Rasizm wczesnojesienny. Opowiadanie krótkie i bezwstydnie dosadne.

Poszedłem na spacer. Wszędzie widziałem rasizm. Postanowiłem go zilustrować i opisać w 150 słowach. Najpierw zdjęcia.

To efekt golenia trzech psów lub jednego ale w trzech odsłonach. Nienawidzę psów. To inna rasa człowieka. Szczekają, nie mówią.

To maszyny na budowie Nowej Bulońskiej w Gdańsku. Wyglądają niewinnie. Wyprodukowano je w Skandynawii, nie u nas. Nienawidzę Skandynawów. To obcy, mieszkają na północy i mówią innym językiem.

To obrazki z Afryki. Popatrzcie na ich skórę, włosy i wyraz twarzy. Oni widzą nas kolorowo. Dla nich jesteśmy białasami. Pisał o tym Faulkner. Nienawidzę białych, czarnych i Faulknera. Afrykanie i Amerykanie nie są nasi. Są odmieńcami. Mówią dziwnym językiem, bulgoczą.

– Nigdy nie wpuścimy ich do siebie. Tak powiedział siwy Indianin, wódz plemienia Toffu. Wielu go słucha. Ja go nie słucham, choć to nasz własny ksenofob.

– Rasizm to nienawiść odmienności. Wystarczy być ograniczonym, aby nienawidzić odmienność. Do diabła, mam nadzieję, że wyraziłem się jasno!

0Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *