Paszkwil na kobiety

Zamiast wstępu: Jest piątek wieczór. Poczułem się tak smutno, że musiałem napisać coś podniosłego.

Wybiegłem z domu wzburzony tym, co usłyszałem o sobie i popędziłem jak szalony w kierunku pól jeszcze nie złocistych i łąk jeszcze nie zielonych, aby zanurzyć się w wolność, która jeszcze nie zakwitła. Na zakręcie (nie pamiętam, jakiej ulicy) zderzyłem się z Iwanem Iwanowiczem, a za chwilę obydwaj zderzyliśmy się z Wiktorem.

– Dlaczego zderzenia są takie bolesne? – Zaczęliśmy wołać jeden przez drugiego. Kto jest temu winien?

– Kobiety! – Zawołaliśmy zgodnie jak jeden mąż. To był cud.

– Dlaczego mówi się „jak jeden mąż”, a nie mówi „jak jedna niewiasta”? – Zapytałem.

– Ponieważ mężczyźni są zgodni, a kobiety nie. – Iwan Iwanowicz w tym momencie zapłakał. Głupio mi się zrobiło, bo to starszy facet, a płakał jak bóbr. – Dobrze, że ziemia jest miękka, to nie będzie kałuży. – Pomyślałem ze współczuciem.

– Kiedy Iwan Iwanowicz doszedł już do siebie, wyznał: Dzisiaj trzynastego, w dzień nieszczęścia, wywalę całą prawdę o kobietach! Napiszę o nich paszkwil!

– Co masz na myśli? – Zapytał Wiktor, logiczny i dociekający prawdy z determinacją równą jamnikowi szukającemu borsuka w norze.

– Mam na myśli prawdę.

– To nie mów „paszkwil”, tylko „prawda”. Prawda o kobietach. Do tego to i ja rękę przyłożę. – Zdecydował Wiktor.

– I ja. – Dodałem z determinacją. – Prawda zawsze mi była bliska.

– Co mamy im do zarzucenia? – Rozpoczął dochodzenie Wiktor siadając pomnikowo na kamieniu podobnie jak Jarosław Kaczyński albo inna wielka postać historyczno-polityczna.

– Żyją dłużej! To jawna krzywda gatunkowa. – Prawie krzyknął Iwan Iwanowicz. Nastrój mu się zmienił, ogień płonął mu w oczach. Pomyślałem, że w starym piecu diabeł pali, lecz dla równowagi dodałem: – Iwanie Iwanowiczu, zgadzam się z panem co do joty, a nawet co do bukwy. Użyłem ostatniego wyrazu chcąc nawiązać do rosyjskich korzeni tego miłego mężczyzny.

– Żyją dłużej, ponieważ żyją kosztem nas, mężczyzn! Tak mówią najnowsze teorie naukowe.

– Co jeszcze? Mówcie szczerze. – Wiktor był aktywny jak zbrojny patriotyzmem separatysta na froncie ukraińskim. Na jego wezwanie wylała się rzeka prawdy, pomieszanej ze złorzeczeniami.

– Gdybym nie był żonaty, to byłbym bogaty jak … jak….Iwan Iwanowicz nie wyjaśnił do końca zasady bogactwa wynikającego z bezżenności.

– Wiemy, drogi Iwanie Iwanowiczu, co ma pan na myśli. – Podniosłem w górę sztandar męskiej krzywdy.

– Kobieta wydaje pieniądze szybciej, niż mężczyzna jest w stanie je zarobić. – To był głos Wiktora. Powiedzenie tak mi się podobało, że zacząłem szukać po kieszeniach dłuta, aby je uwiecznić w kamieniu. Narzędzia nie znalazłem, ale przypomniałem sobie własną krzywdę.

– Żona mi wypomina, że stale myślę o niebieskich migdałach. To mnie boli. A wiecie dlaczego? Dlatego, że ja to wiem, a ona mi to powtarza.

– Zamyśliliśmy się głęboko nad losem mężczyzny. W nastroju powagi staliśmy wyprostowani przez minutę.

– Słuchajcie! Kończmy już dzisiaj, jest zbyt wiele prawdy do powiedzenia o kobietach. Rozejdźmy się, dokończymy innego dnia. – Zaproponował Wiktor. Na dowód zgody rozdaliśmy sobie po kieliszeczku Absolutu.

– Hej, góralu, czy ci nie żal? –Wyrwało nam się z piersi. Było to okrzyk spontaniczny i rozszedł się takim echem, że psy zaczęły wyć w oddali.

– Pieski los mężczyzny! – To była oczywista konkluzja. Dobił nas Iwan Iwanowicz wiadomością odczytaną ze smartfonu, że prezydent Putin zgubił się w lesie i nie chce z niego wyjść. Nikt nie widział go od tygodnia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *