatności jak pani prof. Pawłowicz czy pani prof. Kępa – wyraziła nieskrępowaną opinię o postępowaniu pryncypała.

Mam na myśli tylko jedyną słuszną metodę korygowania błędnych zachowań osób bliskich (ale nie tylko): nie mówić o nich samych, lecz o ich czynach. Ilustrując to wziętym z życia przykładem, nie należy mówić „jesteś głupi”, albo „takiego kretyna jak ty jeszcze nie widziałem”, lecz ująć to delikatniej, bezosobowo, „zrobiłeś coś beznadziejnie głupiego”, albo, „nic bardziej kretyńskiego nie mogłeś wymyśleć”. Przedstawione przykłady odnoszą się oczywiście do poważniejszej skali przestępstw przeciw rozumowi i natężeń uczuć w ich odbiorze.

Z chwilą, kiedy człowiek przyswoi sobie terapeutyczną prawdę małżeńską, czuje się od razu lepiej. Może prowadzić ze sobą twórcze konwersacje, ilekroć przejdzie mu chęć porozmawiania z kimś naprawdę inteligentnym, co zdarza się każdemu z nas z wyjątkiem osób o nieuleczalnej słabości umysłu.

W podsumowaniu końcoworocznej zadumy pochylam się nad Naczelnikiem Państwa, aby przedstawić wymowną inwentaryzację krytyk jednej tylko jego inicjatywy. Chodzi o Ustawę Naprawczą o Trybunale Konstytucyjnym i o to, kto wyraził negatywne opinie, krytykę, zastrzeżenia, niechęć lub choćby obawy. Pomijam oczywiście sędziów Trybunału Konstytucyjnego, którzy nie dość, że pracują powoli, to są jeszcze narodowi ideologicznie „obcy” i wymagają jak najszybszej wymiany na „naszych”.

Zastrzeżenia i apele zgłosili (w kolejności alfabetycznej):

• Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich;
• Anne Brasseur, szefowa Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy
• Byli sędziowie Trybunału Konstytucyjnego;
• Frans Timmermans Wiceszef Komisji Europejskiej;
• Helsińska Fundacja Praw Człowieka;
• Jan Jarzab, szef europejskiego Bura Wysokiego Komisarza ONZ do spraw człowieka;
• Komitet Obrony Demokracji, który ostatnio powiększył swoje członkostwo do ponad 50.000 osób
• Konfederacja Lewiatan;
• Krajowa Rada Sądownictwa;
• Przedstawiciel Adwokatury
• Przedstawiciel Radców Prawnych
• Przewodnicząca Sądu Najwyższego
• Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia”
• Przywódcy opozycji parlamentarnej.

Na zakończenie pragnę powiadomić Państwa, że zdecydowałem się zakończyć ostatecznie moją karierę satyrycznego dziennikarstwa społecznego oraz pisarstwa blogowego. Mam inne, ciekawsze obowiązki przed sobą.

Na drugie, definitywne już zakończenie, składam najszczersze życzenia noworoczne osobom uwznioślonym urzędami oraz nam wszystkim, mieszańcom politycznym uformowanym w dwie kolumny; jednej patrzącej do tyłu i drugiej patrzącej do przodu.

Tak więc, życzę w kolejności hierarchicznej:

– Naczelnikowi Państwa, aby nie minęła go prawda o nim samym objawiona przez czynnik nadludzki, skoro ludzki nie jest w stanie;
– Panu Prezydentowi, aby mniej męczyły go sny o Trybunale Stanu;
– Pani Premier, aby obdarowano ją luksusowymi perfumami otrzeźwienia „Co ja robię!? Co ja robię!?”

Osobom pozostałym, czyli nam wszystkim, życzę, abyśmy w Nowym Roku 2016 nie obudzili się z ręką w nocniku, z którego nie będziemy mogli jej wyjąć i umyć, ponieważ zabroni nam tego Towarzystwo Największej Wzajemnej Adoracji, dla którego własne dobro stoi ponad prawem.

Wszystkiego Najlepszego!

Niespokojna relacja z życia politycznego i obywatelskiego.

Malczewski_Jacek Hamlet Polski public domain
Żyję niespokojnie. W Sejmie dzieje się tak wiele, że w dzień nie mam czasu, aby zrobić cokolwiek poza oglądaniem wiadomości telewizyjnych. Noc jest dla jeszcze straszniejsza, ponieważ w Sejmie dzieje się jeszcze więcej. PiS pracuje teraz na dwie zmiany, dzienną i nocną. Prezydent pracuje nieprzerwanie.

– To dobrze, myślę. – Myśleniem i pracą społeczeństwa się bogacą. U nas społeczeństwo dzisiaj to głównie PiS, jego zwolennicy i pan Andrzej Duda, co do którego roli nie jestem pewien. Zewsząd słyszę, że jest prezydentem. Szkoda tylko, że nikt nie wyjaśnia czyim. Wiem natomiast, bez podpowiedzi, że bardzo nie lubi Trybunału Konstytucyjnego, skoro nie zaprzysięga sędziów wybranych przez Sejm.

W Sejmie ujawnili się działacze poprzedniego ustroju. Dla jasności, nie chodzi o III Rzeczpospolitą, tylko o PRL. Ale są to dobrzy działacze, zwani niegdyś aktywistami. Do życia w Sejmie powołał ich PiS. Trybunał Konstytucyjny nie spełnia swojej roli, wobec czego pan Prezes zatrudnił trybunów z szeregów PZPR-u. Nienawidzi komunistów, ale nie tych najlepszych. Umie docenić ludzi.

Awangardę PiS stanowi dzisiaj poseł Stanisław Piotrowicz, były prokurator PRL, do którego inni posłowie zwracają się z szacunkiem „Towarzyszu Prokuratorze”. To on najżywiej referuje sprawy Trybunału Konstytucyjnego. W 1981 roku jako szef Prokuratury Rejonowej w Krośnie pan Piotrowicz oczyścił z zarzutów księdza pedofila z Tylawy. Jakie podał uzasadnienie można znaleźć na stronach www.natemat.pl. W 1984 roku Stanisław Piotrowicz został odznaczony przez władze PRL brązowym krzyżem zasługi.

Na pytanie, dlaczego były prokurator PRL-u reprezentuje dziś PiS w Sejmie, Wicemarszałek Terlecki (a może był to poseł Suski o twarzy tchnącej błyskotliwością, nie pamiętam), odpowiedział, że PZPR miało 3 miliony członków i niektórzy byli dobrymi ludźmi. To dobrze. Po rządami PiS nic w kraju się nie zmarnuje.

Prezes Kaczyński przyjmuje w Sejmie coraz więcej hołdów. Członkowie PiS podchodzą do niego, siedzącego na ławie poselskiej, po błogosławieństwo, pochylają nisko głowy i szepcą swoje prośby. Kiedy pochylają się, całują go a rękę, ale tak dyskretnie, że trudno to zauważyć. On uważnie wysłuchuje i poważnie kiwa głową na tak, albo nie. Petenci skrzętnie to rejestrują w pamięci i odbiegają, aby wcielić z życie przekazywane idee. Ludzie mówią, że pan Prezes to najbardziej znany teraz ojciec chrzestny. Czyj, nie wiadomo. Może Prezydenta Dudy, który jest do niego tak serdecznie usposobiony?

Obraz to: „Hamlet Polski” Jacka Malczewskiego.

Jego Hamlet kojarzy mi się z jedną z czołowych postaci naszego życia politycznego. W oryginalnym dramacie „Hamlet” pasjonującym problemem jest kwestia szaleństwa. Hamlet udaje szalonego, ale to nie znaczy, że szalonym faktycznie nie jest. Siłą sprawczą kierującą postępowaniem Hamleta jest zemsta.

Wielki Teatr Polityczny. Reżyser: Prezes Kaczyński, aktorzy: Prezydent i Trybunał, audytorium: Naród.

Prorok Jonasz, fresk Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej.
Teatr polski wyszedł na ulicę. Jarosław Kaczyński, wieszcz narodowy i dramaturg, reżyseruje sztukę teatralną pod tytułem „Wielkie wciskanie Kitu”.

Jarosław Kaczyński jest nieszczęśliwy. Pan Bóg dał mu pełnię władzy, lecz on jest nieszczęśliwy. Ma większość parlamentarną, wierną i szybką, zdolną w ciągu nocy uchwalić, co mógłby tylko sobie życzyć, na przykład powszechne ograniczenie dostępu do Internetu, podsłuchy albo zakaz zgromadzeń publicznych w imię walki z terroryzmem, albo szkołę większą niż PRL-owskie 1000 szkół na Tysiąclecie, lecz on jest nieszczęśliwy, czuje, że nic nie może zrobić. To wielkie poczucie frustracji jest pozytywne: daje mu siłę walki.

Jest wróg. Na drodze stanął mu Trybunał Konstytucyjny, biblijny wielki Wieloryb, otwierający paszczę, aby połknąć jego, Jarosława-Jonasza i uniemożliwić mu naprawę państwa. Trybunał chce mu odebrać 500 zł na dziecko, zniweczyć wiek emerytalny, wstrzymać reformę szkolnictwa, uniemożliwić połączenie prokuratury z sądami, i w ogóle rzucać PiS-owi kłody pod nogi. Trybunał nie chce szczęścia Narodu. Trybunał jest wrogiem Narodu.

Prezydent Duda jest inny, jest posłuszny, a zarazem odporny. Piszą do niego byli prezydenci, premierzy, marszałkowie sejmu i senatu, wydziały prawa polskich uniwersytetów, prawnicy, różne organizacje i osoby prywatne, aby przestrzegał obowiązujących w Polsce praw i zasad demokracji, ludzie tysiącami protestują na ulicach, w mediach publicznych i w Internecie, lecz on wytrwale i twórczo gra swoją życiową rolę w spektaklu „Wielkie wciskanie Kitu”. Sam wielki reżyser powołał go do niej.

Aktorstwo Andrzeja Dudy nie zna granic. On, Prezydent Rzeczypospolitej, jedzie nocą do Prezesa partii na konsultacje, a nie Prezes do niego, i jak trzeba, to o dowolnej nocnej porze zaprzysięga sędziów Trybunału Konstytucyjnego świeżutko wypieczonych w Sejmie, gdzie rządzi Jarosław Kaczyński.

Toczy się spektakl: „Wielkie wciskanie Kitu”.

Naród to widzi i docenia (Sondaż TNS przeprowadzony 10 i 11 grudnia): PiS – 27 % poparcia, Nowoczesna – 24 %: PO – 16%, Kukiz15 – 12 %, Zjednoczona Lewica – 6%. Było to badanie przeprowadzone „twarzą w twarz”.

Dla porównania, na początku grudnia wyniki sondażu TNS były następujące: PiS – 42 % poparcia, PO – 17%, Nowoczesna – 10 %: PO – 16%, Kukiz15 – 12 %, Zjednoczona Lewica – 6%. Było to badanie prowadzone drogą telefoniczną.

Czy metoda badań mogła wpłynąć na wyniki?

Dyrektor Krassowska z TNS wyjaśnia: „W badaniach face-to-face możemy mieć do czynienia z pewnym rodzajem poprawności politycznej, badani chętniej przyznają się do popierania zwycięzcy. W badaniach telefonicznych ten efekt może być słabszy ze względu na większe poczucie anonimowości respondenta”.

Naród widzi i docenia sztukę, reżysera i aktorów.

Obraz: Prorok Jonasz, fresk Michała Anioła z Kaplicy Sykstyńskiej.

Trybunał Konstytucyjny. Granice Dobra i Zła.

Tym, którzy wierzą w Jedyną, Niezrównaną Partię Polityczną, która stawia Dobro Narodu nad Prawem, tak, jakby Prawo i Dobro Narodu kłóciły się ze sobą, przypomnę przynajmniej niektóre uczynki Trybunału Konstytucyjnego, to, co zrobił on dla zwykłego śmiertelnika odrzucając ustawy sprzeczne z Konstytucją:

• Obywatel pracujący na umowie uzyskał prawo zrzeszania się w związkach zawodowych. To TK orzekł, że zakaz zrzeszania pracowników na umowach jest niezgodny z Konstytucją.

• Zbyt niska kwota wolna od podatku. To TK orzekł, że jest ona niezgodna z Konstytucją i ustalił jej wartość minimalną. Dzięki TK w portfelu każdego z nas zostanie więcej pieniędzy.

• TK ukrócił samowolę kontrolerów biletów w komunikacji miejskiej. Kontroler nie może sobie pozwolić na gnębienie pasażera.

• Służby specjalne nie mogą już dowolnie sprawdzać naszych bilingów telefonicznych, bo TK uznał to za sprzeczne z Konstytucją.

• TK nie pozwolił ministrowi sprawiedliwości na wgląd do akt sądowych, uznając ten przywilej Pana Ministra za sprzeczny z Konstytucją. Zaglądanie do akt sprawy to sprawa sądu, osoby zainteresowanej i jego adwokata, a nie ministra sprawiedliwości.

• TK uznał za niezgodny z Konstytucją obowiązek płacenia za drugi kierunek studiów. Jeśli jesteś studentem, to zawdzięczasz to Trybunałowi Konstytucyjnemu.

• Jeśli zostałbyś aresztowany i chciałbyś porozmawiać ze swoim obrońcą przez telefon, to jest to możliwe dzięki TK, który uznał taki zakaz za niegodny z Konstytucją.

To tylko przykłady. Oto link do 91 stron wyroków i postanowień Trybunału Konstytucyjnego.: http://trybunal.gov.pl/rozprawy-i-ogloszenia-orzeczen/wyroki/

Trybunał Konstytucyjny jest jedynym gwarantem, że zapisane w Konstytucji prawa i wolności nie będą gwałcone przez koalicję lub partię rządząca, która ma akurat przewagę w Parlamencie, i/lub Prezydenta, obojętnie jak jest to koalicja, partia i prezydent.

Vivat Pan Prezydent Andrzej Duda! Życzenia imieninowe.

Nikolai Nevrev ... At birthday party Public domain

Dzisiaj są imieniny Pana Prezydenta. Z tej okazji składam Panu Prezydentowi najserdeczniejsze życzenia oraz gratuluję niezwykłego zaufania, jakim obdarza Pana Prezydenta społeczeństwo (sondaż IBRiS z 19-20 listopada 2015):
• Prezydent Duda 23,3 %
• Ryszard Petru 20,0 %
• Beata Szydło 18,3 %
• Paweł Kukiz 17.0 %
• Ewa Kopacz 16,8 %
• Tomasz Siemoniak 17,9 %
• Grzegorz Schetyna 12,8 %

Poza tym gratuluję Panu Prezydentowi z tytułu:

• Ułaskawienia niewinnego, „czystego jak kryształ”, Mariusza Kamińskiego;

• Zamknięcia przez Rząd stron internetowych z raportami państwowej Komisji Millera www.FaktySmolensk.gov.pl oraz www.KomisjaSmolensk.gov.pl,

• Przyparcia do muru niegodziwego Trybunału Konstytucyjnego;

• Udzielenia obiecanej pomocy Frankowiczom, którzy w dowód wdzięczności zorganizowali manifestację przed Pałacem Prezydenckim;

• Słodyczy słów skierowanych na ręce Ojca Rydzyka oraz Wykładowców Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu (cytuję: „Magnificencjo, Ojcze Rektorze Założycielu, Magnificencjo Ojcze Rektorze, Eminencjo, Najprzewielebniejszy Księże Kardynale, Ekscelencje Księża Biskupi, Czcigodni Kapłani i Osoby Życia Konsekrowanego, Szanowni Wykładowcy, Drodzy Studenci, Panie i Panowie”,

oraz wielu, wielu innych wspaniałych osiągnięć.

P.S. 23,3 % poparcia udanego Pana Prezydenta Dudy to chyba znacznie więcej niż 65 % nieudanego Prezydenta Komorowskiego?

Spór o Maltę. Czy pan Prezydent jest dobrym człowiekiem?

Zanim odpowiem pytanie przytoczę wypowiedź Nadieżdy Krupskiej, bardzo bliskiej Leninowi (żonaty podobno nie był, czyli żył w konkubinacie, „na kocią łapę”, a w urzędowym języku australijskim „w związku partnerskim” czyli „de facto”).

– Dziennikarz zapytał panią Nadieżdę: Czy towarzysz Lenin jest dobrym człowiekiem?

– Oczywiście, że tak. – Odparła bez wahania, niezwykle silnie przekonana o dobroci towarzysza Lenina.

– Czy towarzyszka mogłaby to zilustrować jakimś przykładem?

– Z przyjemnością. – Odparła de facto towarzysza Lenina.

– Byliśmy kiedyś na urlopie, na daczy. Było bardzo spokojnie, towarzysz Lenin stał przy otwartym oknie, golił się. W ręku miał brzytwę. Za oknem dzieciaki strasznie wrzeszczały.

– No i…

– No i mógł je wszystkie zariezat, a nie zariezał. (Przypisek tłumacza: zariezat znaczy zarżnąć).

– Oczywiście, że był dobrym człowiekiem. – Powtórzyła z przekonaniem Nadieżda Krupska.

Unia Europejska ustaliła spotkanie na szczycie z państwami afrykańskimi na Malcie w dniu 12 listopada 2015 roku jeszcze w maju 2015. Pan Prezydent Duda wyznaczając pierwszą sesje Sejmu na dzień 12 listopada, mógł wyznaczyć ją na inny dzień, na przykład 10 listopada (wtorek), 13 listopada (piątek), 16 listopada (poniedziałek). Mógł, a nie wyznaczył.

Na pytanie, czy pan Prezydent jest dobrym człowiekiem, Nadieżda Krupska odpowiedziałaby z przekonaniem: – Oczywiście, że jest. Mógł wyznaczyć sesję na inny dzień, ale nie wyznaczył.

Zastanawiającym się, czy rząd zawiadomił Pana Prezydenta o spotkaniu na szczycie Rady Unii Europejskiej w dniu 12 listopada odpowiem krótko: Jeśli Kancelaria Pana Prezydenta nie widziała o tej dacie bez zawiadomienia z czyjejkolwiek strony, to Pan Prezydent powinien rozpędzić tę kancelarię na cztery wiatry, a następnie posypać sobie głowę popiołem z żalu, ze to on sam wybrał i zatrudnił takich kancelistów. To tak, jakby wójt organizując wielką imprezę wiejską w jedynym domu kultury we wsi w dniu 12 listopada nie sprawdził, czy tym dniu sala jest wolna.

Dyskutując te sprawę w Australii, usłyszałoby się pytanie: – Czy, rozsądnie rzecz biorąc, wójt (prezydent) powinien o tym wiedzieć? I nie ma znaczenia, że nie wiedział, ale czy rozsądnie rzecz biorąc powinien wiedzieć (gdyż każdy ma obwiązek wiedzieć o rzeczach prostych, o których wiedzą wszyscy rozsądni ludzie). Podobnie brzmi zasada, że nieznajomość prawa nie zwalnia z odpowiedzialności.

– Pan Prezydent jest dobrym człowiekiem. – Powiedziałaby Nadieżda Krupska.

Rewelacyjne wyborcze regenerum regenerujące

Hmong women oglądajace zdjęcia Bob Tubbs Public domainWyniki wyborów parlamentarnych prawie są już znane. Gratuluję wszystkim osobom głosującym na PiS. Sam głosowałem na inną partię, ale tego żałuję. Byłbym teraz w obozie wygranych; każdy lubi otrzeć się o wielkość.

W reklamie TV usłyszałem hasło „Regenerum regenerujące”. Przypadło mi do gustu jako znak nowych czasów. Teraz zregenerujemy się całkowicie: nasz Prezydent, nasz Prezes, nasza Premier, nasza Większość w parlamencie, wkrótce nasza Większość konstytucyjna. Zmienimy wszystko razem, jeśli nie sami to z panem Pawłem Kukizem15.
Prezes Kaczyński był w czarnym garniturze i czarnym krawacie (chyba z racji pogrzebu PO). Najpierw były podziękowania zmarłym (śp. Lech Kaczyński i inni), potem wzajemne całowanie się zwycięzców, gratulacje.

Teraz cytaty z przemówienia pana Prezesa: „Także wielu, wielu innym. Jeszcze długo będziemy dziękowali. Wyciągamy rękę do tych, którzy chcą dobrej zmiany. Zadanie niesłychane, więc trudne. Żadnej zemsty, żadnych osobistych wycieczek, żadnego kopania tych, którzy upadli z własnej winy. I słusznie”. Koniec cytatów.

Tu się sprzeciwiłem. Kilka tygodni temu biegnąc ścieżką przez las zaczepiłem o wystający fragment ściętego korzenia i upadłem na twarz. Wina była bezsprzecznie moja, bo go nie zauważyłem. Ale czy było to słuszne, że upadłem? Wątpię.

Są także inne pytania. Także nadzieje i oczekiwania. Moje również. Jestem młody i mam oczekiwania. Przed wszystkim mieszkania w cenie 2.500 zł, góra 3.500 zł za metr kwadratowy. To konkret. Powiedział to sam pan Prezes. Kiedy już takie pojawią się na rynku, dajcie szybko znać. Stanę w kolejce. Będę oszczędzać, kupię kilka, aby rozdać w najbliższej rodzinie tym, którzy nie mają własnego mieszkania.

Jeśli obiecane mieszkania się nie pojawią, będę skarżyć się na piśmie. Nawet panu Prezydentowi. On mnie na pewno zrozumie. Jest przecież Prezydentem wszystkich Polaków.

Kronika: Niezwykła szczerość Pana Prezydenta

Kubel zimnej wody Jak Siek kandydat na burmistrza

Od czasu wyświęcenia Prezydenta Elekta na Pełnego Prezydenta czuję się coraz lepiej. W kraju jest źle, ale wreszcie mamy kogoś, kto nazywa rzeczy po imieniu.
Nazywa i to nie w rozmowie z kronikarzem wielkich osób kieszonkowego rozmiaru, ale w rozmowach w innymi prezydentami i premierami.

Najpierw były jabłka.

– Co z tymi jabłkami przemycanymi z Polski? – Zapytał prezydent Putin swojego Ministra ds. Zaopatrzenia Owocowego.

– W Polsce dzieci masowo niedojadają. Nasze dzieci głodują. W szkołach nie ma dożywiania. – Głos prezydenta Dudy lotem błyskawicy dotarł do Prezydenta Rosji. Prezydent zadekretował: – Zwrócić jabłka na dożywianie głodnych dzieci w Polsce! Wszystkie gazety w Moskwie pisały o tym. Dzieci od razu poczuły się dożywione.

W Berlinie rozmowa toczyła się w cztery oczy. Prezydent Niemiec zapytał życzliwe przy wodzie sodowej:

– Panie Prezydencie Duda, co słychać w Polsce?

– Nędza, Panie Prezydencie. Nie jest to kraj sprawiedliwy! Ludziom dzieje się krzywda!

– Może pan powie konkretnie, co ma pan na myśli?

– Nie da się. W Polsce nie ma sprawiedliwości. To powszechne zjawisko. Sędziowie wydają niesprawiedliwe wyroki. Dają niskie wyroki tym, którym się nie należą, i wysokie tym, którym też się nie należą.

Szczerość polskiego prezydenta tak bardzo wzruszyła Prezydenta Niemiec, że nie wiedział, co odpowiedzieć.

Wizyta Prezydenta Dudy w Londynie też poszła gładko.

– Myślimy o powrocie do kraju! – Entuzjastycznie wspomniała młoda polska para na spotkaniu z Panem Prezydentem. – Zaoszczędziliśmy trochę pieniędzy. Pracy nie szukamy, bo chcemy założyć własny biznes.

– Czyście oszaleli? Chcecie wracać do kraju? Nie mam odwagi zachęcać was do tego. Gospodarka istnieje tylko na papierze, w statystykach, a naprawdę to jest coraz gorzej!

Premier Cameron w trakcie późniejszej rozmowy nie krył swoich obaw.

– Słyszałem, że Polacy w Wielkiej Brytanii nie chcą wracać do kraju. Chcemy wprowadzić ograniczenia pomocy społecznej dla obcokrajowców.

– Chcą, ale ich zniechęcam. Po co mają wracać? Gospodarka w Polsce stoi coraz gorzej.

– Dobrze, że mi to pan mówi. Kilka brytyjskich firm myślało o inwestycjach w Polsce. A tu takie buty!

– Powiem panu szczerze, drogi Premierze Cameron. W moim kraju gospodarka jest tylko na papierze, bo sprawy idą ku gorszemu.

Zaskoczony dyplomatyczną otwartością gościa premier Cameron rzucił się w ramiona Prezydentowi Dudzie. Przepraszam pana, pańskie słowa bardzo mnie wzruszyły!

– Nigdy jeszcze nie słyszałem głowy państwa tak szczerze i bezstronnie przedstawiającej sytuację własnego kraju. – Grzmiał kilka godzin później w swoim parlamencie.

Królowa, kiedy to usłyszała, też uroniła łzę.

– A to ci Duda! – Powiedziała do męża. – U nas to Szkoci grają na dudach, a u nich to gra sam Duda. I to pierwsze skrzypce!

Jarosław K. Chiny patrzą z zawiścią na Polskę.

Jarosław K. został „Człowiekiem Roku 2015 i lat dalszych”. Wszyscy o tym piszą, wszyscy to czytają, oczywiście z wyjątkiem analfabetów, ale kto się nimi przejmuje. Wiadomość ta najbardziej zaskoczyła Chińczyków. Przestraszyli się.
Jarosław Kaczyński Człowiek Roku 2015 zdjecie PAP

– „Ponieważ Jarosław K. został wybrany Człowiekiem Roku 2015 i lat dalszych przez Forum Ekonomiczne, to Chiny pójdą teraz w odstawkę jako gigant gospodarczy. Za Chiny bym w to nie uwierzył, gdyby nie ogłosił tego redaktor Jacek K, naczelny tygodnika „W sieci”. A my jak głupi myśleliśmy, że rywalizujemy ze Stanami Zjednoczonymi!” – Miał podobno wykrzyknąć premier Chin zanim zemdlał i upadł na czerwony dywan.

Przeanalizowałem historię tej nominacji. Jest uzasadniona w 100 %, może nawet i 150 %. Jarosław K. to człowiek, który ma za sobą wiele wynalazków i uruchomił długi ciąg innowacji.

Polityka. To on wynalazł prezydenta Andrzeja D, który wynalazł Przewodniczącego Związków Zawodowych Piotra D, który z kolei wynalazł hotel w Kołobrzegu, gdzie za apartament kosztujący 1300 zł płaci się tylko 85 zł i nie ma umów śmieciowych, jest za to pies lubiący koszyczki z delikatesowym żarciem i spanie w łóżku z właścicielem. Jarosław K. wynalazł też panią Beatę S, która została premierem jeszcze przed wygraniem wyborów przez osobistą partię Jarosława K i wynalazła, że to ex-Premier Ewa K dzieli naród jeżdżąc pociągiem po kraju.

Gospodarka. Z chwilą wyświęcenia Prezydenta Elekta Andrzeja D na Prezydenta, ten w porozumieniu z Jarosławem K przekształcił Polskę z kraju nędzy i ubóstwa w kraj piękna i dobrobytu. Sytuacja ta poprawi się jeszcze, kiedy obniżony zostanie wiek emerytalny oraz dokończone zostanie 300 mieszkań, których Jarosław K z braku dokumentacji nie zdążył zbudować za wcześniejszej Rzeczpospolitej.

Sprawy społeczne. Jarosław K. wynalazł tanią metodę osobistego ukrywania się przed społeczeństwem przed referendami i wyborami parlamentarnymi. Metoda tę wykorzystał skutecznie do ukrycia Antoniego M przed ludźmi, którzy nachalnie nagabywali wybitnego eksperta w sprawach lotniczych o autografy.

Co najważniejsze, Jarosław K już kilka lat temu wynalazł klin, którym można skutecznie oddzielać w społeczeństwie patriotów nieautentycznych od patriotów autentycznych, złodziei od ludzi uczciwych, ludzi wierzących nie tak, jak trzeba od ludzi poprawnie i głęboko wierzących.

Wybór Człowieka Roku 2015 uważam za uzasadniony niezależnie do tego, co myślą sobie Chińczycy.

Powieść psychologiczno-obyczajowo-kryminalna: Michael Tequila: "Sędzia od Świętego Jerzego" w sprzedaży ciągłej w ksiegarniach Matras i Dom Książki oraz wszystkich księgarniach internetowych.

Ostpolitik Pana Prezydenta.

Wielki Gabinet Pałacowy. Prezydent sam na sam z doradcą politycznym ogarnia wzrokiem sytuację. Intensywnie myśli.

– Polityka to nie zabawa. Popatrzmy na jej elementy na szachownicy europejskiego teatru politycznego. Stoi przed nami nierozwiązany konflikt Ukraina – Rosja. Problem w tym, że obowiązuje formuła 3+1: Niemcy, Francja, Ukraina + Rosja. Rosja jest wielka, sięga poza horyzont. Dlatego stoimy w miejscu, od miesięcy nie widać postępów. Po naszej stronie jest za mały potencjał. Sytuacja jest patowa. Niedobrze.

Doradca słucha, Prezydent myśli. – Trzeba zwiększyć potencjał Zachodu. Same Niemcy i Francja nie dadzą rady. Ukraina wymaga więcej pomocy. Prezydent podejmuje decyzję: Proponuję formułę 4 + 1. Do gry musi wejść Polska.

– Co my sobą reprezentujemy? Jaki potencjał? – Pyta Doradca.

Prezydent patrzy na niego z politowaniem. – Kto zadaje takie pytania? Toż to każde dziecko wie. Zwycięstwa: Polacy na Kremlu (1610-1612), Nad bolszewikami (1920). Nowy Prezydent (2015).

Po rozjaśnieniu sprawy Prezydent przedstawia Formułę 4+1. Europa z uwagą pochyla się nad nią. Prezydent Ukrainy oświadcza: „Nie potrzebujemy więcej pomocy”. Niemcy i Ukraina prawdopodobnie potakują głowami. Nie widać tego wyraźnie, bo jedzą kolację.

– Idzie dobrze, nawet bardzo dobrze, ale będzie jeszcze lepiej. – Ocenia Prezydent. – Niektórzy źle mnie zrozumieli, w kraju i za granicą. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że nie muszę siebie komentować. Inni robią to za mnie, jedni lepiej, drudzy gorzej. W większości nietrafnie. Co oni wiedzą o wielkiej polityce?

– Co dalej, panie prezydencie?

– Za kilka dni będę rozmawiać z panią Kanclerz. Przekonam ją do zmiany myślenia, że bez naszego udziału nic nie załatwi z Rosjanami. Teraz, kiedy objąłem władzę, widzę to lepiej. Trzymając rękę na pulsie, czuję też lepiej. Czucie i wiara silniej mówią do mnie, niż mędrca szkiełko i oko.

– To ostatnie zdanie. Kto to powiedział, panie Prezydencie? – Pyta doradca.

– Kiedyś Mickiewicz, teraz ja. Prezydent wzruszył się. Znowu zacytował Mickiewicza:

Źle mnie w złych ludzi tłumie,
Płaczę, a oni szydzą;
Mówię, nikt nie rozumie;
Widzę, oni nie widzą!

Powieść Michael Tequila: Sędzia od Świętego Jerzego w ciągłej sprzedaży we wszystkich księgarniach internetowych oraz księgarniach stacjonarnych Matras i Dom Ksiązki.

Recenzje powieści (proszę wpisać, jeśli trzeba, „Michael Tequila” w wyszukiwarce na stronie księgarni):
Agnieszka Kolanowska www.nieterazwlasnieczytam.blogspot.com
Katarzyna Roszczenko www.zksiazkawdloni.pl
Maria Derejczyk www.czytelnia-mola-ksiazkowego.blogspot.com
Adrian Jaworek www.kolegaliterat.pl
Konrad Staszewski www.wiadomosci24.pl
Radosław Hućko: www.recenzjeoptymisty.blogspot.com

O pięcioletnim szczęściu narodu

Naród podzielił się na dwie części jak nierówne połowy jabłka. Jedni głosowali na Andrzeja Dudę, drudzy na Bronisława Komorowskiego. Jeśli wierzyć wypowiedziom internautów, to obydwaj kłamali jak najęci i byli agresywni. Logicznie wynikałoby z tego, że ktokolwiek nie wygrał to kłamca i osoba gwałtowna.

Wygrał lepszy zgodnie z teorią Darwina. Współcześnie znaczy to głośniejszy i młodszy. To mnie uspokoiło, bo też wierzę w młodość, aczkolwiek głosowałem na starość. Ale to był błąd, który muszę jeszcze sobie wybaczyć.

Serdecznie gratuluję osobom z najbliższej rodziny, bliskim memu skołatanemu z wrażeń sercu. Postawili na lepszego konia, który tylko na początku był czarny. Teraz nobilitowany szlachectwem tytułu prezydenckiego jest biały. Akceptuję go w pełni jako głowę państwa i podobnie jak oni oczekuję zmian na lepsze, o jakich mówił obficie i szczerze obiecał. Ponieważ jest on osobą mającą szacunek dla stanowiska głowy państwa, wobec tego życzę mu, aby i o nim mówiono – kiedy już będzie odchodził – równie miłe słowa, jakie sam kierował pod adresem ustępującej głowy państwa.

Proszę o informowanie mnie o każdej zmianie na lepsze, abym nic nie przeoczył. Już cieszę się, że przyniosą one mnóstwo satysfakcji zwłaszcza tym osobom, które z największym przekonaniem popierały nowowybranego prezydenta.  

Podobnie jak Paweł Kukiz jestem tak bardzo pod wrażeniem głównej wygranej w totolotku prezydenckim, że również udaję się na kilkudniowy wypoczynek. Pan Kukiz będzie nabierać sił, aby stać się siłą polityczną w najbliższych wyborach parlamentarnych. Czekam na to z utęsknieniem, ale nie martwię się, bo znowu mogę się mylić. W myleniu się jestem ostatnio dobry.

W proroczej części moich snów widzę ambitny naród polski na szerokiej drodze zmian ku lepszemu. Serdecznie gratuluję wszystkim, którzy zostaną uszczęśliwieni. 

Celebryci i sława pisarska czyli o ocieraniu się

Pisanie blogów autorskich i powieści nie tylko działa na organizm stymulująco jak zioło Senes i lewatywa, ale i zbliża do celebrytów tego świata..

Dzielę się sensacyjną radością: nazwisko Michael Tequila wraz z linkiem do ebooka „Sędzia od Świętego Jerzego” na Virtualo ukazało się na stronie internetowej Polityka.pl tuż pod zdjęciem Prezydenta Władimira Putina i Prezydenta Kwaśniewskiego. Obraz ukazuje sie w pełnej krasie po kliknięciu na niego.

2014 08 16 Link do Sędzia MWSnap078 2014-08-16, 22_08_15

Zaszedłem w głowę i dotychczas nie mogę z niej wyjść, jak doszło do mego otarcia się o Celebrytów, co jest podobno marzeniem wielu, można by powiedzieć rzeszy ludzi, gdyby nie negatywne skojarzenie historyczne z „rzeszą”. Widocznie w życiu narodów i jednostek położenie geopolityczne łatwiej rodzi uprzywilejowanie niż wygrana w Toto-Lotka.

Po bliższym zbadaniu sprawa się skomplikowała, czyli równocześnie rozjaśniła i zaciemniła. Powinienem chyba udać się do kabalarki albo Cyganki z serdeczną prośbą o wróżbę, gdyż nie wszystko da się rozgryźć własnymi zębami, nawet jeśli są one na stalowych implantach. Część tajemnicy rozgryzłem metodą chałupniczą, czyli we własnym zakresie: z prezydentem Putinem łączy mnie znak zodiaku, Waga, i to bardzo bliska, gdyż urodziliśmy się odpowiednio piątego i siódmego października, choć w bezpiecznym oddaleniu kilku lat kalendarzowych.

Z Prezydentem Kwaśniewskim łączy mnie Tequila.

 

Reguły gry. Opowiadanie „political fiction”. Odcinek 5: Narada

Zaproszeni nie mieli pojęcia, czego naprawdę dotyczyć będzie narada u prezydenta ani jak długo będzie trwać. Wezwano ich w trybie pilnym bez bliższych wyjaśnień.

Dowiecie się państwo na miejscu. Mogę tylko powiedzieć, że to bardzo ważne i poufne spotkanie. Nie mogę nic więcej ujawnić – sekretarka prezydenta mówiła przytłumionym głosem jakby bała się, aby jej nie podsłuchano. Na spotkanie oprócz Premiera zaproszeni zostali marszałkowie Sejmu i Senatu, minister spraw wewnętrznych oraz minister spraw zagranicznych. Obecny miał być także doradca polityczny prezydenta.

Prezydent spóźnił się czternaście minut. Nie było to do niego podobne, gdyż zawsze był bardzo punktualny. Cenił sobie punktualność. Kiedy wchodził do gabinetu, wszyscy siedzieli już jak na rozgrzanych węglach. Premier był zdecydowany opuścić Pałac Prezydencki nie czekając ani chwili dłużej.

Wydatny brzuch i krótkie nogi głowy państwa nie tworzyły najlepszego wrażenia. Nie miało to jednak większego znaczenia. Był popularny. Inne, pozytywne cechy zadecydowały, że człowiek o tak nieatrakcyjnej posturze i wyglądzie wybrany został na najwyższy urząd w państwie. Prezydent był doskonałym mówcą i wytrawnym graczem politycznym. Znany też był ze stanowczego charakteru. Niektórzy nazywali to uporem. Nikt jednak nie kwestionował jego oddania dla społeczeństwa i kraju. Wielu uważało go za prawdziwego patriotę.

Prezydent przywitał się, przeprosił za spóźnienie i zaprosił obecnych do Małego Gabinetu. Gestem ręki wskazał miejsca w niezbyt wygodnych fotelach. Przedstawiciel sił zbrojnych nie jest nam potrzebny. Ja jestem wodzem naczelnym – wyjaśnił prezydent lakonicznie. Uśmiechnął się przy tym dziwnie jakby chciał zdezorientować obecnych, czy żartuje czy mówi poważnie.

Przepraszam, że zaprosiłem państwa w nagłym trybie. Sytuacja kraju to dyktuje. Dzisiaj otrzymałem kolejny raport wskazujący na znaczne pogorszenie się atmosfery politycznej. Walka polityczna prowadzi nasz kraj na manowce. Powiedzmy sobie szczerze: nikt nad tym nie panuje. Ani ja, ani parlament, ani pan, panie premierze. Słabosilny nie oponował, nie było sensu zaprzeczać prawdzie. W Małym Gabinecie czuło się napięcie.

Coraz gorzej jest też z nadzieją na poprawę sytuacji – kontynuował prezydent. Społeczeństwo nie ufa politykom. Nie znosi ich. Nie wezwałem jednak państwa po to, aby przelewać z pustego w próżne i mówić to, co wszyscy i tak już wiemy – prezydent przebiegł wzrokiem po obecnych. Wyczuł raczej niż zauważył natężoną uwagę i pewien niepokój. Postanowił nie przeciągać spotkania.

Za kilka dni odbędą się ostatnie przed wyborami parlamentarnymi rozgrywki sportowe partii i organizacji politycznych. Sportowe Igrzyska Polityczne to nasza tradycja. Każdy lubi komuś dokopać – zażartował. Zniechęcony brakiem pozytywnej reakcji audytorium, szybko wymazał uśmiech z twarzy.

Po cichu organizuje się ogromną demonstrację w dniu otwarcia igrzysk – Prezydent podniósł nieco głos, aby podkreślić rangę wypowiadanych słów. Nie wiemy, kto to wymyślił ani kto za tym stoi. Mogę jedynie domyślać się. Wygląda mi to na ryzykowny a może i niebezpieczny eksperyment społeczny. Niektórzy przywódcy partii politycznych pod pozorem rozgrywek sportowych chętnie rozprawiliby się z przeciwnikami politycznymi. Byłaby to wielka kompromitacja dla politycznego establishmentu jak i dla całego kraju. Może nawet coś bardziej niebezpiecznego niż kompromitacja. Rozgrywek nie można zakazać, ponieważ nie ma takiego prawa. Organizatorzy uzyskali już formalną zgodę władz lokalnych. Teren rozgrywek znajduje się kilkanaście kilometrów poza granicami administracyjnymi stolicy, gdzie wśród terenów leśnych jest w budowie wielki kompleks sportowy.

Nastała chwila milczenia. W pobliżu stołu konferencyjnego zaczęła krążyć mucha. Jej uparte brzęczenie kojarzyło się z przysłowiową ciszą przed burzą.

Życzyłbym sobie, aby sportowe rozgrywki partii politycznych przyniosły korzyść całemu społeczeństwu, a nie tylko zwycięskim zespołom i entuzjastom sportu. Przesilenie społeczne jest nieuniknione. Może objawi się ono właśnie w rywalizacji sportowej, która jest wyrazem rywalizacji politycznej? Partie polityczne traktują wygraną swojej drużyny jak zwycięstwo polityczne. Nie jest to tak bardzo niezrozumiałe i nielogiczne. Cieszyłbym się, gdyby rozgrywki sportowe pokazały społeczeństwu, które siły polityczne najbardziej zasługują na jego zaufanie swą grą i zachowaniem swoich kibiców, a które są najsłabsze sportowo i najbliższe zachowaniom antyspołecznym i anarchii.

Panie prezydencie! Czy ten eksperyment społeczny, jak pan to nazwał, nie jest zbyt niebezpieczny i czy w związku z tym nie powinien go pan zakazać? Konstytucja daje panu stosowne uprawnienia. Impreza jest pod pańskim patronatem, co nie jest bez znaczenia – sugerował premier, który pierwszy zabrał głos po zakończeniu wystąpienia głowy państwa.

Prezydentowi nie podobała się sugestia premiera.

Chce, abym za niego i innych wybierał gorące kasztany z ognia. Cholerny Leon. Wydaje mu się, że jak jego imię oznacza lwa, to jest naprawdę lwem. Obydwa Leony zalazły mi już za skórę: ten drugi, bo jest nieprzytomnie agresywny i ten tutaj, ponieważ nie umie go poskromić. Zachowuje się wobec niego jak stara panna na wydaniu wobec spóźnionego fatyganta do ręki. Po wyładowaniu w myślach negatywnych uczuć wobec szefa rządu i jego głównego przeciwnika, prezydent udzielił odpowiedzi.

Myślałem o tym i powiedziałem sobie: nie! Są to największe na kontynencie rozgrywki sportowe partii i organizacji politycznych, gdzie wszyscy spotkają się z wszystkimi, aby się skonfrontować. W naszym kraju sport ma niezwykle wysoką rangę, pełni role symboliczną i przewodnią. Powiedziałem sobie: wóz albo przewóz. Albo wygrają siły porządku i spokoju, albo wichrzyciele i anarchiści. Proszę nie cytować mojego ostatniego zdania, gdyż nigdy go nie wypowiedziałem. Mam nadzieje, że wygrają ci, którzy są lepiej przygotowani, bardziej zdyscyplinowani, przekonywujący i godni uznania społecznego. Mam już dosyć dwuznaczności, która formacja polityczna najbardziej nadaje się do rządzenia krajem w imieniu społeczeństwa. Niechby to się rozstrzygnęło choćby i na stadionie! – kilka sekund później prezydent zacisnął zęby na dolnej wardze z uczuciem niezadowolenia z niefortunnie sformułowanej wypowiedzi. Schylił się do swojego doradcy do spraw politycznych i podzielił swoją obawą. Moje ostatnie zdanie wypadło co najmniej niezręcznie. Nie sądzisz? Rozstrzyganie sporów politycznych na stadionie! Co za fatalne sformułowanie!

Nie uważam, że było tam cos niestosownego. Proszę się nie martwić, nikt nie zwrócił na to uwagi. Wszyscy są przyzwyczajeni do takiego myślenia. Polityka i rywalizacja idą razem ręka w rękę. Czy to rywalizacja sportowa czy inna, to jest bez znaczenia.

Prezydent odetchnął z ulgą tym bardziej, że nikt nie zamierzał zadawać dalszych pytań. Odebrano jego komunikaty jako zupełnie zrozumiale.

Rozgrywki sportowe partii i organizacji politycznych miały wymiar znacznie szerszy niż sport. Były równoległe i związane z rozstrzygnięciami natury politycznej. Kto wygra na stadionie, wygra prawdopodobnie w wyborach! – Premier Słabosilny nie musiał przekonywać siebie do tego hasła. On w nie wierzył. Wiedział, że musi przywalić Kaczanowi w rozgrywkach, jeśli chce ostatecznie i zdecydowanie przekonać społeczeństwo do siebie i swojej partii. Jego rozmyślania przerwał Prezydent, aby dokończyć przesłanie wciąż błąkające się w jego głowie.

Nie jestem jedyny, który przywiązuje wielką wagę do rozgrywek i ich wyników. Działam w porozumieniu ze środowiskami społecznymi, które podobnie jak ja przejmują się losem kraju. One będą organizatorami igrzysk, które odbędą się dokładnie od dziś za dwa tygodnie. Dodam, że sugerowano mi, że sędzią głównym igrzysk będzie ktoś, kto umie radzić sobie z kłopotliwymi sytuacjami na największych imprezach sportowych. Komitet organizacyjny Sportowych Igrzysk Politycznych powiadomi państwa o bliższych szczegółach imprezy. Sam nie mam nic więcej do powiedzenia. Sugeruję przygotować się do tych rozgrywek szczególnie starannie. Strzeżonego pan Bóg strzeże!

Wychodząc z Pałacu Prezydenckiego Premier Słabosilny podzielił się swoimi odczuciami i wątpliwościami z towarzyszącymi mu ministrami. Miał do nich pełne zaufanie.

Nie sądzicie, że ostatni fragment wypowiedzi Prezydenta zabrzmiał ostrzegawczo?. Co ten szczwany lis z wydatnym brzuchem miał na myśli? W ogóle to całe spotkanie było dla mnie niejasne. On gra jakąś dwuznaczną rolę. Mówił tak, jakby chciał, aby nasza partia i rząd na imprezie sportowej dokonali konfrontacji z Kaczanem i opozycją w celu pokazania społeczeństwu, kogo należy obdarzyć zaufaniem i władzą w najbliższych wyborach parlamentarnych. Prezydent zachował się jak Piłat, który umywa ręce i obarcza nas odpowiedzialnością za to, co stanie się w trakcie Igrzysk.

Wiesz co, Leon? To brzmi może i nonsensownie na pierwszy rzut oka, ale nie jest takie głupie. Musimy się nad tym porządnie zastanowić w wąskim gronie i stworzyć plan gry. Nie pod orkiestrę prezydenta ani Kaczana, ale naszą własną. Z muzyką skomponowaną przez rząd i odtańczoną przez nasz zespół. Mam nadzieję, że to, co powiedziałem nie zabrzmiało zbyt po indiańsku – Minister Spraw Wewnętrznych zatrzymał się po zakończeniu wypowiedzi. Wraz z nim zatrzymali się jego towarzysze. Trzej prominentni przedstawiciele Partii Ewolucjonistów popatrzyli po sobie ze zrozumieniem, skinęli głowami na znak aprobaty i podali sobie ręce na krzyż. Sześć dłoni splotło się w uścisku przymierza, którego celem było zwycięstwo.