Wielość radosnych wydarzeń w kraju aż mnie zasmuciła

Happy Saint Patrick's Day 2010, Dublin

W ostatnich dniach nastąpiło tak wiele ciepłych, wspaniałych wydarzeń, że aż mnie zasmuciło, czy potrafię w pełni nacieszyć się nimi.

Minister Sprawiedliwszości/Prokurator Generalny Ziobro wystąpił do Sądu Najwyższego o ekstradycję Romana Polańskiego, polskiego reżysera o międzynarodowej sławie. Należy podejrzewać, że zdenerwowało to Ministra Kultury, którzy realizuje plan rozsławienia kultury polskiej w skali światowej, strzelisty pomnik IV Rzeczpospolitej. Dawniej stawiano mauzolea. Dzisiaj stawia się pomniki. To niezbity fakt.

– Wszystkie kraje chętnie dokonują ekstradycji własnych obywateli, u niektórych jest to święta zasada.  – Wyjaśnił Minister Sprawiedliwości poważnie zacierając ręce.

Francuzi ogłosili natychmiast, że jeśli Polacy nie przyznają się do Romana Polańskiego, to oni chętnie to zrobią. – Polański jest Francuzem. – Stwierdzili.

Obrońca Polańskiego w USA nie mógł się nadziwić z kolei, że jest taki kraj, gdzie Minister Sprawiedliwości jest równocześnie Prokuratorem Generalnym. – Ciekawy, super ciekawy eksperyment! Ten, który oskarża, równocześnie rozsądza oskarżenie. Gdyby tak jeszcze dodać do tego obrońcę, to powstałby jednoosobowy zespół śledczo-orzekający: Oskarżyciel, Sędzia, Obrońca! Bardzo oszczędne rozwiązanie! Amerykanie umieją się cieszyć, nie to, co ja.

Polański jest Żydem z urodzenia. – Ktoś skomentował.- My bardzo lubimy Żydów. – Wyjaśnił Ziobro.

Posła Suskiego nie zaskoczyła decyzja ministra wystąpienia o ekstradycję. – Co w tym dziwnego? Polański nie jest immunizowany od ekstradycji. Brawo my! – Rzekł spokojnie, z wrodzoną mu śpiącą melancholią w oczach i oryginalnością słowa w ustach stworzonych do przemawiania.

Pan Prezydent Duda odwiedził reprezentację narodową piłki nożnej w celu ogrzania ich ciepłem własnej sławy i dodania energii. Był niezwykle aktywny. Uścisnął wszystkim rękę bez względu na orientację seksualną, religię, pochodzenie i przynależność partyjną, i kolejny raz zademonstrować, że jest prezydentem wszystkich Polaków. Potem pozwolił im zrobić zdjęcie (stojąc w miejscu centralnym otoczony aureolą okrągłego prezydenckiego uśmiechu), aby piłkarze mogli umieścić je powiększone w swoich domach i cieszyć się stałą obecnością głowy państwa. Na końcu podarował każdemu piłkarzowi parę złotych spinek do mankietów koszul, w których piłkarze nie chodzą. Będą mieli na pamiątkę. – Pomyślał z radością bezinteresownego darczyńcy.

Piłkarze nie pozostali dłużni. Postanowili stopić wszystkie spinki i wykonać na cześć prezydenta złoty pomniczek zasługi. Zostanie on ustawiony nocą w centralnym miejscu Warszawy i przyspawany do podłoża. To ostatnio modny trend, demonstracja wiary i dumy narodowej przez ustawianie pomników cichcem po nocy. Rząd popiera spontaniczny rozwój patriotyzmu narodowego i nie wyraża sprzeciwu.

Przed opuszczeniem piłkarzy, pan prezydent przeprosił, że nie może pozostać dłużej, choć nalegali.

– Wiem, z jaką niecierpliwością czekaliście na mnie, jak mnie kochacie, ale nie mogę! No nie mogę, spieszę do obowiązków! Mam jeszcze do zaprzysiężenia trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego, którzy czekają w przedsionku pałacu już kilka miesięcy. Dręczy mnie myśl, że łamię prawo, ale doprawdy nadmiar obowiązków nie pozwala mi robić wszystkiego dobrze i od początku. Mam także ambicje sportowe. – Prezydent nachylił się poufale do piłkarzy. – Chcę zdobyć mistrzostwo Polski w jeździe szybkiej na nartach w konkurencji prezydenckiej.

Tu się przyznam bez bicia, że ja też mam powody do satysfakcji z własnych osiągnięć. Napisałem pierwszy rozdział ambitnej powieści i poprosiłem o ocenę. Ostatni recenzent był mi bardzo życzliwy. – Szczerze mówiąc, nie podobało mi się to w ogóle. Nie zrozumiałem, o co ci chodzi. – Wyjaśnił. To mnie wzmocniło na duchu tak bardzo, że w gronie Polaków wyróżniających się ostatnio osiągnięciami postawiłem się (oczywiście w należytym oddaleniu wynikającym z szacunku) obok Ministra Sprawiedliwości i Pana Prezydenta.

Każdy ma swoje dobre dni. Kwestią jest tylko, ile tych dobrych dnia przypada na każdego z nas.

Nowa atmosfera w Sejmie. Dni rozwagi, skupienia i miłości.

Book_of_Ezekiel_Chapter_1-1_(Bible_Illustrations_by_Sweet_Media)Po pomyślnym rozwiązaniu sprawy aborcji, Prezes poprosił opozycję („po raz ostatni”, jak wyjaśnił) o dni rozwagi, skupienia i miłości. Prośbę natychmiast przyjęto; w Sejmie powstał Komitet Pokoju, łączący sercami partię rządzącą i trzy partie opozycyjne.

Czwarta partia została wyłączona.

– To partia niepoważna i hałaśliwa; biegają po scenie z gitarami, w ciężkich wojskowych buciorach. – Wyjaśnił uprzejmie Prezes. – Nie rozumieją, czego naprawdę pragniemy. Samym śpiewem niewiele ugramy, a przecież nam chodzi najbardziej, wam oczywiście mniej, o naszą ukochaną ojczyznę. Trzy ostatnie słowa wypowiedział z dużej litery. – Znacie mnie, bracia! – Kontynuował. Jestem człowiekiem konsekwentnym. Jak powiedziałem przed wyborami parlamentarnymi, że wymienimy w kraju wszystko, od sprzątaczek w radach nadzorczych po kamasze na uzbrojeniu armii, to słowa dotrzymuję. – Jeszcze raz serdecznie was proszę o zaniechanie swarów i wojny, którą prowadziliście z nami od dłuższego czasu. Zrozumcie, kochani, jesteśmy najbardziej pokojową partią na świecie. Ubiegamy się w tej sprawie o zapis w Księdze Guinnessa. Świętej pamięci Matka Teresa z Kalkuty przy nas to zwykła buntowniczka!

Trzej opozycjoniści wybuchnęli śmiechem z ogromnej radości, że wreszcie wróciły normalne czasy; rechotali i rechotali jak pijane żaby na wiosnę. Prezes mruknął wyrozumiale „spoko” i czekał, aż się uspokoją. Nie przemawiał już więcej. Powtórzył tylko łagodnym głosem prośbę o pokój do zakończenia Dni Młodzieży i wyjazdu Ojca Świętego z Polski.

– Jak tylko skończy się ten okres, od razu poprawimy wszystko. Obiecuję wam z głębi serca, że jeszcze tej samej nocy opublikujemy wyrok Trybunału Konstytucyjnego, a prezydent natychmiast, bez zwłoki, jak tylko wróci z nart w Himalajach, zaprzysięgnie tych biednych trzech sędziów, którzy wskutek własnej nieuwagi zagubili się w statystyce. Zawsze chcieliśmy to zrobić, tylko nam przeszkadzano.

Kiedy skończył, wybuchł serdecznym śmiechem z radości, jaką sprawił obywatelom swoją wypowiedzią i dobrocią serca. Zza sceny dobiegły oklaski klakierów wynajętych przez Suwerena, cieszącego się z powrotu pokoju i normalności. Wszystkie partie polityczne zbratane w uścisku podjęły taniec, poważnie, cicho stąpając w miejscu, w ciżemkach zamiast woskowych buciorów, aby nie ranić uszu Prezesa.

Na wieść o pokoju w Sejmie, naród otworzył usta z zachwytu i zdumienia. Zrozumiał, że partia rządząca zmieniła się o całe 360 stopni i że teraz wszystko pójdzie jak z płatka. Ludzie pragnęli ściskać Prezesa, co drugi nawet całować go po rękach. Prezes przyzwyczajony do hołdów uśmiechał się dobrotliwie na wiadomość o pieszczotach, jakie mu oferowano.

Na scenę społeczną wróciła normalność. Obywatele rwali się do telewizorów, aby oglądać wiadomości, odwoływano karetki pogotowia, odkładano do lamusa białe kaftany. Rząd ogłosił święto „Wiosny Pokoju”. Wszyscy już rozumieli, że obietnica Prezesa to rzecz pewniejsza niż skała. Zagranica też to zaważyła. President Obama poprosił natychmiast o audiencję u Prezydenta Dudy, aby poinformować go, że dla uczczenia tej wspaniałej chwili oddaje cały arsenał militarny swojego kraju do dyspozycji Ministra Obrony Narodowej, słynnego także w USA Anthony Matsierevitsch’a.

– God bless you, dear Yaroslav. I love you! – Krzyknął President Obama przed odlotem do Waszyngtonu. Do piersi tulił malutkiego pluszowego żuberka podarowanego mu przez polski rząd na wspomnienie Puszczy Białowieskiej zjedzonej przez korniki.

Michael Tequila: „Sędzia od Świętego Jerzego”, powieść psychologiczno-obyczajowo-kryminalna do nabycia w księgarniach Matras, Dom Książki i księgarniach internetowych.

Życzenia Wielkanocne 2016

Osterstrauss, by Goldi61, Creative Commons
W roku Ognistej Małpy 2016 według Horoskopu Jacka Kryga serdecznie, wielkanocnie i politycznie życzę:

Panu Prezesowi – zdrowej sałatki warzywnej oraz dużo ćwiczeń na świeżym powietrzu z tarczą ochronną przed gniewem bożym i ludzkim;

Panu Prezydentowi – świeżutkiego jaja z majonezem i instrukcją „Jak sprawnie przyjmować przysięgę bez strachu przed Omnipotentnym”;

Pani Premier – święconki w koszyczku w kształcie broszki oraz naprawy drukarki do publikacji wyroków zanim nadejdzie zimny Śmigus-Dyngus,

Panu Antoniemu – obfitości stołu oraz odkrycia w nastroju świątecznym niespełnionej wielkiej tajemnicy i sztuki blitzkriegu;

Miłośnikom KOD – spokojnego oddania żłobów, przywilejów i stołków miłośnikom dobrej zmiany;

Kandydatom z listy nepotycznej Pana Prezesa – nieskończonej ilości dobrze płatnych stanowisk;

Opozycji – świętej cierpliwości i nauczenia się egzorcyzmów do walki z mocami nieczystymi;

Rodzinom małodzietnym – dużo miłości, więcej dzieci i jeszcze więcej dodatków finansowych;

Emigrantom – z góry płynących życzeń szczęśliwego powrotu do odnowionego kraju;

Koniom w stadninach – wiosennej trawy oraz wymiany nowych stajennych na jeszcze nowszych;

Żubrom i innym zwierzętom – nowej Puszczy Białowieskiej.

Drogim Czytelnikom, miłym Przyjaciołom i ukochanej Rodzinie oraz wszystkim innym osobom dobrej woli życzę zaś spokojnych, zdrowych i nastrojowych Świąt Wielkanocnych.

Michael Tequila

Koń Anonim: Jestem, więc kopię.

New year picture author unknown
Nie wiem, skąd bierze się przeświadczenie przywódców, ich bezwstydna czelność pouczania obywateli, którzy na nich nie głosowali (czy nawet głosowali), co jest słuszne, a co niesłuszne, co mądre, a co głupie i jak powinno się żyć.

Jedynym wyjaśnieniem, jakie przychodzi mi do głowy, jest skrzywienie psychiczne, owa bezgraniczna arogancja lub rodzaj otępienia, który zamyka politykom oczy na różnorodność ludzkich postaw, wartości i wrażliwości.

Obudziłem się, szczęśliwy, że się w ogóle obudziłem, bo przecież mógłbym zrobić coś przeciwnego, obudziłem się – powtarzam – z dziwnym poczuciem, że coś jest nie tak. Dziwność nie zaskoczyła mnie specjalnie, bo w dzisiejszych czasach nic nie jest z góry wiadome ani pewne.

Czułem, że się zmieniłem. Sprawdzam, patrzę, faktycznie jestem inny. Stało się to albo we śnie (mam wrażenie, że wciąż rosnę wraz z dojrzewającą częścią społeczeństwa) albo pod wpływem nauczania Pana Prezesa i Pana Prezydenta. Chyba raczej to drugie. Tak, na pewno to drugie!

Uczestniczyłem ostatnio w regularnych relaksujących rekolekcjach (RRR) prowadzonych przez tych dwóch wybitych mężów stanu na temat prawdy, moralności, patriotyzmu i dumy. Dzięki ich nauczaniu wiele zrozumiałem. To mnie zmieniło.

Nie mogę dłużej ukrywać natury zmiany: stałem się Koniem.

Z koniem, Drodzy Państwo, łączą człowieka serdecznie nie tylko przysłowia i porównania: pracowity jak koń, chudy jak szkapa, rży jak koń (to o pewnej pani z parlamentu), harować jak koń (nie warto tego robić, trzeba pracować mądrze, choćby nawet i w zaprzęgu), baba z wozu, koniom lżej (to chyba niesłuszne), zdrowy jak koń czy też zad jak u kobyły (to bardzo obfite), ale i głębsze więzi, ideologiczno-ekonomiczne.

Wracam do tematu. Nie ma znaczenia, jakim koniem jestem, zwykłym, pociągowym, wyścigowym czy kawaleryjskim; ważne jest jedynie to, że ciągnie mnie do żłobu. Tak mnie zdefiniowali zgodnie rzecznicy Pana Prezesa i Pana Prezydenta na podstawie mojego uczestnictwa w manifestacjach KOD-u. Ich diagnoza, nie tylko, że słuszna, to jeszcze daje mi wyraźne korzyści. Dzięki niej stanąłem mocniej na ziemi, nie na dwóch, ale na czterech kończynach.

Na wszelki wypadek postanowiłem to sprawdzić. Pognałem kłusem na najbliższą manifestację KOD-u. Prezes i Prezydent bezwzględnie mają rację. Byli tam tylko ci, co utracili przywileje i których odsunięto od żłobu. Ani jedni ani drudzy nie mogą się z tym pogodzić. Osobiście, mówię to szczerze, po końsku, brak żłobu odczuwam bardzo boleśnie. Inne konie, uczestnicy spotkań KOD-u czują to samo. Tak mówiły.

Nie jestem pewien, czy powszechna tęsknota za żłobem to dobrze czy źle. Z jednej strony, im więcej chętnych do żłobu, tym trudniej się dopchać. Z drugiej jednak, tworzymy wspólnotę obywatelską, o której tak przekonywująco o mówił Pan Prezydent i której budowę sam mocno wspiera.

Ostatnie dwa nauczania, Prezesa Kaczyńskiego w Łomży i Prezydenta Dudy w Otwocku, ich treść, głębia i prawda, wpłynęły na mnie kojąco. Dwie wspaniałe oracje na każdym musiały zrobić wrażenie: muzyka słów, żywa gestykulacja, subtelna mowa ciała. Pan Andrzej (pozwolę sobie na to serdeczne zbliżenie) uroczo nadymał wagi i toczył wzrokiem w prawo i w lewo wymawiając hasło: „Ojczyznę dojną racz nam zwrócić, Panie!” Powtarzanie tego hasła sprawiało mu prawdziwą radość. Ludzi bili mu brawo.

Pan Jarosław z kolei podniecił się kilka razy przy mównicy tak bardzo, że zacząłem bać się o jego serce. Powinien być ostrożniejszy z podnietą. Jego reakcję uznałem za wyraz głębokich ojcowskich uczuć wobec nas, obywateli, oraz targającej nim pasji naprawy ojczyzny i likwidacji zła.

Obydwaj mężowie stanu poddali analizie zjawiska zachodzące w kraju: głębokiej, odkrywczej, prawdziwie freudowskiej. O ile poprzednio ich tylko szanowałem, to teraz ich po prostu kocham. Mężczyźnie w dojrzałym wieku nie wstyd przyznać się do prawdziwych uczuć. W telewizji wtórowała im Pani Premier i Pan Minister Sprawiedliwości; też mówili doskonale i przekonywująco, ale to jednak nie to samo.

Był to jeden z najpiękniejszych dni w moim życiu. Coś we mnie pękło ze wzruszenia, coś się narodziło. Mam nadzieję, że i inni też tak to przeżyli. Teraz to i Trybunał Konstytucyjny nie jest mi straszny.

Podsumuję: Zmieniłem się. Myślę, więc kopię!

Michael Tequila: „SĘDZIA OD ŚWIĘTEGO JERZEGO”, powieść psychologiczno-obyczajowo-kryminalna do nabycia w księgarniach Matras, Dom Książki i księgarniach internetowych.

Credo. Powaga, satyra i groteska. Pytam i odpowiadam.

Cossack Mamay, author unknown, public domain

Mogę odmówić sobie wszystkiego, ale nie odmówię sobie przekonania, że umiem krytycznie analizować i dokonywać syntezy, że stać mnie na refleksję i na własne poglądy niezależnie od tego, co myślą inni ludzie. Jestem wolnym człowiekiem.

Wzorem pewnego dyrektora jeszcze z czasów PRL sam zadaję sobie pytania i sam na nie odpowiadam.

Pytam: Dlaczego uprawiam satyrę i groteskę jako formę dziennikarstwa społecznego?

Odpowiadam: Ponieważ są to formy literackie najlepiej nadające się do opisywania dzisiejszej ojczyźnianej rzeczywistości, która jest zarazem tragiczna i śmieszna, głupia i poważna, mająca jakiś sens i bezsensowna. Jak niegdyś dzikie króliki w Australii, objawy rodzimej paranoi uparcie i masowo wybiegają na jezdnię politycznego i społecznego szaleństwa. To mnie bulwersuje i męczy.

PiS mając pełnię władzy, przewagę głosów w Sejmie i w Senacie, co zdarzyło się po raz pierwszy od 1989 roku, i bezwarunkowe poparcie prezydenta, nie mogąc zmienić konstytucji, albo Bóg wie z jakich innych względów, dokonuje zamachów na trybunał konstytucyjny, służbę cywilną, tworząc dwuznaczne związki sądownictwa i prokuratury, opanowując w pełni tajne służby, itp.

Jarosław Kaczyński, Prezes PIS, przywódca zwycięskiej partii politycznej, odmawia objęcia stanowiska Premiera, co jest powszechnym zwyczajem w krajach demokratycznych, lecz steruje wszystkimi sprawami państwowymi, nie ponosząc z tego tytułu żadnej odpowiedzialności prawnej.

Pan Prezes, spiritus movens wszystkiego, co się rusza i stoi, co mówi i milczy, nasila konfrontacje między popierającą go częścią społeczeństwa, a tą, która coraz żywiej mu się sprzeciwia, broniąc swojej wolności. Prezes wydaje się zapominać o prawdziwości przysłowia „Qui seme le vent, recolte la tempete”, „Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę”. Każde wielkie napięcie społeczne kończy się z zasady burzliwym przesileniem. Rewolucje biorą się z poczucia krzywdy, sprzeciwu, odrzucając na bok uległość i poczucie przyzwoitości.

Pan Prezes usiłuje uszczęśliwić społeczeństwo swoimi wizjami tego, co słuszne i niesłuszne, mądre i głupie, patriotyczne i niepatriotyczne, potrzebne i niepotrzebne, zapominając, że większość ludzi ma już głęboko przemyślany i utrwalony światopogląd i będzie opierać się rękami i nogami, kiedy ktoś usiłuje go zmienić.

Minister Spraw Zagranicznych w imieniu rządu występuje o opinię Komisji Weneckiej, ważnego organu opiniodawczego w sprawach konstytucji i praworządności Unii Europejskiej, której zasad zobowiązaliśmy się przestrzegać, aby wkrótce głosić, że to „tylko opinia”, „opinia jednostronna”, „nie musimy do niej się stosować”, „jesteśmy państwem całkowicie niezależnym” itp.

Dziesiątki i setki członków PiS, ludzi poniekąd myślących, głosi, pisze i powiela dokładnie to, co wymyślił sobie Prezes Kaczyński w pasji tworzenia społeczeństwa na wzór i podobieństwo swoje.

Prawnik Andrzej Duda, który po zaskakujących wyborach został nieoczekiwanie dla siebie i dla społeczeństwa Prezydentem RP, posłusznie wykonuje to, o co go prosi lub czego żąda Prezes PiS, podpisując w ciemno, często po nocy, tak jakby dzień był niestosowną porą, przedstawione mu ustawy, mimo iż wokół wszystkie instytucje prawne, organizacje społeczne, uczelnie i autorytety wytykają niezgodność takiego postępowania z zasadami prawa i demokracji.

Prezydent jeździ nocą do prezesa partii na konsultacje, kiedy w całym świecie demokratycznym to przywódcy partii politycznych jeżdżą do prezydentów, aby rozmawiać o sprawach państwowych lub choćby pokonwersować o tym, co warto, a czego nie warto jeść, pić, czytać lub słuchać.

Prezydent i Premier wykonując polecenia Prezesa Kaczyńskiego ponoszą ryzyko, że kiedyś odpowiedzą za nie wobec Trybunału Stanu i poniosą konsekwencje swoich obecnych działań, jakby żyli ułudą, że aktualna władza jest nienaruszalna i wieczna.

Kościół Katolicki, w czasach PRL-u ostoja praw człowieka i obywatela, wielki i poważny rozjemca, dzisiaj udostępnia partii rządzącej swoje ambony na głoszenie prawd zupełnie niezwiązanych z wiarą w Boga. Kościół milczy nie dostrzegając, że coraz więcej ludzi wierzących odsuwa się od niego, i wręcz staje się jego krytykami. Mówiła o tym (na manifestacji KOD-u w Gdańsku) żona Lecha Wałęsy, człowieka, którego Kościół bezwarunkowo wspierał w nieodległej przeszłości.

Przykłady sytuacji niezrozumiałych i nonsensownych, niepotrzebnych i bulwersujących, dają się mnożyć prawie w nieskończoność, lecz nie widzę potrzeby, abym ja to czynił. Moja odpowiedzią jest satyra i groteska, formy literackiego sprzeciwu wobec bezsensu, okrucieństwa i głuchoty władz.

Uprawiając satyrę i groteskę nawiązuję do teorii ewolucji Darwina w przekonaniu, że podobnie jak buntująca się część społeczeństwa pochodzę od zupełnie innej małpy niż samouwielbiająca się władza.

Ostateczne pożegnanie z polityką satyryczną i satyrą polityczną.

Enchantments_seen_lately_on_the_mountains_of_Wales._Satire_c.1780
Jestem zafrasowany. Po raz drugi poważnie wytłumaczyłem sobie, że czas przejść na emeryturę blogerską. W świecie naszej polityki, świecie trwałych wartości i charakterów, jest to normalne.

Postanowienie jest poważne. Jeśli coś jeszcze skrobnę, to jedynie wtedy, kiedy długopis ugryzie mnie w rękę dla przypomnienia czegoś ważnego, o czym wolałbym zapomnieć.

Odchodząc, przypomnę, że jestem patriotą. W Polsce wszyscy jesteśmy patriotami. Mamy dwa nurty patriotyzmu, jeden „Za”, i drugi „Przeciw” To wyraz postępowego pluralizmu. Nurt „Za” jest ważniejszy, bo jest przy władzy, dobrej władzy, czyli takiej, która nie korumpuje. Jej symbolem jest „dobra zmiana”, hasło już zapisane w Encyklopedii Postępowej Mysli Europejskiej.

Sytuacja polityczna do odejścia jest doskonała.

Prezydent Duda uniewinnił niewinnego, zaprzysiągł kilku naszych sędziów, nie zaprzysiągł żadnego obcego. Obcych zostawił na świeżym powietrzu. To bardzo przyzwoite i sportowe zachowanie. Pan Prezydent pracuje od początku dużo i szybko, także nocą, podpisując akty prawne seryjnie produkowane w Sejmie. Fantastycznie też jeździ na nartach. W dowód uznania Suweren – w ostatnim sondażu – podwyższył mu swoje poparcie do 56 procent.

Brawo Suweren!

Prezes Kaczyński też stał się strasznie popularny, wręcz sławny. Komitet Obrony Demokracji organizuje demonstracje, aby entuzjastycznie sławić jego imię.

– Kaczor! Kaczor! – Dzisiaj w 35 miastach w Polsce ludzie tysiącami wylegli na ulice, aby okrzykami poparcia dla Prezesa, Premiera i Prezydenta rozgrzewać zziębnięte wargi.

Premier Szydło przemawiała ostatnio w Europarlamencie. Świetnie wypadła. Oglądałem całe wystąpienie notując ważniejsze myśli i słowa (cytuję: wolność, suwerenność, sprawiedliwość, wspólnota oparta o zaufanie, silna zjednoczona Europa, z otwartą przyłbicą, ojcowie i dziadowe przelewali krew, robimy to zgodnie z prawem, szanując konstytucję, szanując ustawy). Premier zachwyciła słuchaczy nie tylko dobrą nowiną, ale i podwójną broszką oraz płynnymi ruchami rąk. Czego nie wyjaśniła rękami, uzupełniła słowami. Powiedziała szczerze, co PiS robi w kraju i za granicą. Przypomniała o milionie uchodźców ukraińskich, których przyjęliśmy z serdecznością. Europarlamentarzyści zrozumieli, że jesteśmy szczodrzy i nie musimy już nikogo przyjmować. Pani Premier odpowiedziała na wszystkie pytania, a nawet więcej.

Oprócz niej były jeszcze w Europarlamencie dwa rewelacyjne polskie wystąpienia. Europoseł Legutko pytał, skąd członkowie Parlamentu Europejskiego brali informacje o PiS-ie. Nikt tego nie wiedział. To go tak wzruszyło, że poseł zaczął się krztusić. Potem przemówił jeszcze Korwin-Mikke, chyba największy polski orator. Obiecał wysadzić w powietrze Parlament Europejski. Poczułem się dumny.

Wystąpił także Europoseł Platformy Obywatelskiej. Powiedział krótko i zwięźle: Jesteśmy patriotami i dlatego jesteśmy neutralni.

– Prawdziwi chrześcijanie. – Pomyślałem.

Jeśli ktoś cię wielokrotnie kopie, nadstaw mu drugi policzek – Uzupełnił Europoseł. Tak to mniej więcej wyraził. Bardzo mi to przypadło do gustu.

W Europarlamencie najmocniej poparli nas Brytyjczycy, konkretnie, dobrze opalone i odżywione chłopisko. Chwalił PiS, panią Premier, Polskę i naszą godność narodową. Brytyjczycy są bardzo równi. Rząd handluje z nimi uprzejmościami na zasadzie „ręka rękę myje” (łac. „manus manum lavat”).

Nie szczędziły nam też pochwał inne poważne frakcje: Ekstremiści, Nacjonaliści, Radykałowie i Neoanarchiści. Pani Premier przyjmowała ich wystąpienia łagodnym uśmiechem i dyskretnymi oklaskami. W nagrodę za przemówienie w Europarlamencie i przypomnienie, że serdecznie zajęliśmy się milionem uchodźców z Ukrainy, Suweren podwyższył Pani Premier poziom zaufania do 39%.

Brawo Suweren!

Przed nami pomyślne perspektywy: spadającego złotego, rosnącego deficytu, sprawiedliwego Franka Szwajcarskiego, szybszych i tańszych emerytur, wymiany złych redaktorów i dziennikarzy na dobrych, wysokich urzędników na jeszcze wyższych o obowiązkowej przynależności politycznej, 500 zł na każde dziecko, biedne i bogate, podsłuchów obywateli ze względu na bezpieczeństwo państwa, Trybunału Konstytucyjnego udającego się na zasłużony spoczynek, szybkiej rotacji ustaw i wielu, wielu innych wspaniałości.

Odchodzę w poczuciu narodowego szczęścia rosnącego na drożdżach słynnej już w świecie firmy P & S. Odchodząc marzę, aby wraz z posłem Stanisławem Piotrowiczem, rzecznikiem polityki historycznej PiS, wspólnie odśpiewać: „Wyklęty powstań ludu ziemi”.

Kiedy przejdę na emeryturę, zapiszę się do Klubu Tanich Emerytów, Sekcja Obywatelska Wtórnych Analfabetów, gdzie też będę popierać wszystkie siły postępowe, gwarantów dobrej nowiny.

Polska jest piękna!

O partii rządzącej, rządzie i prezydencie inaczej. Dokąd zmierzamy?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ktoś gdzieś kiedyś napisał, że wahadło polityczne drgnęło i niektórzy nie nadążają za nim. Może to i prawda?

Poniższy tekst to cytaty z dzisiejszego www.Money.pl.

W nieco ponad dwa tygodnie 2016 roku euro podrożało o 22 grosze, szwajcarski frank o 27 groszy, a dolar o 29 groszy. W tym czasie indeks WIG20 został przeceniony o 7,8 procenta i jest blisko 7-letniego dołka. Perspektywy też nie wyglądają najlepiej. Dostrzegła to agencja S&P.

W piątek wieczorem agencja Standard & Poor’s (S&P) obniżyła rating Polski z utrzymywanego od 2007 roku poziomu A- do BBB+. Perspektywa ratingu zaś została obniżona z „pozytywnej” do „negatywnej”, co oznacza prawdopodobieństwo 1:3 dalszej obniżki ratingu w perspektywie 24 miesięcy.

W uzasadnieniu tego kroku agencja zwraca uwagę na szereg działań nowego rządu, które zmierzają do osłabienia niezależności i skuteczności działania kluczowych instytucji w Polsce. Określa też warunki dalszego cięcia ratingu.

Agencja S&P tnąc rating nie dokonała żadnego szarlataństwa. W dużym uproszczeniu agencja ostrzega, że Polska pójdzie „węgierską ścieżką”. Z punktu widzenia inwestorów zagranicznych oznacza to spore ryzyko inwestycyjne. Ryzyka tego zresztą już doświadczają. Chociażby właściciele banków, które z jednej strony będą musiały zapłacić podatek bankowy. Z drugiej zaś zmierzyć się z zaprezentowaną w ostatni piątek przez Prezydenta, a jeszcze nie policzoną (nie znane są koszty), ustawą o pomocy dla tzw. frankowiczów.

UE a sprawa polska. Poglądy 1/38.000.000 Suwerena.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA


Unia Europejska, twór całkowicie mi obcy, ma wobec nas, zjednoczonych w Suwerenie, dziwne wątpliwości co do naszej praworządności. Jestem przekonany, że politycy, zwłaszcza Niemcy, Holendrzy i Belgowie, czytają i oglądają nie to, co trzeba. A potem coś bełkocą o tym, co dzieje się w Polsce, nie mając najmniejszego pojęcia, ile dobrego uczynił i czyni nadal PiS w Sejmie i Pan Prezydent w Pałacu.

Domyślam się, że politykom UE chodzi o sprawy zdrowotne, konkretnie zdrowia psychicznego: ciągłych prób Trybunału Konstytucyjnego samookaleczenia się i ubezwłasnowolnienia, oraz starań Korpusu Służby Cywilnej wprowadzenia się w stan inwalidztwa. Korpus na mocy nowej ustawy sejmowej zdecydował się chodzić o kulach, a następnie przesiąść na wózek inwalidzki, aby obnosząc się z poważnym kalectwem dawać obywatelom przy okienku przykład ducha nowej administracji. Akt okienkowy Korpusu uznaję za odruch patriotyczny.

Są jeszcze inne pomyślne wiadomości. Dobrze się mają Sąd i Prokuratura (S &P), które Minister Sprawiedliwości łączy razem w „S & P Poland Integrated” nadając ustawowo nowej organizacji tęgość, krzepę, wigor i omnipotencję, aby mogła – na miarę potrzeb Suwerena – każdego obywatela prześwietlić w Internecie i telefonie komórkowym, osadzić i skazać. Powstanie S & P da początek nowej formie sportu, dzięki której Suweren będzie w stanie wygrywać wszystkie olimpiady sprawiedliwości.

Czwarta sprawa wydaje się smutna, ale niekoniecznie. Chodzi o ucieczkę dyrektorów, kierowników i redaktorów publicznej telewizji i radia. Po przeczytaniu projektu ustawy medialnej, najlepszej ze wszystkich, jakie kiedykolwiek istniały, i zrobieniu sobie wspólnego zdjęcia z nowym prezesem „Narodowa TV”, Jackiem Kurskim, ludzie ci (w poczuciu licznych win) rozbiegli się szukając sobie pracy w charakterze szwaczek, kurierów, gońców i grabarzy. W pełni na to zasłużyli. Jak się domyślam, nowi dyrektorzy i kierownicy będą nieporównywalnie lepsi. A telewizja!? Ho! Ho!

Wszystkiemu złu, o które oskarżają nas zdezorientowani politycy UE, winna jest Platforma Obywatelska, co słusznie podkreślają politycy PiS. PO jest winna tym bardziej, że już od dłuższego czasu jest Św. P.

Jako 1/38 milionowa część Suwerena gorąco popieram Pana Prezesa Kaczyńskiego, PiS i Pana Prezydenta w konsekwentnym dążeniu do wyjścia z Unii Europejskiej i totalnego uniezależnienia nas od Świata, konkretnie od 7.262.000 osób (7.300.000 całej ludności minus 38 milionów w Polsce).

Nie będzie Świat pluł nam w twarz. Są jeszcze inne planety.

Ameryka Łacińska. Intensywny przegląd uczuć Świętego Mikołaja.

democracia
Szukałem natchnienia. Spóźniało się. Dopadło mnie dopiero nad jeziorkiem, wykręciło głowę i język w kierunku Ameryki Łacińskiej, gdzie życie polityczne jest bogatsze i bardziej kolorowe.

A jednocześnie podobne do naszego. Oto coś, co mi się wyobraziło.

Najpierw otuliły mnie pieszczoty mroźnego wiatru latynoamerykańskiego zmieszanego z okrzykami „Democracia!, Democracia!” wznoszonymi na manifestacjach jakiegoś „Comité de la Defensa de Democracia” (tłumacząc na nasze KOD-u), a zaraz potem w jakimś parlamencie, gdzie większość parlamentarna partii „Derecho y Justicia” (dokładnie tłumacząc „Prawo i Sprawiedliwość”) też intonuje głośno „Democracia!”, „Democracia!”.

A propos, „Derecho y Justicia” ma w Googlu 339.000 haseł, co by świadczyło, że idea prawa i sprawiedliwości jest popularna nie tylko u nas. „Defensa de Democracia” ma 305.000 haseł. Też nieźle.

Dla przybliżenia piękna języka i oryginalnej kultury politycznej Ameryki Łacińskiej wyjaśniam, że „derecho” znaczy „prawo”, „partido” znaczy „partia”, „nacion” znaczy „naród”, „defensa” znaczy „obrona”, „justicia” znaczy „sprawiedliwość”, a „democracia” znaczy to, co każdy wie. Innych wyrazów nie tłumaczę.

Do Ameryki Południowej jesteśmy podobni także pod względem urzędu i splendoru. „Presidente” znaczy tam zarówno „prezydent” jak i „prezes”, omen nomen, to samo, co u nas, czyli … Przepraszam, zapomniałem, co chciałem napisać. Może coś szpetnego, skoro uciekło mi to z głowy?

U nas zwolennicy i przeciwnicy demokracji krzyczą równie głośno Demokracja! Demokracja! Jest to oczywiście parodia, polegająca na tym, że białe nazywa się czarne, a czarne nazywa się biale.

Co krzyczy w parlamencie latynoamerykańskim słynny anarchista Kuki16, starszy dzisiaj o rok i dużo bardziej doświadczony politycznie, nie wiem, bo on głównie śpiewa canciones i gra na guitarra, w czym jest dobry; w parlamencie przeważnie wstrzymuje się od głosu. Nie wiem też, czy jemu demokracja jest potrzebna, bo i tak przecież chce wszystko rozmontować. Oby tylko nie chciał rozmontować „Derecho i Justicia”, co mogłoby przyjść mu do głowy, skoro – jak to przepowiadają prorocy, niechciani, samozwańczy, bredzący trzy po trzy, krótko mówiąc oszołomy w rodzaju don Kichota z Manchy i jego giermka Sancho Pansy oraz niżej podpisanego – partia ta sama myśli o demontażu Kuki16 i przeciągnięciu resztek materiału w swoim kierunku. Rozbiórka nowiutkiego skansenu historycznego może i ma sens, jeśli czyni się to dla dobra narodu.

Inkantacje w parlamencie Demokracja! Demokracja! świadczą o tym, że w PiS-ie jest coraz więcej zwolenników tego ustroju. Cieszy mnie to bardzo, bo też jestem za nim. Te same okrzyki po stronie partii rządzącej i opozycji kompletnie mylą jednak połowę społeczeństwa, co jest grane. Ja, choć nie ma słuchu, znam tę melodię na tyle, że się domyślam. Druga połowa narodu również domyśla się. Ktoś powiedział o niej, że jest gorsza. Może to i prawda, skoro myśli i czuje?

Od czasu wyborów parlamentarnych obserwuję w kraju gwałtowny przyrost pozytywnych zboczeńców; coraz więcej obywateli kocha Pana Prezesa oraz Pana Prezydenta, zwyczajnie lub inaczej, co leży w naturze ludzkiej od czasu Darwina, któremu małpa pomyliła się z człowiekiem. Dzisiaj wiemy, że nie była to omyłka.

O miłości i nienawiści społeczeństwa do władzy mówią sondaże opinii publicznej.

– Kto je bierze pod uwagę? – Pytam się. – Chyba tylko nieliczni ignoranci, którzy postudiowali lub poczytali o tym, co to jest statystyka i sondaże, i jak należy je interpretować.

– Bardzo prosto, jeśli sondaż jest dobry dla nas, to jest poprawny i znaczący, jeśli nie, to kto by się takimi głupotami przejmował.

Pożegnalne Życzenia Noworoczne Urbi, Orbi, Politykom i Narodowi

Spring morning in the Han Palace Qiu Ying_001
W samym końcu roku obudziło się we mnie głębokie uczucie powiedzenia prawdy o sobie i o innych. Wstyd mi się przyznać, że dopiero koniec roku, mroźny i słoneczny, okazał się patronem głębszych uczuć.

Wyrażam ból, żal i współczucie Narodowi z powodu bezżenności Naczelnika Państwa, który zanurzony w stanie starokawalerskim nie ma przy sobie nikogo, kto powiedziałby mu prawdę, jaki jest naprawdę.

Mężczyzna, proszę Państwa, żeni się po to, aby poznać prawdę o sobie, gdyż nikt tak szczerze i otwarcie nie ujawnia mu rzeczywistości jak żona, istota powołana przez Boga do życia w celach edukacyjnych, naprawczych i terapeutycznych, a nie tylko prokreacyjnych, jak myślą fałszywi demografowie i politycy zarażeni troską o 500 zł dla statystycznego wzmocnienia społeczeństwa. Kościół, matka nasza, ostatnio nieco osłabła i milcząca w sprawach ważnych dla narodu, nie na darmo uważa małżeństwo za rzecz świętą.

Gdyby nie żona, każdy mężczyzna polityczny, z nielicznymi wyjątkami mężczyzn-ideałów, których należałoby wypychać i wieszać w kościołach jako wota jak to wspaniale opisywał Henryk Sienkiewicz, wzlatuje w górę podobnie do balona, nadęty przekonaniem o swojej mądrości, zdolnościach i idealizmie. Tylko serdeczna w uczuciach kobieta ściąga mężczyznę na ziemię, przywraca równowagę i uświadamia w sposób bezkompromisowy, kim i czym jest.

Tego właśnie brakuje Naczelnikowi Państwa. Otoczony tłumem dworzan, wasali i pochlebców, karmionych przez niego z ręki i trzymanych na pasku, nie ma szansy, aby któryś czy któraś z nich (bez względy na to, jak często całowana jest w rękę) powiedziała mu w przypływie szczerości chrześcijańskiej, co o nim myśli, czy choćby – w naturalnej kobiecej skłonności ku delikatności jak pani prof. Pawłowicz czy pani prof. Kępa – wyraziła nieskrępowaną opinię o postępowaniu pryncypała.

Mam na myśli tylko jedyną słuszną metodę korygowania błędnych zachowań osób bliskich (ale nie tylko): nie mówić o nich samych, lecz o ich czynach. Ilustrując to wziętym z życia przykładem, nie należy mówić „jesteś głupi”, albo „takiego kretyna jak ty jeszcze nie widziałem”, lecz ująć to delikatniej, bezosobowo, „zrobiłeś coś beznadziejnie głupiego”, albo, „nic bardziej kretyńskiego nie mogłeś wymyśleć”. Przedstawione przykłady odnoszą się oczywiście do poważniejszej skali przestępstw przeciw rozumowi i natężeń uczuć w ich odbiorze.

Z chwilą, kiedy człowiek przyswoi sobie terapeutyczną prawdę małżeńską, czuje się od razu lepiej. Może prowadzić ze sobą twórcze konwersacje, ilekroć przejdzie mu chęć porozmawiania z kimś naprawdę inteligentnym, co zdarza się każdemu z nas z wyjątkiem osób o nieuleczalnej słabości umysłu.

W podsumowaniu końcoworocznej zadumy pochylam się nad Naczelnikiem Państwa, aby przedstawić wymowną inwentaryzację krytyk jednej tylko jego inicjatywy. Chodzi o Ustawę Naprawczą o Trybunale Konstytucyjnym i o to, kto wyraził negatywne opinie, krytykę, zastrzeżenia, niechęć lub choćby obawy. Pomijam oczywiście sędziów Trybunału Konstytucyjnego, którzy nie dość, że pracują powoli, to są jeszcze narodowi ideologicznie „obcy” i wymagają jak najszybszej wymiany na „naszych”.

Zastrzeżenia i apele zgłosili (w kolejności alfabetycznej):

• Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich;
• Anne Brasseur, szefowa Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy
• Byli sędziowie Trybunału Konstytucyjnego;
• Frans Timmermans Wiceszef Komisji Europejskiej;
• Helsińska Fundacja Praw Człowieka;
• Jan Jarzab, szef europejskiego Bura Wysokiego Komisarza ONZ do spraw człowieka;
• Komitet Obrony Demokracji, który ostatnio powiększył swoje członkostwo do ponad 50.000 osób
• Konfederacja Lewiatan;
• Krajowa Rada Sądownictwa;
• Przedstawiciel Adwokatury
• Przedstawiciel Radców Prawnych
• Przewodnicząca Sądu Najwyższego
• Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia”
• Przywódcy opozycji parlamentarnej.

Na zakończenie pragnę powiadomić Państwa, że zdecydowałem się zakończyć ostatecznie moją karierę satyrycznego dziennikarstwa społecznego oraz pisarstwa blogowego. Mam inne, ciekawsze obowiązki przed sobą.

Na drugie, definitywne już zakończenie, składam najszczersze życzenia noworoczne osobom uwznioślonym urzędami oraz nam wszystkim, mieszańcom politycznym uformowanym w dwie kolumny; jednej patrzącej do tyłu i drugiej patrzącej do przodu.

Tak więc, życzę w kolejności hierarchicznej:

– Naczelnikowi Państwa, aby nie minęła go prawda o nim samym objawiona przez czynnik nadludzki, skoro ludzki nie jest w stanie;
– Panu Prezydentowi, aby mniej męczyły go sny o Trybunale Stanu;
– Pani Premier, aby obdarowano ją luksusowymi perfumami otrzeźwienia „Co ja robię!? Co ja robię!?”

Osobom pozostałym, czyli nam wszystkim, życzę, abyśmy w Nowym Roku 2016 nie obudzili się z ręką w nocniku, z którego nie będziemy mogli jej wyjąć i umyć, ponieważ zabroni nam tego Towarzystwo Największej Wzajemnej Adoracji, dla którego własne dobro stoi ponad prawem.

Wszystkiego Najlepszego!

Niespokojna relacja z życia politycznego i obywatelskiego.

Malczewski_Jacek Hamlet Polski public domain
Żyję niespokojnie. W Sejmie dzieje się tak wiele, że w dzień nie mam czasu, aby zrobić cokolwiek poza oglądaniem wiadomości telewizyjnych. Noc jest dla jeszcze straszniejsza, ponieważ w Sejmie dzieje się jeszcze więcej. PiS pracuje teraz na dwie zmiany, dzienną i nocną. Prezydent pracuje nieprzerwanie.

– To dobrze, myślę. – Myśleniem i pracą społeczeństwa się bogacą. U nas społeczeństwo dzisiaj to głównie PiS, jego zwolennicy i pan Andrzej Duda, co do którego roli nie jestem pewien. Zewsząd słyszę, że jest prezydentem. Szkoda tylko, że nikt nie wyjaśnia czyim. Wiem natomiast, bez podpowiedzi, że bardzo nie lubi Trybunału Konstytucyjnego, skoro nie zaprzysięga sędziów wybranych przez Sejm.

W Sejmie ujawnili się działacze poprzedniego ustroju. Dla jasności, nie chodzi o III Rzeczpospolitą, tylko o PRL. Ale są to dobrzy działacze, zwani niegdyś aktywistami. Do życia w Sejmie powołał ich PiS. Trybunał Konstytucyjny nie spełnia swojej roli, wobec czego pan Prezes zatrudnił trybunów z szeregów PZPR-u. Nienawidzi komunistów, ale nie tych najlepszych. Umie docenić ludzi.

Awangardę PiS stanowi dzisiaj poseł Stanisław Piotrowicz, były prokurator PRL, do którego inni posłowie zwracają się z szacunkiem „Towarzyszu Prokuratorze”. To on najżywiej referuje sprawy Trybunału Konstytucyjnego. W 1981 roku jako szef Prokuratury Rejonowej w Krośnie pan Piotrowicz oczyścił z zarzutów księdza pedofila z Tylawy. Jakie podał uzasadnienie można znaleźć na stronach www.natemat.pl. W 1984 roku Stanisław Piotrowicz został odznaczony przez władze PRL brązowym krzyżem zasługi.

Na pytanie, dlaczego były prokurator PRL-u reprezentuje dziś PiS w Sejmie, Wicemarszałek Terlecki (a może był to poseł Suski o twarzy tchnącej błyskotliwością, nie pamiętam), odpowiedział, że PZPR miało 3 miliony członków i niektórzy byli dobrymi ludźmi. To dobrze. Po rządami PiS nic w kraju się nie zmarnuje.

Prezes Kaczyński przyjmuje w Sejmie coraz więcej hołdów. Członkowie PiS podchodzą do niego, siedzącego na ławie poselskiej, po błogosławieństwo, pochylają nisko głowy i szepcą swoje prośby. Kiedy pochylają się, całują go a rękę, ale tak dyskretnie, że trudno to zauważyć. On uważnie wysłuchuje i poważnie kiwa głową na tak, albo nie. Petenci skrzętnie to rejestrują w pamięci i odbiegają, aby wcielić z życie przekazywane idee. Ludzie mówią, że pan Prezes to najbardziej znany teraz ojciec chrzestny. Czyj, nie wiadomo. Może Prezydenta Dudy, który jest do niego tak serdecznie usposobiony?

Obraz to: „Hamlet Polski” Jacka Malczewskiego.

Jego Hamlet kojarzy mi się z jedną z czołowych postaci naszego życia politycznego. W oryginalnym dramacie „Hamlet” pasjonującym problemem jest kwestia szaleństwa. Hamlet udaje szalonego, ale to nie znaczy, że szalonym faktycznie nie jest. Siłą sprawczą kierującą postępowaniem Hamleta jest zemsta.

Wielki Teatr Polityczny. Reżyser: Prezes Kaczyński, aktorzy: Prezydent i Trybunał, audytorium: Naród.

Prorok Jonasz, fresk Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej.
Teatr polski wyszedł na ulicę. Jarosław Kaczyński, wieszcz narodowy i dramaturg, reżyseruje sztukę teatralną pod tytułem „Wielkie wciskanie Kitu”.

Jarosław Kaczyński jest nieszczęśliwy. Pan Bóg dał mu pełnię władzy, lecz on jest nieszczęśliwy. Ma większość parlamentarną, wierną i szybką, zdolną w ciągu nocy uchwalić, co mógłby tylko sobie życzyć, na przykład powszechne ograniczenie dostępu do Internetu, podsłuchy albo zakaz zgromadzeń publicznych w imię walki z terroryzmem, albo szkołę większą niż PRL-owskie 1000 szkół na Tysiąclecie, lecz on jest nieszczęśliwy, czuje, że nic nie może zrobić. To wielkie poczucie frustracji jest pozytywne: daje mu siłę walki.

Jest wróg. Na drodze stanął mu Trybunał Konstytucyjny, biblijny wielki Wieloryb, otwierający paszczę, aby połknąć jego, Jarosława-Jonasza i uniemożliwić mu naprawę państwa. Trybunał chce mu odebrać 500 zł na dziecko, zniweczyć wiek emerytalny, wstrzymać reformę szkolnictwa, uniemożliwić połączenie prokuratury z sądami, i w ogóle rzucać PiS-owi kłody pod nogi. Trybunał nie chce szczęścia Narodu. Trybunał jest wrogiem Narodu.

Prezydent Duda jest inny, jest posłuszny, a zarazem odporny. Piszą do niego byli prezydenci, premierzy, marszałkowie sejmu i senatu, wydziały prawa polskich uniwersytetów, prawnicy, różne organizacje i osoby prywatne, aby przestrzegał obowiązujących w Polsce praw i zasad demokracji, ludzie tysiącami protestują na ulicach, w mediach publicznych i w Internecie, lecz on wytrwale i twórczo gra swoją życiową rolę w spektaklu „Wielkie wciskanie Kitu”. Sam wielki reżyser powołał go do niej.

Aktorstwo Andrzeja Dudy nie zna granic. On, Prezydent Rzeczypospolitej, jedzie nocą do Prezesa partii na konsultacje, a nie Prezes do niego, i jak trzeba, to o dowolnej nocnej porze zaprzysięga sędziów Trybunału Konstytucyjnego świeżutko wypieczonych w Sejmie, gdzie rządzi Jarosław Kaczyński.

Toczy się spektakl: „Wielkie wciskanie Kitu”.

Naród to widzi i docenia (Sondaż TNS przeprowadzony 10 i 11 grudnia): PiS – 27 % poparcia, Nowoczesna – 24 %: PO – 16%, Kukiz15 – 12 %, Zjednoczona Lewica – 6%. Było to badanie przeprowadzone „twarzą w twarz”.

Dla porównania, na początku grudnia wyniki sondażu TNS były następujące: PiS – 42 % poparcia, PO – 17%, Nowoczesna – 10 %: PO – 16%, Kukiz15 – 12 %, Zjednoczona Lewica – 6%. Było to badanie prowadzone drogą telefoniczną.

Czy metoda badań mogła wpłynąć na wyniki?

Dyrektor Krassowska z TNS wyjaśnia: „W badaniach face-to-face możemy mieć do czynienia z pewnym rodzajem poprawności politycznej, badani chętniej przyznają się do popierania zwycięzcy. W badaniach telefonicznych ten efekt może być słabszy ze względu na większe poczucie anonimowości respondenta”.

Naród widzi i docenia sztukę, reżysera i aktorów.

Obraz: Prorok Jonasz, fresk Michała Anioła z Kaplicy Sykstyńskiej.

Trybunał Konstytucyjny. Granice Dobra i Zła.

Tym, którzy wierzą w Jedyną, Niezrównaną Partię Polityczną, która stawia Dobro Narodu nad Prawem, tak, jakby Prawo i Dobro Narodu kłóciły się ze sobą, przypomnę przynajmniej niektóre uczynki Trybunału Konstytucyjnego, to, co zrobił on dla zwykłego śmiertelnika odrzucając ustawy sprzeczne z Konstytucją:

• Obywatel pracujący na umowie uzyskał prawo zrzeszania się w związkach zawodowych. To TK orzekł, że zakaz zrzeszania pracowników na umowach jest niezgodny z Konstytucją.

• Zbyt niska kwota wolna od podatku. To TK orzekł, że jest ona niezgodna z Konstytucją i ustalił jej wartość minimalną. Dzięki TK w portfelu każdego z nas zostanie więcej pieniędzy.

• TK ukrócił samowolę kontrolerów biletów w komunikacji miejskiej. Kontroler nie może sobie pozwolić na gnębienie pasażera.

• Służby specjalne nie mogą już dowolnie sprawdzać naszych bilingów telefonicznych, bo TK uznał to za sprzeczne z Konstytucją.

• TK nie pozwolił ministrowi sprawiedliwości na wgląd do akt sądowych, uznając ten przywilej Pana Ministra za sprzeczny z Konstytucją. Zaglądanie do akt sprawy to sprawa sądu, osoby zainteresowanej i jego adwokata, a nie ministra sprawiedliwości.

• TK uznał za niezgodny z Konstytucją obowiązek płacenia za drugi kierunek studiów. Jeśli jesteś studentem, to zawdzięczasz to Trybunałowi Konstytucyjnemu.

• Jeśli zostałbyś aresztowany i chciałbyś porozmawiać ze swoim obrońcą przez telefon, to jest to możliwe dzięki TK, który uznał taki zakaz za niegodny z Konstytucją.

To tylko przykłady. Oto link do 91 stron wyroków i postanowień Trybunału Konstytucyjnego.: http://trybunal.gov.pl/rozprawy-i-ogloszenia-orzeczen/wyroki/

Trybunał Konstytucyjny jest jedynym gwarantem, że zapisane w Konstytucji prawa i wolności nie będą gwałcone przez koalicję lub partię rządząca, która ma akurat przewagę w Parlamencie, i/lub Prezydenta, obojętnie jak jest to koalicja, partia i prezydent.

Vivat Pan Prezydent Andrzej Duda! Życzenia imieninowe.

Nikolai Nevrev ... At birthday party Public domain

Dzisiaj są imieniny Pana Prezydenta. Z tej okazji składam Panu Prezydentowi najserdeczniejsze życzenia oraz gratuluję niezwykłego zaufania, jakim obdarza Pana Prezydenta społeczeństwo (sondaż IBRiS z 19-20 listopada 2015):
• Prezydent Duda 23,3 %
• Ryszard Petru 20,0 %
• Beata Szydło 18,3 %
• Paweł Kukiz 17.0 %
• Ewa Kopacz 16,8 %
• Tomasz Siemoniak 17,9 %
• Grzegorz Schetyna 12,8 %

Poza tym gratuluję Panu Prezydentowi z tytułu:

• Ułaskawienia niewinnego, „czystego jak kryształ”, Mariusza Kamińskiego;

• Zamknięcia przez Rząd stron internetowych z raportami państwowej Komisji Millera www.FaktySmolensk.gov.pl oraz www.KomisjaSmolensk.gov.pl,

• Przyparcia do muru niegodziwego Trybunału Konstytucyjnego;

• Udzielenia obiecanej pomocy Frankowiczom, którzy w dowód wdzięczności zorganizowali manifestację przed Pałacem Prezydenckim;

• Słodyczy słów skierowanych na ręce Ojca Rydzyka oraz Wykładowców Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu (cytuję: „Magnificencjo, Ojcze Rektorze Założycielu, Magnificencjo Ojcze Rektorze, Eminencjo, Najprzewielebniejszy Księże Kardynale, Ekscelencje Księża Biskupi, Czcigodni Kapłani i Osoby Życia Konsekrowanego, Szanowni Wykładowcy, Drodzy Studenci, Panie i Panowie”,

oraz wielu, wielu innych wspaniałych osiągnięć.

P.S. 23,3 % poparcia udanego Pana Prezydenta Dudy to chyba znacznie więcej niż 65 % nieudanego Prezydenta Komorowskiego?

Spór o Maltę. Czy pan Prezydent jest dobrym człowiekiem?

Zanim odpowiem pytanie przytoczę wypowiedź Nadieżdy Krupskiej, bardzo bliskiej Leninowi (żonaty podobno nie był, czyli żył w konkubinacie, „na kocią łapę”, a w urzędowym języku australijskim „w związku partnerskim” czyli „de facto”).

– Dziennikarz zapytał panią Nadieżdę: Czy towarzysz Lenin jest dobrym człowiekiem?

– Oczywiście, że tak. – Odparła bez wahania, niezwykle silnie przekonana o dobroci towarzysza Lenina.

– Czy towarzyszka mogłaby to zilustrować jakimś przykładem?

– Z przyjemnością. – Odparła de facto towarzysza Lenina.

– Byliśmy kiedyś na urlopie, na daczy. Było bardzo spokojnie, towarzysz Lenin stał przy otwartym oknie, golił się. W ręku miał brzytwę. Za oknem dzieciaki strasznie wrzeszczały.

– No i…

– No i mógł je wszystkie zariezat, a nie zariezał. (Przypisek tłumacza: zariezat znaczy zarżnąć).

– Oczywiście, że był dobrym człowiekiem. – Powtórzyła z przekonaniem Nadieżda Krupska.

Unia Europejska ustaliła spotkanie na szczycie z państwami afrykańskimi na Malcie w dniu 12 listopada 2015 roku jeszcze w maju 2015. Pan Prezydent Duda wyznaczając pierwszą sesje Sejmu na dzień 12 listopada, mógł wyznaczyć ją na inny dzień, na przykład 10 listopada (wtorek), 13 listopada (piątek), 16 listopada (poniedziałek). Mógł, a nie wyznaczył.

Na pytanie, czy pan Prezydent jest dobrym człowiekiem, Nadieżda Krupska odpowiedziałaby z przekonaniem: – Oczywiście, że jest. Mógł wyznaczyć sesję na inny dzień, ale nie wyznaczył.

Zastanawiającym się, czy rząd zawiadomił Pana Prezydenta o spotkaniu na szczycie Rady Unii Europejskiej w dniu 12 listopada odpowiem krótko: Jeśli Kancelaria Pana Prezydenta nie widziała o tej dacie bez zawiadomienia z czyjejkolwiek strony, to Pan Prezydent powinien rozpędzić tę kancelarię na cztery wiatry, a następnie posypać sobie głowę popiołem z żalu, ze to on sam wybrał i zatrudnił takich kancelistów. To tak, jakby wójt organizując wielką imprezę wiejską w jedynym domu kultury we wsi w dniu 12 listopada nie sprawdził, czy tym dniu sala jest wolna.

Dyskutując te sprawę w Australii, usłyszałoby się pytanie: – Czy, rozsądnie rzecz biorąc, wójt (prezydent) powinien o tym wiedzieć? I nie ma znaczenia, że nie wiedział, ale czy rozsądnie rzecz biorąc powinien wiedzieć (gdyż każdy ma obwiązek wiedzieć o rzeczach prostych, o których wiedzą wszyscy rozsądni ludzie). Podobnie brzmi zasada, że nieznajomość prawa nie zwalnia z odpowiedzialności.

– Pan Prezydent jest dobrym człowiekiem. – Powiedziałaby Nadieżda Krupska.

Rewelacyjne wyborcze regenerum regenerujące

Hmong women oglądajace zdjęcia Bob Tubbs Public domainWyniki wyborów parlamentarnych prawie są już znane. Gratuluję wszystkim osobom głosującym na PiS. Sam głosowałem na inną partię, ale tego żałuję. Byłbym teraz w obozie wygranych; każdy lubi otrzeć się o wielkość.

W reklamie TV usłyszałem hasło „Regenerum regenerujące”. Przypadło mi do gustu jako znak nowych czasów. Teraz zregenerujemy się całkowicie: nasz Prezydent, nasz Prezes, nasza Premier, nasza Większość w parlamencie, wkrótce nasza Większość konstytucyjna. Zmienimy wszystko razem, jeśli nie sami to z panem Pawłem Kukizem15.
Prezes Kaczyński był w czarnym garniturze i czarnym krawacie (chyba z racji pogrzebu PO). Najpierw były podziękowania zmarłym (śp. Lech Kaczyński i inni), potem wzajemne całowanie się zwycięzców, gratulacje.

Teraz cytaty z przemówienia pana Prezesa: „Także wielu, wielu innym. Jeszcze długo będziemy dziękowali. Wyciągamy rękę do tych, którzy chcą dobrej zmiany. Zadanie niesłychane, więc trudne. Żadnej zemsty, żadnych osobistych wycieczek, żadnego kopania tych, którzy upadli z własnej winy. I słusznie”. Koniec cytatów.

Tu się sprzeciwiłem. Kilka tygodni temu biegnąc ścieżką przez las zaczepiłem o wystający fragment ściętego korzenia i upadłem na twarz. Wina była bezsprzecznie moja, bo go nie zauważyłem. Ale czy było to słuszne, że upadłem? Wątpię.

Są także inne pytania. Także nadzieje i oczekiwania. Moje również. Jestem młody i mam oczekiwania. Przed wszystkim mieszkania w cenie 2.500 zł, góra 3.500 zł za metr kwadratowy. To konkret. Powiedział to sam pan Prezes. Kiedy już takie pojawią się na rynku, dajcie szybko znać. Stanę w kolejce. Będę oszczędzać, kupię kilka, aby rozdać w najbliższej rodzinie tym, którzy nie mają własnego mieszkania.

Jeśli obiecane mieszkania się nie pojawią, będę skarżyć się na piśmie. Nawet panu Prezydentowi. On mnie na pewno zrozumie. Jest przecież Prezydentem wszystkich Polaków.

Kronika: Niezwykła szczerość Pana Prezydenta

Kubel zimnej wody Jak Siek kandydat na burmistrza

Od czasu wyświęcenia Prezydenta Elekta na Pełnego Prezydenta czuję się coraz lepiej. W kraju jest źle, ale wreszcie mamy kogoś, kto nazywa rzeczy po imieniu.
Nazywa i to nie w rozmowie z kronikarzem wielkich osób kieszonkowego rozmiaru, ale w rozmowach w innymi prezydentami i premierami.

Najpierw były jabłka.

– Co z tymi jabłkami przemycanymi z Polski? – Zapytał prezydent Putin swojego Ministra ds. Zaopatrzenia Owocowego.

– W Polsce dzieci masowo niedojadają. Nasze dzieci głodują. W szkołach nie ma dożywiania. – Głos prezydenta Dudy lotem błyskawicy dotarł do Prezydenta Rosji. Prezydent zadekretował: – Zwrócić jabłka na dożywianie głodnych dzieci w Polsce! Wszystkie gazety w Moskwie pisały o tym. Dzieci od razu poczuły się dożywione.

W Berlinie rozmowa toczyła się w cztery oczy. Prezydent Niemiec zapytał życzliwe przy wodzie sodowej:

– Panie Prezydencie Duda, co słychać w Polsce?

– Nędza, Panie Prezydencie. Nie jest to kraj sprawiedliwy! Ludziom dzieje się krzywda!

– Może pan powie konkretnie, co ma pan na myśli?

– Nie da się. W Polsce nie ma sprawiedliwości. To powszechne zjawisko. Sędziowie wydają niesprawiedliwe wyroki. Dają niskie wyroki tym, którym się nie należą, i wysokie tym, którym też się nie należą.

Szczerość polskiego prezydenta tak bardzo wzruszyła Prezydenta Niemiec, że nie wiedział, co odpowiedzieć.

Wizyta Prezydenta Dudy w Londynie też poszła gładko.

– Myślimy o powrocie do kraju! – Entuzjastycznie wspomniała młoda polska para na spotkaniu z Panem Prezydentem. – Zaoszczędziliśmy trochę pieniędzy. Pracy nie szukamy, bo chcemy założyć własny biznes.

– Czyście oszaleli? Chcecie wracać do kraju? Nie mam odwagi zachęcać was do tego. Gospodarka istnieje tylko na papierze, w statystykach, a naprawdę to jest coraz gorzej!

Premier Cameron w trakcie późniejszej rozmowy nie krył swoich obaw.

– Słyszałem, że Polacy w Wielkiej Brytanii nie chcą wracać do kraju. Chcemy wprowadzić ograniczenia pomocy społecznej dla obcokrajowców.

– Chcą, ale ich zniechęcam. Po co mają wracać? Gospodarka w Polsce stoi coraz gorzej.

– Dobrze, że mi to pan mówi. Kilka brytyjskich firm myślało o inwestycjach w Polsce. A tu takie buty!

– Powiem panu szczerze, drogi Premierze Cameron. W moim kraju gospodarka jest tylko na papierze, bo sprawy idą ku gorszemu.

Zaskoczony dyplomatyczną otwartością gościa premier Cameron rzucił się w ramiona Prezydentowi Dudzie. Przepraszam pana, pańskie słowa bardzo mnie wzruszyły!

– Nigdy jeszcze nie słyszałem głowy państwa tak szczerze i bezstronnie przedstawiającej sytuację własnego kraju. – Grzmiał kilka godzin później w swoim parlamencie.

Królowa, kiedy to usłyszała, też uroniła łzę.

– A to ci Duda! – Powiedziała do męża. – U nas to Szkoci grają na dudach, a u nich to gra sam Duda. I to pierwsze skrzypce!

Jarosław K. Chiny patrzą z zawiścią na Polskę.

Jarosław K. został „Człowiekiem Roku 2015 i lat dalszych”. Wszyscy o tym piszą, wszyscy to czytają, oczywiście z wyjątkiem analfabetów, ale kto się nimi przejmuje. Wiadomość ta najbardziej zaskoczyła Chińczyków. Przestraszyli się.
Jarosław Kaczyński Człowiek Roku 2015 zdjecie PAP

– „Ponieważ Jarosław K. został wybrany Człowiekiem Roku 2015 i lat dalszych przez Forum Ekonomiczne, to Chiny pójdą teraz w odstawkę jako gigant gospodarczy. Za Chiny bym w to nie uwierzył, gdyby nie ogłosił tego redaktor Jacek K, naczelny tygodnika „W sieci”. A my jak głupi myśleliśmy, że rywalizujemy ze Stanami Zjednoczonymi!” – Miał podobno wykrzyknąć premier Chin zanim zemdlał i upadł na czerwony dywan.

Przeanalizowałem historię tej nominacji. Jest uzasadniona w 100 %, może nawet i 150 %. Jarosław K. to człowiek, który ma za sobą wiele wynalazków i uruchomił długi ciąg innowacji.

Polityka. To on wynalazł prezydenta Andrzeja D, który wynalazł Przewodniczącego Związków Zawodowych Piotra D, który z kolei wynalazł hotel w Kołobrzegu, gdzie za apartament kosztujący 1300 zł płaci się tylko 85 zł i nie ma umów śmieciowych, jest za to pies lubiący koszyczki z delikatesowym żarciem i spanie w łóżku z właścicielem. Jarosław K. wynalazł też panią Beatę S, która została premierem jeszcze przed wygraniem wyborów przez osobistą partię Jarosława K i wynalazła, że to ex-Premier Ewa K dzieli naród jeżdżąc pociągiem po kraju.

Gospodarka. Z chwilą wyświęcenia Prezydenta Elekta Andrzeja D na Prezydenta, ten w porozumieniu z Jarosławem K przekształcił Polskę z kraju nędzy i ubóstwa w kraj piękna i dobrobytu. Sytuacja ta poprawi się jeszcze, kiedy obniżony zostanie wiek emerytalny oraz dokończone zostanie 300 mieszkań, których Jarosław K z braku dokumentacji nie zdążył zbudować za wcześniejszej Rzeczpospolitej.

Sprawy społeczne. Jarosław K. wynalazł tanią metodę osobistego ukrywania się przed społeczeństwem przed referendami i wyborami parlamentarnymi. Metoda tę wykorzystał skutecznie do ukrycia Antoniego M przed ludźmi, którzy nachalnie nagabywali wybitnego eksperta w sprawach lotniczych o autografy.

Co najważniejsze, Jarosław K już kilka lat temu wynalazł klin, którym można skutecznie oddzielać w społeczeństwie patriotów nieautentycznych od patriotów autentycznych, złodziei od ludzi uczciwych, ludzi wierzących nie tak, jak trzeba od ludzi poprawnie i głęboko wierzących.

Wybór Człowieka Roku 2015 uważam za uzasadniony niezależnie do tego, co myślą sobie Chińczycy.

Powieść psychologiczno-obyczajowo-kryminalna: Michael Tequila: "Sędzia od Świętego Jerzego" w sprzedaży ciągłej w ksiegarniach Matras i Dom Książki oraz wszystkich księgarniach internetowych.

Ostpolitik Pana Prezydenta.

Wielki Gabinet Pałacowy. Prezydent sam na sam z doradcą politycznym ogarnia wzrokiem sytuację. Intensywnie myśli.

– Polityka to nie zabawa. Popatrzmy na jej elementy na szachownicy europejskiego teatru politycznego. Stoi przed nami nierozwiązany konflikt Ukraina – Rosja. Problem w tym, że obowiązuje formuła 3+1: Niemcy, Francja, Ukraina + Rosja. Rosja jest wielka, sięga poza horyzont. Dlatego stoimy w miejscu, od miesięcy nie widać postępów. Po naszej stronie jest za mały potencjał. Sytuacja jest patowa. Niedobrze.

Doradca słucha, Prezydent myśli. – Trzeba zwiększyć potencjał Zachodu. Same Niemcy i Francja nie dadzą rady. Ukraina wymaga więcej pomocy. Prezydent podejmuje decyzję: Proponuję formułę 4 + 1. Do gry musi wejść Polska.

– Co my sobą reprezentujemy? Jaki potencjał? – Pyta Doradca.

Prezydent patrzy na niego z politowaniem. – Kto zadaje takie pytania? Toż to każde dziecko wie. Zwycięstwa: Polacy na Kremlu (1610-1612), Nad bolszewikami (1920). Nowy Prezydent (2015).

Po rozjaśnieniu sprawy Prezydent przedstawia Formułę 4+1. Europa z uwagą pochyla się nad nią. Prezydent Ukrainy oświadcza: „Nie potrzebujemy więcej pomocy”. Niemcy i Ukraina prawdopodobnie potakują głowami. Nie widać tego wyraźnie, bo jedzą kolację.

– Idzie dobrze, nawet bardzo dobrze, ale będzie jeszcze lepiej. – Ocenia Prezydent. – Niektórzy źle mnie zrozumieli, w kraju i za granicą. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że nie muszę siebie komentować. Inni robią to za mnie, jedni lepiej, drudzy gorzej. W większości nietrafnie. Co oni wiedzą o wielkiej polityce?

– Co dalej, panie prezydencie?

– Za kilka dni będę rozmawiać z panią Kanclerz. Przekonam ją do zmiany myślenia, że bez naszego udziału nic nie załatwi z Rosjanami. Teraz, kiedy objąłem władzę, widzę to lepiej. Trzymając rękę na pulsie, czuję też lepiej. Czucie i wiara silniej mówią do mnie, niż mędrca szkiełko i oko.

– To ostatnie zdanie. Kto to powiedział, panie Prezydencie? – Pyta doradca.

– Kiedyś Mickiewicz, teraz ja. Prezydent wzruszył się. Znowu zacytował Mickiewicza:

Źle mnie w złych ludzi tłumie,
Płaczę, a oni szydzą;
Mówię, nikt nie rozumie;
Widzę, oni nie widzą!

Powieść Michael Tequila: Sędzia od Świętego Jerzego w ciągłej sprzedaży we wszystkich księgarniach internetowych oraz księgarniach stacjonarnych Matras i Dom Ksiązki.

Recenzje powieści (proszę wpisać, jeśli trzeba, „Michael Tequila” w wyszukiwarce na stronie księgarni):
Agnieszka Kolanowska www.nieterazwlasnieczytam.blogspot.com
Katarzyna Roszczenko www.zksiazkawdloni.pl
Maria Derejczyk www.czytelnia-mola-ksiazkowego.blogspot.com
Adrian Jaworek www.kolegaliterat.pl
Konrad Staszewski www.wiadomosci24.pl
Radosław Hućko: www.recenzjeoptymisty.blogspot.com

O pięcioletnim szczęściu narodu

Naród podzielił się na dwie części jak nierówne połowy jabłka. Jedni głosowali na Andrzeja Dudę, drudzy na Bronisława Komorowskiego. Jeśli wierzyć wypowiedziom internautów, to obydwaj kłamali jak najęci i byli agresywni. Logicznie wynikałoby z tego, że ktokolwiek nie wygrał to kłamca i osoba gwałtowna.

Wygrał lepszy zgodnie z teorią Darwina. Współcześnie znaczy to głośniejszy i młodszy. To mnie uspokoiło, bo też wierzę w młodość, aczkolwiek głosowałem na starość. Ale to był błąd, który muszę jeszcze sobie wybaczyć.

Serdecznie gratuluję osobom z najbliższej rodziny, bliskim memu skołatanemu z wrażeń sercu. Postawili na lepszego konia, który tylko na początku był czarny. Teraz nobilitowany szlachectwem tytułu prezydenckiego jest biały. Akceptuję go w pełni jako głowę państwa i podobnie jak oni oczekuję zmian na lepsze, o jakich mówił obficie i szczerze obiecał. Ponieważ jest on osobą mającą szacunek dla stanowiska głowy państwa, wobec tego życzę mu, aby i o nim mówiono – kiedy już będzie odchodził – równie miłe słowa, jakie sam kierował pod adresem ustępującej głowy państwa.

Proszę o informowanie mnie o każdej zmianie na lepsze, abym nic nie przeoczył. Już cieszę się, że przyniosą one mnóstwo satysfakcji zwłaszcza tym osobom, które z największym przekonaniem popierały nowowybranego prezydenta.  

Podobnie jak Paweł Kukiz jestem tak bardzo pod wrażeniem głównej wygranej w totolotku prezydenckim, że również udaję się na kilkudniowy wypoczynek. Pan Kukiz będzie nabierać sił, aby stać się siłą polityczną w najbliższych wyborach parlamentarnych. Czekam na to z utęsknieniem, ale nie martwię się, bo znowu mogę się mylić. W myleniu się jestem ostatnio dobry.

W proroczej części moich snów widzę ambitny naród polski na szerokiej drodze zmian ku lepszemu. Serdecznie gratuluję wszystkim, którzy zostaną uszczęśliwieni.