Przydługi komunikat o formularzu i stanie zdrowia

Jak Państwo zauważyliście, można się skontaktować ze mną wysyłając wiadomość z formularza „Kontakt” na pasku menu u góry po prawej stronie ekranu.

Nie byłem świadomy, że od jakiegoś czasu wiadomości z tego formularza są kierowane automatycznie do spamu. Niedawno prowadzona była aktualizacja platformy WordPress, być może to spowodowało zmianę przekierowań. Mógłbym jeszcze wymyślić inne wątpliwe usprawiedliwienia, ale nie będę bo się spieszę. Inaczej mówiąc, nie kijem go to pałką. Co tu będę mącić, czuję się nędznie w tej sytuacji. Jest ona o tyle korzystna, że tak powiem z drugiej strony (która bywa również stroną miłosną, co mnie zachwyca), że pobudza mnie do kontynuacji powieści „Pamiętnik zmyślnego świrusa”.

Tak czy inaczej, przepraszam. Poprawiłem oczywiście wadliwy mechanizm.

Skorzystam z okazji, aby wydać, jak każdy szanujący się celebryta, komunikat o stanie mojego zdrowia.

Poza wyżej wymienioną – i minioną już na szczęście dolegliwością komunikacyjną – czuję się doskonale, nic mi nie dolega, oprócz braku czasu i uczucia serdeczności do miłościwie nam panującej Partii Rządzącej, którą ukochało czterdzieści procent społeczeństwa. Jak oni wzbudzają w sobie tyle miłości nie wiem. Jest to zagadka patriotycznie-erotyczna, której nie jestem w stanie rozgryźć mimo że regularnie ostrzę sobie zęby.

Pozdrawiam serdecznie,

Michael Tequila

Tu znajdziesz wszystkie moje utwory, przyzwoite jak i bezecne: https://tinyurl.com/y52br67b  

0Shares

Powieść. Laboratorium szyfrowanych koni. Cz. 88: Marynarz imieniem Napoleon

Szczęście nie opuszczało Sefardiego. Prowadząc samochód, zdał sobie sprawę, że coś stuka w silniku. Na początku nie było to oczywiste, ponieważ stukanie tonęło w rytmie żywej muzyki z radia, potem ignorował je w przekonaniu, że to wyboista droga wywołuje taki efekt. Kiedy zaczął wolno hamować z obawy, że gwałtowne przyciśnięcie hamulca doprowadzi do rozpadu silnika, po prawej stronie pojawił się zajazd z nazwą. Nie zdążył jej odczytać koncentrując się na prowadzeniu i rozglądaniu się za parkingiem gdzieś przy budynku.

Był to mały motel z knajpką, z niewielką ilością stolików, za to mnóstwem ludzi i szarą atmosferą dymu papierosowego zmieszanego z kuchennym, o specyficznym zapachu smażonego mięsa, miejsce, w którym nigdy nie powinien się znaleźć. Kilka minut później siedział samotnie przy stoliku zastanawiając się, co robić dalej. Zamówił kawę i sernik, po czym zadzwonił po pomoc drogową; jej numer telefoniczny znalazł na wydruku polisy ubezpieczenia pojazdu.

– Będzie pan musiał długo poczekać, bo to odludzie. – Poinformował go zaspanym głosem pracownik pogotowia drogowego.

Czekanie nie okazało się nudne. Po kilku minutach do stolika Sefardiego przysiadł się mężczyzna w podobnym jak on wieku; czerstwym wyglądem i zachowaniem przypominał farmera nadużywającego trunków. Od słowa do słowa wywiązała się konwersacja. Przybysz okazał się poczciwcem i gadułą chętnym opowiadać swoje przeżycia. W przeszłości był marynarzem, dużo pływał, a teraz zamierzał osiąść w tej części kraju.

– Nuda tu jak flaki z olejem. Na szczęście miewam sny erotyczne i nie nudzę się długo. Puszczam sobie we snie film o tematyce seksualnej i oglądam go dla zabicia czasu, a jeśli mi się uda to i dla przyjemności. Wie pan, większość filmów erotycznych, jakie mam w głowie już widziałem, teraz cieszę się, kiedy zobaczę coś nowego.

Sefardi uznał, że wyglądający na wieśniaka marynarz baja od rzeczy. – Od czego to zależy, jeśli mogę spytać? – Zadał pytanie bardziej dla podtrzymania rozmowy niż z ciekawości. Oczekiwał jakiegoś pokrętnego tłumaczenia.

– Od wielu czynników. Przede wszystkim od jedzenia, także od tego, co się czyta, w jakim towarzystwie przebywało się ostatnio, jak długo to trwało, jak długo nie byłem się z kobietą, jak bardzo jestem znużony…. – Zmęczyłbym pana, gdybym wymienił do końca listę spraw decydujących o treści snu erotycznego.

Mężczyźni rozgadali się. Jedli niewiele, obydwaj nie czuli się głodni, pili tylko alkohol. W miarę zapadania ciemności i pogłębiania się nocy gości ubywało, narastało jedynie zmęczenie. Słowa zaczęły im się coraz bardziej kleić. W końcu Sefardi zapadł w stan półdrzemki, w którym słowa i myśli mieszają się z marzeniami i snem. W korowodzie konwersacji z Napoleonem, jak nazywał się marynarz, Sefardi zasypiał, budził się, coś mówił i znowu zasypiał.

Trzy godziny po wezwaniu pomocy drogowej, zadzwonił kierowca z firmy.

– Jestem już w drodze do pana, ale złapałem gumę. Ktoś usunął zapasową oponę z samochodu, sam więc jestem w tarapatach. Wezwałem nasze drugie pogotowie, jego przyjazd zajmie jednak sporo czasu. Może przyjadę około północy, może nad ranem. Skłamałbym, gdybym powiedział, że wiem. Musi pan czekać. Przepraszam za niedogodność, ale nic nie mogę poradzić.

Wynajmowanie pokoju nie miało już sensu, mężczyźni przy stoliku w kącie tuż przy wielkiej paproci kontynuowali więc swoją konwersację.

– Tak naprawdę – ciągnął Napoleon, który okazał się mistrzem opowieści lepkich jak zmaza nocna – moje sny są żywe niczym jaszczurka na pustyni Gobba Gobba ślizgająca się po piaszczystych wydmach w poszukiwaniu wody albo jak ryba poszukująca planktonu w burzliwych prądach Morza Cyklicznego.

W ocenie Mistrza błądziły one po bezdrożach erotyki, intymności, przygodnych relacji damsko-męskich, wyuzdania, indyjskiej sztuki erotycznej i tajemnic królewskiej alkowy. Oprócz wyobraźni nie mógł odmówić rozmówcy poetyki niektórych sformułowań, przypominających zapiski podróżnika po egzotycznych lądach i oceanach.

*****

Była to długa, dziwna noc zbudowana na opowiadaniach Napoleona. Wskutek zmęczenia i alkoholu, pomieszały się one w końcu z marzeniami Sefardiego tak zawile, że przestał odróżniać, co jest jego własnym przeżyciem, a co zapożyczeniem. Po raz pierwszy w życiu uwikłał się we wspólnotę przeżyć erotycznych z mężczyzną i kobietą.

Opowiadanie Napoleona, milczenie jego nieobecnej towarzyszki i odkrywcze interwencje erotyczne Mistrza stopiły się w trójkondygnacyjną konstrukcję snu, marzeń i rzeczywistości, przelewającą się falami z jednego boku na drugi, z pozycji leżącej do pozycji siedzącej, spacerowej a nawet lewitującej, zawieszonej w przestrzeni skromnego pokoju hotelowego. Towarzystwo przeżywało zbiorczą i indywidualną ekscytację, głęboką satysfakcję z tytułu pokonanego wstydu oraz radość szczerego obnażenia się, wszystko to wymieszane ze sobą jak cukier, imbir i cynamon w gorącej kawie.

*****

Oglądanie we śnie aktu miłosnego w mieszanym towarzystwie przypominało seks grupowy, w którym jest mało artyzmu, za to dużo naturalnej, zwierzęco-ludzkiej chuci. Sefardi obserwował uczestników igraszek miłosnych, ni to aktorów, ni to widzów, włącznie z samym sobą, najpierw z rozbawieniem, potem z ciekawością, a w końcu z zaangażowaniem. Zauważył, że przeżywali miłość w sposób naturalny, podobnie jak pobyt na plaży nudystów, gdzie ludzie są nadzy jak ich Bóg stworzył i nikogo to nie dziwi. Nikogo nie szokowała nagość ani zachowanie innej osoby, kiedy wszyscy byli obnażeni i bezwstydnie oglądali się nawzajem. Czując zbliżający się orgazm, chwytali się za ręce i przeżywali go wspólnie wstrząsani drgawkami rozkoszy i momentami utraty świadomości. Kiedy do towarzystwa przy stoliku przyłączyło się dwóch mężczyzn i trzy kobiety, zaczęła się orgia, w której wspólnie wędrowali po piętrach marzeń sennych i erotyki, unoszeni falami przeżyć przeszłych i świeżo wyśnionych.

2Shares