Rysio Czarnecki przemówił mi do rozumu

Spałem, kiedy obudził mnie głos posła uniwersalnego, wszechobecnego, czyli Rysia Czarneckiego. Widziałem go kiedyś w stroju sportowym, przy rowerze. Też dobrze wyglądał. Chłop pracuje jak dwa Herkulesy, dwoi się i troi, raz widzę go w Warszawie, innym razem w Brukseli, jeszcze innym w Strasburgu.

Przemówił mi do rozumu, wyjaśniając historię prezydenta Macrona, który odwiedził wszystkie kraje Europy Wschodniej z wyjątkiem Polski i Węgier. – To bardzo dobrze dla nas – powiedział Rysio. – Macron boi się Polski. Gdyby nas zaprosił do wspólnego stołu z innymi Wschodnimi Europejczykami, to wszyscy oni przeszliby na stronę Polski i Francja pozostałaby osamotniona jak palec, a wiadomo, jak palec u nich się kojarzy. Wtedy i Niemcy przeszłyby na naszą stronę i Francja jeszcze bardziej byłaby osamotniona, bo za Niemcami przeszłyby na naszą stronę pozostałe kraje, nie mające tej prężności, mądrości i odwagi, jaką wykazujemy walcząc z Unia Europejską. Przykład skutecznej walki? Wytniemy Puszczę Białowieską co do krzaczka i mogą nam nagwizdać! Zdusimy ich jak kurczaka naszymi odważnymi decyzjami. Ich, znaczy się Unię Europejską. Kiedy to już się stanie, obejmiemy w niej przewodnictwo i wtedy Niemcy będą u nas chodzić na pasku, a Francuzi nauczą się od nas w końcu jeść widelcem, bo oni wciąż tego nie umieją. I nic nie rozumieją. Na szczęście my mamy rozumny rząd przed sobą i mądrą część narodu za sobą, tą, która nas popiera. Znaczy się Suwerena. – A reszta? Reszta to ludzie pośledni, zagubieni we mgle niewiedzy, buntujący się, nie rozumiejący potrzeby podporządkowania wszystkiego rządowi, scentralizowania i mądrego rządzenia. To najkrótsza droga do ogólnego szczęścia.

Lubię słuchać Rysia Czarneckiego, fantastycznie przemawia do rozumu. 

Polskie ebooki w zagranicznych sieciach sprzedaży

Na naszych oczach dzieją się rzeczy nadzwyczajne. Nie mam na myśli oczywiście Jarosława Kaczyńskiego i jego partii Prawo i Siła, które są dorobkiem polskim, ojczystym, sarmackim, głośnym i niespokojnym, w dodatku tajemniczym i groźnym. (proszę nie przerażać się, to tylko wprawka do powieści kryminalnej, o której napisaniu od dawna marzę).

Polskie ebooki dotychczas były publikowane i sprzedawane głównie w kraju. Barnes and Noble jest jedną z największych sieci internetowych sprzedaży ebooków. Był i jest największym konkurentem firmy Amazon. Sprzedaje także własny i popularny czytnik ebooków „Nook” (stąd nazwa sieć sprzedaży ebooków „Nook Store”).

Nook Store został ostatnio zreorganizowany, aby móc sprzedawać klientom amerykańskim ebooki w coraz większej ilości języków obcych. Dzisiaj Nook Store oferuje książki w 12 językach obcych, podczas gdy Kindle Store (Amazon) tylko w 5 językach. Oto porównanie:

Język

Ilość książek w Kindle Store

Ilość książek w Nook Store

Hiszpański

33.000

45.000

Rosyjski

17.000

Niemiecki

34.000

9.800

Francuski

13.000

5.100

Włoski

7.400

3.500

Portugalski

4.800

1.900

Duński

643

Fiński

540

Polski

86 Nook

Duński

47

Japoński

36

Afrikaans

19

Urdu

2

Kliknięcie na link zamieszczony w rubryce pokazującej polskie ebooki przenosi na stronę, gdzie pokazano 82 polskie tytuły. Rzecz w tym, że nie obejmują one wszystkich polskich ebooków w sprzedaży Nook Store. Po wpisaniu „Michael Tequila” do wyszukiwarki księgarni „odnalazłem” tam swoje trzy pozycje. Z nieznanych względów ich tytuły zostały okaleczone, jak to można zobaczyć na stronie http://www.barnesandnoble.com/s/Michael-Tequila?store=ebook&keyword=Michael+Tequila. Problem wyraźnie tkwi w przetwarzaniu polskich liter diakrytycznych (ć, ż, ń, ó, ś itd.), gdyż wszystkie tytuły książek zostały obcięte dokładnie przed jedną z takich liter.

Dla odmiany, księgarnia Kobobooks eksponuje te same trzy książki w wyjątkowo atrakcyjny sposób, w dodatku opatrując każdą z nich użytecznymi dla potencjalnego nabywcy  opisami. Nie jest to jeszcze informacja kompletna, ale już na bardzo profesjonalnym poziomie http://www.kobobooks.com/search/search.html?q=%22Michael+Tequila%22 .

Sprzedając ebooka poprzez księgarnię zagraniczną wypada czasami autorowi uzbroić się w cierpliwość albo interweniować dla uzyskania prezentacji i opisu książki, które będą zachęcać raczej niż zniechęcać klientów do zakupu.