Konie, dyrektorzy, rządowy plan sanacji stadniny państwowej.

Entrée_de_l_empereur_Charles_IV_à_Saint-Denis by Jean Fouquet
Wobec nieuzasadnionych napaści gorszej części społeczeństwa na nowego dyrektora stadniny koni, rząd opracował plan sanacji stadniny. „Sanacja” znaczy „uzdrowienie”. Jest to określenie zgodne z tradycją narodową oraz dążeniem partii rządzącej (oby żyła wiecznie!) do uszczęśliwienia narodu.

– Poprzedni dyrektor stadniny takiego planu nie miał. Nie miał żadnego planu. Rządził stadniną kierując się węchem i intuicją. – Wyjaśnił rzeczowo nowy dyrektor.

– My kierujemy się zasadami prawa i moralności. Minister Rolnictwa i Minister Sprawiedliwości przygotowują już akt oskarżenia przeciw staremu dyrektorowi oraz koniom, które uczestniczyły w spisku. Okazało się, że w stadninie zorganizowano spisek przeciwko nam, uczciwym obywatelom. Podejrzane są pewne organizacje i grupy społeczne. Nic więcej państwu nie mogę powiedzieć. – Oświadczył nowy dyrektor, po czym zamilkł, aby oddać się wspomnieniom z czasów PRL-u, a konkretnie stosunkowi towarzysza Gomułki do koni, które uważał za darmozjady zżerające owies należny w postaci płatków śniadaniowych dzieciom chłopów i robotników.

– Sam plan sanacji jest prosty, ale skuteczny. – Dyrektor podjął wątek zagubiony w zamyśleniu. – Realizujemy go w trudnych warunkach. Poprzednia ekipa rządząca, Platforma Obywatelska, zostawiła po sobie kupę gnoju rzekomo do produkcji nawozu organicznego pod pieczarki. To jest jawne kłamstwo. Kto by jadł pieczarki wyprodukowane na nawozie końskim!? – Dyrektor zarżał serdecznie.

– Proszę nie dziwić się, że śmiech mi się zmienił. Nie znam się na koniach, ale znam się na ekonomii i psychologii. To dzięki tej wiedzy mianowano mnie na to stanowisko, abym ratował, co się da uratować. Umiem myśleć i wczuwam się w nową rolę. Musimy lepiej rozumieć konie. Było zbyt wiele skarg z ich strony. Wykorzystam moje kwalifikacje, aby ulżyć ich doli. Zamiast batem i ostrogami będę motywować je łagodną perswazją do wyższej źrebaczności. Bez rozwoju demograficznego stadniny koni pozostaniemy w tyle za Europą. Myślimy o programie „600” dla koni, aby zachęcić je do większej rozrodczości. Znaczy się 600 kostek cukru miesięcznie. Francuzi stworzyli taki program dla kóz. Tylko oni dają im kostki soli. Wie pan, ile teraz Francja produkuje koziego sera?

– Dlaczego nie program „500”? Mamy już udany precedens. – Rzucił reporter, jedyny, jakiemu udało się dotrzeć na konferencję prasową. Inni nie zdążyli przyjechać. Dyrektor prawdopodobnie nie dosłyszał pytania, ponieważ nic nie odpowiedział.

– Kto będzie uczestniczyć w planie sanacji stadniny? – Reporter rzucił pytanie.

– Rozpisaliśmy role. – Podjął dyrektor. – Nie znam się na hodowli zwierząt, ale znam się na liczbach i jestem w dobrej kondycji. Będę biegać razem z końmi; by poprawić ich kondycję. Poprzedni dyrektor fatalnie ją zaniedbał. W ogóle nie biegał. Przy okazji policzę wszystkie konie, bo sporo rozkradziono. Zrobię też inwentaryzację, ilu koniom sfałszowano dokumenty.

– Jak to? Czy to możliwe? – Wydusił z siebie reporter.

– Podejrzewaliśmy, że w stadninie są – dyrektor zniżył glos – lewe Araby. Pan wie, co to znaczy!? Nasze organy bezpieczeństwa podjęły natychmiast dochodzenie i założyły podsłuchy. Efekty nie kazały na siebie czekać. Pragnę zapewnic wszystkich Polaków, w kraju i za granicą, że mogą już czuć się bezpiecznie. Odesłałem już do Kataru ogiera przebywającego u nas rzekomo na leczeniu. Jak poinformował mnie pan Prezes, za ta aferą stoją pewni ludzie oraz pewne organizacje usiłujące nas poniżyć i zdezorganizować.

– Co jeszcze planuje pan zrobić?

Razem z Ministrem Środowiska pochylimy nad uciążliwością zapachową, o której pan Minister wspomniał ostatnio w telewizji. To poważne wyzwanie dla stadniny, naszego rządu oraz Sejmu pracujących nocami, aby dotrzymać obietnic wyborczych. Robimy bokami, a mimo to w kraju śmierdzi. Uciążliwość zapachowa to temat tak trudy, że nasz rząd będzie mógł go podjąć dopiero w 2026 roku. Teraz mamy pilniejsze zadania: budowy społeczeństwa naprawdę patriotycznego, nowej historii oraz stworzenia nowej moralności.

– A co z patriotyzmem koni? – Zawołam zachwycony wyjaśnieniami redaktor.

– O patriotyzmie koni nawet nie wspominam. Sam się nimi zajmę, bo doskonale znam się na ekonomii i psychologii. Będę z nimi biegać, liczyć je i motywować. Koń polski nie będzie naszym wrogiem.

Michael Tequila: „SĘDZIA OD ŚWIĘTEGO JERZEGO”, powieść psychologiczno-obyczajowo-kryminalna do nabycia w księgarniach Matras, Dom Książki i księgarniach internetowych.

Rzeczpospolita Końska Nr 4. Walka z bezrobociem, ostro z kopyta.

Knights and horses, autor Matthew Paris, public domainCytat: „Nie chcę, lecz muszę (pisać)”.

„Koń doskonale wpisuje się w naszą tradycję i politykę historyczną”. – Legendarny Prezes, dobroczyńca narodu, czciciel przeszłości, władzy i praworządności zakończył przemówienie. Wybuchła burza oklasków, serdeczna, szalona, wielbiąca. Ludzie kochają go. Gdzieś w oddali dało się słyszeć rżenie uszczęśliwionych zwierząt.

Po zejściu z wielkiej mównicy skromnej wielkości mówca podszedł do małego stolika i jednym zamachem ręki podpisał dwie nominacje na stanowiska dyrektorskie w państwowych stadninach koni.

„Co państwowe, to nasze”. – Pomyślał. Towarzyszyła mu Pani Premier. Też tak pomyślała.

Jeśli chodzi o dobrze płatną pracę to najlepszą agencją zatrudnienia jest obecnie PiS. Kusi mnie ta organizacja. Myślę, aby zapisać się do rządu. Zawsze chciałem być szlachetny i bogaty. Żona kiedyś mi wypominała – jakież to bolesne dla ambitnego człowieka – ten milion złotych, jaki obiecałem rzucić jej do stóp. Szeleszczące nowe banknoty i wielkie pudło dźwięcznego bilonu. Tylko setki i dwusetki. Słyszę w nich złote ostrogi, skrzydła i chorągwie, husarskie i szwoleżerskie. Całkowita, patriotyczna jedność: historia, tradycja, rząd, stanowiska, pieniądze.

Nowy dyrektor stadniny koni, dużo, dużo lepszy od poprzednika, przybył do pracy. Nigdy wcześniej tu nie był. Rozejrzał się z ciekawością. Popatrzył na Araby, które źle mu się skojarzyły (z Arabskim), i Arabki, które dobrze mu się skojarzyły (z niewybuchową kobiecością), potem popatrzył na kupę parującego, ciepłego końskiego nawozu, wciągnął w płuca powietrze i głośno wypowiedział przysięgę wyższych partyjnych urzędników państwowych: „To będzie moje nowe hobby”. Chciał jeszcze dodać: „Tak mi dopomóż Bóg!”, ale uznał, że z błogosławieństwem Pana Prezesa też sobie poradzi.

Kilkanaście godzin później, po północy, w porze nadzwyczajnej wydajności pracy zgodnej z najnowszym regulaminem parlamentarnie-rządowym, dyrektor wystosował list dziękczynny z kopią: „Do wiadomości Pani Premier”.

„Wielce Szanowny Pani Prezesie! Stadnina koni, zaniedbywana przez osiem lat przez Platformę Obywatelską, jest w totalnej ruinie. Konie jednak przeżyły. Pragnę Pana zapewnić, że pod moim kierownictwem staną się one większe i jeszcze bardziej szlachetne, będą miały dłuższe nogi, tęższe łby i mocniejsze kopyta, aby przynosić krajowi niekończący się strumień zaszczytów i dewiz”.

Jego serce wypełniło dziękczynne rżenie. Po chwili namysłu, dopisał:

„P.S. Jeśli będzie Pan sobie życzyć, to konika biłgorajskiego i tarpana też doprowadzę do właściwych rozmiarów”.

Michael Tequila: „Sędzia od Świętego Jerzego”, powieść psychologiczno-obyczajowo-kryminalna do nabycia w księgarniach Matras, Dom Książki i księgarniach internetowych.

Premier Szydło prowadzi udaną psychoterapię Kongresu USA

L0003549 The douche, a method for calming violent lunatics. Credit: Wellcome Library, London. Wellcome Images images@wellcome.ac.uk http://wellcomeimages.org The douche, a method for calming violent lunatics. Ciba Symposium Published: 1230 Copyrighted work available under Creative Commons Attribution only licence CC BY 4.0 http://creativecommons.org/licenses/by/4.0/

L0003549 The douche, a method for calming violent lunatics.
Credit: Wellcome Library, London. Wellcome Images
images@wellcome.ac.uk
http://wellcomeimages.org
The douche, a method for calming violent lunatics.
Ciba Symposium
Published: 1230
Copyrighted work available under Creative Commons Attribution only licence CC BY 4.0 http://creativecommons.org/licenses/by/4.0/


Kongresmeni USA chcieli nas upokorzyć pisząc list do polskiego rządu: „Chcemy wyrazić nasze zaniepokojenie działaniami polskiego rządu, które zagrażają niezależności mediów i Trybunału Konstytucyjnego oraz psują wizerunek Polski jako wzorca przemian demokratycznych”.

Pani Premier Szydło natychmiast zareagowała. Zrobiła to w punktach:

1. Przypomniała Kongresmenom, że ich „diagnoza sytuacji wokół Trybunału Konstytucyjnego jest obarczona wieloma błędami” oraz „daleką nieznajomością faktów, które są związane z tą sprawą”;

2. Zdziwiła się, że „wewnętrzny spór polityczny w moim kraju staje się powodem do prób ingerencji ze strony polityków innych państw”;

3. Zapewniła, że „Państwa troska o sprawy Polski jest ważna i cenna”;

4. Pouczyła, że „zainteresowanie i dobra wola amerykańskich polityków nie może przekształcić się w pouczanie i narzucanie działań dotyczących wewnętrznych spraw mojej Ojczyzny. Przyjaźń budowana przez lata, nie może stać się ofiarą pochopnych sądów, opartych na nieprawdziwych informacjach;

5. Umocniła w przekonaniu, że „naszą demokrację i wolność cenimy tak samo mocno, jak Państwo, Nasi Amerykańscy Przyjaciele;

6. Uświadomiła, że „Budujemy nasz kraj, w oparciu o te wartości z poświęceniem i oddaniem od pokoleń”;

7. Wyraziła szczere życzenie: „Chcemy, by szanowano nasze suwerenne wybory i decyzje.”

Dzięki nadzwyczaj udanej akcji naszej pani Premier podnieśliśmy się z kolan na arenie międzynarodowej. Amerykanie zrozumieli, gdzie jest ich miejsce i że nie mogą grać z nami w cymbergaja na swoich zasadach.

Wojskowe bazy amerykańskie w Polsce, których nam nie załatwił zdegenerowany i kłamliwy rząd PO, mamy już zapewnione.

Dla uczczenia pierwszego historycznego zwycięstwa nad Kongresem USA zostanie dzisiaj odśpiewany w Sejmie hymn: „Nie będzie Amerykanin pluł nam w twarz” a następnie „Wyklęty powstań ludu ziemi, powstańcie, których gnębi głód”.

Michael Tequila: „Sędzia od Świętego Jerzego”, powieść psychologiczno-obyczajowo-kryminalna do nabycia w księgarniach Matras, Dom Książki i księgarniach internetowych.

Ostateczne pożegnanie z polityką satyryczną i satyrą polityczną.

Enchantments_seen_lately_on_the_mountains_of_Wales._Satire_c.1780
Jestem zafrasowany. Po raz drugi poważnie wytłumaczyłem sobie, że czas przejść na emeryturę blogerską. W świecie naszej polityki, świecie trwałych wartości i charakterów, jest to normalne.

Postanowienie jest poważne. Jeśli coś jeszcze skrobnę, to jedynie wtedy, kiedy długopis ugryzie mnie w rękę dla przypomnienia czegoś ważnego, o czym wolałbym zapomnieć.

Odchodząc, przypomnę, że jestem patriotą. W Polsce wszyscy jesteśmy patriotami. Mamy dwa nurty patriotyzmu, jeden „Za”, i drugi „Przeciw” To wyraz postępowego pluralizmu. Nurt „Za” jest ważniejszy, bo jest przy władzy, dobrej władzy, czyli takiej, która nie korumpuje. Jej symbolem jest „dobra zmiana”, hasło już zapisane w Encyklopedii Postępowej Mysli Europejskiej.

Sytuacja polityczna do odejścia jest doskonała.

Prezydent Duda uniewinnił niewinnego, zaprzysiągł kilku naszych sędziów, nie zaprzysiągł żadnego obcego. Obcych zostawił na świeżym powietrzu. To bardzo przyzwoite i sportowe zachowanie. Pan Prezydent pracuje od początku dużo i szybko, także nocą, podpisując akty prawne seryjnie produkowane w Sejmie. Fantastycznie też jeździ na nartach. W dowód uznania Suweren – w ostatnim sondażu – podwyższył mu swoje poparcie do 56 procent.

Brawo Suweren!

Prezes Kaczyński też stał się strasznie popularny, wręcz sławny. Komitet Obrony Demokracji organizuje demonstracje, aby entuzjastycznie sławić jego imię.

– Kaczor! Kaczor! – Dzisiaj w 35 miastach w Polsce ludzie tysiącami wylegli na ulice, aby okrzykami poparcia dla Prezesa, Premiera i Prezydenta rozgrzewać zziębnięte wargi.

Premier Szydło przemawiała ostatnio w Europarlamencie. Świetnie wypadła. Oglądałem całe wystąpienie notując ważniejsze myśli i słowa (cytuję: wolność, suwerenność, sprawiedliwość, wspólnota oparta o zaufanie, silna zjednoczona Europa, z otwartą przyłbicą, ojcowie i dziadowe przelewali krew, robimy to zgodnie z prawem, szanując konstytucję, szanując ustawy). Premier zachwyciła słuchaczy nie tylko dobrą nowiną, ale i podwójną broszką oraz płynnymi ruchami rąk. Czego nie wyjaśniła rękami, uzupełniła słowami. Powiedziała szczerze, co PiS robi w kraju i za granicą. Przypomniała o milionie uchodźców ukraińskich, których przyjęliśmy z serdecznością. Europarlamentarzyści zrozumieli, że jesteśmy szczodrzy i nie musimy już nikogo przyjmować. Pani Premier odpowiedziała na wszystkie pytania, a nawet więcej.

Oprócz niej były jeszcze w Europarlamencie dwa rewelacyjne polskie wystąpienia. Europoseł Legutko pytał, skąd członkowie Parlamentu Europejskiego brali informacje o PiS-ie. Nikt tego nie wiedział. To go tak wzruszyło, że poseł zaczął się krztusić. Potem przemówił jeszcze Korwin-Mikke, chyba największy polski orator. Obiecał wysadzić w powietrze Parlament Europejski. Poczułem się dumny.

Wystąpił także Europoseł Platformy Obywatelskiej. Powiedział krótko i zwięźle: Jesteśmy patriotami i dlatego jesteśmy neutralni.

– Prawdziwi chrześcijanie. – Pomyślałem.

Jeśli ktoś cię wielokrotnie kopie, nadstaw mu drugi policzek – Uzupełnił Europoseł. Tak to mniej więcej wyraził. Bardzo mi to przypadło do gustu.

W Europarlamencie najmocniej poparli nas Brytyjczycy, konkretnie, dobrze opalone i odżywione chłopisko. Chwalił PiS, panią Premier, Polskę i naszą godność narodową. Brytyjczycy są bardzo równi. Rząd handluje z nimi uprzejmościami na zasadzie „ręka rękę myje” (łac. „manus manum lavat”).

Nie szczędziły nam też pochwał inne poważne frakcje: Ekstremiści, Nacjonaliści, Radykałowie i Neoanarchiści. Pani Premier przyjmowała ich wystąpienia łagodnym uśmiechem i dyskretnymi oklaskami. W nagrodę za przemówienie w Europarlamencie i przypomnienie, że serdecznie zajęliśmy się milionem uchodźców z Ukrainy, Suweren podwyższył Pani Premier poziom zaufania do 39%.

Brawo Suweren!

Przed nami pomyślne perspektywy: spadającego złotego, rosnącego deficytu, sprawiedliwego Franka Szwajcarskiego, szybszych i tańszych emerytur, wymiany złych redaktorów i dziennikarzy na dobrych, wysokich urzędników na jeszcze wyższych o obowiązkowej przynależności politycznej, 500 zł na każde dziecko, biedne i bogate, podsłuchów obywateli ze względu na bezpieczeństwo państwa, Trybunału Konstytucyjnego udającego się na zasłużony spoczynek, szybkiej rotacji ustaw i wielu, wielu innych wspaniałości.

Odchodzę w poczuciu narodowego szczęścia rosnącego na drożdżach słynnej już w świecie firmy P & S. Odchodząc marzę, aby wraz z posłem Stanisławem Piotrowiczem, rzecznikiem polityki historycznej PiS, wspólnie odśpiewać: „Wyklęty powstań ludu ziemi”.

Kiedy przejdę na emeryturę, zapiszę się do Klubu Tanich Emerytów, Sekcja Obywatelska Wtórnych Analfabetów, gdzie też będę popierać wszystkie siły postępowe, gwarantów dobrej nowiny.

Polska jest piękna!

O partii rządzącej, rządzie i prezydencie inaczej. Dokąd zmierzamy?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ktoś gdzieś kiedyś napisał, że wahadło polityczne drgnęło i niektórzy nie nadążają za nim. Może to i prawda?

Poniższy tekst to cytaty z dzisiejszego www.Money.pl.

W nieco ponad dwa tygodnie 2016 roku euro podrożało o 22 grosze, szwajcarski frank o 27 groszy, a dolar o 29 groszy. W tym czasie indeks WIG20 został przeceniony o 7,8 procenta i jest blisko 7-letniego dołka. Perspektywy też nie wyglądają najlepiej. Dostrzegła to agencja S&P.

W piątek wieczorem agencja Standard & Poor’s (S&P) obniżyła rating Polski z utrzymywanego od 2007 roku poziomu A- do BBB+. Perspektywa ratingu zaś została obniżona z „pozytywnej” do „negatywnej”, co oznacza prawdopodobieństwo 1:3 dalszej obniżki ratingu w perspektywie 24 miesięcy.

W uzasadnieniu tego kroku agencja zwraca uwagę na szereg działań nowego rządu, które zmierzają do osłabienia niezależności i skuteczności działania kluczowych instytucji w Polsce. Określa też warunki dalszego cięcia ratingu.

Agencja S&P tnąc rating nie dokonała żadnego szarlataństwa. W dużym uproszczeniu agencja ostrzega, że Polska pójdzie „węgierską ścieżką”. Z punktu widzenia inwestorów zagranicznych oznacza to spore ryzyko inwestycyjne. Ryzyka tego zresztą już doświadczają. Chociażby właściciele banków, które z jednej strony będą musiały zapłacić podatek bankowy. Z drugiej zaś zmierzyć się z zaprezentowaną w ostatni piątek przez Prezydenta, a jeszcze nie policzoną (nie znane są koszty), ustawą o pomocy dla tzw. frankowiczów.

UE a sprawa polska. Poglądy 1/38.000.000 Suwerena.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA


Unia Europejska, twór całkowicie mi obcy, ma wobec nas, zjednoczonych w Suwerenie, dziwne wątpliwości co do naszej praworządności. Jestem przekonany, że politycy, zwłaszcza Niemcy, Holendrzy i Belgowie, czytają i oglądają nie to, co trzeba. A potem coś bełkocą o tym, co dzieje się w Polsce, nie mając najmniejszego pojęcia, ile dobrego uczynił i czyni nadal PiS w Sejmie i Pan Prezydent w Pałacu.

Domyślam się, że politykom UE chodzi o sprawy zdrowotne, konkretnie zdrowia psychicznego: ciągłych prób Trybunału Konstytucyjnego samookaleczenia się i ubezwłasnowolnienia, oraz starań Korpusu Służby Cywilnej wprowadzenia się w stan inwalidztwa. Korpus na mocy nowej ustawy sejmowej zdecydował się chodzić o kulach, a następnie przesiąść na wózek inwalidzki, aby obnosząc się z poważnym kalectwem dawać obywatelom przy okienku przykład ducha nowej administracji. Akt okienkowy Korpusu uznaję za odruch patriotyczny.

Są jeszcze inne pomyślne wiadomości. Dobrze się mają Sąd i Prokuratura (S &P), które Minister Sprawiedliwości łączy razem w „S & P Poland Integrated” nadając ustawowo nowej organizacji tęgość, krzepę, wigor i omnipotencję, aby mogła – na miarę potrzeb Suwerena – każdego obywatela prześwietlić w Internecie i telefonie komórkowym, osadzić i skazać. Powstanie S & P da początek nowej formie sportu, dzięki której Suweren będzie w stanie wygrywać wszystkie olimpiady sprawiedliwości.

Czwarta sprawa wydaje się smutna, ale niekoniecznie. Chodzi o ucieczkę dyrektorów, kierowników i redaktorów publicznej telewizji i radia. Po przeczytaniu projektu ustawy medialnej, najlepszej ze wszystkich, jakie kiedykolwiek istniały, i zrobieniu sobie wspólnego zdjęcia z nowym prezesem „Narodowa TV”, Jackiem Kurskim, ludzie ci (w poczuciu licznych win) rozbiegli się szukając sobie pracy w charakterze szwaczek, kurierów, gońców i grabarzy. W pełni na to zasłużyli. Jak się domyślam, nowi dyrektorzy i kierownicy będą nieporównywalnie lepsi. A telewizja!? Ho! Ho!

Wszystkiemu złu, o które oskarżają nas zdezorientowani politycy UE, winna jest Platforma Obywatelska, co słusznie podkreślają politycy PiS. PO jest winna tym bardziej, że już od dłuższego czasu jest Św. P.

Jako 1/38 milionowa część Suwerena gorąco popieram Pana Prezesa Kaczyńskiego, PiS i Pana Prezydenta w konsekwentnym dążeniu do wyjścia z Unii Europejskiej i totalnego uniezależnienia nas od Świata, konkretnie od 7.262.000 osób (7.300.000 całej ludności minus 38 milionów w Polsce).

Nie będzie Świat pluł nam w twarz. Są jeszcze inne planety.

Ameryka Łacińska. Intensywny przegląd uczuć Świętego Mikołaja.

democracia
Szukałem natchnienia. Spóźniało się. Dopadło mnie dopiero nad jeziorkiem, wykręciło głowę i język w kierunku Ameryki Łacińskiej, gdzie życie polityczne jest bogatsze i bardziej kolorowe.

A jednocześnie podobne do naszego. Oto coś, co mi się wyobraziło.

Najpierw otuliły mnie pieszczoty mroźnego wiatru latynoamerykańskiego zmieszanego z okrzykami „Democracia!, Democracia!” wznoszonymi na manifestacjach jakiegoś „Comité de la Defensa de Democracia” (tłumacząc na nasze KOD-u), a zaraz potem w jakimś parlamencie, gdzie większość parlamentarna partii „Derecho y Justicia” (dokładnie tłumacząc „Prawo i Sprawiedliwość”) też intonuje głośno „Democracia!”, „Democracia!”.

A propos, „Derecho y Justicia” ma w Googlu 339.000 haseł, co by świadczyło, że idea prawa i sprawiedliwości jest popularna nie tylko u nas. „Defensa de Democracia” ma 305.000 haseł. Też nieźle.

Dla przybliżenia piękna języka i oryginalnej kultury politycznej Ameryki Łacińskiej wyjaśniam, że „derecho” znaczy „prawo”, „partido” znaczy „partia”, „nacion” znaczy „naród”, „defensa” znaczy „obrona”, „justicia” znaczy „sprawiedliwość”, a „democracia” znaczy to, co każdy wie. Innych wyrazów nie tłumaczę.

Do Ameryki Południowej jesteśmy podobni także pod względem urzędu i splendoru. „Presidente” znaczy tam zarówno „prezydent” jak i „prezes”, omen nomen, to samo, co u nas, czyli … Przepraszam, zapomniałem, co chciałem napisać. Może coś szpetnego, skoro uciekło mi to z głowy?

U nas zwolennicy i przeciwnicy demokracji krzyczą równie głośno Demokracja! Demokracja! Jest to oczywiście parodia, polegająca na tym, że białe nazywa się czarne, a czarne nazywa się biale.

Co krzyczy w parlamencie latynoamerykańskim słynny anarchista Kuki16, starszy dzisiaj o rok i dużo bardziej doświadczony politycznie, nie wiem, bo on głównie śpiewa canciones i gra na guitarra, w czym jest dobry; w parlamencie przeważnie wstrzymuje się od głosu. Nie wiem też, czy jemu demokracja jest potrzebna, bo i tak przecież chce wszystko rozmontować. Oby tylko nie chciał rozmontować „Derecho i Justicia”, co mogłoby przyjść mu do głowy, skoro – jak to przepowiadają prorocy, niechciani, samozwańczy, bredzący trzy po trzy, krótko mówiąc oszołomy w rodzaju don Kichota z Manchy i jego giermka Sancho Pansy oraz niżej podpisanego – partia ta sama myśli o demontażu Kuki16 i przeciągnięciu resztek materiału w swoim kierunku. Rozbiórka nowiutkiego skansenu historycznego może i ma sens, jeśli czyni się to dla dobra narodu.

Inkantacje w parlamencie Demokracja! Demokracja! świadczą o tym, że w PiS-ie jest coraz więcej zwolenników tego ustroju. Cieszy mnie to bardzo, bo też jestem za nim. Te same okrzyki po stronie partii rządzącej i opozycji kompletnie mylą jednak połowę społeczeństwa, co jest grane. Ja, choć nie ma słuchu, znam tę melodię na tyle, że się domyślam. Druga połowa narodu również domyśla się. Ktoś powiedział o niej, że jest gorsza. Może to i prawda, skoro myśli i czuje?

Od czasu wyborów parlamentarnych obserwuję w kraju gwałtowny przyrost pozytywnych zboczeńców; coraz więcej obywateli kocha Pana Prezesa oraz Pana Prezydenta, zwyczajnie lub inaczej, co leży w naturze ludzkiej od czasu Darwina, któremu małpa pomyliła się z człowiekiem. Dzisiaj wiemy, że nie była to omyłka.

O miłości i nienawiści społeczeństwa do władzy mówią sondaże opinii publicznej.

– Kto je bierze pod uwagę? – Pytam się. – Chyba tylko nieliczni ignoranci, którzy postudiowali lub poczytali o tym, co to jest statystyka i sondaże, i jak należy je interpretować.

– Bardzo prosto, jeśli sondaż jest dobry dla nas, to jest poprawny i znaczący, jeśli nie, to kto by się takimi głupotami przejmował.

Życzenia świąteczne z Panem Prezesem w roli upominku pod choinkę

Darwinbish_bearing_gift

– Czy naród może być jednoosobowy?

Jest to szekspirowskie pytanie z gatunku „Bić albo nie bić”, na które odpowiedzi udzielił sam Machiavelli:

– Tak. Naród może być jednoosobowy, lecz tylko pod warunkiem, że jest to osoba z ogromnym balonem pomysłów jak uszczęśliwić naród. Czyli samego siebie, co jest konkluzją logiczną, skoro jest się narodem.

– Kto jest tą osobą? – Zapytałem.

– Tą osobą jest Jarosław Kaczyński, najpiękniejszy upominek podchoinkowy roku 2015.

Tak odpowiedział Machiavelli, który przyśnił mi się świątecznej nocy, aby przekazać ten ważny komunikat.

Jesteśmy w drodze do prawdziwej ziemi obiecanej, niosącej tak oszałamiającą ilość obietnic, że aż to oszołamiająco oszałamia. Mnie przynajmniej. Zmieni się wszystko. Jest tyle spraw, które w przeszłości poszły złą drogą. Kraj w ruinie wymaga gruntownej naprawy. Oto praktyczny scenariusz.

Trybunał Konstytucyjny. Z pożal się Boże trybunałem, jaki mamy obecnie, upartyjnionym, samokreującym się, powolnym, z prezesem Rzeplińskim na czele, nie można wprowadzać postępowych ustaw sejmowych, aby zmienić kraj na lepsze. Dlatego będziemy mieli nowy Trybunał, nowych sędziów, pracowitych, niepodatnych na wpływy polityczne, obiektywnych. Wedle projektu PiS/Kukiz15, w 60 dni od wejścia nowej ustawy w życie kadencje wszystkich sędziów trybunału zostań wygaszone i odbędą się nowe wybory. Sędziowie będą w 100% (odpowiednik czystego spiritusu) wyborem obecnego Sejmu.

Administracja państwowa. To 120.000 osób zatrudnionych w ministerstwach, urzędach skarbowych, wojewódzkich, służbach sanitarnych itp., cała służba cywilna. Nowy projekt przewiduje: zwolnienie za odprawą 1.600 kierowników departamentów i wydziałów, zniesienie konkursów na te stanowiska i zniesienie zakazu przynależności do partii politycznej, także odstąpienie od obowiązku odbycia służby przygotowawczej. Dużo łatwiej będzie zatrudniać i zwalniać kadrę kierowniczą. Bezrobotnych zachęcam do ubiegania się o pracę, są to dobrze płatne stanowiska.

Media państwowe to temat oklepany jak koń indiański do jazdy bez siodła. Dziennikarze będą szkoleni w ośrodkach wojskowych; nauczą się tam zadawać pytania takie, na jakie pragnie odpowiedzieć pytany polityk. Koniec z przymusem odpowiedzi na pytania. W idealnych sytuacjach pytania i odpowiedzi będą synchronizowane. Mediom prywatnym dokręci się śrubę podatkami albo ograniczeniami stosowania reklam. To propozycja.

Prokuratura i sądy. Minister Ziobro będzie mieć wgląd (i wpływ) nie tylko na stronę oskarżenia, ale i osądzania pozwanego: osoby, sprawy lub instytucji. Nie jest to oczywiście sposób na zwalczanie niewygodnej dla władzy opozycji i obywateli, jak twierdzą niektórzy (za czasów PRL-u nazywani zaplutymi karłami reakcji). Trybunał Konstytucyjny mógłby się sprzeciwić takiemu połączeniu, lub jego formie, dlatego zdecydował się podać do przymusowej dymisji. Kontrola sądów, prokuratury oraz czterech służb specjalnych wzmocni bezpieczeństwo społeczeństwa. Nie musisz bać się podsłuchów.

Spółki państwowe. Jest ich chyba około 460. Wielkie, duże i mniejsze. Wymiana kierownictwa jest konieczna. Były źle zarządzane. Mieliśmy mierną opinię jako kraj sukcesu gospodarczego w Unii Europejskiej. Teraz będzie lepiej. Prezesem Orlenu, największej polskiej spółki paliwowej, został już polityk PiS, Wojciech Jasiński. Krótka charakterystyka: osoba godna zaufania, 68 lat, doświadczenie zarządzania biznesem: Powszechna Spółdzielnia Spożywców Społem oraz Spółdzielnia transportu Wiejskiego w Płocku (okres PRL), niewielka warszawska spółka Srebrna (III RP). Możemy liczyć na tanie paliwa.

Kontrola Internetu. To moja propozycja. Trzeba ukrócić samowolę wyuzdanych słownie krytyków rzeczywistości na portalach społecznościowych, forach dyskusyjnych, blogach, poczcie elektronicznej itp. Internauci powinni wiedzieć, co mogą a czego nie mogą pisać.

Jestem pełen entuzjazmu. Tak trzymać! – Krzyknę dzisiaj w nocy we snie do władzy rządzącej z woli narodu. Rozliczyć przeszłość, zbudować przyszłość, której nie mieliśmy! Budować dniem i nocą! Nocą tym bardziej, że dni są teraz krótkie, a mamy tyle do zrobienia. Popieram szczerze dyscyplinę pracy, ponieważ sam siedzę nocami i pracuję.

Prawie zapominałbym. Składam Państwu najserdeczniejsze życzenia świątecznie (niekompletne, bo jednodniowe) i noworoczne, przede wszystkim szlachetnych wzruszeń politycznych oraz rewelacyjnej rozrywki na manifestacjach i demonstracjach publicznych.

Zdrowia i dobrobytu nie muszę nikomu życzyć, gdyż ochrona zdrowia i gospodarka są w rękach rządu. Pisze się o tym mało, bo to temat oczywisty i prosty.

Wybrańcom na stanowiska życzę obfitości łask partyjnych.

Dzieciom życzę konia Kaliguli, Incitatusa, zamiast konia na biegunach. Według Swetoniusza (cytuję Wikipedię) „Incitatus, jako koń wyścigowy, miał prawo do spokoju i odpoczynku. Nad tym, by w noc przed wyścigami nikt mu nie przeszkadzał, czuwali pretorianie uciszając nocne hałasy. Poza tym rumak miał mieszkać w marmurowej stajni, chodzić okryty purpurą i w uprzęży ozdobionej drogimi kamieniami, jadać ze żłobu z kości słoniowej. W końcu koń dostał umeblowany dom i służbę, żeby zaproszeni w jego imieniu goście mogli wygodniej ucztować”. Kasjusz Dion dodaje: (Cytat z Wikipedii): „Incitatus regularnie uczestniczył w ucztach wydawanych przez Kaligulę: przy tej okazji cesarz wznosił toasty za zdrowie rumaka”. Literatura podaje, że Incitatus w końcu został członkiem senatu rzymskiego.

Nie wiem, dlaczego to wszystko napisałem, skoro miałem pisać o obżarstwie, które jest również skuteczną i radosną formą uszczęśliwiania społeczeństwa w okresach świątecznych i pozaświątecznych.

Pozdrawiam serdecznie.

O polskiej rzeczywistości na tle przygód Don Kichota z Manchy.

Don Quijote Ilustracja Don Quichote z 1848
Dzisiaj w nocy wył potępieńczy wiatr. Na niebie zobaczyłem czarny kształt ducha. Siedział na ławie, milczał, uśmiechał się półgębkiem. Był ważny. Udawał zwykłego, skromnego człowieka. Każdy ma prawo mieć marzenia i przywidzenia.

Od czasu do czasu czarne postacie i niezrozumiale zdarzenia nawiedzają kraje, teraz czas nadszedł na nas.

Piszę najpierw „o wielkich rzeczach, o których, jak mówi Benengeli, dowie się ten, kto będzie o nich czytał, jeśli czytać będzie z uwagą”. To pierwszy cytat z „Don Kichota z Manchy”, arcydzieła literatury światowej niezwykle udanie przedstawiającej ideał człowieka szlachetnego w wierze i zamysłach, don Kichota (którego imię spolszczę na Don Chichot), oraz jego praktycznego pomocnika, Sancho Pansę. Dedukuję ten cytat czytelnikom.

„Trzeba ci wiedzieć, mój Sancho, że męstwo, niepościągane rozsądkiem, jest tylko zuchwalstwem, oraz, że czyny człowieka zuchwałego więcej mają styczności z jego szczęściem, aniżeli z odwagą”. To również cytat, słowa Don Chichota; ten dedykuję osobom, które głosowały na PiS.

Niektórym ludziom w Polsce zdaje się, że „coś się” jeszcze zmieni, że nadejdzie jakieś „opamiętanie”, że przywrócony zostanie dotychczasowy „porządek”, że dwie połowy społeczeństwa „znajdą porozumienie”. Nie jest to możliwe, gdyż rządząca połowa jest wypełniona jak balon poczuciem pełni władzy oraz konieczności głębokich zmian, także determinacją i bezkompromisowymi metodami realizacji zmian. Siła PiS tkwi w przekonaniu, w wierze, że „dobro narodu stoi ponad prawem”, a „cel uświęca środki”. Też w to wierzę. Historia już wielokrotnie wykazała, jak słuszne i zbawienne dla społeczeństw są takie przekonania.

Jak rozumiem, prawo i dobro narodu nie dają się pogodzić ze sobą. Są jak ogień i woda. Kiedy zrozumiałem to ja, człowiek oporny, od razu poprawiło mi się samopoczucie. Teraz rozumiem też, że należy liczyć się, że gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. Najbardziej z wiórami kojarzy mi się Trybunał Konstytucyjny.

PiS doszedł do władzy całkowicie legalnie, demokratycznie, z woli narodu, czyli większości społeczeństwa (głosowało na niego około 38 % wszystkich głosujących; niegłosujący się nie liczą); zwycięska partia dumnie czerpie teraz siłę z poparcia tej większości „całego narodu”.

„Musimy zburzyć stare porządki, aby stworzyć nowe”. To niepisane hasło PiS. Jest to rewolucja bolesna dla obywateli, którzy – jak słusznie przypomina pani Premier Szydło – „bronią własnych interesów i utraconej władzy” organizując teraz demonstracje.

PiS naprawia polską rzeczywistość zgodnie ze swymi obietnicami. Czyni to bezinteresownie, bez korzyści dla swoich członków, bez obejmowania wysoce płatnych stanowisk w administracji i w zarządach spółek państwa. Nie jest to dla mnie w pełni zrozumiałe, ponieważ rewolucjonistom też należą się jakieś korzyści. W życiu każdy rządzący korzysta z przywilejów. Mao Tse Tung, wielki rewolucjonista chiński, miał do dyspozycji kilkadziesiąt wybranych specjalnie dla niego młodych kobiet; odczuwał słabość do płci pięknej, a one go kochały. Towarzysz Breżniew miał słabość do najbardziej luksusowych samochodów, było ich bardzo, bardzo wiele. To tylko historyczne przykłady. Obydwaj korzystali z przywilejów bez rozgłosu; wielcy ludzie partii potrafią być skromni.

Przywileje PiS-u i jego rządu są z gruntu inne, na wskroś pozytywne: wyłącznie czynienia dobra społeczeństwu wbrew tym, którzy protestują „broniąc własnych interesów i utraconej władzy”. Także ukarania tych, którzy wyrządzili społeczeństwu największe zło w przeszłości.

Dlatego popieram rząd i PiS. Serdecznie, bez ograniczeń. Na demonstracje KOD uczęszczam tylko po to, aby z bliska zobaczyć jak wyglądają ludzie broniący własnych interesów i utraconej władzy.

Niespokojna relacja z życia politycznego i obywatelskiego.

Malczewski_Jacek Hamlet Polski public domain
Żyję niespokojnie. W Sejmie dzieje się tak wiele, że w dzień nie mam czasu, aby zrobić cokolwiek poza oglądaniem wiadomości telewizyjnych. Noc jest dla jeszcze straszniejsza, ponieważ w Sejmie dzieje się jeszcze więcej. PiS pracuje teraz na dwie zmiany, dzienną i nocną. Prezydent pracuje nieprzerwanie.

– To dobrze, myślę. – Myśleniem i pracą społeczeństwa się bogacą. U nas społeczeństwo dzisiaj to głównie PiS, jego zwolennicy i pan Andrzej Duda, co do którego roli nie jestem pewien. Zewsząd słyszę, że jest prezydentem. Szkoda tylko, że nikt nie wyjaśnia czyim. Wiem natomiast, bez podpowiedzi, że bardzo nie lubi Trybunału Konstytucyjnego, skoro nie zaprzysięga sędziów wybranych przez Sejm.

W Sejmie ujawnili się działacze poprzedniego ustroju. Dla jasności, nie chodzi o III Rzeczpospolitą, tylko o PRL. Ale są to dobrzy działacze, zwani niegdyś aktywistami. Do życia w Sejmie powołał ich PiS. Trybunał Konstytucyjny nie spełnia swojej roli, wobec czego pan Prezes zatrudnił trybunów z szeregów PZPR-u. Nienawidzi komunistów, ale nie tych najlepszych. Umie docenić ludzi.

Awangardę PiS stanowi dzisiaj poseł Stanisław Piotrowicz, były prokurator PRL, do którego inni posłowie zwracają się z szacunkiem „Towarzyszu Prokuratorze”. To on najżywiej referuje sprawy Trybunału Konstytucyjnego. W 1981 roku jako szef Prokuratury Rejonowej w Krośnie pan Piotrowicz oczyścił z zarzutów księdza pedofila z Tylawy. Jakie podał uzasadnienie można znaleźć na stronach www.natemat.pl. W 1984 roku Stanisław Piotrowicz został odznaczony przez władze PRL brązowym krzyżem zasługi.

Na pytanie, dlaczego były prokurator PRL-u reprezentuje dziś PiS w Sejmie, Wicemarszałek Terlecki (a może był to poseł Suski o twarzy tchnącej błyskotliwością, nie pamiętam), odpowiedział, że PZPR miało 3 miliony członków i niektórzy byli dobrymi ludźmi. To dobrze. Po rządami PiS nic w kraju się nie zmarnuje.

Prezes Kaczyński przyjmuje w Sejmie coraz więcej hołdów. Członkowie PiS podchodzą do niego, siedzącego na ławie poselskiej, po błogosławieństwo, pochylają nisko głowy i szepcą swoje prośby. Kiedy pochylają się, całują go a rękę, ale tak dyskretnie, że trudno to zauważyć. On uważnie wysłuchuje i poważnie kiwa głową na tak, albo nie. Petenci skrzętnie to rejestrują w pamięci i odbiegają, aby wcielić z życie przekazywane idee. Ludzie mówią, że pan Prezes to najbardziej znany teraz ojciec chrzestny. Czyj, nie wiadomo. Może Prezydenta Dudy, który jest do niego tak serdecznie usposobiony?

Obraz to: „Hamlet Polski” Jacka Malczewskiego.

Jego Hamlet kojarzy mi się z jedną z czołowych postaci naszego życia politycznego. W oryginalnym dramacie „Hamlet” pasjonującym problemem jest kwestia szaleństwa. Hamlet udaje szalonego, ale to nie znaczy, że szalonym faktycznie nie jest. Siłą sprawczą kierującą postępowaniem Hamleta jest zemsta.

Szczerze się martwię o zdrowie Pana Prezydenta

L0031338 An itinerant doctor, by a subterfuge, cures an undergraduate Credit: Wellcome Library, London. Wellcome Images images@wellcome.ac.uk http://wellcomeimages.org An itinerant doctor, by a subterfuge, cures an undergraduate hoaxer of his supposed maladies of lying and bad memory. Coloured etching by T. Rowlandson, 1807, after G.M. Woodward. Coloured etching 1807 By: George Moutard Woodwardafter: Thomas RowlandsonPublished: July 9 1807 Copyrighted work available under Creative Commons Attribution only licence CC BY 4.0 http://creativecommons.org/licenses/by/4.0/

L0031338 An itinerant doctor, by a subterfuge, cures an undergraduate
Credit: Wellcome Library, London. Wellcome Images
images@wellcome.ac.uk
http://wellcomeimages.org
An itinerant doctor, by a subterfuge, cures an undergraduate hoaxer of his supposed maladies of lying and bad memory. Coloured etching by T. Rowlandson, 1807, after G.M. Woodward.
Coloured etching
1807 By: George Moutard Woodwardafter: Thomas RowlandsonPublished: July 9 1807
Copyrighted work available under Creative Commons Attribution only licence CC BY 4.0 http://creativecommons.org/licenses/by/4.0/

Martwię się o Pana Prezydenta, o jego zdrowie.

Pan Prezydent przemęcza się pracując na dwie zmiany, coraz częściej nocą. Z tego, co pamiętam, a przecież nikt nie pamięta wszystkiego, PP jeździł nocą do Prezesa Kaczyńskiego na konsultacje, a ostatnio po północy w trybie pilnym przyjmował przysięgę sędziów wyświęconych przez Partię Rządzącą.

Ten nadzwyczajny pośpiech jest godzien podziwu i zadumy oraz zadumy i podziwu; w ciągu jednej nocy omówiono pięć kandydatur, przyjęto kandydatów drogą głosowania, Pan Prezydent Andrzej Duda (pozwólcie, że dla skrótu będę używać tytułu PP lub PPAD) natychmiast ich zaprzysiągł i jeszcze zdążył opublikować to w Monitorze Polskim, wydrukowanym, jak słyszę, tylko w jednym egzemplarzu jako numer specjalny, unikalny i od razu archiwalny.

To tajemnicze i fascynujące. Podobno takie zdarzenia miały miejsce dotychczas tylko w Ameryce Południowej i w Afryce, gdzie nocą panuje inny klimat, dzięki któremu ludzie ożywiają. Ale u nas, zimą, w nocy można chyba tylko poważnie się przeziębić? Ten znak zapytania niech będzie dowodem naszej wspólnej troski o zdrowie Głowy Państwa.

Obawiam się, że PP traci pamięć. To straszne. 3 grudnia w czwartek rano Trybunał Konstytucyjny przedstawił werdykt w sprawie trzech posłów wybranych prawidłowo i dwóch wybranych wadliwie przez PO/PSL (która to organizacja przestępcza na szczęście zeszła w niebyt opozycji politycznej w ramach wymiany uprzejmości wyborczych), lecz Pan Prezydent w odrobinę późniejszym orędziu mówił o zupełnie innej grupie pięciu posłów wybranych przez Partię Rządzącą (dodatkowo i w nadmiarze, co należy zapisać im na plus zważywszy na porzekadło „co za dużo, to nie zdrowo”). PP zupełnie zapomniał o tych pięciu z układu prawidłowo-wadliwego 3 + 2, a przecież pięć to liczba solidnie niemała, w dodatku kabalistyczna.

Jeszcze wcześniej PP zapomniał zaprzysiąc, mimo próśb i przypomnień, pierwszych trzech sędziów prawidłowo wybranych przez parlament poprzedniej kadencji.

Jeszcze, jeszcze wcześniej, Pan Prezydent ułaskawił posła Mariusza Kamińskiego, choć ten go o to w ogóle nie prosił. Wręcz przeciwnie, mówił, że chce być oczyszczony całkowicie z zarzutów przez sąd drugiej instancji. Pan Prezydent zapomniał, że ułaskawiony prosił o nieułaskawianie, bo jest niewinny.

Czy oprócz mnie kogoś jeszcze niepokoi utrata pamięci przez Pana Prezydenta? Przecież jest to nasza wspólna pamięć, gdyż chodzi o prezydenta całego narodu. Zadając to krótkie, niewinne pytanie wiem oczywiście, że są tacy, których to nie niepokoi, ale to chyba ludzie płochego usposobienia, skoro nie myślą o zdrowiu Pana Prezydenta, tylko o tym, aby go maksymalnie eksploatować jak swoją własność.

Trybunał Konstytucyjny. Granice Dobra i Zła.

Tym, którzy wierzą w Jedyną, Niezrównaną Partię Polityczną, która stawia Dobro Narodu nad Prawem, tak, jakby Prawo i Dobro Narodu kłóciły się ze sobą, przypomnę przynajmniej niektóre uczynki Trybunału Konstytucyjnego, to, co zrobił on dla zwykłego śmiertelnika odrzucając ustawy sprzeczne z Konstytucją:

• Obywatel pracujący na umowie uzyskał prawo zrzeszania się w związkach zawodowych. To TK orzekł, że zakaz zrzeszania pracowników na umowach jest niezgodny z Konstytucją.

• Zbyt niska kwota wolna od podatku. To TK orzekł, że jest ona niezgodna z Konstytucją i ustalił jej wartość minimalną. Dzięki TK w portfelu każdego z nas zostanie więcej pieniędzy.

• TK ukrócił samowolę kontrolerów biletów w komunikacji miejskiej. Kontroler nie może sobie pozwolić na gnębienie pasażera.

• Służby specjalne nie mogą już dowolnie sprawdzać naszych bilingów telefonicznych, bo TK uznał to za sprzeczne z Konstytucją.

• TK nie pozwolił ministrowi sprawiedliwości na wgląd do akt sądowych, uznając ten przywilej Pana Ministra za sprzeczny z Konstytucją. Zaglądanie do akt sprawy to sprawa sądu, osoby zainteresowanej i jego adwokata, a nie ministra sprawiedliwości.

• TK uznał za niezgodny z Konstytucją obowiązek płacenia za drugi kierunek studiów. Jeśli jesteś studentem, to zawdzięczasz to Trybunałowi Konstytucyjnemu.

• Jeśli zostałbyś aresztowany i chciałbyś porozmawiać ze swoim obrońcą przez telefon, to jest to możliwe dzięki TK, który uznał taki zakaz za niegodny z Konstytucją.

To tylko przykłady. Oto link do 91 stron wyroków i postanowień Trybunału Konstytucyjnego.: http://trybunal.gov.pl/rozprawy-i-ogloszenia-orzeczen/wyroki/

Trybunał Konstytucyjny jest jedynym gwarantem, że zapisane w Konstytucji prawa i wolności nie będą gwałcone przez koalicję lub partię rządząca, która ma akurat przewagę w Parlamencie, i/lub Prezydenta, obojętnie jak jest to koalicja, partia i prezydent.

Vivat Pan Prezydent Andrzej Duda! Życzenia imieninowe.

Nikolai Nevrev ... At birthday party Public domain

Dzisiaj są imieniny Pana Prezydenta. Z tej okazji składam Panu Prezydentowi najserdeczniejsze życzenia oraz gratuluję niezwykłego zaufania, jakim obdarza Pana Prezydenta społeczeństwo (sondaż IBRiS z 19-20 listopada 2015):
• Prezydent Duda 23,3 %
• Ryszard Petru 20,0 %
• Beata Szydło 18,3 %
• Paweł Kukiz 17.0 %
• Ewa Kopacz 16,8 %
• Tomasz Siemoniak 17,9 %
• Grzegorz Schetyna 12,8 %

Poza tym gratuluję Panu Prezydentowi z tytułu:

• Ułaskawienia niewinnego, „czystego jak kryształ”, Mariusza Kamińskiego;

• Zamknięcia przez Rząd stron internetowych z raportami państwowej Komisji Millera www.FaktySmolensk.gov.pl oraz www.KomisjaSmolensk.gov.pl,

• Przyparcia do muru niegodziwego Trybunału Konstytucyjnego;

• Udzielenia obiecanej pomocy Frankowiczom, którzy w dowód wdzięczności zorganizowali manifestację przed Pałacem Prezydenckim;

• Słodyczy słów skierowanych na ręce Ojca Rydzyka oraz Wykładowców Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu (cytuję: „Magnificencjo, Ojcze Rektorze Założycielu, Magnificencjo Ojcze Rektorze, Eminencjo, Najprzewielebniejszy Księże Kardynale, Ekscelencje Księża Biskupi, Czcigodni Kapłani i Osoby Życia Konsekrowanego, Szanowni Wykładowcy, Drodzy Studenci, Panie i Panowie”,

oraz wielu, wielu innych wspaniałych osiągnięć.

P.S. 23,3 % poparcia udanego Pana Prezydenta Dudy to chyba znacznie więcej niż 65 % nieudanego Prezydenta Komorowskiego?

Pani Premier leci na szczyt Unii Europejskiej i Turcji, i wyjaśnia

Klemens_Brosch_Verhungerte_Flüchtlinge 1916 Public domain

Przed odlotem do Brukseli na szczyt 28 przywódców Unii Europejskiej i Turcji Premier Szydło powiedziała: Rozmowy zdominuje kwestia uchodźców. Jesteśmy gotowi, by pomagać humanitarnie, żeby przeznaczyć środki na pomoc, dla tych, którzy tej pomocy humanitarnej potrzebują. Ale jesteśmy krytyczni. Będziemy o tym rozmawiać.

Jesteśmy krytyczni, jeśli chodzi o przyjmowanie imigrantów do Polski, ale będziemy jeszcze bardziej krytyczni. Nasze stanowisko jest niezmienne. Chcemy angażować się w pomoc humanitarną. Będziemy o tym rozmawiać.

Chcemy, by zostały wzmocnione zewnętrzne granice Schengen, by zostały zbudowane nowe wieżyczki obserwacyjne, położone druty kolczaste, zainstalowane silniejsze głośniki, aby kierować uchodźcami. Nie będziemy budować muru, ale będziemy o tym rozmawiać.

Obraz to: Klemens_Brosch:_Verhungerte_Flüchtlinge 1916

Przysłowia Dnia Parlamentarnego: Prawo

Bacciarelli_Allegory_of_Justice

Przysłowia dedykuję Kornelowi Morawieckiemu z „Kukiz15” i oklaskującej go partii rządzącej „Prawo i Sprawiedliwość”, tym, którzy dzisiaj decydują o wszystkim.
Prawo i dobro narodu nie stoją ze sobą w sprzeczności. Problem zaczyna się dopiero wtedy, kiedy zaczynamy wierzyć, że cel (dobro narodu) uświęca środki (ignorowanie prawa).

„Prawo to nie świętość. Nad prawem jest dobro narodu”. Kornel Morawiecki, Kukiz15, w Sejmie.

Bądźmy niewolnikami prawa, abyśmy mogli być wolni. Autor: Cyceron

Bez praw nie może być prawdziwej wolności. Autor: Andrzej Frycz Modrzewski

Gdzie zaś nie ma Prawa, tam nie ma i przestępstwa. Autor: Paweł z Tarsu
Lampą jest nakaz, a światłem Prawo. Źródło: Biblia Tysiąclecia, Księga Przysłów 6:23

Nie chodzi o to, że Latynoamerykanie mają zakodowaną w genach anarchię. Raczej zawsze wyczuwali, iż prawa nie są po to, aby zagwarantować im sprawiedliwość, ale by chronić interesy mniejszości. W ich rozumieniu prawo to zasłona dymna, za którą przeprowadzane są różne ciemne interesy, aby klasy rządzące lub uprzywilejowane mogły się wzbogacić. To powoduje pogardliwy stosunek do prawa. Autor: Mario Vargas Llosa

Prawo jest to rozporządzenie rozumu dla dobra wspólnego nadane i publicznie obwieszczone przez tego, kto ma pieczę nad wspólnotą. Lex est quaedam rationis ordinatio ad bonum commune, ab eo qui curam communitatis habet promulgata. (łac.) Źródło: I–II, q. 90, a. 4; za: Jan Paweł II, Pamięć i tożsamość, Wydawnictwo Znak, Kraków 2005, s. 139.

Przestrzegaj, mój synu, przykazania twego ojca i nie porzucaj prawa twej matki. Źródło: Pismo Święte 6:20
Ten, który zgadza się na jakieś prawo, nie boi się sądu przywracającego go do porządku, w który wierzy. Ale największą katuszą dla człowieka jest być sądzonym bez prawa. Autor: Albert Camus

Żaden kraj nie może być dobrze rządzony, dopóki wszyscy jego obywatele nie będą pamiętać, że oni są strażnikami prawa. Autor: Mark Twain

Jest w tym pewna pociecha, gdy przyczyni się do naszej zguby nie łotr, lecz człowiek uczciwy. Autor: Daniel Defoe

Polska. Radio Maryja. Religia, wiara, polityka.

Malczewski Jacek Aniele, pójdę za tobą Public domain

Wracając do domu samochodem z zakupów włączyłem radio. W świecie pełnym muzyki szukałem wiadomości. I znalazłem. Jak się okazało, była to stacja Radio Maryja. Posłuchałem. Usłyszałem głos siostry zakonnej.

Chodziło o nauczanie dorastającej młodzieży. Adolescentów, jak ich określono.

„Nasza religia jest najbardziej kompletna, pochodząca od Boga i ma pełen zestaw narzędzi zbawienia. Dzieciom trzeba tłumaczyć, że wszystkie inne religie są błędne”. – To były słowa, które doskonale zapamiętałem. Zadałem sobie wówczas pytanie, czy Pan Bóg o tym wie. Na pewno by się ucieszył. Jeśli nie wie, to należałoby go zawiadomić. Ale jak?

Kiedy prowadząca audycję dziękowała siostrze, ta dodała jeszcze (słyszałem autentyczny entuzjazm w jej słowach): „Nauczanie jest celem mego życia”.

Długo myślałem o tej wypowiedzi. Raz, drugi, trzeci. Potem jeszcze raz. I jeszcze raz. I dopiero wtedy ogarnęła mnie niezwykła radość. Przeżywałem ją, powtarzając: „Cieszę się, że mieszkam w tym kraju. Można mieszkać w Australii, którą wielu uważa za najlepszy kraj do zamieszkania na świecie, ale tam jest tyle różnych religii. Dlatego cieszę się, że mieszkam tutaj. Cieszę się także, że Radio Maryja popiera PiS, a PiS popiera Radio Maryja.”

Dzielę się z Wami moją radością.

Tytułowy obraz to Jacek Malczewski: Aniele, pójdę za tobą.

O Polityce, Prezesie, Partii oraz metodach analizy i opisu

Malczewski_Jacek_Do_slawy public domain
Ożywiłem się politycznie, kiedy kupiłem sobie i zacząłem studiować opasłe tomisko (970 stron) „Freud, życie na miarę epoki” autorstwa profesora Petera Gray’a, który „wykorzystując mnóstwo niepublikowanych dokumentów zgłębia psychikę Freuda, ukazuje jego pasje, śledzi zdumiewającą drogę naukową, odkrywa prawdziwą drogę jego miłości do córki Anny i przedstawia nietypową psychoanalizę, której ją poddawał” (to słowa z okładki).

Psychoanalityczne ożywienie było mi potrzebne, aby zrozumieć wygraną PiS-u i przegraną PO, i pokonać zaskoczenie, jakie ogarnęło a następnie rozświetliło zwolenników zwycięskiej partii (ponad 25 % społeczeństwa) i zasmuciło zwolenników PO (poniżej 25 %), nie wzruszając pozostałych 50%, czyli tych, którzy nie wiedzieli, nie chcieli lub zapomnieli, jak głosować, co i tak nie zmieniło rezultatu.

Wyborcze ćwiartowanie społeczeństwa nie jest oczywiście dokładne, jest wręcz zgrubne, lecz ma jeden plus: upraszcza perspektywę widzenia. Ćwiartowanie kojarzy mi się z rąbanką i PRL-em, który poprzez ciągłość historyczną delikatnie tkwi także w dzisiejszym społeczeństwie. Nie da się zaprzeczyć, że zbiorowo wyrastamy z PRL-u i z polskości, niegdyś koślawo reprezentowanej przez wspomniany PRL, który źle mi się kojarzy. W tym jestem być może odmieńcem, ponieważ wielu rodakom PRL nadal kojarzy się dobrze. Różnica tkwi w naturze i poziomie zboczenia.

Freuda zacząłem studiować, aby zarówno zrozumieć lepiej, co i dlaczego źle lub dobrze mi się kojarzy (autoanaliza), jak i wejrzeć głębiej w życie polityczno-społeczne toczące się wokół nas, budzącego nadzieje jak i frustracje.

Do analizy i opisu życia politycznego, nazwijmy je śmiało i szeroko, „naszego, ojczystego, rodzimego, polskiego”, stosuję różne techniki: analizy statystycznej, skrytej obserwacji i jawnych porównań, opisu literackiego i groteski. Są to chwyty, które strażnicy czystości ideologicznej mogliby nazwać podstępnymi. Z góry im to wybaczam kierując się duchem miłości bliźniego. Policzka jednak nie nadstawiam.

Nie wiem, dlaczego tak się zachowuję, ale taki już jestem, skomplikowany i komplikujący. Piszę o polityce, partiach i politykach z ambicją sprawienia czytelnikom przyjemności literackiej, zaoferowania zabawy i edukacji, podobnie jak w przedszkolu, gdzie dzieciaczki bawiąc się – uczą. Radość połączona z korzyścią to mój ideał.

PS. Pragnę Państwa poinformować, że przenoszę moje dziennikarstwo społeczne na blog pod adresem www.PsychoanalizaPolityczna.blog.pl
www.PsychoanalizaPolityczna.blog.pl

PIS. Nowy lepszy rząd w interpretacji ewangelicznej.

Jarosław Kaczyński w Bielsko Biała 2015 autor Silar Commons Wikimedia
Mamy nowy rząd. Lepszy, mądrzejszy, bardziej dalekowzroczny i oszczędny, więcej dający, mniej biorący, nie to, co poprzednicy. Zanim pójdę dalej przytoczę słowa prokuratora Hipolita Kiryłowicza z „Braci Karamazow” Fiodora Dostojewskiego:

Cytuję: „Umówmy się już zawczasu: Nie wierzcie mi, nie wierzcie, będę mówił dalej, a wy mi nie wierzcie. Dajcie mi się jednak wypowiedzieć i zapamiętajcie z mych słów cokolwiek przynajmniej” (Loc 11338).

Na czele rządu stanęła pani Szydło, osoba miła, a zrobiła to na życzenie Pana Prezesa, osoby wszechmocnej, powszechnie podziwianej, o której Amerykanie powiedzieli, że jest najbardziej wpływową osobą w Polsce, w co i ja nie wątpię. Pani Premier będzie stanowić rodzaj przedmurza chrześcijaństwa polskiego, a może i europejskiego, za którym stać będzie właściwy mur w osobie Pana Prezesa. Jest to konstrukcja nowoczesna, ulepszona, ufna we własną szlachetność i nieomylność, co jest ważne zważywszy, że poprzednie polskie konstrukcje tego typu boleśnie legły w gruzach.

Nowy rząd uformował się szybko, siłą rozmachu Komitetu Politycznego, organizacji tajnej, nieprzenikliwej, nieprzepuszczającej informacji na zewnątrz. Działała ona tak szybko, że nie zdążyła zaprosić na rozmowy o rządzie pani Premier, która, jak się okazało, pilnie wymagała wypoczynku, co też chętnie i pożytkiem dla partii i społeczeństwa uczyniła.

Rozmowy pod nieobecność Pani Premier dały dobre rezultaty w postaci dobrego rządu, który będzie dobrze rządzić, z dobrymi skutkami, w dodatku nie przywiązując się do stołków.

W nowym rządzie zwiększyła się znacznie ilość ministrów oraz towarzyszących im ministerstw. Ma to głębokie uzasadnienie, gdyż nic nie wyrasta z niczego, inaczej mówiąc z pustego i Salomon nie naleje, nie tylko ten biblijny, ale i miniony już bankowy Salomon Brothers, amerykański, niezwykle bogaty, a więc zdolny czynić cuda.

Liczba Ministrów i Ministerstw zwiększyła się podobno dlatego, nie jestem tego całkiem pewien, więc nie musicie mi wierzyć, że PiS jest wielką rodziną, rozległą jak dorzecze Amazonki, w którego szuwarach kryło się – jak się okazało, a nie było to jasne wcześniej – wielu dobrze urodzonych krewnych, każdy z nich obarczony potrzebami, pragnieniami i marzeniami.

Zwiększenie liczby ministerstw jest jak najbardziej słuszne, gdyż ludziom, zwłaszcza bliskim, należy czynić dobro, a nie ograniczać ich małością, choć z pozoru wygląda to jak kwadratura koła albo kolistość kwadratu. Sam łamałem sobie nad tym głowę dopóki nie zrozumiałem, że w strategii gospodarczej PiS wzrost biurokracji jest formą zwalczania bezrobocia. Na pewno okaże się to skuteczne. PiS zawsze energicznie zwalczał bezrobocie krytykując partię nieudolnie rządzącą, czyli PO, i słusznie wykazując palcem, że produktem ich szkodniczego działania jest nędza emigracji, tułaczka rodaków, po kontynencie i krajach zamorskich, gdzie są źle traktowani, słabo zarabiają i nie przesyłają pieniędzy do kraju, aby tutaj kupować ziemię i budować domy.

W tej sytuacji zrozumiałe było, że Pan Prezydent, występując w Londynie – pod nieobecność Pana Macierewicza – jako zbrojne ramię PiS zniechęcał polskich emigrantów do powrotu do kraju, gdzie było i miało być źle, aż do czasu, kiedy władzę objął PiS, partia ludzi sprawiedliwych i religijnych, kierujących się miłością bliźniego (a nie tylko rozumem jak nieudolne PO), co jest przejawem wielkoduszności i mądrości, gdyż rozum sprowadza ludzi na manowce, czyli jest elementem zawodnym, wiara zaś w prawdę i sprawiedliwość nigdy tego nie czyni.

Najbardziej zachwyciło mnie stanowisko Ministra w KPRM ds. kontaktów z Parlamentem. – Przecież oni wszyscy są codziennie w Sejmie! Po co ten Minister? – Zawołał ktoś głośno.

– To nie jest tak. – Odparłem. – Stanowisko objął pan Lipiński, spokrewniony serdecznością z Panem Prezesem. Na pewno jest to słuszne, gdyż dobrych ludzi trzeba wyróżniać i wynagradzać.

Serdeczność w kręgach Pana Prezesa wyraża się uczciwym podzielaniem jego poglądów, naśladowaniem go, chodzeniem w jego ślady, większe, wyraźniejsze i zawsze prowadzące we właściwym kierunku. Nie wszyscy rozumieją to i czasem popełniają błędy, choć przecież „errare humanum est”. Pan Prezes z reguły nie wybacza takich odstępstw od normy, lecz kiedy to czyni, to tylko z najwyższych pobudek, dla dobra zbłąkanej owieczki, zamartwiając się, aby nie doznała ona krzywdy schodząc na pobocze, gdzie czyhają rekiny i wilki z innych partii, gotowe pożreć zbłąkaną istotę.

Owieczką taką by pan poseł Ziobro, który zbłądził, potem zrozumiał, że źle uczynił i pokajał się, przez co zyskał dozgonną życzliwość Pana Prezesa potrafiącego docenić także kilkunastu innych posłów wnoszonych w wianie przez syna marnotrawnego. Pan Ziobro został przyjęty ponownie na łono Partii i obdarzony wysokim stanowiskiem w rządzie, aby sprawnie połączyć w sobie stanowiska oskarżyciela i sędziego, tego, który wskazuje palcem i tego, który decyduje o obcięciu tego palca. No, może nie od razu palca, ale paluszka, a może stopki, kto to wie?

Zakończenie tematu amputacją było niestety konieczne, abyśmy wszyscy zrozumieli wielką politykę, źródło szczęścia całego narodu.

Spór o Maltę. Czy pan Prezydent jest dobrym człowiekiem?

Zanim odpowiem pytanie przytoczę wypowiedź Nadieżdy Krupskiej, bardzo bliskiej Leninowi (żonaty podobno nie był, czyli żył w konkubinacie, „na kocią łapę”, a w urzędowym języku australijskim „w związku partnerskim” czyli „de facto”).

– Dziennikarz zapytał panią Nadieżdę: Czy towarzysz Lenin jest dobrym człowiekiem?

– Oczywiście, że tak. – Odparła bez wahania, niezwykle silnie przekonana o dobroci towarzysza Lenina.

– Czy towarzyszka mogłaby to zilustrować jakimś przykładem?

– Z przyjemnością. – Odparła de facto towarzysza Lenina.

– Byliśmy kiedyś na urlopie, na daczy. Było bardzo spokojnie, towarzysz Lenin stał przy otwartym oknie, golił się. W ręku miał brzytwę. Za oknem dzieciaki strasznie wrzeszczały.

– No i…

– No i mógł je wszystkie zariezat, a nie zariezał. (Przypisek tłumacza: zariezat znaczy zarżnąć).

– Oczywiście, że był dobrym człowiekiem. – Powtórzyła z przekonaniem Nadieżda Krupska.

Unia Europejska ustaliła spotkanie na szczycie z państwami afrykańskimi na Malcie w dniu 12 listopada 2015 roku jeszcze w maju 2015. Pan Prezydent Duda wyznaczając pierwszą sesje Sejmu na dzień 12 listopada, mógł wyznaczyć ją na inny dzień, na przykład 10 listopada (wtorek), 13 listopada (piątek), 16 listopada (poniedziałek). Mógł, a nie wyznaczył.

Na pytanie, czy pan Prezydent jest dobrym człowiekiem, Nadieżda Krupska odpowiedziałaby z przekonaniem: – Oczywiście, że jest. Mógł wyznaczyć sesję na inny dzień, ale nie wyznaczył.

Zastanawiającym się, czy rząd zawiadomił Pana Prezydenta o spotkaniu na szczycie Rady Unii Europejskiej w dniu 12 listopada odpowiem krótko: Jeśli Kancelaria Pana Prezydenta nie widziała o tej dacie bez zawiadomienia z czyjejkolwiek strony, to Pan Prezydent powinien rozpędzić tę kancelarię na cztery wiatry, a następnie posypać sobie głowę popiołem z żalu, ze to on sam wybrał i zatrudnił takich kancelistów. To tak, jakby wójt organizując wielką imprezę wiejską w jedynym domu kultury we wsi w dniu 12 listopada nie sprawdził, czy tym dniu sala jest wolna.

Dyskutując te sprawę w Australii, usłyszałoby się pytanie: – Czy, rozsądnie rzecz biorąc, wójt (prezydent) powinien o tym wiedzieć? I nie ma znaczenia, że nie wiedział, ale czy rozsądnie rzecz biorąc powinien wiedzieć (gdyż każdy ma obwiązek wiedzieć o rzeczach prostych, o których wiedzą wszyscy rozsądni ludzie). Podobnie brzmi zasada, że nieznajomość prawa nie zwalnia z odpowiedzialności.

– Pan Prezydent jest dobrym człowiekiem. – Powiedziałaby Nadieżda Krupska.

Rzecz o nowym układzie politycznym i nowych czasach w Polsce.

J.Kaczyński-C.Rice_(2006)Czyli o Jarosławie Kaczyńskim. Jakiś Amerykanin powiedział, że jest to teraz największy człowiek w Polsce. Ja bym tak nie przesadzał. To co? Tak nagle urósł w ciągu kilku dni? Zamyśliłem się. Dlaczego właściwie o tym piszę?

– Dlaczego w ogóle piszę?

– Piszę, bo jestem. A jestem dlatego, że myślę. To słynne kartezjuszowskie (szkoda, że nie moje) „Cogito, ergo sum”.

Jest to oczywiste łgarstwo, inaczej mówiąc fałsz. Już dawno je obaliłem, tak jak Jarosław Kaczyński obalił poprzedni rząd, któremu się wydawało, że jest silny siłą wielkiego dorobku kraju, wzrostu gospodarczego i inwestycji. Prawdę „myślenia i bycia” zrozumiałem, kiedy uświadomiłem sobie, że „jestem” nawet wtedy, kiedy w ogóle „nie myślę”.

Jarosław Kaczyński stał się centrum władzy w Polsce. Wszyscy mu się kłaniają, jeżdżą do niego, całują go (nie powiem w co), powołują się na niego. To niezwykle ciekawe. Nie zajmując żadnego stanowiska, z wyjątkiem prezesury w zwycięskiej partii politycznej, decyduje o wszystkim. Jest teraz wysoko, gdzieś między społeczeństwem a panem Bogiem. Jest władzą absolutną w Polsce. Ma przewagę w Sejmie, Senacie i ma za sobą pana Prezydenta. Może uchwalić co zechce, może z wyjątkiem zmiany konstytucji, bo do tego trzeba mieć dwie trzecie głosów, czyli jeszcze większe poparcie. Ale to też nie jest niemożliwe, od czasu kiedy do parlamentu weszli Kukiz15 i PSL, gotowi – po tańcu rytualnym i wypaleniu fajki pokoju – współpracować z PiS-em.

Absolutyzm w Polsce stanowi największe wyzwanie dla siebie samego. Wszyscy mogą teraz mieć pretensje do PiS i Jarosława Kaczyńskiego o wszystko, co zostało obiecane. Niekoniecznie o to, że się to nie stanie, ale dlaczego nie od razu i dlaczego takim kosztem.

– Uwaga, teraz będę prorokować! Wstaję z krzesła, prostuję się, wznoszę ręce do góry, patrzę najpierw w niebo czyli w kierunku sufitu, potem na Was, Drodzy Czytelnicy, i mówię potężnym głosem: Kocham Jarosława Kaczyńskiego i nowy układ polityczny! Kocham, ponieważ będę mieć o czym pisać.

– Dlaczego tak sądzisz? – Tym pytaniem-upomnieniem ściągnąłem siebie na ziemię jak …No, nie wiem jak.

– Nie jest ważne dlaczego, tylko jak. Otóż moją odrębność, czyli zboczenie, widzę w tym, że wokół dostrzegam absurd, groteskę, statystykę, cokolwiek się nie dzieje. Groteskowe jest na przykład to, że pomimo niewątpliwych osiągnięć PO społeczeństwo skopało tę partię w wyborach parlamentarnych, i teraz, cokolwiek pozytywnego PiS nie zrobi, to w przyszłych wyborach parlamentarnych (może nie najbliższych, ale tych drugich) społeczeństwo też ich skopie.

Któryś z socjologów powiedział ostatnio, że analizował różne sondaże społeczne i wynika z nich niezbicie, że społeczeństwo, zwłaszcza ludzie młodzi, stało się strasznie roszczeniowe. Zgadzam się z tym. To znamienny fakt. Wielu ludzi młodych ma pretensje do państwa (czyli rządu), że nie mają pracy i żądają, aby im ją dano.

Kto o tym słyszał? Państwo stwarza warunki do wzrostu gospodarczego, poprawy kwalifikacji zawodowych, dba o minimalne warunki zatrudnienia, ale bezpośrednio raczej nie zapewnia pracy z wyjątkiem oczywiście stanowisk państwowych (szkolnictwo, służba zdrowia, wojsko) i aparatu urzędniczego, którego nadmierny rozrost PiS akurat krytykował i teraz będzie musiał zmniejszać, czyli zwiększać bezrobocie.

Nastały trudne czasu do rządzenia. Ogromnie wzrosły oczekiwania społeczne (PiS miał w tym solidny udział), a teraz będzie musiał je zaspokoić. Staną przeciwko niemu zarówno ci, którzy byli i są mu przeciwni, jak i ci, którzy go popierali w oczekiwaniu na spełnienie ich trudnych do spełnienia potrzeb, pragnień, marzeń i wyobrażeń.

Nie oszukujmy się. Potrzeby ludzkie zawsze przerastają możliwość ich zaspokojenia. Czy chodzi o służbę zdrowia, zatrudnienie, pomoc rodzinie, czy o coś innego, obywatele będą mieli pretensje do władzy, prawie wszyscy, chorzy, bezrobotni, wykształceni (zdobyli wykształcenie, ale nie mają pracy), nieposiadający własnych mieszkań (chcą „godnie żyć”). Nawet ja.

Mój przypadek jest równie chorobliwy jak innych roszczeniowców. Mam pretensje do PiS, że jest za bardzo „ideologiczny”, za bardzo „religijny” (przemówienia polityków z ambony”), za bardzo „zaprzeczający faktom” (Polska w ruinie), za bardzo „patrzący do tyłu i na cmentarz” (katastrofa smoleńska), zamiast pod nogi i przed siebie, za bardzo „rozpychający się” (chcemy jeszcze wyższej pozycji, czyli „godne miejsce” w Europie, choć i tak mamy bardzo wysoką).

Jestem zepsuty, ale w dobrym celu: edukacji i rozrywki. Patrzę w sufit i wymyślam rzeczy, prorokuję, prognozuję posługując się groteską i statystyką (np. ile razy Prezydent Duda dziękował i komu w dniu zaprzysiężenia w Sejmie). W ten sposób, lekko i zwiewnie jak kolorowa ważka nad zarosłym stawem, opisuję polską rzeczywistość społeczno-gospodarczą, którą w sumie oceniam bardzo pozytywnie.

– Nie oszukujmy się! – Wołam wielkim głosem. – Nastały czasy „Zbrodni i kary”, „Braci i siostry Karamazow” czyli PiS i pani Premier, oraz Fiodora Dostojewskiego i coś niesamowitego musi z tego wyniknąć.

W przyszłość patrzę z otuchą. Mam pomysły i to jest moja siła. Nigdy nie będę bezrobotny!