Przerywnik literacki. Poranne rozważania dziadowsko-filozoficzne. Odcinek 1.

Odwiedził mnie Wiktor. Nie wyglądał najlepiej, co nie omieszkałem mu powiedzieć. Przyjaźń wymaga czasem poświęceń.

Przyszedłem do ciebie z prośbą o przysługę – mruknął patrząc w przestrzeń gdzieś nad moim ramieniem.

Obejrzałem się wstecz, aby stwierdzić, co go tak zaintrygowało. Dojrzałem tylko echo jego słów właśnie odbijające się od ściany. Uspokoiłem się.

Słucham cię, Wiktorze. Mój głos był ciepły, prawie aksamitny, zdolny do pocieszenia największego nieszczęśnika. Polak potrafi! – odbiło mi się dumą gdzieś we wnętrzu, tej jego części,  która jest zdolna do wyższych uczuć, emocji a niekiedy i rozumnych myśli.

Chciałbym, abyś użyczył mi miejsca na swoim blogu, który kwitnie jak nasturcje wiosną nad Dry Creek.

Wspomnienie mego ulubionego kwiatu wywołało we mnie obraz wzruszonego ogrodnika z konewką, nurzającego się w chmurze słoneczno czerwonych kolorów i delikatnych słodkich zapachów.

Wiktor zrelacjonował mi fragmenty swojego życia, w których refleksja i smutek mieszały się z duchowym uniesieniem jak masa w betoniarce „Zrób to sam” za 150 dolarów. Szczerość Wiktora poruszały do szpiku kości. Byłem gotów spełnić każde jego życzenie. Tytuł blogu ustaliliśmy wspólnie.

Zbudziłem się wcześniej niż zawołał budzik – rozpoczął Wiktor i kontynuował w takim tempie, że z trudem nadążałem notować. On nie dzwoni, tylko łomocze. Takie dziwne stworzenie, półżywe, pół martwe, z głosem jak Dzwon Zygmunta. Z budzikiem możnaby rozmawiać, ale po co. To tak, jakbyś mówił do ściany. Również coś w rodzaju: „przemawiał dziad do obrazu”. Wiktor popadł a zamyślenie. Przeżywał wspomnienia.

Obraz kojarzy mi się lepiej niż dziad. Chyba, że mówią o nim „ale bogaty dziad”. Kiedy osiągnę już status nababa, krezusa czy choćby nawet pospolitego w dzisiejszych czasach miliardera, o czym marzę, pozwolę mówić tak o sobie. Ba! Będę zachęcać do tego, aby móc zachwycać się oryginalnością skojarzenia bogatego z dziadem. Stać mnie będzie na to.

Takie to rozważania filozoficzno-dziadowskie snuję wpatrując się w sufit, źródło mojej wczesnorannej inspiracji. Sufit to element konstrukcyjny domu, który niedobrze kojarzy się z człowiekiem. A wszystko przez język, bogatszy nawet niż ci miliarderzy, o których mówi się tutaj „filthy rich”. Filthy to „obrzydliwie brudny”. Choć myję się regularnie, chciałbym jednak nurzać się w „śmierdzącym bogactwie”. Wiem, że jest to obrzydliwie, ale gotów jestem do poświęceń, o które nawet mnie nie posądzałeś. Jestem pewien, że nie zaszkodziłoby to mojej wątrobie, nerkom, płucom i innym organom, które decydują o zdrowiu i szczęściu człowieka zmuszonego przecież przyjmować napoje, pożywienie i powietrze.

Późno zdałem sobie sprawę, kontynuował Wiktor, jak bardzo o zdrowiu decydują pieniądze. Kiedy uprzytomniłem sobie moje osobiste zapóźnienie w materii świadomości, poczułem się jak przeciętny mężczyzna, co to rozwija się do piątego roku życia, a potem już tylko rośnie. Nie podziwiaj mnie za tę drobinę okrutnej prawdy, ponieważ nie ja odnalazłem ten słowny zimorodek złota. Wynalazła to jakaś kobieta na stronie www.FaceciToKretyni.pl. Co tam kobiety! –westchnął Wiktor. Ich życie układa się jak po nasturcjach. Pardon me, jak po różach. Piszą, co chcą i gdzie chcą, i nikt nie ma im tego za złe.

Wracam do moich rozważań. Drogą spekulacji logiczno-meandrycznej mądrzejsi ode mnie już wcześniej doszli do kapitalnego wniosku: Lepiej być bogatym i zdrowym, niż biednym i chorym! Jeśli ktoś miałby kłócić się ze mną o to, czy jest to twierdzenie trafne czy nie, to nie ustąpię pola nikomu, kto ubrdałby sobie, że jest ono nietrafne lub co najmniej dziwne. Jego trafność przytłacza równie mocno jak argument kobiety z piekarni „Rustico”, że klienci zbyt szybko wykupują mój ulubiony chleb z orzechami i daktylami. Sklep otwarty jest od godziny 8.30 rano i już o godzinie 9.30 nie ma mojego wymarzonego pieczywa, choć sklep zamykają dopiero w południe. Piekarze potrafią być potworami. Cdn.

0Shares
Kategorie: Twórczość pisarska. Tagi: , , , , , . Autor: Michael Tequila. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

O Michael Tequila

Z wykształcenia doktor nauk ekonomicznych. Kariera zawodowa: handel zagraniczny (m.in. praca na stanowisku attache handlowego i radcy handlowego w Polskiej Ambasadzie w Bogocie), bankowość (kierownik planowania strategicznego w banku australijskim) oraz nauczanie (wykładowca akademicki w zakresie marketingu, zarządzania strategicznego i etyki biznesu), tłumacz polsko-angielski akredytowany przez NAATI, Australia. Członek SA Writers Centre Inc. (Związek Pisarzy Południowej Australii). Hobby i zainteresowania: twórczość literacka, psychologia, pływanie, jazda na rowerze. Miejsca zamieszkania: Bogota, Ateny, Adelajda, Gdańsk.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *