Bea le Pen

W przestrzeni wirtualnej, która jest niczym innym jak odwzorowaniem rzeczywistości, pojawiła się nowa postać. Nazywają ją hybrydową Beą Le Pen. Jest to istota pół żeńska, pół męska; z ciała kobieta, z charakteru mężczyzna, dobrze zbudowany i ambitny. O jej męskim charakterze świadczy to, że przemawiając krzyczy bohatersko i patriotycznie, aby wbić do głowy różnym niedowiarkom i sceptykom, których nie wiadomo dlaczego nosi święta ziemia, że ma rację, nawet kiedy jej nie ma. Wzoruje się w tym na swoim Patronie, którego relikwię wspomnieniową nosi na piersi w pozłoconej otoczce.

– Nasz kraj rodzi teraz coraz więcej takich mieszańców cielesno – charakterologicznych, dotychczas jeszcze niezaliczanych do kategorii LGBT, ale jest to kwestia czasu – wyjaśnił w Oksfordzie pewien naukowiec, podający się za przedstawiciela rządu, sądu, stowarzyszenia hodowli królików rasowych oraz społeczeństwa obywatelskiego, zauważając, że wspomniany talizman to relikwie słynnego Patrona, który i jemu jest bliski i jest jak najbardziej żywy, lecz wiadomo, że co się odwlecze to nie uciecze, i że każdy jest śmiertelnikiem na tym padole łez smutku i radości.

W wywiadzie udzielonym gazecie polsko-francuskiej Bea wyjaśniła: Jestem wyrazem miłosnej przyjaźni polsko-francuskiej. Mówiąc te słowa poprawiła trójkolorową sukienkę, której lewa połowa była biało-czerwona, a druga niebiesko-biało-czerwono. Z dalszych jej wypowiedzi wynikało, że jest to zintegrowana siostra syjamska.

– Kiedy mówimy o terrorystach, uchodźcach, Unii Euro oraz patriotyzmie i narodzie, mówimy jednym mocnym głosem. Nienawidzimy wszystkiego, co obce, dziwne językowo i odmienne kolorystycznie, choć nie jesteśmy rasistkami, wręcz przeciwnie kochamy nasze kraje i bliźniego swego jak siebie samego. – Słowa te zostały wypowiedziane wyraźnie po polsku.

– A co was dzieli? – Pytali dziennikarze urzeczeni niezwykłą zwartością dwujęzycznej postaci.

– Dzielą nas uczucia do dwóch mężczyzn: prezydenta Imperium Wschodniego oraz pewnego ministra wojny. – Ja kocham tego pierwszego, moja półsiostra kocha ministra. – Tym razem przemówił głos francuski. Z dalszych wyjaśnień wynikało, że wspomniany minister przerwał negocjacje, nie kupując ani jednego obronnego latawca, ponieważ wcześniej zwolnił tłumy generałów z powodu ich rażącej niekompetencji i nielojalności, i teraz nie ma komu latać w armii.

Po zakończeniu wyjaśnień Bea le Pen wzniosła najpierw oczy do nieba a następnie okrzyki: Vive la Pologne, vive la France, vive l'amitié franco-polonaise!

Kategorie: Sprawy polityczne i społeczne. Tagi: , , , , . Autor: Michael Tequila. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

O Michael Tequila

Z wykształcenia doktor nauk ekonomicznych. Kariera zawodowa w dziedzinach: handel zagraniczny (m.in. praca na stanowisku attache handlowego i radcy handlowego w Polskiej Ambasadzie w Bogocie), bankowość (kierownik planowania strategicznego w banku australijskim) oraz nauczanie (wykładowca w na kilku polskich uczelniach w zakresie marketingu, zarządzania strategicznego i etyki biznesu). Miejsce zamieszkania: Adelajda. Tłumacz polsko-angielski akredytowany przez NAATI prowadzący własne biuro tłumaczeń i pracujący na zlecenie państwowej instytucji Centrelink oraz dwóch prywatnych agencji tłumaczeń jako tłumacz kontraktowy. Członek SA Writers Centre Inc. (Związek Pisarzy Południowej Australii). Hobby i zainteresowania: twórczość literacka, psychologia, pływanie, jazda na rowerze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *