Komiks polityczny. Nowy dowódca „Imperium I”. Odcinek 12.

zwyciezca-haw-par-villa-by-user-sengkang-public-domain

Na największym pancerniku świata, „Imperium I”, władzę przejmie wkrótce Admirał Brutl (wymawiaj: bratl). Wygrał on wielostopniowe zawody wolnoamerykanki organizowane co cztery lata. Uczestniczyli w nich kandydaci dwóch konkurujących ze sobą obozów.

Na ostatnim odcinku, morderczym triathlonie, walczyło już tylko dwóch zawodników. Wszystko odbyło się zgodnie z ceremoniałem okrętowym.

Brutl okazał się zawodnikiem silniejszym i lepiej przygotowanym. Był to chłop masywny jak niedźwiedź, rudy, z włosami tak gęstymi, że można by go za nie z bagna wyciągać. O wygranej zadecydowało ponad tysiąc sędziów. Przeciwnikiem Brutla była zawodniczka, baba jak tur, równie ambitna, za to bardziej doświadczona, bardziej znana i popierana przez widzów, niestety bez charyzmy.

Walka o fotel dowódcy „Imperium I” nie była całkiem uczciwa; zawodnicy podkładali sobie nogi, popychali się, Brutl kilka razy stosował niedozwolone praktyki i to wobec widzów, starając się powalić ich na ziemię nieuczciwymi chwytami od dołu, poniżej pasa. Poszkodowani złożyli zażalenia, sędziowie wyrzucili je jednak do kosza, podobnie jak i oskarżenia złożone wobec drugiego zawodnika o elektroniczne machlojki. Uzasadnienie brzmiało: „Wolnoamerykanka ma swoje zasady i tradycje”.

Obydwaj zawodnicy pokazywali sobie również gesty obsceniczne, wyzywali się nawzajem i od czasu do czasu nurzali w błocie. Krótko mówiąc, była to brutalna gra, w której wygrywa silniejszy. – Skomentował redaktor naczelny znany imperialnego dziennika „Njusy Waszyngtona”, wyznawca Karola Darwina.

Brutlowi sekundował po cichu znany zawodnik zamorski, dowódca pancernika „Imperator II”, zwanego także „Imperatorem Lokalnym”, niezwykle ambitny, o którym mówiono, że ma atom w pięści. Byli tacy, co twierdzili, że to wariat, inni, że tylko udaje szaleńca, jeszcze inni widzieli w nim zawodnika najwyższej klasy oceanicznej.

I-szy Oficer Komandora Jaroszki, Zbrojmistrz Sęp, skomentował wyniki zawodów wyjątkowo pozytywnie, z oczami płonącymi z zachwytu, jak to on: – Zwycięstwo Brutla rokuje dla nas i dla naszego okrętu jak najlepiej. Nigdy jeszcze nie byliśmy w tak korzystnej sytuacji. Brutl kierujący "Imperium I" to najlepszy sprzymierzeniec, on po prostu uwielbia komandora Jaroszkę, ceni jego styl walki i osiągnięcia, jak również to, że regularnie płacimy wysokie składki członkowskie.

Niektórzy obserwatorzy okrętownictwa uznali entuzjazm Sępa za nieuzasadniony; mimo ich sceptycyzmu na okręcie komandora Jaroszki „Great Crazy” zapanował prawdziwy entuzjazm, choć pod pokładem pojawiły się przypadki zasłabnięć, biegunki, a nawet depresji. Dowództwo okrętu nie przejmuje się tymi drobiazgami i twardo trzyma kurs na Wyspy Szczęścia, gdzie zarezerwowano podobno bajeczne kwatery wypoczynkowe dla wszystkich pasażerów. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *