Folwark zwierzęcy modernizuje się

Po objęciu władzy folwarcznej po Wieprzach, wraz z którymi odszedł znienawidzony przez wszystkich Napoleon i jego wielkie i groźne psy, Barany umacniały swoją władzę modernizując się i przemeblowując swoje twarde łby.

W pierwszej kolejności zmieniły nazwę Folwark Zwierzęcy na Folwark Nadziei. Nie używali dat, ale odrzucając nędzę przeszłych rządów zapowiadali cudowną przyszłość, coś w rodzaju nomen-omen dobrobytu dla każdego zwierzęcia łącznie z małą myszką i jeszcze mniejszym żukiem. Wszystkim podobało się użycie tajemniczego terminu „nomen-omen” przez Wielkiego Tryka. Uznali, że jest nadzwyczajne i niezwykle trafnie odzwierciedla także ich uczucia. Sporo pozafolwarcznych zwierząt też łapało się na to, zwłaszcza te, które nie chcąc męczyć własnego rozumu zdawały się na zwierzchnika Folwarku Nadziei. Zgodzić się z nim przychodziło im z łatwością, ponieważ żyli jego myślami, pragnieniami oraz odwagą. Swoją odwagę odrzucili dla dobra wszystkich zwierząt, przeszłych, teraźniejszych i przyszłych.

Barany nie zdawały sobie sprawy, że mogą myśleć inaczej niż Wielki Tryk, ponieważ były jego klonami, wiernymi do upadłości. Nie analizowały tego, co mówi lub myśli, jego intencji ani efektów jego działań, tylko przyjmowały je na słowo i trwały w natchnionym pędzie ku cudom przyszłości, ponieważ tylko on wiedział w jakim kierunku mają ewoluować. Każdy z nich nosił na szyi, niektórzy nawet w sercu, jego wizerunek; był on dla nich talizmanem. 

Po wielu dyskusjach, czując, że ich światopogląd nie jest jeszcze całkiem jasny, chociażby dlatego, że składali obietnice nie zawsze nadające się do realizacji, Barany doszły do wniosku, że są modernistami. W związku z tym przygotowały wielki transparent o niezwykłe budującej treści: „Człowiek ma wrodzone tendencje do nadużywania swojej wiedzy i autorytetu, do czynienia siebie punktem odniesienia wszelkiej prawdy, do narzucania innym siłą i retoryką swego punktu widzenia”, pod którą dopisały: My, barany, myślimy tak samo.

Była to treść zaczerpnięta od przechodniego kaznodziei nurtu ewangelikalnego chrześcijaństwa, którego siłą były poglądy modernistyczne. Słuchając go Barany uznały, że mówi dokładnie tak, jakby zaglądał do czcigodnego łba ich przywódcy, niezwykle świątobliwego i wpływowego osobnika. Bardzo ich to cieszyło, ponieważ rzadko mogli znaleźć u innych istot potwierdzenie własnej prawdy wypowiedzianej z tak niezwykłą dokładnością.

Twórczość literacka Michaela Tequili: „Niezwykła decyzja Abuelo Caduco. Humoreski i opowiadania”. Najtaniej w księgarni https://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,86648,Niezwykla-decyzja-Abuelo-Caduco . Recenzja książki na górnym pasku menu. 

Myślę, więc jestem. Poradnik dla nieświadomych. Część 1.

Mój dozgonny przyjaciel, Wiktor, podzielił się ostatnio ze mną swymi przemyśleniami nad myśleniem. Nie wiem, co o tym sądzić, gdyż na początku mówił nieco bałamutnie i niewyraźnie. Był poruszony tym, co mówił. Jest on niewątpliwie wyrazicielem silnego obozu osobników, którzy kochają słuchać bardziej siebie niż bliźnich. To taki rodzaj szkodliwie nieszkodliwego narcyzmu. Majwybitniejszym prekursorem tego nurtu aktywności mówionej w Polsce jest obecnie Jarosław Kaczyński, niedościgły wzór dla osób politycznie religijnych.

Moja koncepcja dotycząca „Myślę, więc jestem” Kartezjusza nie jest skomplikowana – Wiktor wstał z krzesła dla podkreślenia wagi słów i wywodu. Kartezjusz mierzył wysoko twierdząc, że „istota człowieka polega na myśleniu”. Otóż ja czasami nie myślę – odważnie stwierdził Wiktor, a mimo to uważam się za istotę ludzką pełną gębą. Wstyd przyznać się do niemyślenia, ale kogo mam okłamywać twierdząc, że tak nie jest? Jeśli nie przyznam się do tego innym, to czy jestem w stanie przyznać się do tego przed samym sobą?. To kwestia odwagi, której brakuje wielu ludziom. Ujawnienie prawdy bez względu na okoliczności. Pana Boga nie okłamię, choć wątpię, aby miał czas sprawdzać, czy ja w ogóle istnieje. Niełatwo jest mu być patronem miliardów ludzi nie mówiąc o miliardach zwierząt, które bardziej niż człowiek zasługują na uwagę i miłość. Powodem miłości Boga do człowieka nie może być jedynie ich większy mózg, w którym dzięki większej ilości zwojów wykluwają się łatwiej brudne i trujące myśli. Ludzie są gorsi od zwierząt. Zapamiętaj to sobie –Wiktora pogroził mi wyciągniętym palcem.

Jestem na tyle odważny, aby zadać kłam także Kartezjuszowi. Oprócz tego, że prawdą jest jego: „Myślę, więc jestem”, prawdą jest także moje: „Nie myślę, a mimo to jestem” oraz „Nie myślę, a przecież jestem”. Sprawdziłem to ponad wszelką wątpliwość kłując się szpilką. Ból uświadamia mi, że jestem. Moje niemyślenie nie cieszy mnie jednak. Jest to stan istnienia niższej kategorii, w izolacji lub oddaleniu od wielkich prawd i spraw tego świata, które dostępne są wyłącznie ludziom rozumnym, myślącym treściwie i zdrowo. Osobnicy obu płci, które żyją umysłowo jak kura nie pasjonują się wielkimi wydarzeniami, literaturą, miłością, pięknem przyrody, towarzystwem ciekawych osób, dobrymi filmami, muzyką, wspaniałym jedzeniem. Oni żyją w kącie paplając wyłącznie o sobie, własnych dolegliwościach i bliźnich; krótko mówiąc tylko tym, co jest w zasięgu ich nosa.