Powieść. Laboratorium szyfrowanych koni. Cz. 211: Sala Spowiedzi i Sala Nieba Czyśćca i Piekła

Kamery w Sali Spowiedzi były miniaturowe i tak zręcznie ukryte, że nawet wprawne oko nie było w stanie ich zauważyć. Uspokajało to Eminencję, gdyż ujawnienie inwigilacji wiernych przez kościół byłoby równoznaczne z kompromitacją i koniecznością jego natychmiastowej rezygnacji ze stanowiska. Samą rezygnację Eminencja potrafiłby przeboleć, ale nie kompromitację, bo ta byłaby obrazą nie osoby, ale Kościoła i Boga. Byłoby to świętokradztwo. Eminencja przypomniał sobie działanie systemu.

Kamera najbliższa wejścia wychwytywała osobę wchodzącą na salę i natychmiast koncentrowała się na jej twarzy. W ułamku sekundy sprawdzała, czy jest to osoba zarejestrowana już w systemie, czy też nowa, wymagająca rejestracji. W drugim przypadku system automatycznie nadawał numer identyfikacyjny i zapisywał dane. Były one przetwarzane w czasie rzeczywistym. Jak tylko na ekranie ściennym wyświetlił się numer osoby czekającej w kolejce na spowiedź, ksiądz w konfesjonale widział już ją na swoim ekranie umieszczonym na wysokości oczu wraz z danymi personalnymi. Informacje o osobie zarejestrowanej już wcześniej obejmowały imię, nazwisko, wiek, wzrost, stan cywilny, wykształcenie i rodzaj wykonywanej pracy, jak również zainteresowania, hobby, a niekiedy także stosunek do macierzyństwa lub ojcostwa, w zależności od płci. Znakomita większość osób odwiedzających Świątynię Wiary i Prokreacji stanowiły kobiety.

Posiadanie wielu informacji o osobie spowiadanej niosło ryzyko dla kościoła. Spowiednik musiał pilnować się, aby przypadkiem nie ujawnić jakiegoś szczegółu biografii osoby, który mógłby wzbudzić w niej podejrzenie. Dzięki szkoleniom, księża nabrali takiej wprawy, że nawet jeśli powiedzieli coś nieodpowiedniego, to umieli to zakamuflować informacją sugerującą, że osoba spowiadająca się nie jest mu znana, a jego obserwacja była zupełnie przypadkowa.

Księża prowadzili spowiedź w taki sposób, aby wyczuwając wrażliwość, zainteresowania i motywację kobiet zachęcić je do macierzyństwa.

Informacje uzyskiwane w czasie spowiedzi były zapisywane w systemie. Eminencji przyszło na myśl, że sam Bóg nie wie więcej o człowieku więcej niż on sam. To go zmieszało tak bardzo, że spędził resztę wieczoru na modlitwie prosząc Najwyższego o wybaczenie.

*****

W Sali Nieba, Czyśćca i Piekła wszystko było pomieszane, panował prawdziwy nieporządek. Na ścianach wisiały obrazy imponujące swoimi rozmiarami i kolorami, nad głowami zwiedzających unosiły się znaki i wyobrażenia cierpienia i radości. Nad wszystkim górowało wielkie oko w trójkącie. Piekło znajdowało się między mglistą oazą czyśćca a świetlistym królestwem nieba. Na pierwszym planie piekła stał ogromny, dymiący gar smoły. Przez jej swąd przebijała się słodka woń kwiatów nasturcji o liściach wielkości trzech ludzkich dłoni.

Zatrwożone niewiasty oglądały niezwykłe widoki i słyszały dziwne głosy: syk węża oferującego jabłko, podszepty szatana zachęcającego do grzechu, śpiew chóru anielskiego i łagodny szum rajskiego drzewa, nad którym brzęczały pszczoły. Była to przemyślna aranżacja. Kobiety miały zdać sobie sprawę z pogmatwania swojego życia i potrzeby odmiany, dokonania lepszego wyboru. W sali nie było istot niewinnych, każda miała coś na sumieniu. Jeśli nic jej nie ciążyło na sercu lub w pamięci, natychmiast ogarniał ją niepokój i budził wątpliwości. Kristinie przypomniało to, że ma sumienie, tylko niepewne siebie, i musi coś z tym zrobić.

Zmierzające ku wyjściu kobiety porządkowały swoje myśli i uczucia; większość z nich dokonywała wyboru z łatwością, decydując się na prokreację, której towarzyszyła nagroda. Odrzucając ten wybór, godziły się na karę. Po drodze wszystko się porządkowało, sceny i akcesoria piekła przesuwały się do tyłu, z przodu pojawiało się coraz więcej obrazów i akcesoriów nieba. U końca drogi stały drzwi wielkości solidnej bramy prowadzące do Sali Pokuty i Rozgrzeszenia, gdzie kobiety, które wybrały prokreację, samoistnie uzyskiwały rozgrzeszenie z popełnionych nieprawości. Ogarniała je wielka ulga, uczucie kamienia spadającego z serca. Przed pozostałymi niewiastami zjawiała się wizja piekła; niektóre z nich akceptowały ją równie łatwo jak propozycję pójścia latem na spacer do cienistego parku.

1Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *