Balkonowy obchód świąteczny

Jest to opowiadanie abstrakcyjne. Jeśli je czytasz, to na własną odpowiedzialność.

Wyszedłem na obchód świąteczny razem z Kurczakiem, zrodzonym w nocy ze święconego jajka wielkanocnego ożywionego oparami kieliszka półwytrawnego szampana Henkell, idealnej kombinacji ceny i jakości.

Udaliśmy się na balkon w temperaturę skromnego mrozu, jak na kwiecień przystało. Wyświetlała się godzina 5.30. Domyśliliśmy się, że rano, nie wieczorem. Logika, która pojawiła się chwilę później, wyjaśniła, że wieczorem byłaby godzina 17.30. Przyjęliśmy to do wiadomości, a zarazem odrzuciliśmy, ponieważ o czasie wieczornym mówi się i tak, i tak. Na poparcie tej tezy przytaczam słowa znanego mi osobiście trzyletniego Adasia, który na pytanie: Czy ten samochód z lampą na dachu jedzie czy nie jedzie? Odpowiedział: Może tak, może nie.

Pejzaż przełomu nocy i dnia był bajeczny. Był jedyną prawdą, reszta świata nie liczyła się. W nocy spadł śnieg. Drzewa, domy w oddali, nawet księżyc były ośnieżone w zachwycający sposób. Obydwaj wiedzieliśmy, że za godzinę, dwie lub sześć fantastyczny zimowy pejzaż zniknie bezpowrotnie. Oczywiście, kurczaki i ludzie znikają dłużej, ale jakie to ma znaczenie wobec wieczności, której nikt nie potrafi zdefiniować, a już z pewnością wyobrazić sobie.

W chwili filozoficznej zadumy nad pejzażem rodem z ośnieżonej Szwajcarii, równie drogim i rewelacyjnym jak najnowszy szwajcarski zegarek (który oprócz ciśnienia krwi pokazuje ilość kroków, które przeszedłeś w ciągu dnia oraz ilość spalonych kalorii) zdaliśmy sobie sprawę z abstrakcyjności życia, jego nietrwałości i przemijania. Nie było to nam potrzebne, lecz stało się, jak wiele innych spraw życiowych.

– Czy wiesz, dlaczego przychodzą mi do głowy takie myśli? – Zapytałem Kurczaka, który w międzyczasie opierzył się, nabrał puszystego, żółtego koloru i wyostrzył dziób na śniadanie. Nie wiedział. Nie miałem mu jednak za złe prostackiej ignorancji (szalejącej powszechnie), wyrażającej się nieznajomością odpowiedzi na proste pytania.

– Tak naprawdę to odpowiedź nie jest mi potrzebna. – Wyjaśniłem nie czekając na Kurczaka, ponieważ nie odczuwam głodu po uczcie światecznej połączonej z debatą polityczną w gronie poszerzonej rodziny.

Wspólnie z towarzyszem balkonowym, który urósł już do rangi dużego Kurczaka, ustaliliśmy bez wysiłku listę pytań bez odpowiedzi:

– Dlaczego ludzie otyli jedzą nieprzerwanie, choć nie są głodni? To było pytanie wynikające z oburzenia wulgarnością otyłości. – Popatrz rozebrany w lustro, a zgodzisz się ze mną łatwo. – Zaproponowałem Kurczakowi mając na myśli wszystkie myślące i wrażliwe istoty.

– Dlaczego Rosjanie potrzebują imperium, kiedy już je mają w postaci niezmierzonego terytorium z niezmierzonymi bogactwami mineralnymi oraz milionami ludzi umierających z przepicia?

Kurczak uzupełnił mój wywód ilustracją: To tak, jakbym potrzebował drugi, trzeci i czwarty rowerek, kiedy już mam jeden zgrabny i sprawny.

– Chciwość jest chorobą toczącą nasze społeczeństwo. Chciwość władzy skłania polityków do kłamstwa, wielki kraj do grożenia innym bronią jądrową, sytych do dalszego obżerania się, miliarderów do zabiegania o dalsze bogactwa, ignorantów do pogardzania faktami i odrzucania rozumu na rzecz chimerycznych wyobrażeń i pokrętnych uczuć.

– Chłopie – poufale ostrzegł mnie Kurczak – popadasz w zły nastrój.

– Co mi pozostaje? – Zapytałem bezwstydnie, w sposób bliski wyuzdania intelektualnego.

– Wrócić do stołu, znowu jeść ponad miarę, rozmawiać o niczym albo kłócić się, czy nadzór finansowy nad „Skokami” jest potrzeby czy nie, zapomnieć o spacerze i w ogóle robić rzeczy, które psu na budę się zdały.

Z tego wszystkiego uznaliśmy, że jedyną udaną konstrukcją w otaczającym nas życiu jest buda dla psa, drugą zaś prawdopodobnie groteska, skutecznie objaśniająca świat niewytłumaczalny. Na pocieszenie objęliśmy się z Kurczakiem serdecznie jak gryzące się partie polityczne (w kraju głęboko katolickim) w geście „teraz przekażcie sobie znak pokoju”, po czym Kurczak w akcie pojednania rzucił się na ruszt w celu podrumienienia się.

Michael Tequila: Sędzia od Świętego Jerzego, ISBN 978-83-7942-566-2. Powieść jest w sprzedaży także w księgarniach stacjonarnych Matras. W ciągu najbliższych dni ukaże się w formie ebooka.

2Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *