Znaczenie imion w życiu i literaturze

Imiona i nazwiska postaci literackich mają swoją wymowę. Nie pojawiają się one przypadkowo, przynajmniej nie powinno tak być z punktu widzenia dzisiejszej sztuki pisarskiej. Muszą one spełniać pewne kryteria, przede wszystkim odpowiadać charakterowi i roli postaci (zwłaszcza pierwszoplanowej). Imię bohatera jest z nim integralnie związane poprzez jego osobowość, historię, działania. Osoba pozytywna będzie mieć zapewne imię miłe w brzmieniu lub skojarzeniach, zupełnie odmiennie autor „ochrzci” natomiast czarny charakter, łajdaka. W powieści nie powinny pojawić się imiona lub nazwiska, które są do siebie podobne, ponieważ może to dezorientować czytelnika. Nie powinny też być one zbyt długie lub skomplikowane, ponieważ utrudnia to ich zapamiętywanie.

Życie też ma swoje „imienne” wymagania i mody. Jak wybrać imię dziecka? – oto pytanie na miarę omalże szekspirowską. Rozważania o imionach dzieci przedstawia dalszy ciąg dzisiejszego blogu. Został on przygotowany przez Olę Michalak, osobę przeuroczą a zarazem zdecydowaną, jeśli chodzi o wybór imienia.

Co do imienia, to od dłuższego czasu trwa w Polsce era przywracania do łask pięknych polskich imion takich jak Franciszek, Stanisław, Leonard, Antonina, Klara, Apolonia, Pola itp. Wciąż także popularne są imiona pochodzenia rosyjskiego jak Nadia, Lena, Natasza. Sama osobiście znam kilka Antosi. Jako dziecko wołają na te dziewczynki Antosia lub Tosia, ale jak będzie dorosła to raczej zwrócą się do nich Pani Antonino, a nie Pani Antosiu. Tak samo jest z popularnym imieniem Zosia; pełne imię to wciąż Zofia. Brzmi również niezwykle poważnie. Uczyłam dziewczynki o imieniu Róża i Jaśmina i nigdy nie zauważyłam, by komukolwiek, kto według naszego uznania nosi oryginalne imię, dzieci dokuczały czy przezywały.

To tak samo jak żadnego dziecka nie dziwi, że po szkole poruszają się dzieci na wózkach inwalidzkich, czy przez porażenie mózgowe mają inny wyraz twarzy niż zdrowe dzieci. Myślę, że to już nie te czasy. Szybciej będą się wyśmiewać, jak ktoś będzie miał niemodny telefon komórkowy niż oryginalne imię. Po prostu w szkołach jest już tyle dzieci o najróżniejszych imionach, że nikomu się to już nie wydaje ani dziwne, ani wyjątkowe.

Poza tym niedaleko patrząc, kiedy nasi rodzice nadawali imię Sonia, to były to czasy, kiedy to imię nadawano ulubionej suczce. Dzisiaj chyba już nikt nie nadaje tego imienia zwierzakom. Podobne dobre rady dostawała teściowa, kiedy decydowała się nazwać syna Fryderyk. Pojawiły się zastrzeżenia: A że poważne, a że będą się śmieli i wołali Chopin. Ani Sonia, ani Fryderyk nie mają problemów z akceptacją swojego imienia i przynajmniej ludzie zwracają się do nich z pełnego imienia: Soniu, Fryderyku. Do mnie natomiast nikt nie mówi Aleksandra, wszyscy mówią Ola. Także, co mi z tego, że mam ładne pełne imię, jak i tak ludzie posługują się o wiele brzydszym skrótem.

A co do skojarzeń z chorobami. Na przykład imię Amelia. Co się okazało? Amelia (łac. amelia, z gr. α = „bez” + μέλος, μέλεα = „kończyna, kończyny”) – to wada wrodzona polegająca na całkowitym braku kończyny lub kończyn. Może ona stanowić część zespołu wad wrodzonych lub występować jako wada izolowana, w części przypadków będąca wynikiem działania szkodliwych czynników (teratogenów) na rozwijający się zarodek lub płód.

A jeśli chodzi o Panią Luksemburg, to myślę, że pokolenie naszych dzieci nie będzie wiedziało, kto to był. A nawet jeśli tak, to takiej historii uczy się w liceach, kiedy nikomu do głowy nie przychodzi dokuczanie z powodu imienia. Jako przeciwwagę mogę podać inną postać historyczną o tym imieniu: Róża Maria Sapieha. Była to księżniczka, uczestniczka Powstania Warszawskiego, pełniąca funkcję sanitariuszki. Zastanawiałam się nad atrakcyjnością imienia Rozalia, jednak skrót od tego imienia czyli Rózia kojarzy mi się z niezbyt rozgarniętymi dziewczętami (najczęściej chłopkami, mamkami, niańkami), o których czytało się w lekturach szkolnych.

Podsumowując mam wrażenie, że wszystko jest kwestią skojarzeń i utartych w naszych głowach stereotypach. A czy dane imię się polubi czy nie zależy od tego, jacy ludzie to imię noszą. Jeśli sympatyczni, to i imię będzie się nam dobrze kojarzyło. A jeśli tacy, za którymi nie przepadamy, to i piękno samego imienia nie pomoże w pozbyciu się złego wrażenia.

Róża to przede wszystkim piękny, szlachetny kwiat i tego się trzymajmy.

PS. W miejsce zaproszenia na majówkę z przyjemnością udostępniam bezpłatnie moim Czytelnikom oraz ich Przyjaciołom i Znajomym moje trzy ebooki. Są one do pobrania ze strony http://www.smashwords.com/profile/view/michaeltequila do 10 maja 2012. Skorzystaj z okazji i pobierz gratis dowolną pozycję na swój komputer lub czytnik ebooków. Pozdrawiam. Michael Tequila.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *