Czas nie sprzyja normalności

Przypomniano mi, że zaniedbałem się w pisaniu blogów. Przyznaję to i biję się w piersi. Może nawet słyszycie to dudnienie. Jeśli nie, to czynię to niedostatecznie szczerze.

Zima jest podła. Kiedy wchodzę do mojego pokoju, aby popracować, coś napisać, czuję się jak samobójca szukający sznura. Pokój jest od strony północnej, jest ciemny. Przeklinam ludzi, którzy skrócili dzień po południu, kiedy najbardziej potrzeba człowiekowi światła. Co mi ze światła z samego rana, kiedy śpię?!

Wczoraj pojechałem PKM-em do Kartuz. Dla przyjemności. Miasto wydało mi się bardziej zaniedbane niż jakiekolwiek inne. Zwiedziłem Muzeum Kaszubskie im Franciszka Tredera. Bogactwo zbiorów, są ciekawe, ale i smutne. Eksponaty pokazują, jak ubogie było życie na tym terenie, jaki był też stan umysłowości. Motyczka z drewnianą rączką tak sękatą i nierówną ,jakby ktoś ją wymyślił specjalnie dla niewygody użytkownika. Lemiesz wykonany z drewna zamiast z metalu, jakby nie znano w ogóle żelaza ani nie było kowala. Konstrukcje żenująco proste i byle jakie. To nie jest krytyka, tylko uświadomienie sobie, jak nędzne było życie w minionych dwustu latach na tamtym terenie, stan możliwości, niemożliwości, ale i umysłowości. Na ścianach muzeum są listy z wykazem przedmiotów w pomieszczeniu, ale brak jest oznaczeń, który eksponat odnosi się do którego opisu. Wystarczyłoby doczepić malutki kawałek kartoniku z numerem do eksponatu, aby zwiedzający nie musiał zgadywać, co jest co.

– Myślimy nad tym – odpowiedziała mi panienka w biurze muzeum. – Jak długo trzeba myśleć? Muzeum ma już ponad 100 lat.

Kiedy wracałem, nad miastem wisiał śmierdzący smog. Na 50 miast UE z najbardziej zanieczyszczonym powietrzem, 35 jest w Polsce. Co robi obecny rząd? Czy to zmieni, czy też powoła się na niedoróbki i zaniedbania poprzedniego rządu. Zawsze mi to brzmi okropnie, powoływanie się na  łajdactwa i podłości poprzednika jako wytłumaczenie własnej nieporadności czy zaniedbania.

Na zakończenie coś pozytywnego, jasnego jak słońce. Kupiłem sobie lampę zwaną antydepresyjną Lumie Arabica. Emituje światło zbliżone do naturalnego światła słonecznego. Wystarczą dwie sesje półgodzinne – jednogodzinne dziennie, aby poczuć się lepiej po kilku dniach. Zaczynam jej używać. Lamp tego rodzaju jest dużo, trzeba umieć jednak wybrać: moc co najmniej 10.000 luksów, wielkość i kształt lampy, barwa świata, cena, oceny użytkowników. Mnie to zajęło co najmniej 8 godzin, cały dzień. Kupić coś tańszego byłoby błędem.

Moja nadzieja jest w świetle. Patrzę w tamtą stronę, Czekam wiosny, od 21 grudnia dzień jest coraz dłuższy. Oby do wiosny, kiedy najpiękniej kwitnie demokracja!