Wielość radosnych wydarzeń w kraju aż mnie zasmuciła

Happy Saint Patrick's Day 2010, Dublin

W ostatnich dniach nastąpiło tak wiele ciepłych, wspaniałych wydarzeń, że aż mnie zasmuciło, czy potrafię w pełni nacieszyć się nimi.

Minister Sprawiedliwszości/Prokurator Generalny Ziobro wystąpił do Sądu Najwyższego o ekstradycję Romana Polańskiego, polskiego reżysera o międzynarodowej sławie. Należy podejrzewać, że zdenerwowało to Ministra Kultury, którzy realizuje plan rozsławienia kultury polskiej w skali światowej, strzelisty pomnik IV Rzeczpospolitej. Dawniej stawiano mauzolea. Dzisiaj stawia się pomniki. To niezbity fakt.

– Wszystkie kraje chętnie dokonują ekstradycji własnych obywateli, u niektórych jest to święta zasada.  – Wyjaśnił Minister Sprawiedliwości poważnie zacierając ręce.

Francuzi ogłosili natychmiast, że jeśli Polacy nie przyznają się do Romana Polańskiego, to oni chętnie to zrobią. – Polański jest Francuzem. – Stwierdzili.

Obrońca Polańskiego w USA nie mógł się nadziwić z kolei, że jest taki kraj, gdzie Minister Sprawiedliwości jest równocześnie Prokuratorem Generalnym. – Ciekawy, super ciekawy eksperyment! Ten, który oskarża, równocześnie rozsądza oskarżenie. Gdyby tak jeszcze dodać do tego obrońcę, to powstałby jednoosobowy zespół śledczo-orzekający: Oskarżyciel, Sędzia, Obrońca! Bardzo oszczędne rozwiązanie! Amerykanie umieją się cieszyć, nie to, co ja.

Polański jest Żydem z urodzenia. – Ktoś skomentował.- My bardzo lubimy Żydów. – Wyjaśnił Ziobro.

Posła Suskiego nie zaskoczyła decyzja ministra wystąpienia o ekstradycję. – Co w tym dziwnego? Polański nie jest immunizowany od ekstradycji. Brawo my! – Rzekł spokojnie, z wrodzoną mu śpiącą melancholią w oczach i oryginalnością słowa w ustach stworzonych do przemawiania.

Pan Prezydent Duda odwiedził reprezentację narodową piłki nożnej w celu ogrzania ich ciepłem własnej sławy i dodania energii. Był niezwykle aktywny. Uścisnął wszystkim rękę bez względu na orientację seksualną, religię, pochodzenie i przynależność partyjną, i kolejny raz zademonstrować, że jest prezydentem wszystkich Polaków. Potem pozwolił im zrobić zdjęcie (stojąc w miejscu centralnym otoczony aureolą okrągłego prezydenckiego uśmiechu), aby piłkarze mogli umieścić je powiększone w swoich domach i cieszyć się stałą obecnością głowy państwa. Na końcu podarował każdemu piłkarzowi parę złotych spinek do mankietów koszul, w których piłkarze nie chodzą. Będą mieli na pamiątkę. – Pomyślał z radością bezinteresownego darczyńcy.

Piłkarze nie pozostali dłużni. Postanowili stopić wszystkie spinki i wykonać na cześć prezydenta złoty pomniczek zasługi. Zostanie on ustawiony nocą w centralnym miejscu Warszawy i przyspawany do podłoża. To ostatnio modny trend, demonstracja wiary i dumy narodowej przez ustawianie pomników cichcem po nocy. Rząd popiera spontaniczny rozwój patriotyzmu narodowego i nie wyraża sprzeciwu.

Przed opuszczeniem piłkarzy, pan prezydent przeprosił, że nie może pozostać dłużej, choć nalegali.

– Wiem, z jaką niecierpliwością czekaliście na mnie, jak mnie kochacie, ale nie mogę! No nie mogę, spieszę do obowiązków! Mam jeszcze do zaprzysiężenia trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego, którzy czekają w przedsionku pałacu już kilka miesięcy. Dręczy mnie myśl, że łamię prawo, ale doprawdy nadmiar obowiązków nie pozwala mi robić wszystkiego dobrze i od początku. Mam także ambicje sportowe. – Prezydent nachylił się poufale do piłkarzy. – Chcę zdobyć mistrzostwo Polski w jeździe szybkiej na nartach w konkurencji prezydenckiej.

Tu się przyznam bez bicia, że ja też mam powody do satysfakcji z własnych osiągnięć. Napisałem pierwszy rozdział ambitnej powieści i poprosiłem o ocenę. Ostatni recenzent był mi bardzo życzliwy. – Szczerze mówiąc, nie podobało mi się to w ogóle. Nie zrozumiałem, o co ci chodzi. – Wyjaśnił. To mnie wzmocniło na duchu tak bardzo, że w gronie Polaków wyróżniających się ostatnio osiągnięciami postawiłem się (oczywiście w należytym oddaleniu wynikającym z szacunku) obok Ministra Sprawiedliwości i Pana Prezydenta.

Każdy ma swoje dobre dni. Kwestią jest tylko, ile tych dobrych dnia przypada na każdego z nas.

Kategorie: Sprawy polityczne i społeczne. Tagi: , , , , , , . Autor: Michael Tequila. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

O Michael Tequila

Z wykształcenia doktor nauk ekonomicznych. Kariera zawodowa w dziedzinach: handel zagraniczny (m.in. praca na stanowisku attache handlowego i radcy handlowego w Polskiej Ambasadzie w Bogocie), bankowość (kierownik planowania strategicznego w banku australijskim) oraz nauczanie (wykładowca w na kilku polskich uczelniach w zakresie marketingu, zarządzania strategicznego i etyki biznesu). Miejsce zamieszkania: Adelajda. Tłumacz polsko-angielski akredytowany przez NAATI prowadzący własne biuro tłumaczeń i pracujący na zlecenie państwowej instytucji Centrelink oraz dwóch prywatnych agencji tłumaczeń jako tłumacz kontraktowy. Członek SA Writers Centre Inc. (Związek Pisarzy Południowej Australii). Hobby i zainteresowania: twórczość literacka, psychologia, pływanie, jazda na rowerze.

Jedna myśl nt. „Wielość radosnych wydarzeń w kraju aż mnie zasmuciła

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *